Cztery rozbite pojazdy to efekt zdarzenia drogowego, do którego doszło wczoraj na w m. Ludwin. Do szpitala trafiła jedna osoba. Fala zderzeń pojazdów rozpoczęła się od nie zachowania bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu przez 21-letniego kierowcę mercedesa.
Łęczyńscy mundurowi wyjaśniają okoliczności zdarzenia drogowego z udziałem czterech pojazdów, do którego doszło wczoraj po godz. 17:00 na drodze wojewódzkiej w miejscowości Ludwin. Wstępnie policjanci ustalili, że 21-letni mężczyzna jadący mercedesem nie zachował bezpiecznej odległości od poprzedzającej go toyoty, w konsekwencji czego najechał na tył pojazdu. W wyniku siły uderzenia kierujący toyotą uderzył w tył suzuki, zaś suzuki zderzyło się ze skodą.
Policjanci ustalili, że kierowcy byli trzeźwi. Z uwagi na uszkodzenia pojazdów funkcjonariusze zatrzymali dowody rejestracyjne pojazdów uczestniczących w zdarzeniu drogowym. Na miejscu niezbędna była pomoc pogotowia ratunkowego. Wskutek doznanych obrażeń jedna osoba trafiła do szpitala. Dokładne okoliczności zdarzenia wyjaśniają policjanci.
Policjanci zabrali błąkającego się w Okunince owczarka niemieckiego. Pies nakarmiony i napojony spędził noc we włodawskiej komendzie. Dzięki mediom społecznościowym informacja dotarła do jego właścicieli z gm. Włodawa. Właściciel zobowiązali się do zabrania swojego pupila. Policjanci przypominają, że niezachowanie zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierząt jest wykroczeniem. Apelujemy również o umieszczanie adresówek na obrożach, które w przypadku zaginięcia zwierzęcia umożliwią szybkie dotarcie do właścicieli, a psom oszczędzi to stresu związanego z rozłąką z właścicielami.
W sobotę wieczorem policjanci pełniący służbę w Okunince nad Jeziorem Białym zauważyli zdezorientowanego owczarka niemieckiego, który błąkał się po okolicy. Pies miał obrożę ale nie miał ani adresówki ani zamieszczonych innych danych mogących pomóc w ustaleniu właściciela. Policjanci przewieźli go do włodawskiej komendy, nakarmili i napoili. Do poszukiwań właściciela włączono lokalne portale i media społecznościowe. Tak informacja dotarła do właścicieli psa, którzy rano skontaktowali się z dyżurnym włodawskiej komendy. Z relacji wynikało, że pies uciekł im z domu w gm. Włodawa – mieli nadzieję że po jakimś czasie sam wróci.
Policjanci przypominają, że niezachowanie zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierząt jest wykroczeniem. Apelujemy również o umieszczanie na psich obrożach adresówek, które w przypadku zaginięcia zwierzęcia umożliwią szybkie dotarcie do właścicieli, a psom oszczędzi to stresu związanego z rozłąką z właścicielami.
Policjanci interweniowali wobec pijanego i agresywnego mężczyzny w jednym z lokali gastronomicznych w Okunince. Mundurowi doprowadzili awanturnika do włodawskiej komendy, bo nie chciał podać danych. Okazało się, że jest to 26-latek z Radzynia Podlaskiego, który jest poszukiwany i ma do odbycia pół roku kary więzienia.
W czwartek około godz.12:30 jeden z właścicieli lokali gastronomicznych w Okunince poprosił włodawską komendę o przeprowadzenie interwencji. Z relacji zgłaszającego wynikało, że nietrzeźwy klient zaczepia innych klientów i nie chce opuścić lokalu. Policjanci udali się na miejsce i potwierdzili zgłoszenie. Mężczyzna ubrany w same bokserki zaczepiał innych ludzi, był przy tym bardzo agresywny i wulgarny. Na dodatek nie chciał podać danych personalnych dla policjantów.
Mundurowi doprowadzili więc awanturnika do włodawskiej komendy, gdzie dyżurna ustaliła, że 26-latek z Radzynia Podlaskiego jest od ponad dwóch miesięcy osobą poszukiwaną. Mężczyzna ma na swoim koncie jazdę w stanie nietrzeźwości, za co teraz na pół roku trafi do więzienia.
W zaparkowane auto mieszkańca Włodawy wjechał rowerzysta uszkadzając go i odjechał. Sprawca zdarzenia myślał, że uniknie odpowiedzialności. Nie byłoby w tym nic nietypowego, gdyby nie telefon, który zostawił na dachu pojazdu. 38-letni rowerzysta, jak się później tłumaczył policjantom, po prostu się zagapił. Badanie alkomatem wykazało, że miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu.
Wczoraj wieczorem włodawski dyżurny otrzymał dość nietypowe zgłoszenie. Około godz. 20:30 przyszedł mieszkaniec Włodawy, który powiadomił nas o kolizji. Z relacji zgłaszającego wynikało, że rowerzysta wjechał w jego zaparkowane auto. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że na dachu opla zostawił swój telefon i odjechał.
38-latek z Włodawy przyznał się policjantom, że podczas jazdy rowerem zagapił się i uderzył w zaparkowany pojazd m-ki Opel Astra. To jednak nie koniec przewinień 38-letniego włodawianina, bo badanie alkomatem wykazało, że miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. Została pobrana od niego krew do analizy. Mężczyzna odpowie za swoje postępowanie przed sądem.
We wtorek włodawska komenda otrzymała zgłoszenie od mieszkanki gm. Wola Uhruska, że jej znajomy został uderzony butelką w głowę. Policjanci pojechali na miejsce i ustalili, że na posesję mieszkańców gm. Wola Uhruska przyjechało 2 mężczyzn i kobieta. Zażądali oddania 8 tysięcy złotych. Mężczyźni mieli szarpać się z mieszkańcem posesji oraz grozić, że spalą dom, jeżeli nie dostaną pieniędzy.
Włodawscy policjanci rozpoczęli poszukiwania sprawców. Funkcjonariusze Ruchu Drogowego wspólnie z patrolem z Sawina zatrzymali w m. Łowcza samochód m-ki Seat, którym poruszali się 60-latek z gm. Sawin, 34-latek z Włodawy oraz 29-latka z gm. Sosnówka.
Wczoraj śledczy po zebraniu materiału dowodowego przedstawili zarzuty 60 i 34-latkowi. Mężczyźni odpowiedzą za stosowanie przemocy i grożenie w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności. Dodatkowo, starszy z mężczyzn usłyszał zarzut gróźb karalnych kierowanych do pracownika, a 34-latek zarzut naruszenia ciała. 29-latka została przesłuchana w charakterze świadka. Mężczyznom grozi do 5 lat pozbawienia wolności.
Test, który ma sprawdzić, czy doszło do zakażenia patogenem, należy wykonać w odpowiednim czasie. Jeśli zostanie przeprowadzony wcześniej lub dużo później niż ten optymalny, otrzymamy niewiarygodny wynik. Warto przy tym pamiętać, że objawy COVID-19 to nie zawsze i nie tylko kaszel, gorączka i zmęczenie.
Prof. Włodzimierz Gut z Zakładu Wirusologii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny zaznacza, że w każdej infekcji obowiązuje ta reguła: testujemy wtedy, kiedy mamy pewność, że otrzymamy wiarygodny wynik. - W przypadku koronawirusa SARS-CoV-2 jest to piąty, a jeszcze lepiej – szósty dzień od zakażenia – podkreśla ekspert.
A zatem należy prześledzić swoje kontakty i zastanowić się, kiedy mogło dojść do zakażenia i odliczyć pięć- sześć dni, zanim poddamy się testowi.
Objawy infekcji: co robić
Przy wszelkich infekcjach, którymi możemy zarażać innych, podstawową zasadą jest izolacja. Innymi słowy: nie należy kontaktować się w ogóle z innymi osobami, a jeśli to nie jest możliwe, bo są jeszcze domownicy, ograniczyć w miarę możliwości kontakty z nimi, często wietrzyć pomieszczenia i wzmocnić czynności higieniczne (mycie rąk wodą z mydłem, częste mycie powierzchni, które są dotykane).
Prof. Gut dodaje, że ponieważ jesteśmy obecnie w czasie pandemii, w razie objawów infekcji (jakiejkolwiek) warto ponadto rozważyć wykonanie testu na obecność koronawirusa. W tym celu lepiej skontaktować się telefonicznie ze swoim lekarzem lub SANEPID-em, by uzyskać pewność co do konkretnego dnia wykonania takiego testu. Trzeba też pamiętać, że choć przy rozwoju COVID-19 najczęściej występuje triada objawów: kaszel, gorączka i zmęczenie, nie oznacza to, że można mieć tę chorobę i zupełnie inne, albo dodatkowo inne symptomy.
Oto lista objawów COVID-19, jaką ułożyli naukowcy na podstawie zebranych danych z całego świata:
gorączka (83–99 proc. pacjentów z COVID-19) kaszel (59–82 proc.), zmęczenie (44–70) duszność (31–40 porc.), odkrztuszanie plwociny (28–33 proc.), bóle mięśni i stawów (11–35 proc,) bóle głowy (10-15 proc.), nieżyt nosa i ból gardła (14-15), krwioplucie (mniej niż 10 proc.) nudności, wymioty (5,8 proc.), biegunka (3,8-4,2 proc.).
Ponadto, w literaturze fachowej zwraca się uwagę na to, że część pacjentów z COVID-19 doświadczała utraty węchu i smaku, także przed wystąpieniem innych objawów tej choroby.
Justyna Wojteczek,
/ź/ zdrowie.pap.pl
Źródło: Zalecenia w COVID-19, wersja z kwietnia 2020, praca zbiorowa wydana przez Agencję Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji
Jak dowiadujemy się z umowy zawartej pomiędzy Gmina Miejską Włodawa, a spółką „BLA-MIR” z siedzibą w Chełmie, że Zleceniodawca czyli UM Włodawa, zleca a Zleceniobiorca przyjmuje wykonanie usługi polegającej na: Odławianiu bezdomnych zwierząt z terenu miasta Włodawa i umieszczaniu ich w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Chełmie. Dodatkowo na zlecenie Zleceniodawcy, Zleceniobiorca dokona sterylizacji oraz kastracji zwierząt po przebytej kwarantannie na podstawie zawartego porozumienia pomiędzy Schroniskiem a Gabinetem Weterynaryjnym.
Za każdą zleconą przez Zleceniodawcę usługę, Zleceniodawca zobowiązuje się do zapłaty Zleceniobiorcy wynagrodzenia w wysokości 200 zł netto (słownie: dwieście złotych) od jednej interwencji (1 szt. odnowionego zwierzęcia) oraz 2 zł netto za każdy przejechany kilometr do miejsca odłowu i powrotu do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Chełmie. Dokonana na zlecenie sterylizacja 200 zł netto od jednego zwierzęcia, kastracja 150 zł netto od jednego zwierzęcia a uśpienie ślepego miotu 50 zł netto od jednego małego zwierzęcia.
Za pozostawanie w gotowości do wykonania interwencji, Zleceniobiorcy przysługuje wynagrodzenie w kwocie 750 zł netto miesięcznie (słownie: siedemset pięćdziesiąt złotych), płatne z góry przelewem w terminie 14 dni od dnia otrzymania wystawionej miesięcznej faktury VAT. Wynagrodzenie za usługi nie może przekroczy 14 000,00 zł brutto.
Wczoraj w Adampolu 69-latek z gm. Włodawa na prostym odcinku zjechał z drogi i uderzył w drzewo. Kierujący i 10-letni pasażer trafili do szpitala. Mężczyzna najprawdopodobniej zasnął za kierownicą.
Wczoraj ok. godz. 9:00 w m. Adampol doszło do zdarzenia drogowego. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 69-latek z gm. Włodawa kierujący fiatem pandą na prostym odcinku zjechał z drogi i uderzył w drzewo. Mężczyzna najprawdopodobniej zasnął za kierownicą. W wyniku zdarzenia kierowca jak i 10-letni pasażer trafili do szpitala. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Policjanci ustalają okoliczności zdarzenia.
Wakacje to czas kiedy częściej wyjeżdżamy, dlatego apelujemy, aby zawsze właściwie przygotowywać się do każdej podróży. Pamiętajmy o odpowiednim wypoczynku przed oraz w trakcie podróży. Jeżeli czujemy się gorzej, przełóżmy swoje plany. Bezpieczeństwo jest najważniejsze.
Wczoraj dwie zaginione osoby w Okunince zostały szczęśliwie odnalezione. Jedna z nich to 13-latka z gm. Bychawa, która nie wróciła na noc po tym jak wyszła z siostrą na gofry. Druga to 34-latka z Chełma, która również nie wróciła, po tym jak przebywała w barze ze szwagierką. Policjanci podjęli intensywne czynności poszukiwawcze przy użyciu drona i psa służbowego. Ogłoszono też alarm dla całej jednostki.
Wczoraj włodawscy policjanci o godz. 13:00 przyjęli zawiadomienie o zaginięciu 13-latki z gm. Bychawa, która przyjechała z rodziną odpocząć do Okuninki. Z relacji matki wynikało, że nastolatka wczoraj wieczorem wyszła na gofry ze starszą siostrą, która wróciła około północy zostawiając 13-latkę ze znajomymi. Kiedy rano matka zorientowała się, że dziewczyna nie wróciła na noc do domu zaczęła szukać dziecka na własną rękę. Kiedy nie przyniosło to rezultatu powiadomiła Policję.
Funkcjonariusze rozpoczęli intensywne poszukiwania zaginionej 13-latki. Patrole zostały skierowane do sprawdzania wszystkich możliwych miejsc przebywania nastolatki. Policjanci sprawdzali m.in. plaże, ośrodki, lokale, linię brzegową jeziora. Został użyty dron z KWP Lublin oraz pies służbowy z KMP Chełm. Komendant Powiatowy Policji we Włodawie ogłosił alarm dla całej jednostki.
Na szczęście około godz. 14:00 policjanci zauważyli dziewczynę idącą chodnikiem od plaży. Dziewczyna nie potrzebowała pomocy medycznej i została przekazana matce.
Kolejne szczęśliwe zakończenie poszukiwań to odnaleziona 34-latka z Chełma. Zaginięcie kobiety zgłosił w nocy jej mąż. Kobieta nie wróciła po tym jak przebywała w piątek nad ranem ze swoją szwagierką w jednym z lokali nad Jez. Białym. Wszelkie próby kontaktu telefonicznego były bezskuteczne. Wczoraj około 14:00 została zauważona przez policjantów przy wjeździe do Okuninki. Jak ustalili policjanci 34-latka zagubiła się w lesie. Nie potrzebowała pomocy medycznej.
Z uwagi na okres wakacyjny policjanci apelują do rodziców i opiekunów o sprawowanie właściwej opieki nad swoimi pociechami. Szczególnie rodzice nastolatków powinni być czujni i zadbać o powroty swoich dzieci do domu o właściwej porze, zwrócenie uwagi na towarzystwo w którym dziecko przebywa oraz wszelkie niepokojące sygnały. Niech okres wakacyjny będzie okresem przyjemnym, ale i przede wszystkim bezpiecznym.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej