Wczoraj rano dyżurny włodawskiej komendy otrzymał zgłoszeniu o zderzeniu trzech pojazdów w miejscowości Żuków. Patrol włodawskiej drogówki ustalił, że 30- letni obywatel Ukrainy kierując lawetą, na której przewoził pojazdy, nie dostosował prędkości do warunków jakie panowały na drodze i najechał na dostawcze Iveco, które następnie uderzyło w Volkswagena.
Zarówno 30- letni kierowca Volkswagena jak i 49- letni kierowca Iveco zatrzymali się przed sygnalizacją świetlną na remontowanym odcinku drogi w Żukowie. Wszyscy uczestniczy zdarzenia byli trzeźwi i na szczęście nikt nie odniósł obrażeń. Policjanci zatrzymali dowody rejestracyjne pojazdom biorącym udział w zdarzeniu z uwagi na uszkodzenia. Sprawca kolizji ukarany został mandatem karnym w wysokości 2000 zł i 10 punktów karnych.
Wczoraj po godzinie 14 na skrzyżowaniu ul. Lubelskiej i Jana Pawła we Włodawie kierujący Fordem Mondeo 32 – latek nie udzielił pierwszeństwa przejazdu kierującej Toyotą 39-latce. Po zderzeniu - Forda odrzuciło i uderzył jeszcze w latarnię. W związku z uszkodzeniami pokolizyjnymi policjanci zatrzymali dowody rejestracyjne pojazdów, a kierującego Fordem ukarali mandatem karnym i przypisali mu 12 punktów za popełnione wykroczenie. Wszyscy kierujący byli trzeźwi i na szczęście nikt nie doznał poważnych obrażeń ciała.
Minionej nocy włodawscy policjanci otrzymali informacje o 51-latku który przebywa w warunkach zagrażających jego życiu. Natychmiast przystąpili do działania. Okazało się, że mężczyzna nie posiada środków do życia, wyczerpał mu się abonament na prąd oraz brakowało mu żywności. Funkcjonariusze zrobili zakupy by mężczyzna nie został bez jedzenia, wykupili doładowanie energii elektrycznej oraz przygotowali zapas opału. Całą dobę monitorujemy sytuację osób zagrożonych.
W minionym tygodniu do Komendy Powiatowej Policji we Włodawie zgłosiła się 62-letnia mieszkanka Włodawy zawiadamiając, że jej 39-letni syn znęca się nad nią psychicznie i fizycznie. Mężczyzna będąc pod wpływem alkoholu wyzywał matkę, a także szarpał popychał i wyganiał z domu. Podczas ostatniej awantury spowodował u niej obrażenia obrażenia ciała. Mężczyzna został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie.
Za swój czyn będzie odpowiadał w warunkach recydywy. W piątek Sąd Rejonowy we Włodawie na wniosek Prokuratora Rejonowego we Włodawie zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania i już w sobotę mężczyzna trafił do zakładu karnego. Za popełnione przestępstwo zgodnie z kodeksem karnym grozi mu nawet 7 i pół roku pozbawienia wolności.
W poniedziałek po godzinie 18:00 dyżurny włodawskiej komendy poinformowany został o leżącym na poboczu drogi mężczyźnie, który wraz z rowerem najprawdopodobniej został potrącony przez pojazd. Do zdarzenia doszło w miejscowości Kulczyn Kolonia w gminie Hańsk. Początkowo do sprawy zatrzymanych zostało dwóch młodych mężczyzn. Przeprowadzone działania pozwoliły ustalić, że rowerzysta został potrącony przez 32-letniego mieszkańca gminy Hańsk, który będąc w stanie nietrzeźwości wynoszącym ponad 2 promile alkoholu w organizmie, kierował samochodem osobowym marki Opel, spowodował wypadek i zbiegł z miejsca zdarzenia nie udzielając pomocy rowerzyście.
Wczoraj mężczyzna został doprowadzony do Sądu Rejonowego we Włodawie. Jego decyzją 32-latek z gminy Hańsk najbliższe 3 miesiące spędzi w tymczasowym areszcie. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości i ucieczkę z miejsca zdarzenia kodeks karny przewiduje karę do 20 lat pozbawienia wolności.
Wczoraj po godzinie 18 włodawscy policjanci zostali powiadomieni o ujawnieniu na poboczu drogi ciała mężczyzny, który wraz z rowerem najprawdopodobniej został potrącony przez pojazd. Do wypadku doszło w miejscowości Kulczyn – Kolonia w gminie Hańsk. 54- latek zmarł w wyniku poniesionych obrażeń, a kierujący pojazdem po potrąceniu rowerzysty oddalił się z miejsca zdarzenia.
W okolicy znajdowały się jednak fragmenty pojazdu i policjanci niedługo potem odnaleźli Opla Astrę z wyraźnymi uszkodzeniami powypadkowymi, jak również zatrzymali dwóch mężczyzn mogących mieć udział z wypadkiem. 25 – latek w chwili zatrzymania miał ponad 2 i pół promila, zaś 32-latek ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Obaj trzeźwieją w policyjnym areszcie, a policjanci ustalają rolę mężczyzn w zdarzeniu.
W sobotę przed południem włodawscy policjanci zostali powiadomieni o kierującej VW, która jadąc samochodem przez Urszulin uszkodziła zaparkowany pojazd. Po uderzeniu w BMW, jakby nic się nie stało pojechała dalej parkując na jednej z posesji. Na miejscu okazało się, że 32-latka jest nietrzeźwa, a w organizmie ma ponad 2 i pół promila alkoholu. Policjantom wyjaśniła, że to nie jej wina, że uderzyła w auto, a drugiego kierującego, który źle zaparkował.
Policjanci ustalili, że tego dnia kobieta nie tylko raz jechała nietrzeźwa. 32-latka już straciła prawo jazdy, a swoje zachowanie odpowie przed sądem. To nie był jednak koniec "przygód" kobiety z tego dnia, bowiem po awanturze w domu rodzinnym zadzwoniła na numer alarmowy prosząc o interwencję Policji, bo rodzina nie chce jej przenocować. Kobieta była nietrzeźwa i agresywna, w związku z czym policjanci zapewnili jej nocleg w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych włodawskiej komendy, gdzie trzeźwiała do niedzieli.
Jeśli ktoś uważa, że raporty Najwyższej Izby Kontroli są nudne, to w przypadku gminy Włodawa najwyraźniej żadnego jeszcze nie czytał. Najnowsza kontrola NIK pokazuje bowiem nie tyle walkę o czystą wodę, co pokaz administracyjnej improwizacji, w której znikają raporty, kontrole, a nawet całe nieruchomości. I nie, to nie jest satyra. To oficjalny dokument państwowej instytucji kontrolnej.
140 nieruchomości, które ktoś "nie zauważyły”
Zacznijmy od ewidencji, bo tu mamy prawdziwy majstersztyk. Według NIK w gminnych rejestrach zabrakło aż 140 nieruchomości, mimo że ich ścieki były regularnie odbierane przez legalnie działające firmy. Czyli ścieki istniały, faktury istniały, wywóz istniał, ale w dokumentach gminy już nie.
Do tego dochodzi kolejnych 33 nieruchomości, niepodłączonych do kanalizacji, które w ewidencji również się nie pojawiły. W praktyce oznacza to jedno, gmina nie miała pojęcia, kto, gdzie i jak pozbywa się ścieków. Trudno o lepszy przykład urzędniczej ślepoty.
Prawo jasno mówi, gmina ma obowiązek kontrolować, jak mieszkańcy i przedsiębiorcy gospodarują ściekami. We Włodawie wyglądało to następująco:
– na jednej Jednolitej Części Wód kontroli nie prowadzono wcale, – na pięciu kolejnych zaczęto je z dwuletnim opóźnieniem, – w latach 2018–2020 oraz 2022–2023 kontrole po prostu nie istniały.
Nie było wizyt, nie było sprawdzeń, nie było nadzoru. Była za to cisza i święty spokój. Dopiero w październiku 2023 roku, już po tym jak NIK zajrzała do dokumentów, gmina wysłała kilkadziesiąt wezwań do mieszkańców. Przypadek? Oczywiście.
Raporty, które nigdy nie wyszły z urzędu
Obowiązek składania rocznych sprawozdań do ministra to nie uprzejma sugestia, tylko wymóg prawa. Tymczasem Wójt Gminy Włodawa nie złożył sprawozdań za lata 2018, 2020 i 2021. A kiedy już coś wysłano, w 2019 i 2022 roku, NIK uznała te dokumenty za nierzetelne. W jednym z nich zamiast opisu działań znalazły się… dane kontaktowe. 🤣 Trudno powiedzieć, czy to przejaw lekceważenia, czy kreatywnego podejścia do sprawozdawczości.
Uniwersalne wytłumaczenie, byliśmy za bardzo zajęci
Gdy przyszło do wyjaśnień, pojawił się argument dobrze znany każdemu, kto choć raz czytał raport pokontrolny, urzędnicy byli przeciążeni obowiązkami.
To wyjaśnienie miało tłumaczyć: – brak ewidencji setek nieruchomości, – brak kontroli przez kilka lat, – brak obowiązkowych sprawozdań, – brak realnego nadzoru nad ściekami.
Problem w tym, że przeciążenie nie zwalnia z odpowiedzialności, a ścieki, w przeciwieństwie do raportów, nie znikają tylko dlatego, że ktoś ich nie wpisał do tabelki.
Woda brudna, sumienie czyste
Całość wpisuje się w szerszy obraz opisany przez NIK, ponad 99 procent jednolitych części wód w Polsce nie osiągnęło dobrego stanu. Ale raport jasno pokazuje, że to nie jest wyłącznie problem systemowy. To także efekt bardzo konkretnych zaniechań na poziomie lokalnym.
Gmina Włodawa była jedną z pięciu w kraju objętych tak szczegółową kontrolą. Wynik? Negatywna ocena, liczne nieprawidłowości i działania naprawcze podjęte dopiero wtedy, gdy ktoś zapalił światło i zajrzał do akt.
Na koniec pytanie, nie retoryczne
Skoro przez lata można było nie kontrolować, nie raportować i nie ewidencjonować setek nieruchomości, to ile jeszcze rzeczy „nie istnieje” tylko dlatego, że nikt ich nie wpisał do systemu? Bo woda wszystko pamięta. Nawet jeśli urząd wolałby zapomnieć.👇
zArchiwumX: Sinice w Okunince! Czyli cud nad Jeziorem Białym /wideo/
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej