27 stycznia 2026 r. Zarząd Powiatu we Włodawie podjął Uchwałę Nr 229/26 w sprawie przyznania stypendiów sportowych za wysokie wyniki we współzawodnictwie sportowym. Stypendia mają być wypłacane od 1 marca do 31 grudnia 2026 r.
Przyznaje się na okres: od 1 marca 2026 r. do 31 grudnia 2026 r. stypendia sportowe za wysokie wyniki we współzawodnictwie sportowym zawodnikom Powiatu Włodawskiego:
1) Chaciołka Leo – uczeń I Liceum Ogólnokształcącego we Włodawie – stypendium w wysokości 150,00 zł miesięcznie. 2) Chaciołka Vanessa – uczennica Szkoły Podstawowej Nr 3 we Włodawie – stypendium w wysokości 60,00 zł miesięcznie. 3) Ciepałowicz Szymon – uczeń Szkoły Podstawowej Nr 2 we Włodawie – stypendium w wysokości 100,00 zł miesięcznie. 4) Grzywaczewski Adrian – uczeń I Liceum Ogólnokształcącego we Włodawie – stypendium w wysokości 150,00 zł miesięcznie. 5) Hołod Kalina – uczennica Szkoły Podstawowej Nr 3 we Włodawie – stypendium w wysokości 70,00 zł miesięcznie. 6) Ignatiuk Filip – uczeń Szkoły Podstawowej Nr 3 we Włodawie – stypendium w wysokości 50,00 zł miesięcznie. 7) Kończal Kacper – uczeń Szkoły Podstawowej Nr 3 we Włodawie – stypendium w wysokości 130,00 zł miesięcznie. 8 ) Lenart Jan – uczeń I Liceum Ogólnokształcącego we Włodawie – stypendium w wysokości 150,00 zł miesięcznie. 9) Lewczuk vel Leoniuk Maja – uczennica Szkoły Podstawowej Nr 3 we Włodawie – stypendium w wysokości 50,00 zł miesięcznie. 10) Lichaczewski Mikołaj – uczeń ZSZ Nr 1 i II LO we Włodawie – stypendium w wysokości 150,00 zł miesięcznie. 11) Mucha Alicja – uczennica Szkoły Podstawowej Nr 2 we Włodawie – stypendium w wysokości 60,00 zł miesięcznie. 12) Nowak Daria – uczennica Szkoły Podstawowej Nr 2 we Włodawie – stypendium w wysokości 70,00 zł miesięcznie. 13) Paprota Antoni – uczeń Szkoły Podstawowej Nr 3 we Włodawie – stypendium w wysokości 130,00 zł miesięcznie. 14) Paprota Hanna – uczennica Szkoły Podstawowej Nr 3 we Włodawie – stypendium w wysokości 50,00 zł miesięcznie. 15) Sołtys Sebastian – uczeń Szkoły Podstawowej Nr 3 we Włodawie – stypendium w wysokości 50,00 zł miesięcznie. 16) Sadura Zuzanna – uczennica I Liceum Ogólnokształcącego we Włodawie – stypendium w wysokości 100,00 zł miesięcznie. 17) Sugier Kaja – uczennica Szkoły Podstawowej Nr 2 we Włodawie – stypendium w wysokości 70,00 zł miesięcznie. 18) Szmidt Antoni – uczeń Szkoły Podstawowej Nr 3 we Włodawie – stypendium w wysokości 100,00 zł miesięcznie. 19) Szmidt Zofia – uczennica Szkoły Podstawowej Nr 3 we Włodawie – stypendium w wysokości 100,00 zł miesięcznie. 20) Tureniec Maciej – uczeń Szkoły Podstawowej Nr 2 we Włodawie – stypendium w wysokości 50,00 zł miesięcznie. 21) Woliński Olaf – uczeń I Liceum Ogólnokształcącego we Włodawie – stypendium w wysokości 130,00 zł miesięcznie.
Pod dokumentem podpisali się: Mariusz Zańko, Maryla Łopąg, Piotr Gorgol, Wiesław Hołaczuk oraz Andrzej Rusiński.
I tu pojawia się pytanie.
Dlaczego w gronie stypendystów znaleźli się wyłącznie uczniowie szkół z Włodawy? Czy w gminach takich jak Hanna, Hańsk, Stary Brus, Urszulin czy Wola Uhruska naprawdę nie ma utalentowanych sportowców? Nie ma młodzieży z medalami, wynikami, sukcesami na arenach wojewódzkich i ogólnopolskich?
Powiat to nie tylko jedno miasto. To wszystkie gminy i wszyscy mieszkańcy.
Może warto wyjaśnić: • ile wniosków wpłynęło z poszczególnych gmin, • jakie były kryteria oceny, • czy wszystkie szkoły i kluby miały równy dostęp do informacji, • czy regulamin z 2016 r. nie wymaga aktualizacji.
Sport powinien łączyć i motywować, a nie budzić wątpliwości co do równego traktowania. Mieszkańcy gmin powiatu mają prawo wiedzieć, czy ich dzieci miały realną szansę na wsparcie.
Barokowy kościół św. Ludwika we Włodawie uchodzi za jedną z najcenniejszych realizacji sakralnych regionu. Monumentalna bryła, bogate polichromie, rozmach fundacji. Oficjalna narracja mówi o pobożności i hojności fundatora. Rzadziej zadaje się pytanie, skąd w pierwszych dekadach XVIII wieku wzięły się środki na tak kosztowną inwestycję.
Na początku XVIII wieku Rzeczpospolita była wyniszczona wojną północną. Skarb świecił pustkami, a chaos monetarny sprzyjał nadużyciom. Jako podskarbi litewski Pociej miał realny wpływ na emisję pieniądza w Wielkim Księstwie Litewskim.
W latach 1706–1709 rozpoczęto masowe bicie monet o zaniżonej zawartości srebra, głównie szóstaków i tynfów. W obiegu zaczęto je nazywać "pociejówkami". Mechanizm był prosty: moneta miała wysoką wartość nominalną, lecz realna zawartość kruszcu była znacznie niższa. Różnica trafiała do kieszeni emitenta i jego współpracowników.
Nie chodziło o prymitywne fałszerstwo w piwnicy. Emisja odbywała się przy wykorzystaniu mennic, także poza granicami państwa, między innymi w Królewcu. W praktyce oznaczało to zalew rynku pieniądzem gorszej jakości, inflację oraz wypieranie dobrej monety przez złą, zgodnie z prawem Kopernika Greshama. Współcześni ironicznie tłumaczyli inicjały L.P. widniejące na monetach jako "Ludzki Płacz".
Żołd w złej monecie, podatki w dobrej
Zarzuty wobec Pocieja nie dotyczyły wyłącznie samego bicia gorszej monety. Oskarżano go o przyjmowanie podatków w dobrej monecie, a wypłacanie zobowiązań, w tym żołdu wojsku, w pieniądzu zaniżonej wartości. To prowadziło do napięć i konfederacji wojskowych.
Chroniła go polityczna pozycja i silne zaplecze. Był stronnikiem króla Augusta II Mocnego, utrzymywał także relacje z dworem rosyjskim i carem Piotr I Wielki. Lawirował między stronnictwami, skutecznie unikając realnej odpowiedzialności. W tym samym czasie budował swoją pozycję jako fundator kościołów i klasztorów.
Do Włodawy Ludwik Konstanty Pociej sprowadził Zakon Paulinów z Jasnej Góry. Kościół otrzymał wezwanie św. Ludwika Króla, wyraźne nawiązanie do imienia fundatora. Był to czytelny znak: oto magnat buduje "pomnik" swojej potęgi na rodowych ziemiach.
8% prowizje od 10 tys. zł lokowanych na kahale brzeskim - czyli żydowska gmina wyznaniowa, wypłacała klasztorowi we Włodawie 800 zł,
20 tys. tynfów w Komorówce,
30 tys. zł zapisane u Katarzyny Czackiej,
w 1722 roku zapis 50 tys. zł i 10 tys. talarów na rzecz klasztoru dla 18 zakonników.
To ogromne sumy jak na realia wyniszczonego wojną państwa. Kluczowe jest jednak zestawienie dat. Najintensywniejszy okres emisji "pociejówek" przypada na lata bezpośrednio poprzedzające i towarzyszące organizacji fundacji. Właśnie wtedy powstaje finansowy fundament pod włodawski klasztor.
Czy budowniczowie otrzymywali "pociejówki"?
W oficjalnych dokumentach klasztornych nie znajdziemy zapisu: zapłacono monetą zaniżonej próby. Kościół nie miał interesu w podkreślaniu jakości otrzymywanego pieniądza. Jednak z kontekstu ekonomicznego wynika wysokie prawdopodobieństwo, że w dobrach Pocieja narzucano do obiegu właśnie jego monetę. Jeżeli wojsko otrzymywało żołd w gorszym pieniądzu, trudno zakładać, że rzemieślnicy, murarze sprowadzeni z Lublina czy dostawcy materiałów budowlanych byli traktowani lepiej. Realna siła nabywcza wypłat mogła być znacznie niższa niż wynikało to z nominału. W ten sposób część kosztów budowy przerzucano na wykonawców i lokalną społeczność.
Fundacja jako narzędzie oczyszczania wizerunku
W epoce baroku fundacje religijne często pełniły funkcję nie tylko duchową, ale i wizerunkową. Kościół był miejscem modlitwy, ale też manifestacją władzy, splendoru i, w pewnym sensie, próbą symbolicznego odkupienia win. W tradycji historycznej pojawia się sugestia, że Ludwik Pociej wykorzystywał sakralne inwestycje jako sposób na zatarcie złej sławy związanej z finansowymi nadużyciami. Włodawa stała się jednym z najważniejszych przykładów tej strategii. Paradoks polega na tym, że do dziś podziwiamy piękno świątyni, która mogła zostać sfinansowana z procederu destabilizującego gospodarkę I Rzeczpospolitej. Kościół św. Ludwika i klasztor paulinów we Włodawie są bezsprzecznie perłą architektury późnego baroku XVIII w. centralnej Rzeczypospolitej. Nie zmienia to faktu, że ich geneza splata się z jedną z największych afer finansowych epoki saskiej. Postać hetmana Ludwika Konstantego Pocieja pozostaje dwuznaczna. Z jednej strony mecenas sztuki i dobroczyńca zakonów. Z drugiej polityk oskarżany o psucie pieniądza, manipulacje skarbowe i cyniczne wykorzystywanie systemu.
Do dziś nie wiadomo dokładnie, w którym miejscu we Włodawie znajdował się zamek. I od razu warto to doprecyzować, nie chodzi o monumentalną warownię znaną z królewskich rezydencji, lecz raczej o murowaną siedzibę o charakterze obronno-administracyjnym, połączoną z zapleczem gospodarczym. Tego typu obiekty, na pograniczach Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego, były czymś naturalnym. Przez lata wskazywano różne lokalizacje. Jedną z hipotez była skarpa w rejonie obecnej cerkwi, jednak badania archeologiczne przeprowadzone w ostatnich latach wykluczyły to miejsce jako lokalizację zamku. Odkryto tam jedynie fragmenty ceramiki datowane na X wiek, bez śladów późniejszej, nowożytnej zabudowy obronnej.
Znacznie ciekawszym tropem pozostaje teren obecnego klasztoru paulinów. Argument jest prosty i topograficznie logiczny. Spływając Bugiem w kierunku Włodawy, pierwszym wyraźnym dominantem krajobrazu są wieże kościoła pod wezwaniem św. Ludwika. To właśnie takie miejsca, widoczne z daleka, kontrolujące szlak rzeczny i okolicę, wybierano pod siedziby administracyjne i obronne. Przez długi czas problemem był brak jednoznacznych źródeł pisanych. Powszechnie powtarzano pogląd, że zamek włodawski został całkowicie zniszczony w czasie buntu Chmielnickiego w połowie XVII wieku. Tym większym zaskoczeniem okazał się dokument z czerwca 1692 roku.
Zamek, który jednak istniał - Źródło, które zmienia perspektywę
Cytat źródłowy - (Jerzy Ternes, „Pociejowie jako właściciele dóbr włodawskich…”, s. 51)
"Być może bracia Pociejowie nie mogąc zapłacić pełnej kwoty, nabyli w roku 1692 samo miasto Włodawę, ewentualnie niektóre jeszcze folwarki, a dopiero w roku 1693, już sam Ludwik Konstanty ostatecznie sfinalizował transakcję, wypłacając Leszczyńskim pełną kwotę i przejmując całość dóbr włodawskich.
Przy okazji wspomnianego wyżej zastawu Włodawy z czerwca 1692 roku, sporządzono inwentarz miasta. Zawiera on m.in. spis mieszczan włodawskich, z podziałem na chrześcijan i Żydów, ich powinności, zsumowany roczny dochód z miasta. Dane te nie odbiegają w zasadniczy sposób, od tych ze znanego dobrze inwentarza z roku 1693. Pojawia się w nim jednak dodatkowy, intrygujący wątek zamku włodawskiego.
Dość powszechny jest pogląd, że został on całkowicie zniszczony i zrównany z ziemią w czasie buntu Chmielnickiego. Tym bardziej zaskakuje fakt, że inwentarz z roku 1692 nie tylko wymienia "zamek murowany włodawski", ale opisuje dość dokładnie co najmniej kilka jego izb i pomieszczeń gospodarczych.
Z innych wzmianek można wnosić, że zamek w tym czasie był użytkowany przez zarządców (ekonomów) miasta Włodawy. Kres jego istnieniu położył przypuszczalnie napad wojsk szwedzkich na miasto w roku 1706. Myślę, że inwentarz zamku jest na tyle interesujący, że zostanie przytoczony w całości jako dodatek do niniejszego tekstu."
Jak wyglądał zamek włodawski - Układ funkcjonalny w języku współczesnym
Na podstawie pełnego inwentarza z 26 czerwca 1692 roku można z dużą dozą ostrożności odtworzyć układ zamku. Nie był to obiekt symboliczny czy reprezentacyjny, lecz w pełni funkcjonalna siedziba, łącząca cechy dworu, administracji i zaplecza gospodarczego.
Zamek posiadał wyraźnie wydzieloną część wejściową od strony kościoła, z bramami zabezpieczonymi metalowymi okuciami. Parter mieścił pomieszczenia sklepione, piwnice, skarbiec oraz magazyny, zabezpieczone kratami i żelaznymi drzwiami. Piętro pełniło funkcję mieszkalną i reprezentacyjną. Znajdowała się tam izba stołowa, ciąg połączonych pokoi ogrzewanych zielonymi piecami oraz dostęp do wieży, z której można było wyjść do ogrodu.
Integralną częścią zespołu były pomieszczenia gospodarcze, stajnie, wozownia, kuchnia, piekarnia oraz spiżarnie. Całość tworzyła zamknięty organizm, zdolny do samodzielnego funkcjonowania, a w razie potrzeby także do obrony. Taki układ w pełni odpowiada realiom końca XVII wieku i nie pozostawia wątpliwości, że zamek włodawski istniał realnie, był użytkowany i pełnił istotną rolę w strukturze miasta.
Opis z epoki, opis z dokumentu źródłowego - tamże, s 56 "Inwentarz zamku włodawskiego z 26 czerwca 1692 Opisanie zamku włodawskiego murowanego. Idąc od Kościoła w parkanie wrota, kuna na wierzchu żelazna. Wchodząc do samego zamku takież wrota, także z kuną, z skoblami dwoma i wrzeciądzem. Wszedwszy z te wrota, po prawej ręce sklep z żelaznemi drzwiami na zawiasach żelaznych, z skoblami wrzeciądzami u dołu i u wierzchu. W oknach krat dwie, piec dobry. Tamże szafa w murze na zawiasach. Przed tymże zaraz sklepem komórka mała, ze drzwiami drewnianymi o jednej tylko zawiasce. Podle zaraz idąc Skarbiec dalej z żelaznymi drzwiami o dwóch wrzeciądzach. Komórka przy nim beze drzwi. Trzeci także sklep ze drzwiami żelaznemi i okien dwie z kratami żelaznemi, ze dwoma wrzeciądzami. Nad samemi sklepami puste mury wierzchem i spodem. Wszedwszy na wschody, drzwi otworzyste w kratę, z kunami u wierzchu żelaznemi, do sieni. Z sieni po prawej ręce stołowa izba z oknami szklanymi w ołów o oprawionemi. Dwa stoły z ławami, piec zielony, szafa do schowania szkła z stołowej izby. Pokój śrzedni, drzwi na zawiasach. Z tego pokoju pokój poboczny, drzwi na zawiasach żelaznych, piec jeden u obydwu pokojów zielony. A oto karta tytułowa trenu pogrzebnego Marjanney z Leszna Xiężnej Zasławskiey, jest to ciekawy starodruk z XVII wieku a dokładnie z 1642 roku, w którym jest wzmianka o włodawskich murowanych podziemnych gmachach. Z tego pokoju pobocznego drzwi na zawiasach żelaznych do sionek, gdzie wschody tylne. Z pokoju śrzedniego zaś pokój drugi, drzwi na zawiasach żelaznych, szafek dwie ze drzwiczkami [...] drewnianymi. Z tego pokoju pokój trzeci, drzwi na zawiasach żelaznych z zaszczepką i antabami dwiema, [okna] dwoje szklane, w ołów oprawione. Z tego pokoju czwarty [pokój] poboczny, z oknami także szklannemi w ołów, drzwi [...] na zawiasach żelaznych, z zaszczepką. Z tegoż pokoju d[rzwi] [na] zawiasach do wschodów tylnych. Piec jeden u obydwu [pokojów]. Z tych pokojów, pokój. Drzwi do jednego pokoju, tego dwoje [na] zawiasach. Sam pokój z oknami szklannemi, z piecem zielonym. Z tego pokoju do wieży drzwi na zawiasach z klamką. A z tej wieży drzwi do ogrodu na zawiasach żelaznych z zamkiem wnętrznym. Mieszkania dolne pod tymże murem idące do wschodów wielkich. Sień długa ciemna, w którą wchodząc, drzwi do piwnice, na zawiasach ze skoblem. Pośrodku tej piwnicy znowu dwoje drzwi z zawiasami i wrzeciądzami, do piwnic dwóch. Idąc dalej po tejże ręce sklep albo raczej spiżarnia, drzwi na zawiasach i w oknie krata żelazna. Po tejże ręce idąc dalej, minąwszy wschody tylne, izba z przysionkiem, okien dwie kracianych i drzwi na zawiasach żelaznych. Z tej izby sklepek, drzwi na zawiasach, z kratami żelaznymi. Ze sklepiku drzwi do wieży, na zawiasach, ku ogrodowi. W tejże ciemnej sieni, po lewej ręce w tył idąc, izba piekarska, okna w drewno sprawne. Stajen drewnianych dwie ze żłobami. Wrota na kunach, w górze tylko żelaznych, z wrzeciądzami żelaznemi. Wozownia pod jednymże pokryciem, wrota na kunie w górze i stajenka trzecia mniejsza. Kuchnia z izbą, z piecem."
Niech magiczna moc wigilijnego wieczoru przyniesie Wam spokój i radość. Niech każda chwila świąt Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem, a Nowy Rok obdaruje Was pomyślnością i szczęściem. Najpiękniejszych świąt Bożego Narodzenia życzy
Ach, te nasze głodne sukcesu samorządy! Tam, gdzie realne wyniki schodzą na drugi plan, a pierwsze skrzypce grają lśniące ramki z kartką papieru. Jeśli ktoś myślał, że sukces jest bezcenny, to najwyraźniej nie widział ostatnich rachunków z Włodawy. Bo tu sukces nie tylko ma swoją cenę, ale potrafi być droższy niż sama korzyść, którą ma podkreślać.
Włodawa, perła nad Bugiem, dołączyła ostatnio do elitarnego grona samorządów z certyfikatem w ramce. Urocze grono, w którym papier jest ważniejszy od treści, a fotografia wręczenia nagrody liczy się bardziej niż jej sens. Nim jednak wypijemy lampkę szampana sukcesu, warto zerknąć na rachunek. A ten, jak się okazuje, jest bardziej widowiskowy niż sama lampka.
Zacznijmy od powiatu. Starostwo wybrało się na XXIII Samorządowe Forum Kapitału i Finansów w Katowicach po „Ramkę Sukcesu” za drugie miejsce w rankingu pozyskiwania unijnych dotacji. Drugie miejsce to oczywiście powód do dumy, choć jak słusznie zauważają mieszkańcy, jeśli to ma być szczyt, to w pozostałych powiatach chyba zbiera się już pocztówki zamiast dotacji.
Wydatki przedstawiają się dumnie: – udział Starosty i Członka Zarządu: 2 211,54 zł, – delegacja kierowcy: 113 zł, – zakwaterowanie: 732 zł.
Razem: 3 056,54 zł. A wszystko po to, by papier w ramce mógł zawisnąć w gabinecie. Choć – co ciekawe – z oficjalnej strony starostwa zniknęła osoba określana jako "prawdziwa matka sukcesu" Pani Anny Wygiery-Antoniuk, więc do zdjęcia zostali jedynie dwaj "przyszywani ojcowie". Czyżby ramka była za ciężka, by utrzymać trio?
Miejska Ramkomania: poczucie bezpieczeństwa za 6 150 zł
Potem wchodzi Urząd Miasta Włodawa, cały na biało. Tu ramki poszły hurtowo: „Bezpieczna Gmina”, „Bezpieczne Przedszkole”, a nawet „Lider z Pasją”. Certyfikatowy festiwal. Przedszkole Miejskie nr 1 miało zapłacić 1 800 zł netto, lecz – ku uldze podatników – zostało z opłaty zwolnione. Uff. Na chwilę odetchnęliśmy – budżet miasta prawdopodobnie nie był przygotowany na tak potężny cios w system finansowy edukacji. Natomiast sama gmina już takiego szczęścia nie miała. Za tytuł „Bezpieczna Gmina” i statuetkę zapłacono 6 150 zł. Do tego 438 zł za delegację do Warszawy. Bez noclegu, bo sukces nie lubi czekać, a budżet też ma swoje granice.
Zaduma mieszkańców nad takim gradem sukcesów
Komentarze mieszkańców mówią same za siebie. Jeden pyta, czy „ramka sukcesu” przypadkiem nie powinna trafić do rąk urzędniczki, która faktycznie zdobywała dotacje, zamiast finansować podróże po konferencjach. Inny zauważa, że jeśli drugie miejsce to triumf, to w jakiej kondycji są powiaty z dalszych pozycji. Jeszcze inny przypomina, że wcześniej urzędnicy wydawali publiczne środki na prenumeraty i SMS-y konkursowe, teraz zaś opłaty za certyfikat mają sięgać nawet 5 000 zł netto. Ramka ramce nierówna. Oficjalne portale informacyjne rozpisują się o „wyjątkowej dbałości o bezpieczeństwo mieszkańców”, Burmistrz dziękuje „wszystkim służbom i instytucjom”, a podatnik – jak zwykle – płaci. Bo ktoś musi w ich zabawę w SUKCES!
To nie inwestycje. To nie rozwój. To nie strategie. To ramkowe SPA dla EGO decydentów. Wszystko po to, by móc powiedzieć: „Mamy Certyfikat! Mamy Sukces!”. Czy faktycznych sukcesów przybyło? To pytanie pozostaje w zawieszeniu, podobnie jak kolejne ramki, które zapewne też wkrótce zawiśnie na ścianach. Włodawa staje się powoli stolicą certyfikowanego sukcesu. Płacimy, jeździmy, odbieramy, wieszamy.
I choć na ścianach urzędów pojawią się kolejne błyszczące certyfikaty, mieszkańcy nadal będą mieli te same pytania: – gdzie drogi, – gdzie inwestycje, – gdzie realna poprawa jakości życia?
Na zbiorniku Okopiec we Włodawie kończy się jedna z kolejnych dużych publicznych inwestycji ostatnich lat. W kwietniu tego roku ruszyły prace warte około 6 milionów. Obejmują one budowę kładki pieszo rowerowej przez rzekę Włodawkę której dalszym przedłużeniem będzie kładka pieszo-rowerowa przez sam zbiornik oraz pływającej sceny, która już pływa jak i sam kładka na Okopcu.
Kładka pieszo rowerowa na Okopcu
Nowa kładka pieszo rowerowa na Okopcu połączy kluczowe punkty wypoczynkowe wokół akwenu. Konstrukcja ma być wyposażona w oświetlenie LED,monitoring oraz bezpieczne nawierzchnie.
Scena na wodzie ??- nowe miejsce nocnych koncertów i wieczornych wydarzeń
W ramach 6 milionowej inwestycji powstaje także scena na wodzie, która pozwoli organizować koncerty, festiwale i imprezy plenerowe - taki jest oficjalny pomysł na wykorzystanie tej pływającej platformy - artyści w kapokach? ? Ma to być element, który może stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów rekreacyjnych Włodawy a może i nawet regionu.
Plaża, pomosty pływające i nowe atrakcje
Prace ziemne obejmują formowanie plaży, budowę wieży widokowej, zjeżdżalni ze stali nierdzewnej, tarasów widokowych, huśtawek, hamaków, tężni solankowej oraz miejsca biesiadnego. W projekcie przewidziano również nowe alejki spacerowe, oświetlenie, parkingi oraz zabezpieczenie brzegów.
Choć część atrakcji już stoi, prace na Okopcu nadal trwają. Wykonawca kontynuuje budowę ciągu pieszo rowerowego wokół zbiornika. W planach jest również dokończenie części terenów rekreacyjnych, w tym elementów małej architektury, oświetlenia oraz pozostałych odcinków plaży i tarasów widokowych.
Brakuje dwóch kluczowych elementów: wieży widokowej i kładki na rzece
Aby zamknąć pełen zakres inwestycji, wciąż trzeba wybudować dwa ważne komponenty:
wieżę widokową,
kładkę pieszo rowerową przez rzekę Włodawkę, która połączy obszar Okopca z terenami po drugiej stronie rzeki.
Te dwa elementy oczekują na realizację i mogą zostać dokończone w jednym z najbliższych etapów inwestycji.
Podsumowując: jest lepiej niż było, ale jeszcze nie tak dobrze jak powinno być
Okopiec zmienia się, ale jak zwykle brakuje tego, co najważniejsze – nowoczesnego placu Street Workout. Wszystkie większe miasta takie posiadają, a to, co stoi pod Szkołą Podstawową nr 3, to jedynie udaje prawdziwy kompleks. Sportowa rekreacja nad Okopcem we Włodawie nadal pozostaje w formie Geriatryk Workout – też kupione z pudełka!
Gigantyczne środki – prawie 6 milionów złotych – idą na odnowienie Okopca, co rzeczywiście wprowadza sporą poprawę w samej przestrzeni rekreacyjnej. Ale dopóki nie stanie wieża widokowa, i dopóki nie powstanie kładka przez rzekę, nie możemy powiedzieć, że inwestycja jest naprawdę kompletna.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że kwestie ciepła systemowego to temat zarezerwowany dla specjalistów z branży energetycznej. Jednak gdy od sposobu, w jaki ktoś wyliczył taryfę, zależy, czy mieszkańcy Włodawy otrzymają w ramach bonu ciepłowniczego 1750 zł w tym roku, a w kolejnym aż 3500 zł, sprawa nabiera zupełnie innego wymiaru. Czy w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej we Włodawie rzeczywiście prawidłowo obliczono taryfę ciepła? Czy miejski poeta i protetyk z "dyplomem kolegium tumanum", zasiadający w radzie nadzorczej spółki, dopilnowali, aby wszystko się zgadzało? Bo jeśli nie, wielu mieszkańców miasta może stracić realne pieniądze i zostać z niczym! Mieszkańcy mogą stracić rekompensatę 5 250 zł w postaci bonu ciepłowniczego!
Skąd wzięły się wątpliwość?
Otóż na stronie internetowej MPGK Włodawa znajduje się dokument o nazwie „Jednostkowe ceny ciepła wrzesień 2025” (link tutaj). Nie ma pod nim tzn w tym pliku numeru sprawy ani nazwiska autora, ani podpisu prezesa Huberta Ratkiewicza, czy też główna księgowej Agnieszki Muszyńskiej, a nie też członków rady nadzorczej spółki – nikogo! - brak nawet pieczątki spółki – tylko - Zgodnie z ustawą z dnia 12 września 2025 r. o bonie ciepłowniczym oraz o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia wysokości cen energii elektrycznej (Dz.U. 2025 r. poz. 1302) informuje, że jednoskładnikowe ceny ciepła dla grup taryfowych wynoszą: cena netto za 1 GJ grupa A 86,32 zł/GJ cena netto za 1 GJ grupa B 94,39 zł/GJ cena netto za 1 GJ grupa B1 101,80 zł/GJ
Czyli w praktyce, to nic nieznacząca kartka, która nie ma statusu taryfy zatwierdzonej przez URE.
Tymczasem ostatni oficjalny i podpisany dokument to taryfa obowiązująca od 23 stycznia 2025 r., dostępna tutaj. Podpisana, opublikowana też na stronie internetowej miejskiej spółki w zakładce „Taryfa ciepła od 23.01.2025”, z numerem decyzji pieczątkami i podpisem prezesa Ratkiewicza. To właśnie ten dokument powinien być punktem odniesienia dla obliczeń bonu ciepłowniczego - tu chodzi o spore pieniądze w skali miasta, a nie o zabawę w sprzątanie jesiennych liści. Pierwszy z plików, wrześniowy, to anonimowy PDF, pod którym nikt się nie podpisał, a jego status nie został w żaden sposób określony. To właśnie za jego pomocą Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej we Włodawie informuje, że „jednoskładnikowe ceny ciepła dla grup taryfowych wynoszą: … ”.
I tu pojawia się ciekawy zabieg - mieszkańcu Włodawy, od ciebie zależy, czy uznasz tę niepodpisaną przez nikogo „kartkę” za wiarygodne źródło informacji. Ponieważ na stronie internetowej spółki nikt wprost nie napisał, że bon ciepłowniczy mieszkańcom Włodawy się nie należy, ale zawarto suche liczby przedstawiające ceny netto za 1 GJ.
Co pokazują obliczenia?
Na podstawie danych z ostatniego oficjalnego i podpisanego dokumentu z 23 stycznia 2025 r. /data na www/ data w dokumencie 10.12.2024 r. przygotowano szczegółowe przeliczenia (ΔT = 20, 30, 40 K). Z wyników wynika, że nawet przy realistycznym ΔT = 30 K jednoskładnikowa cena ciepła przekracza próg 230 zł/GJ, co oznacza, że mieszkańcy Włodawy spełniają kryteria do najwyższego bonu ciepłowniczego – 1750 zł.
ΔT (K)
Gr. A (zł/GJ)
Gr. B (zł/GJ)
Gr. B1 (zł/GJ)
20
377,90
383,95
390,24
30
275,58
281,63
287,92
40
224,42
230,47
236,76
Z obliczeń wynika więc jednoznacznie, że przynajmniej część grup taryfowych przekracza próg 230 zł/GJ - co uprawnia do bonu. Dane wyjściowe pochodzą z „Taryfa ciepła od 23.01.2025” (cena energii, opłaty przesyłowe, koszt mocy), a przeliczenie kosztu nośnika wykonano dla ΔT = 20, 30, 40 K. Przy najbardziej prawdopodobnym ΔT = 30 K, każda grupa taryfowa przekracza próg 230 zł/GJ. To oznacza, że mieszkańcy Włodawy spełniają kryteria najwyższego bonu 1750 zł.
Gdzie może tkwić błąd? Co mówi ustawa o tym, jak liczyć cenę ciepła?
Aby uniknąć nieporozumień i "dowolnych interpretacji", warto przypomnieć literalne brzmienie przepisu, który dokładnie definiuje sposób ustalania tzw. jednoskładnikowej ceny ciepła netto: Art. 3 pkt 9 Jednoskładnikowa cena ciepła netto jest ilorazem sumy planowanych dla danej grupy taryfowej przychodów, zgodnie ze stosowaną taryfą dla ciepła, na które składają się: przychody przedsiębiorstwa energetycznego ze sprzedaży ciepła, mocy cieplnej i nośnika ciepła powiększone o przychody z opłaty stałej i zmiennej za usługi przesyłania i dystrybucji ciepła, i planowanej ilości sprzedanego ciepła dla danej grupy taryfowej, a w przypadku dostarczania ciepła z lokalnego źródła ciepła lub źródeł ciepła, w którym zainstalowana moc cieplna nie przekracza 5 MW, bezpośrednio zasilającym zewnętrzne instalacje odbiorcze – jest ilorazem sumy planowanych przychodów przedsiębiorstwa energetycznego ze sprzedaży mocy cieplnej i sprzedaży ciepła oraz planowanej ilości sprzedanego ciepła ustalonej w ramach kalkulacji aktualnie stosowanych cen lub stawek opłat. - (Ustawa z dnia 12 września 2025 r. o bonie ciepłowniczym oraz o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia wysokości cen energii elektrycznej)
To oznacza, że w kalkulacji powinien być uwzględniony również koszt nośnika przeliczony na zł/GJ - a to właśnie ten element mógł zostać pominięty w lokalnych obliczeniach MPGK. Różnica w interpretacji może wynikać z pominięcia kosztu nośnika ciepła przy przeliczaniu zł/GJ.
Jeżeli w MPGK przyjęto uproszczony model bez tej pozycji, cena spadła o ponad 150-200 zł/GJ - i właśnie to mogło sprawić, że mieszkańcy Włodawy „nie załapią się” na bon. Wątpliwości są poważne, bo MPGK nie opublikowało pełnych obliczeń a jedynie "wynik", ani też danych wejściowych (sprzedaż GJ, plan przychodów) i założeń technicznych (ΔT, udział nośnika).
Więc co robić jak żyć? Co dalej?
W świetle powyższych danych mieszkańcy mają pełne prawo zażądać od MPGK:
• oficjalnego potwierdzenia, czy w ich kalkulacji bonu uwzględniono koszt nośnika przeliczony na zł/GJ,
• jaka wartość ΔT została przyjęta i jakie było planowane zużycie GJ przy zatwierdzaniu taryfy,
• czy wyliczona „jednoskładnikowa cena ciepła” rzeczywiście odpowiada definicji z ustawy.
Jeśli nie, to mieszkańcy Włodawy mogą zostać pozbawieni należnego rządowego wsparcia w wysokości 1750 zł w tym roku, a w kolejnym aż 3500 zł, razem 5250 zł.
Władze spółki miejskiej muszą przedstawić jawne i podpisane przez Prezesa Huberta Ratkiewicza wyliczenia taryfy, a nie posługiwać się niepodpisanym plikiem PDF do którego za chwile nikt się nie przyzna.
Liczymy, że na najbliższej sesji Rady Miasta prezes Hubert Ratkiewicz stanie przy zielonej tablicy z kredą w dłoni i oficjalnie przedstawi swoje wyliczenia, aby raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości związane z włodawskim wyliczeniem taryf ciepła. W końcu mieszkańcy miasta nie chcieliby stracić bonu z powodu błędów w matematyce - lepiej liczyć dwa razy, niż raz stracić!
I teraz jeszcze BONUS - w dokumencie który jest opieczętowany i zawiera podpis prezesa Huberta Ratkiewicza na samym dole znajdujemy taki oto zapis - „Ustalone w taryfie ceny i stawki opłat nie zawierają podatku od towarów i usług (VAT). Podatek VAT nalicza się zgodnie z obowiązującymi przepisami” - Warto aby i też i ten zapis mieszkańcom miasta wyjaśniła np. radna Renata Kapelko jako osoba biegła w podatkach, albo sam główna księgowa miejskiej spółki Agnieszka Muszyńska. Czy do bonu ciepłowniczego wliczamy VAT, czy też nie?
Czterech osadzonych odbywających karę pozbawienia wolności w Zakładzie Karnym we Włodawie przyjęło w minioną sobotę (4 października br.) sakrament bierzmowana nazywany sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej. Sakrament bierzmowania to dopełnienie chrztu, które umacnia wiarę chrześcijanina przez zstąpienie Ducha Świętego i jego darów. Jest to jeden z trzech (obok chrztu i Eucharystii) sakramentów inicjacji chrześcijańskiej.
Przyjęcie sakramentu bierzmowania umacnia wiarę, jest to także kształtowanie swojego sumienia, aby było zgodne z prawem moralnym co może stanowić również motywację do przestrzegania praw i zasad chrześcijańskich, a zatem i zasad współżycia społecznego i norm prawnych. Trudu przygotowania skazanych do przyjęcia bierzmowania podjął się kapelan tutejszej jednostki penitencjarnej - o. Dariusz Bryła.
Uroczystość odbyła się w Kaplicy Zakładu Karnego we Włodawie - Sakramentu Bierzmowania skazanym udzielił Biskup Pomocniczy Grzegorz Suchodolski. Udział we mszy św. wziął również Kapelan Ksiądz Biskup Łukasz Szczeblewski.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej