Wczoraj przed godziną 18:00 w miejscowości Suszno włodawscy policjanci z ruchu drogowego zatrzymali do kontroli Renault, którego kierowca jechał w obszarze zabudowanym z prędkością 102 km/h. Autem kierował 23-latek z powiatu bialskiego. Dopuszczalną w obszarze zabudowanym prędkość przekroczył o 52 km/h. Policjantom tłumaczył, że "zagadał" się z pasażerem. Młody kierowca stracił prawo jazdy na najbliższe 3 miesiące.
Za rażące przekroczenie prędkości funkcjonariusze ukarali kierowcę mandatem karnym w wysokości 1500 złotych oraz punktami karnymi. W świetle nowych przepisów obowiązujących od 17 września br. punkty zostaną skasowane dopiero po upływie 2 lat, a nie jak dotychczas po roku. Dodatkowo popełnione przez 23-latka wykroczenie podlega "recydywie". Sytuacja ta dotyczy złamania przepisów z tej samej grupy w ciągu 2 lat od ostatniego wykroczenia. Jeżeli tak się stanie, mandat drogowy będzie dwukrotnie wyższy niż dotychczas.
Policjanci włodawskiej drogówki zatrzymali wczoraj prawo jazdy dwóm kierującym, którzy pędzili w obszarze zabudowanym. Pierwsza w ręce stróżów prawa wpadła w Żukowie 45-latka z Warszawy, która na liczniku swojego volvo miała 114 km/h. Godzinę później policjanci we Włodawie zatrzymali 52-letniego mieszkańca powiatu bialskiego, który jechał oplem za szybko o 53 km/h. Policjanci apelują do kierowców o wolniejszą jazdę.
Wczoraj o godz. 10:30 policjanci włodawskiej drogówki zatrzymali w m. Żuków do kontroli 45-latkę z Warszawy. Kobieta pędziła samochodem m-ki Volvo w obszarze zabudowanym o 64 km/h za szybko. Policjanci zatrzymali kierującej prawo jazdy i nałożyli mandat karny.
Godzinę później w ręce stróżów prawa wpadł 52-latek z powiatu bialskiego. Kierujący pojazdem m-ki Opel Merida poruszał się z prędkością 123 km/h na dozwolonej 70-tce. Tutaj mundurowi również zatrzymali prawo jazdy i skierowali wniosek o ukaranie do sądu. Policjanci apelują do wszystkich kierujących o wolniejszą jazdę. Pamiętajmy, że nadmierna prędkość to wciąż częsta przyczyna wypadków drogowych. Dlatego kierowco jedź bezpiecznie, zdejmij nogę z gazu!
Rzecznik Praw Obywatelskich pyta Naczelny Sąd Administracyjny, czy starosta może zatrzymywać prawo jazdy bez wyroku sądowego, wyłącznie na podstawie informacji policji o tym, że przekroczona została dozwolona prędkość.
"Starosta wydaje taką decyzję na podstawie informacji od policji - bez wyjaśniania, czy w ogóle doszło do wykroczenia i kto był jego sprawcą. Tymczasem wskazania radarów mogą być mylne. Obywatele kwestionują też, aby to oni kierowali pojazdem w chwili zrobienia zdjęcia fotoradarem" - wskazuje RPO i podkreśla: "Informacja policji nie może być wyłączną podstawą zatrzymania prawa jazdy. Obywatele powinni mieć prawo do wyjaśnienia sprawy najpierw w postępowaniu wykroczeniowym; wtedy sprawa u starosty byłaby zawieszana".
Jak wskazuje Rzecznik, orzecznictwo sądów administracyjnych w tej sprawie jest rozbieżne.
Dlatego RPO pyta NSA, czy podstawą decyzji starosty o zatrzymaniu prawa może być wyłącznie informacja policji o ujawnieniu kierowania pojazdem z prędkością w obszarze zabudowanym przekraczającą dopuszczalną o więcej niż 50 km/h. Drugim zagadnieniem jest, czy prawomocne rozstrzygnięcie w sprawie odpowiedzialności wykroczeniowej za takie przekroczenie prędkości stanowi tzw. zagadnienie wstępne (wtedy byłby wymóg zawieszenia postępowania co do zatrzymania prawa jazdy przez starostę do prawomocnego wyroku sądu).
RPO podkreśla, że cel, jakim kierował się ustawodawca - zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, jest pożądany i powszechnie akceptowany. "Jego osiągnięcie musi jednakże odbywać się za pomocą środków zgodnych z prawem konstytucyjnym oraz w duchu poszanowania praw i wolności obywatelskich" - wskazuje Rzecznik.
RPO podnosi, że w orzecznictwie reprezentowany jest pogląd, że starosta opiera decyzję wyłącznie na informacji od policji, która ma charakter dokumentu urzędowego i nie jest uprawniony do weryfikowania przypisanego kierowcy wykroczenia pod względem merytorycznym. Nie może np. powoływać ani z urzędu, ani na wniosek, dowodów weryfikujących informacje policji.
Do odebrania prawa jazdy nie jest zaś konieczne prawomocne skazanie sprawcy - wystarczy ujawnienie wykroczenia, bowiem ustawodawca przewiduje tu środek administracyjny, a nie karny.
Można jednak spotkać orzeczenia (WSA w Gliwicach sygn. akt II SA/Gl 806/17), w których sąd stwierdził, że gdy kierowca zaprzecza przekroczeniu prędkości i odmawia przyjęcia mandatu, decyzja starosty nie może opierać się wyłącznie na notatce policji.
"Rzecznik opowiada się na odrzuceniem tej linii orzeczniczej, która aprobuje automatyzm i obligatoryjność zatrzymywania prawa jazdy na podstawie niezweryfikowanych ustaleń policji" - głosi stanowisko RPO.
Według Rzecznika, konieczność zapewnienia prawa do sądu osobie ukaranej decyzją starosty wynika m.in. z "licznych uchybień i nieprawidłowości, których dopuszczały się osoby obsługujące radary, jak również wad technicznych oraz prawnych tego sprzętu".
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej