112: Groźny karambol CZTERECH aut na zakręcie Michałowie pod Urszulinem
Powiadomienie o zdarzeniu wpłynęło na Policję w piątęk po godzinie 15:00. Ze wstępnych informacji wynikało, że na łuku jezdni doszło do zderzenia dwóch pojazdów, a dwa kolejne zderzyły się w wyniku hamowania. Policjanci ustalili, że wszystkie 4 auta poruszały się od miejscowości Urszulin w kierunku Włodawy w kolejności Renault, Kia, Ford, Audi. 21-letni kierowca Audi rozpoczął manewr wyprzedzania będąc przekonanym, że przed nim znajdują się tylko dwa pojazdy.
Gdy znajdował się na lewym pasie zauważył jeszcze jeden poprzedzający go pojazd którego 36- letni kierowca wykonywał manewr skrętu w lewo. Doszło do zderzenia bocznego samochodów marki Audi i Renault, w wyniku którego kierowcy zakończyli jazdę w rowie. Pozostałe pojazdy również się zderzyły. 71- letnia kierująca pojazdem Kia widząc, że kierujący Renault wykonuje manewr skrętu w lewo zaczęła hamować. Po chwili poczuła uderzenie w tył pojazdu. Jak się okazało uderzył w nią 42- letni kierowca Forda. Choć początkowo zdarzenie wyglądało na groźne okazało się, że żaden z uczestników nie odniósł obrażeń, wszyscy kierujący byli trzeźwi. Sprawa swój finał znajdzie w Sądzie.
Historia: Patriotyzm na pokaz? Herb był nad ich głowami od 300 lat! Czyli jak nauczyciele z Włodawy wystawili sobie ocenę z historii
Kiedy we Włodawie skończy się popelina i amatorka? Bo trudno inaczej nazwać sytuację, w której podczas uroczystości związanych z fundatorem kościoła podmienia się jego własny herb rodowy na zupełnie inny. Mówimy przecież o Ludwiku Konstantym Pocieju, Wielkim Hetmanie Litewskim i Podskarbim Wielkim Litewskim fundatorze kościoła św. Ludwika oraz klasztoru Paulinów we Włodawie. To trochę tak, jakby na pomniku Kościuszki umieścić podobiznę Piłsudskiego i oczekiwać, że nikt nie zauważy różnicy.
Najbardziej przykre jest jednak to, że nie chodzi tu o drobny szczegół czy mało istotny detal. Herb rodowy był jednym z najważniejszych symboli identyfikujących przedstawicieli dawnej szlachty i magnaterii. W efekcie zamiast oddania hołdu fundatorowi otrzymaliśmy historyczną inscenizację przygotowaną według zasady: "nie musi być zgodnie z prawdą, ważne aby wyglądało jako tako".
Co szczególnie zadziwia, że prawidłowy herb znajduje się dosłownie kilkanaście metrów dalej. Wystarczy wejść głównym wejściem do kościoła, podnieść głowę i spojrzeć na sklepienie kruchty. Tam od wieków znajduje się herb fundatora. Nie trzeba prowadzić badań archiwalnych w Wilnie, Krakowie czy Moskwie. Nie trzeba zamawiać ekspertyz profesorów heraldyki. Wystarczyło wykonać skomplikowaną czynność polegającą na spojrzeniu w górę.
Jeszcze bardziej zdumiewa cisza, jaka zapadła wokół tej pomyłki. Przecież we Włodawie nie brakuje osób, które przy każdej możliwej okazji podkreślają swoje przywiązanie do historii, patriotyzmu, tradycji narodowych i szacunku dla przodków. W mediach społecznościowych nie szczędzą biało-czerwonych flag, patriotycznych cytatów i deklaracji o obronie polskiego dziedzictwa. Tymczasem gdy podczas uroczystości poświęconej jednej z najważniejszych postaci w historii miasta dochodzi do tak karygodnej wpadki, nagle zapada zaskakująca cisza.
Rodzi się więc pytanie: czy ktokolwiek z osób przygotowujących ceremonię zadał sobie trud sprawdzenia, jak naprawdę wyglądał herb Pociejów? A może obowiązywała jak zwykle ta sama zasada: "ważne, aby coś tam było”, bo przecież z daleka każdy herb wygląda podobnie, tak jak dla niektórych każdy zamek jest zamkiem, a każdy król był królem.
W mieście Włodawie od lat lubimy podkreślać swoje bogate aż trójkulturalne dziedzictwo historyczne. Miasto organizujemy wydarzenia,wydają publikacje, stawiają tablice i chętnie fotografują się na tle zabytków. Problem zaczyna się wtedy, gdy historia przestaje być dekoracją, a wymaga choćby podstawowej wiedzy. Wówczas okazuje się, że łatwiej zamówić efektowny rekwizyt niż sprawdzić, czy ma on jakikolwiek związek z osobą, którą ma upamiętniać.
Niektórzy powtarzają złośliwie, że "Włodawa to stan umysłu". Nie, to raczej stan, w którym coraz częściej forma wygrywa z treścią, a jarmarczna inscenizacja z faktami. A przecież pamięć o fundatorach i lokalnej historii zasługuje na coś więcej niż szkolny błąd z heraldyki popełniony podczas uroczystości, która miała podkreślać szacunek dla przeszłości. Bo jeżeli nawet własnego dobrodzieja fundatora nie potrafią poprawnie przedstawić, to trudno się dziwić, że historia zaczyna się z takich ludzi po prostu śmiać.
Włodawa: Miliony na szkoły, wyniki pod kreską. Co dzieje się z włodawską oświatą? /wideo/
Analiza raportów o stanie miasta za lata 2023-2025 prowadzi do interesującego wniosku. Liczba mieszkańców maleje, liczba uczniów maleje, ale administracja trwa niewzruszona. Gdyby podobną stabilność udało się osiągnąć w demografii, Włodawa byłaby najdynamiczniej rozwijającym się miastem w Polsce. We Włodawie nie mamy kryzysu budynków, nie mamy kryzysu krzeseł ani nawet kryzysu administracji. Mamy natomiast coraz więcej pytań o efektywność wydawania publicznych pieniędzy.
Najdroższa szkoła w mieście. Czy wydatki idą w parze z efektami?
Największym beneficjentem miejskiego budżetu pozostaje Szkoła Podstawowa nr 3. W 2025 roku koszt jej funkcjonowania wyniósł blisko 15 mln zł. To kwota, która czyni z niej prawdziwego finansowego lidera włodawskiej edukacji. Można byłoby oczekiwać, że za tak wysokimi wydatkami pójdą również ponadprzeciętne wyniki nauczania. Tymczasem egzamin ósmoklasisty pokazał obraz znacznie mniej optymistyczny. Średni wynik z matematyki wyniósł tam 41 proc., podczas gdy średnia krajowa osiągnęła 50 proc. Z języka polskiego uczniowie uzyskali 58 proc. przy krajowej średniej wynoszącej 64 proc.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że kolejne miliony złotych nie zawsze przekładają się na równie imponujące efekty nauczania. Co ciekawe, szkoła potrafi jednocześnie znajdować środki na przedsięwzięcia, które z nauką mają raczej luźny związek. Z pieniędzy pochodzących z odpisu 1,5 proc. podatku zakupiono między innymi designerskie krzesła Puppy XL kosztujące około 1600 zł za sztukę. Trzeba przyznać, że niewiele szkół w Polsce może pochwalić się tak luksusowym wyposażeniem patio. Trudniej natomiast znaleźć dowody na to, że nowoczesne siedziska poprawiają wyniki z matematyki.
Szkoła nr 2. Mniej pieniędzy, lepsze wyniki
Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja po drugiej stronie miasta. Placówka funkcjonuje za budżet wynoszący około 9,17 mln zł, a więc o ponad 5,6 mln złmniejszy niż w przypadku SP3. Mimo znacznie skromniejszych środków uczniowie osiągają lepsze rezultaty egzaminacyjne. Średni wynik z języka polskiego wyniósł tam 66 proc., czyli o 8 punktów procentowych więcej niż w SP3. Z języka angielskiego uczniowie osiągnęli 68 proc., co odpowiada średniej wojewódzkiej.
Różnica jest tym bardziej zaskakująca, że szkoła od lat sygnalizuje konieczność wykonania podstawowych prac modernizacyjnych. W dokumentach pojawiają się potrzeby wymiany grzejników, modernizacji oświetlenia, docieplenia stropu czy remontów łazienek. Innymi słowy, podczas gdy jedna szkoła kupuje designerskie wyposażenie patio, druga zastanawia się, jak ogrzać budynek i poprawić warunki sanitarne.
Przedszkola. Mniej dzieci, więcej administracji
Jeszcze bardziej interesujące dane płyną z miejskich przedszkoli. W 2025 roku do trzech placówek uczęszczało łącznie 363 dzieci. Jednocześnie zatrudnionych było aż 43 pracowników administracji i obsługi. Oznacza to, że na jednego pracownika niepedagogicznego przypada średnio około ośmiorga dzieci. Najbardziej wyróżnia się Miejskie Przedszkole Integracyjne, gdzie na 138 podopiecznych przypadało aż 21 pracowników obsługi. Oczywiście specyfika placówki integracyjnej wymaga dodatkowego wsparcia, jednak nawet uwzględniając ten fakt wskaźnik ten zwraca uwagę.
Jeszcze większe zdziwienie może budzić fakt, że przy łącznej liczbie 363 dzieci miasto nadal utrzymuje trzy odrębne struktury zarządcze. Trzy dyrekcje, trzy sekretariaty, trzy księgowości oraz trzy niezależne administracje funkcjonują równolegle w czasie, gdy liczba wychowanków spadła z 379 w 2023 roku do 363 w roku 2025. W praktyce oznacza to, że liczba dzieci maleje, ale liczba administracyjnych biurek wymagających obsługi pozostaje zadziwiająco odporna na procesy demograficzne.
Największym problemem nie jest jednak krzesło za 1600 zł ani nawet pojedynczy etat administracyjny. Problemem jest skala zjawiska. Włodawa liczy już mniej niż 10 tysięcy mieszkańców. Liczba dzieci systematycznie spada. Nie jest to chwilowy trend, lecz proces obserwowany od kilku lat. Jednocześnie miasto utrzymuje rozbudowany system oświatowy, którego koszty stanowią jedną z największych pozycji budżetowych.
Raporty pokazują szkoły i przedszkola pełne nowoczesnych rozwiązań, inwestycji, jubileuszy i wydarzeń okolicznościowych. Znacznie trudniej znaleźć w nich odpowiedź na pytanie, jak ten system ma wyglądać za pięć czy dziesięć lat, gdy liczba uczniów będzie jeszcze mniejsza niż obecnie.
Ctrl+C, Ctrl+V?
Raport o stanie miasta kryje jeszcze jedną ciekawostkę. Dane dotyczące administracji i obsługi SP3 przedstawione w raporcie za 2025 rok są identyczne jak te z roku 2023. Nie chodzi wyłącznie o podobne wartości. Zgadza się liczba pracowników, liczba etatów oraz wykaz stanowisk. Oczywiście można przyjąć, że przez dwa lata absolutnie nikt nie zmienił pracy, nie odszedł na emeryturę ani nie został zatrudniony. Można też zadać pytanie, czy raport został przygotowany z należytą starannością.
Liczby nie mają poglądów
Liczby nie głosują w wyborach. Nie należą do żadnej partii. Nie mają sympatii politycznych. Po prostu są, i:
ponad 44 proc. budżetu miasta przeznaczane jest na oświatę,
zadłużenie Włodawy na koniec 2025 roku wyniosło prawie 42 mln zł,
SP3 kosztowała podatników 14,86 mln zł rocznie,
SP2 funkcjonowała za 9,17 mln zł rocznie,
wynik z matematyki w SP3 wyniósł 41 proc. przy średniej krajowej 50 proc.,
wynik z języka polskiego w SP3 wyniósł 58 proc. przy średniej krajowej 64 proc.,
wynik z języka polskiego w SP2 osiągnął 66 proc.,
wynik z języka angielskiego w SP2 osiągnął 68 proc.,
w trzech przedszkolach uczy się 363 dzieci,
administracja i obsługa przedszkoli liczy 43 osoby,
w MPI na 138 dzieci przypada 21 pracowników obsługi.
Oświata pochłania dziś ponad 44 proc. budżetu Włodawy. Miasto ma 41,5 mln zł długu. Najdroższa szkoła kosztuje niemal 15 mln zł rocznie. W trzech przedszkolach uczy się 363 dzieci, a administracja i obsługa liczy 43 osoby. SP2 osiąga wyniki bardzo zbliżone do SP3, mimo że dysponuje budżetem mniejszym o ponad 5,6 mln zł. To nie są opinie ani polityczne deklaracje. To liczby zapisane w miejskich dokumentach oraz oficjalnych wynikach egzaminów.
Wyobraźmy sobie prywatną firmę. Klientów ubywa z roku na rok, przychody spadają, kredyt rośnie, ale właściciel zamiast ograniczać koszty zatrudnia kolejnych kierowników, kupuje designerskie wyposażenie i przekonuje wszystkich, że wszystko idzie zgodnie z planem. Każdy przedsiębiorca powiedziałby jedno słowo: bankructwo. W samorządzie nazywa się to... raportem o stanie miasta.
I być może właśnie dlatego rodzi się najważniejsze pytanie
Czy włodawska oświata jest dziś organizowana przede wszystkim z myślą o uczniach, czy może coraz bardziej o utrzymaniu systemu, który z roku na rok kosztuje coraz więcej, choć dzieci jest coraz mniej? Bo patrząc na miejskie raporty można odnieść wrażenie, że we Włodawie wszystko działa zgodnie z planem. Problem w tym, że coraz trudniej znaleźć odpowiedź na pytanie, dokąd ten plan właściwie prowadzi.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej