Długi weekend i piękna pogoda ściągnęły do Okuninki ogromne ilości turystów. Nad ich bezpieczeństwem czuwają stale policjanci, którzy reagują na zagrożenia, udzielają pomocy turystom i przypominają im zasady bezpieczeństwa. Pełniąc służbę na wodzie policjanci zauważyli niebezpieczne zachowania pływających kajakiem mężczyzn, którzy z ogromnym trudem wiosłowali, kołysali kajakiem i nabierali do niego wody, co mogło prowadzić do zatonięcia. Gdy policjanci do nich podpłynęli okazało się, że mężczyźni są nietrzeźwi i w takim stanie wypłynęli na środek jeziora, gdzie mogło być ponad 20 metrów głębokości. 28 i 39 letni turyści ze śląska wydmuchali po około 1, 5 promila alkohlu.
Za swoje zachowanie zostali ukarani mandatami karnymi. W związku ze stanem nietrzeźwości policjanci zabrali ich na pokład policyjnej łodzi, a kajak odholowali do brzegu. Kontrola rowerka wodnego zakończyła się zatrzymaniem jednego z mężczyzn. Gdy policjanci podpłynęli do pływającej rowerkiem wodnym grupy młodych ludzi wyczuli charakterystyczny zapach środków odurzających. Zapytany o unoszący się zapach 28-latek z powiatu bialskiego przyznał, że niedawno palił środki odurzające. W jego saszetce policjanci znaleźli woreczek foliowy z suszem roślinnym, w związku z czym mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzuty posiadania środków odurzających za co grozi do 3 lat pozbawienia wolności.
Dziś mija równo 20 lat, gdy mieszkańcy Włodawy po raz pierwszy zorganizowali spływ kajakowy rzeką Bug od czasów II Wojny Światowej i tym samy nawiązali do danych miejskich tradycje związane z kajakarstwem rzecznym na rzece Bug i na pojezierzu łęczyńsko-włodawskim.
Poniżej zamieszczamy pierwszy opis spływu, który odbył się w sobotę 21 lipca 2001 roku na trasie Włodawa - Kuzawka (wyspa Baja) i został opublikowany na nasza.wlodawa.pl
9.00 - była godziną zero naszej wyprawy, jednak Maniek zapomniał, gdzie byliśmy umówieni na spotkanie. Po około 15 minutach czekania pod pocztą sytuacja została wyjaśniona, zadzwonił telefon i od razu wiedzieliśmy, gdzie jest reszta składu. Z dziarską miną ruszyliśmy w stronę ulicy Podzamcze. W ogrodzie Gila stały nasze wodne rumaki były to stare kajaki typu KD-9 rocznik 79, wypożyczone z jednego z ośrodków wczasowych nad Jeziorem Białym w Okunince koło Włodawy.
Po krótkim powitaniu zorientowaliśmy się, że posiadamy tylko jedno profesjonalne wiosło kajakowe :), drugim dziwnym wiosłem były wiosła od dziecięcego pontonu, połączone w sumie dały jedno długie zbliżone parametrami (wyglądem) do wiosła profesjonalnego. Uznaliśmy wiosło z dziecięcego pontonu za nie wystarczające i Gilo wydobył z otchłani garaż, coś do pontonu. Jednak to coś nie można było też nazwać wiosłem, gdyż było dziwnie wąskie jak na wiosło. Nie wzruszeni brakiem jednostek napędowych postanowiliśmy ruszać, zostało nam do przeniesienia około 300 metrów, gdzie mogliśmy zwodować nasze rydwany.
Godzina 10.00 wyruszamy z Włodawy, miejscem wodowania kajaków jest "Ściek", z powodu spływającej w dawnych czasach do rzeki Bug serwatki produkowanej w pobliskiej już nie istniejącej mleczarni. Zdjęcie które widzicie jako pierwsze jest dziełem jednego z zuchów Gila, akurat widocznie przypadkowo zażywał spaceru nad brzegiem. Dzięki jego uprzejmości możecie nas podziwiać w pełnej okazałości wraz z wiosłami i rydwanami.
Zdziwiłem się, że tak łatwo i bezpiecznie przemieszczamy się przy użyciu dziecięcego wiosła i niby-wiosła. Kierunki, które obraliśmy w pierwszej fazie naszej podróży były w pełni realizowane. Jednak w dalszej części mojego opowiadania przedstawię zgoła odmienną sytuację. Wracając do pierwszego wrażenia. Bug stał się "wąski" :(, rzeka w miejscu wodowania kajaków według opinii starych wędkarzy, posiada szerokość około 50-100m. Wystarczyły cztery dobre "zagarnięcia" wody wiosłami i byliśmy już przy sąsiednim brzegu. Jednak związani obietnicą, którą Maniek dał Komendantowi Straży Granicznej w Chełmie, mówiącej o tym abyśmy nie wpływali na połowę sąsiada.
Staraliśmy się realizować z góry wyznaczoną obietnicę. Nurt rzeki na odcinku Włodawa - Suszno, płynie dosyć ospale. Pozwala to na większe oswojenie się z nurtem, jak i nowym środowiskiem. Ospale - co nie znaczy wcale, że nie należy zachować rozwagi i ostrożności. Woda jest mętna, brunatna. Kolor wody spowodowany jest jak sądzę podłożem dna rzeki, glina plus muł, co daje właśnie taki swoisty kolor wody.
Z dziarską miną, mijaliśmy liczne stanowiska wędkarskie, jednak, żadnego wędkarza. Słońce ładnie świeciło, pierwszy napotkaną przeszkodą była wyspa lub może lepiej powiedziawszy dwie wyspy. Postanowiliśmy przepłynąć pomiędzy nimi.
cdn... (kiedyś :)
Skład expedycji: Andrzej Piskorek vel Pira Grzegorz Ostrowski vel Gilo Marek Torbicz vel Maniek Piotr Trochymiak vel Żaba a.k.a Pepson
SPŁYW KAJAKOWY WOLA UHRUSKA - WŁODAWA 16-18.08.2002
W dniach 16-18 został zaplanowany przez miłośników dzikiej przyrody i ekstremalnych warunków spływ kajakowy po rzece Bug. Start wytyczyliśmy w Woli Uhruskiej, do której przybyliśmy późnym wieczorem z piątku na sobotę. Obozowisko usytuowane było na plaży w odległości zaledwie kilku metrów od nurtu rzeki. Po rozbiciu namiotów i prowizorycznym zakwaterowaniu rozpoczął się czas błogiego odpoczynku przy ognisku i pod niebem pełnym gwiazd.
Pierwszej nocy wszyscy byli tak podekscytowani tym co nas czeka podczas spływu, że mieliśmy problem z zapadnięciem w sen. Wczesnym rankiem, około 6.00 pobudkę urządzili nam funkcjonariusze Straży Granicznej. Po sprawdzeniu naszych danych personalnych i pozwolenia na odbycie spływu, udali się w dalszą drogę, my zaś czyniliśmy pierwsze przygotowania do zwodowania kajaków.
O godzinie 9.00 wreszcie ruszyliśmy! Podzieliliśmy się na następujące pary: Maciora - Broda w kajaku zwanym "krzywa strzała", Pepson - Szytek w "zakręconej kanadyjce", Nordyk - Meter "bolid full opcja" oraz główny organizator Maniek w "transporterze opancerzonym". To co ujrzeliśmy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. W najskrytszych snach nie mogliśmy sobie wyobrazić jaką piękną i uroczą, przede wszystkim dziką i nie zbrukaną przez cywilizację jest rzeka Bug. Za każdym zakątkiem ukazywały się naszym oczom niesamowite widoki. Brzegi porośnięte wszelaką roślinności?. Majestatyczne drzewa ukazujące swe korzenie i swą naturalną siłę. Po obu stronach brzegu gdzie nie gdzie usytuowane były dzikie plaże otoczone cudowną florą.
Na samej rzece znajdowały się stare powalone drzewa, co jeszcze bardziej upiększało oraz czyniło atrakcyjniejszym i tak już wspaniały nurt. Niesamowite wrażenie na uczestnikach spływu wywarły skarpy, które znajdowały sił po obu stronach brzegu, ukazując piękno naszej "matki ziemi". W otoczeniu tak wspaniałego, zatykającego dech w piersiach krajobrazu, pośród śpiewu ptaków, człowiek zapomina o bożym świecie i oddaje się z nieodpartą ochotą nurtowi rzeki, który przenosi nas w krainę nieujarzmionej przyrody. Pełnym naszym zaskoczeniem był przypływ przez Zbereże. Wioska w linii prostej rozciąga się na około 10 km i pokonanie jej w normalnych warunkach (drogą) nie zajęło by więcej niż 50-60 minut. Nam czyn zajął i tu drodzy internauci pełne zaskoczenie: trzy i pół godziny!!! Bug pokazał swoje oblicze.
Otóż w Zbereżu znajduje się mnóstwo zakrętów, co w znacznym stopniu wydłuża drogę. Długi czas spędzony w Zbereżu urozmaicały nam widoki oraz obiadek jaki spałaszowaliśmy na plaży. Po zjedzeniu posiłku i poobiedniej sjeście, udaliśmy się w dalszą drogę. Wcześniej wiadomo już było, że nasz pierwotny plan dotarcia przed zachodem słońca do Różanki nie powiedzie się. Spowodowane to było mylnymi wyliczeniami potrzebnego czasu do osiągnięcia zamierzonego celu.
Zatem miejscem naszego odpoczynku miał być Sobibór. Ale i ten ambitny plan spalił na panewce. Bazą noclegową okazała się wioska o nazwie Wołczyny. Postój się odbył na malowniczo położonej plaży. Po zacumowaniu do brzegu i oporządzeniu się, trzech uczestników spływu udało się do miejscowego sklepu. I tu kolejna przygoda.
Od nadmiaru słońca i wrażeń pomyliliśmy drogi i zamiast do Wołczyn udaliśmy się w przeciwną stronę do Sobiboru. Napotkany na drodze człowieczek skierował nas na dobrą drogę. Ta pomyłka kosztowała nasze nogi nadłożeniem około 8 km. Gdy dotarliśmy do sklepu, pożegnaliśmy Pepsona, który z bardzo ważnych powodów musiał udać się do miejsca stałego zameldowania, czyli Włodawy. Droga powrotna nie sprawiła nam już trudności i bez problemów dotarliśmy do miejsca plażowania.
Podobnie do pierwszej nocy na plaży rozpaliliśmy małe ognisko, mające nam pomóc w wysuszeniu przemoczonych ubrań. Tuż przed północą udaliśmy się na zasłużony odpoczynek. Następnego dnia pierwszy wstał Szytek, któremu dana była możliwość oglądania wspaniałych scen po drugiej stronie Bugu, w wykonaniu kilkunastu żółwi. O godzinie 9.00 dołączył do naszego bractwa Matfiej, znany fan klubu LKS WŁODAWIANKA.
Zresztą wszyscy uczestnicy spływu to fani włodawskiej drużyny, zrzeszeni pod flagą Cmentarii Fans. (Do Włodawy wpływaliśmy w barwach naszej drużyny. Patrz na zdjęcia). Przybyły Matfiej zajął miejsce nieobecnego już Pepsona i razem z Szytkiem w "zakręconej kanadyjce" ruszył w dalszą drogę. Podobnie jak w pierwszym dniu, Bug dostarczył nam niesamowitych wrażeń. Mogliśmy ponownie oddać się beztroskiej żegludze po dzikim nurcie rzeki.
Docelowym naszym punktem stała się Włodawa, (w pierwszym założeniu takim punktem miał być Kodeń), do której dotarliśmy około godziny 15.00. na miejsce zjedzenia posiłku i zrobienia pamiątkowych zdjęć wybraliśmy plażę na błoniach. Posiłkiem regeneracyjnym oraz zaspokojeniem dręczącego na już kilka godzin głodu nikotynowego, uraczył nas przybyłe dziewczyny w osobach: Joli, Helki i Sylwii, za co im serdecznie dziękujemy.
Zakończeniem całej wspaniałej imprezy, jakim niewątpliwie był spływ, okazał się punkt pomiaru poziomu wody, znany w całej Polsce z komunikatów radiowych, które brzmi: "Na Bugu we Włodawie..." Na miejscu załadowaliśmy kajaki do auta Szczypiora, który w znacznym stopniu pomógł nam w transporcie całego sprzętu na miejsce startu, jak i w dostarczeniu kajaków do macierzystych magazynów, za co oczywiście bardzo wielkie dzięki.
I tak oto dobiegła końca wspaniała przygoda. Rzeka Bug przekazała nam mnóstwo ciekawych przeżyć. Naładowała nas pozytywnymi wibracjami i długo jeszcze pozostanie w naszej pamięci. Żadne słowa nie są w stanie oddać tego, co doświadczyliśmy podczas tych dwóch wspaniałych dni. Do zobaczenia za rok rzeko rzek!!
P.S. Serdecznie dziękujemy Komendantowi Głównemu Straży Granicznej za wyrażenie zgody umożliwiającej odbycie tego wspaniałego spływu. Dziękujemy także ośrodkowi Sanvit za udostępnienie kajaków.
Dziś piaszczyste plaże pełne są śmieci, puszek po piwie, kobiecych chusteczek jednorazowych, a wówczas gdy my rozpoczynaliśmy swoja przygodę z kajakarstwem rzeka była dzika i czysta. Niby w szkłach uczą ekologi, ale jak widać nowe pokolenie inaczej interpretuje ekologię niż 20 lat temu mieszkańcy nadbużańskich plaż.
Niżej kilka starych fotek z kolejnych spływów plus bonusprmo foto z samotnego spływu Włodawa-Modlin/Wisła/ z roku 2019 który trwał 7 dni. Dla porównania poniżej zamieszczamy również pierwsza prośba do Komendanta Straży Granicznej w Chełmie, gdzie opisaliśmy w swej naiwności nasz szczytny plan spłynięcia tratwą z Włodawy do Niemirowa :) Plan ów zakończyliśmy na spłynięciu kajakami do Kuzawki. Lepiej mierzyć wyżej i zrobić 10% niż nic nie robić.
Tak właśnie kiedyś, gdy jeszcze nie było komórek należało pisać podanie i to z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem do Straży Granicznej, chyba że miało się kolegę sekretarza powiatowych struktur SLD, a on w biurze miał fax to można było sprawę załatwić szybciej.
Komendant Straży Granicznej w Chełmie
P R O Ś B A
Jako organizatorzy i uczestnicy spływu rzeką Bug zwracamy się z prośbą o pozwolenie które umożliwi nam przepłynięcie granicznego odcinka rzeki tj. od Włodawy do okolic Niemirowa. Będziemy płynąć tratwą po polskiej stronie rzeki, bez postoi na brzegu wschodniego sąsiada i przekraczania granicy państwa. Poniżej przedstawiamy szczegóły naszego zamierzenia.
Graniczny odcinek rzeki tj. ok. 154,1km chcemy przepłynąć w dniach: 21,22,23 lipiec 2001 r.
Przewidujemy że dziennie pokonamy ok. 50 km. od godz. 6,00 do 13,00 i od 14,00 do 20,00 między 13,00 a 14,00 będziemy schodzili na polski brzeg rzeki w celu zregenerowania sił. 21 lipiec postój w okolicach Hanny 22 lipiec postój około 5 km przed Terespolem 23 lipiec postój w okolicach Janowa Podlaskiego
Zwracamy się z prośbą o pozwolenie na zwodowanie tratwy w dniu 20 lipiec 2001 r. ok. godz. 15,00 w okolicach punktu pomiarowego stanu wody we Włodawie i o umożliwienie spędzenia nocy przy tratwie.
Dane osób uczestniczących w spływie:
Jan Nowak nr. pesel xxxxxxxxxx; nr. paszportu xxxxxxxxxxxxxxx zam. Włodawa ul. Wesoła 99
Jan Nowak nr. pesel xxxxxxxxxx; nr. paszportu xxxxxxxxxxxxxxx zam. Włodawa ul. Wesoła 98
Kajakarze uczestniczący w spływie na rzece Bug, wbrew przepisom przekroczyli granicę polsko-białoruską. Przed zbliżającym się okresem wakacyjnym, Straż Graniczna przypomina zasady uprawiania turystyki w strefie nadgranicznej. Podczas minionego weekendu, funkcjonariusze z Placówki NOSG we Włodawie, podczas prowadzonego patrolu zauważyli, iż pięciu turystów uczestniczących w spływie kajakowym na rzece Bug, przekroczyło wbrew przepisom granicę państwową z Białorusią. Kontrolowane osoby to obywatele Polski. Przyznali się do przekroczenia granicy wbrew przepisom na rzece granicznej Bug z Polski na Białoruś i z powrotem za co zostali ukarani mandatami karnym.
Przed nami okres wakacyjny, aby uniknąć takich sytuacji, Straż Graniczna przypomina zasady uprawiania turystyki w strefie nadgranicznej.
Kwestie pobytu i organizacji wypoczynku w strefie nadgranicznej regulują przepisy Rozporządzenia MSWiA z dnia 21 kwietnia 2008 roku w sprawie warunków uprawiania turystyki, sportu, polowań i połowu ryb w strefie nadgranicznej (Dz.U. nr 80, poz. 481). Zgodnie z cytowanym wyżej rozporządzeniem, uprawianie turystyki, sportu i połowu ryb w strefie nadgranicznej na wodach granicznych przy wykorzystaniu sprzętu pływającego dozwolone jest do granicy państwowej, tylko w porze dziennej zaczynającej się pół godziny po wschodzie słońca, a kończącej się pół godziny przed zachodem słońca.
O zamiarze wykonania powyższych czynności, osoby fizyczne lub w przypadku imprez zorganizowanych – organizator, ma obowiązek powiadomić właściwego miejscowo komendanta placówki Straży Granicznej nie później niż na 2 godziny przed planowanym rozpoczęciem czynności lub imprezy. W zależności od miejsca pobytu ostatnią placówką podległą Nadbużańskiemu Oddziałowi Straży Granicznej w Chełmie na północ jest Placówka Straży Granicznej w Janowie Podlaskim a na południe Placówka Straży Granicznej w Hrebennem. Wykaz wszystkich placówek NOSG znajdziemy na stronie internetowej oddziału: www.nadbuzanski.strazgraniczna.pl są tam numery telefonów do służb dyżurnych poszczególnych placówek Straży Granicznej, którym należy podać szczegóły imprezy turystycznej.
Korzystając ze sprzętu pływającego należy pamiętać, iż granica państwowa na rzece granicznej Bug przebiega linią środkową koryta, a w miejscach żeglownych linią środkową głównego nurtu. Dodatkowo, w trakcie planowania przedsięwzięć z wykorzystaniem sprzętu pływającego należy uwzględnić, iż na wysokości m. Terespol, rzeka Bug, w rejonie znaków granicznych 139-143 przepływa w całości przez terytorium Republiki Białoruś.
Należy przestrzegać również rozporządzeń porządkowych Wojewody Lubelskiego (http://edziennik.lublin.uw.gov.pl), określających, m.in. zakaz bezpośredniego komunikowania się przez granicę państwową oraz przerzucania lub przejmowania przez linię graniczną jakichkolwiek przedmiotów, a także zwrócić uwagę na odcinki pasa drogi granicznej, na których obowiązuje zakaz przebywania a tym samym cumowania i prowadzenia postojów osób wykorzystujących sprzęt pływający.
Pamiętajmy również o tym, iż zabronione jest kąpanie się w rzece granicznej z wyjątkiem miejsc do tego wyznaczonych i oznakowanych, fotografowania obiektów, znaków i urządzeń granicznych oraz terenów poza linią granicy państwowej. Pamiętajmy o tym by nie rozniecać otwartego ognia w pasie drogi granicznej oraz pozostawiać nie wygaszonych ognisk lub tlących się przedmiotów w odległości do 300 metrów od linii granicy państwowej. (Pas drogi granicznej – obszar o szerokości 15 metrów, licząc w głąb kraju od linii granicy państwowej lub od brzegu wód granicznych albo brzegu morskiego.)
Sankcje: Art. 49a §1 kw - Kto wbrew przepisom przekracza granicę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze grzywny. Art. 54 kw. - Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych lub karze nagany.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej