112: 10 kilometrów problemów z koparką na lawecie. 65-latek tłumaczył, że jechał tędy nie pierwszy raz
W piątek około południa włodawscy policjanci otrzymali zgłoszenia o tym, że przejeżdżający drogą wojewódzką numer 819 i drogą krajową numer 82 zespół pojazdów zerwał w 4 punktach linie energetyczne. Do tego zdarzenia doszło na odcinku około 10 kilometrów na trasie Lubowierz – Kołacze – Stary Brus – Laski Bruskie. Ze zgłoszenia wynikało, że sprawca całego zdarzenia odjechał z miejsc, w których dokonał uszkodzeń.
Policjanci ruchu drogowego włodawskiej komendy pojechali na miejsce. W miejscowości Laski Bruskie zauważyli ciągnik rolniczy z podczepioną lawetą, na której znajdowała się koparka. Na ramieniu koparki widoczne były elementy zerwanych przewodów elektrycznych oraz światłowodowych a także opalenia lakieru spowodowane wyładowaniami elektrycznymi zerwanych przewodów.
Ciągnikiem kierował 65 – latek z gm. Stary Brus. Mężczyzna w chwili zatrzymania był trzeźwy. Jak przekazał mundurowym to nie pierwszy raz, kiedy jechał tym zespołem pojazdów na tej trasie.
Na szczęście w wyniku tych zdarzeń nikomu nic się nie stało. Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci, którzy prowadzili oględziny sporządzając stosowną dokumentację. Zebrane w tej sprawie materiały zostaną przekazane do Sądu Rejonowego we Włodawie.
Historia: Włodawa niegdyś księstwem? Tajemniczy zapis na mapie z 1613 roku
Przeglądając XVII-wieczne mapy, można natrafić na prawdziwe historyczne perełki. Jedną z nich jest Mapa Radziwiłłowska Wielkiego Księstwa Litewskiego z 1613 roku, na której przy nazwie Włodawy widnieje intrygujący dopisek: "Wlodawa ol: Ducatus". Co oznacza ten łaciński zapis? I dlaczego ponad 400 lat temu kartografowie uznali, że właśnie Włodawę warto opatrzyć takim określeniem?
Olim Ducatus”, czyli niegdyś księstwo
Łacińskie słowo olim oznacza "niegdyś" lub "dawniej”, natomiast ducatus to "księstwo". Zapis można więc odczytać jako "Włodawa, niegdyś księstwo".
Nie jest to jedynie przypadkowa ciekawostka językowa. Okazuje się, że podobne dopiski umieszczono również przy innych miejscowościach. Włodawa znalazła się w ten sposób w szczególnym gronie ośrodków, których dawne znaczenie postanowiono zaznaczyć na mapie. Co dokładnie kryje się za tym określeniem? Czy chodzi o dawną siedzibę książęcą, historyczne prawa terytorialne, a może o inne uwarunkowania polityczne? Sam napis nie daje odpowiedzi na wszystkie te pytania, ale stanowi interesujący punkt wyjścia do dalszych badań.
Mapa Radziwiłłowska, czyli kartograficzny obraz dawnej Litwy
Mapa znana jako Radziwiłłowska została wydana w 1613 roku pod łacińskim tytułem Magni Ducatus Lithuaniae caeterarumque regionum illi adiacentium exacta descriptio, co można przetłumaczyć jako dokładny opis Wielkiego Księstwa Litewskiego i przyległych do niego ziem.
Jej powstanie wiąże się z działalnością księcia Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła, zwanego Sierotką. Mapa była efektem szeroko zakrojonych prac kartograficznych, których początki sięgają jeszcze XVI wieku. Z opracowaniem i przygotowaniem mapy związany był Tomasz Makowski, choć historia jej powstania jest bardziej złożona niż przypisanie całej pracy jednej osobie.
Dzieło to należy do ważnych źródeł kartograficznych dotyczących ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego i obszarów sąsiednich. Pokazuje nie tylko rozmieszczenie miejscowości, ale również odzwierciedla ówczesne wyobrażenia o ich znaczeniu politycznym i historycznym. Warto przy tym pamiętać, że mapa obejmuje również tereny leżące poza granicami Wielkiego Księstwa Litewskiego w jego ówczesnym kształcie. Obecność Włodawy na tym zabytku nie powinna zatem dziwić, ale zastosowane przy jej nazwie określenie zasługuje na uwagę.
Włodawa wśród dawnych ośrodków książęcych
Co ciekawe, zapis dotyczący Włodawy został odnotowany również w literaturze naukowej. Historyk Stanisław Alexandrowicz w opracowaniu poświęconym Mapie Wielkiego Księstwa Litewskiego Tomasza Makowskiego wymienia Włodawę wśród miejscowości oznaczonych dopiskiem olim ducatus. Obok niej wskazuje między innymi Czartorysk, Dubrowicę, Holszany i Kobryń.
To istotna wskazówka. Nie mamy więc do czynienia wyłącznie z samodzielnym odczytaniem tajemniczego napisu, lecz z określeniem, które zostało zauważone i omówione przez badacza historii dawnej kartografii. Alexandrowicz zwraca uwagę, że takie oznaczenia wiązały się z podkreślaniem dawnego, udzielnego charakteru władzy książąt litewskich i wołyńskich. Wskazują one, że twórcy mapy przypisywali poszczególnym miejscowościom znaczenie wykraczające poza ich zwykłą funkcję osadniczą.
W dziejach Włodawy ważne miejsce zajmuje ród Sanguszków, związany z dawnymi dziejami miasta i jego właścicielami. To kolejny trop, który warto uwzględnić przy próbie odtworzenia historii miejscowości. Sam dopisek olim ducatus nie pozwala jednak jednoznacznie przypisać dawnego księstwa konkretnemu rodowi ani określić jego granic czy okresu istnienia. Takie ustalenia wymagają dodatkowych dokumentów, między innymi aktów własności, przywilejów i opracowań dotyczących dawnych podziałów terytorialnych.
Właśnie dlatego stare mapy są tak interesujące. Potrafią wskazać kierunek poszukiwań, ale często dopiero zestawienie ich z innymi źródłami pozwala zrozumieć, co naprawdę kryje się za pojedynczym słowem.
Historia Włodawy wciąż skrywa zagadki
Na łamach wlodawa.net publikowaliśmy już materiały poświęcone mniej znanym wątkom z przeszłości naszego miasta. Warto przypomnieć między innymi artykuły:
Każdy kolejny dokument, mapa czy archiwalny zapis może rzucić nowe światło na dzieje Włodawy. Tym razem uwagę przyciąga krótka łacińska adnotacja, która znalazła się na mapie wydanej ponad cztery stulecia temu. Czy uda się ustalić, do jakiego konkretnego epizodu z historii Włodawy odnosiło się określenie olim ducatus? To pytanie pozostaje otwarte i zasługuje na dalsze poszukiwania.
Może właśnie w starych dokumentach kryją się odpowiedzi, których próżno szukać w kolejnych opracowaniach powielających wcześniejsze ustalenia. Zamiast przepisywać historię jeden od drugiego, warto czasem zajrzeć do źródła i sprawdzić, co rzeczywiście mówi. 🤏😎 😍🤙
Stanisław Alexandrowicz, Mapa Wielkiego Księstwa Litewskiego Tomasza Makowskiego z 1613 r. tzw. „radziwiłłowska” jako źródło do dziejów Litwy i Białorusi, „Studia Źródłoznawcze”, t. 10, 1965, s. 33–67. Pełny tekst opracowania w repozytorium Instytutu Historii PAN.
Włodawa: XXVI Festiwal Trzech Kultur. Ile kosztowali artyści, prowadzenie koncertów, światła i promocja książek?
50 pozycji w rejestrze umów i ponad 216 tys. zł. Sprawdziliśmy, ile kosztowały koncerty, spektakle, spotkania autorskie, prowadzenie wydarzeń, nagłośnienie i inne elementy XXVI Festiwalu Trzech Kultur we Włodawie. Połączyliśmy dane z Centralnego Rejestru Umów z programem imprezy, aby ustalić, za co płaciło muzeum i ile kosztowały poszczególne wydarzenia.
XXVI Festiwal Trzech Kultur odbył się we Włodawie w dniach 18–20 września 2026 roku. Miesiąc po jego zakończeniu przyglądamy się nie tylko temu, co można było zobaczyć na scenie, ale również temu, ile kosztowało przygotowanie poszczególnych atrakcji. Przeanalizowaliśmy umowy Muzeum-Zespołu Synagogalnego we Włodawie, dostępne w Centralnym Rejestrze Umów JSFP, i zestawiliśmy je z programem XXVI Festiwalu Trzech Kultur.
Z analizowanego zestawienia wyodrębniliśmy 50 pozycji związanych z festiwalem o łącznej wartości 216 611,30 zł.
To suma wartości analizowanych umów, a nie potwierdzony całkowity koszt imprezy. Rejestr nie musi obejmować wszystkich wydatków związanych z organizacją festiwalu. Niektóre umowy opisano ogólnie, bez podania nazwiska wykonawcy czy tytułu wydarzenia. Dopiero połączenie dat, godzin, miejsc i przedmiotu umowy z programem pozwala ustalić, z jakim wydarzeniem można powiązać konkretną kwotę.
Co kryje się pod opisem umowy?
Dane pochodzą z Centralnego Rejestru Umów JSFP, w którym można wyszukać umowy Muzeum-Zespołu Synagogalnego we Włodawie, posługując się numerem REGON muzeum 000900672.
Przykładem jest umowa nr 43/2026, zawarta 24 sierpnia 2026 r. na kwotę 2 128 zł. Jej przedmiot opisano jako „opracowanie, przygotowanie scenariusza i udział w spotkaniu autorskim w dniu 19.09.2026 r. o godz. 15.00 w budynku Małej Synagogi”. W szczegółach umowy nazwisko wykonawcy zostało zatajone. Rejestr wskazuje, że decyzję o wyłączeniu tych danych podjął kierownik administracyjny muzeum.
Dopiero zestawienie opisu umowy z programem XXVI Festiwalu Trzech Kultur pozwala powiązać wydatek z konkretnym punktem wydarzenia. To pokazuje, dlaczego przy analizie wydatków publicznych warto sprawdzać nie tylko pojedyncze wpisy w rejestrze, lecz także program imprezy i inne dostępne informacje. Każdy może sprawdzić te dane samodzielnie do czego zachęcamy: umowa nr 43/2026 w Centralnym Rejestrze Umów.
37 tys. zł za Melę Koteluk
Największą pojedynczą umową w zestawieniu jest 37 000 zł za organizację koncertu Meli Koteluk z zespołem. Występ odbył się 20 września o godz. 20.30 na placu synagogalnym i zamknął tegoroczny festiwal. Za niedzielny spektakl dla dzieci „Przygody Koziołka Matołka” muzeum zapłaciło według wartości umowy 15 000 zł.
Wśród kolejnych dużych pozycji znalazły się:
12 766 zł za koncert Max Klezmer Band & Urszuli Makosz w Wielkiej Synagodze;
11 702 zł za koncert Bester Quartet na placu synagogalnym;
8 500 zł za spektakl animacji piaskowej „Stworzenie świata”;
8 500 zł za spektakl teatralny dla dzieci „Legendy Wschodu”;
7 234 zł za koncert Męskiego Zespołu Muzyki Cerkiewnej Grabarka w cerkwi pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.
To jednak nie tylko wykonawcy i spektakle generowali wydatki.
Artur Żmijewski. Osiem umów związanych z koncertem
Koncert „Cohen – Po miłości kres” z udziałem Artura Żmijewskiego odbył się 19 września o godz. 20.30 na placu synagogalnym. W rejestrze znaleźliśmy osiem umów, które można powiązać z tym wydarzeniem. Ich łączna wartość wynosi 31 311,30 zł.
Na tę kwotę składają się:
7 420 zł za przygotowanie i wykonanie utworów słowno-muzycznych;
5 040,65 zł za organizację koncertu;
5 040,65 zł za transport i organizację koncertu;
4 120 zł za przygotowanie i wykonanie utworów;
3 720 zł za przygotowanie i wykonanie utworów;
dwie umowy po 2 060 zł za przygotowanie i wykonanie utworów;
1 850 zł za opracowanie koncepcji nagłośnienia.
Wartość ta wynika z dodania ośmiu umów powiązanych z koncertem na podstawie ich opisów. Bez analizy pełnej treści dokumentów nie można przesądzić, czy wszystkie świadczenia były całkowicie odrębne. Dlatego nie przedstawiamy tej sumy jako bezspornie ustalonego kosztu całego koncertu.
Ile kosztowało prowadzenie festiwalu?
W programie festiwalu jako prowadząca została wymieniona Anna Duda. W rejestrze znajduje się umowa na 10 000 zł za przygotowanie i wykonanie animacji publiczności oraz autorskiej prezentacji koncertów w dniach 18–20 września. To kolejny przykład wydatku, który łatwo przeoczyć, koncentrując się wyłącznie na honorariach gwiazd. Prowadzenie i animacja publiczności również mają swoją cenę.
W rejestrze znajdują się dwie umowy zawarte 15 września:
4 596 zł za przygotowanie, reżyserię i realizację światła na dużej scenie;
3 404 zł za przygotowanie, reżyserię i realizację dźwięku.
Łącznie daje to 8 000 zł za obsługę techniczną koncertów na dużej scenie. Nie są to honoraria artystów, lecz odrębne usługi związane z realizacją wydarzeń.
Teatr ognia, performance i koncerty na deptaku
Festiwal to również wydarzenia plenerowe. W analizowanym zestawieniu znalazły się między innymi:
6 200 zł za performance artystyczny na deptaku przed muzeum w dniach 18–20 września;
4 000 zł za przygotowanie i wykonanie teatru ognia na placu synagogalnym;
1 915 zł za koncert na deptaku 20 września o godz. 14.30;
1 064 zł za koncert na deptaku 19 września o godz. 10.30;
638 zł za opracowanie i montaż filmów festiwalowych do Kina VR „Zachęta”;
479 zł za realizację wizualizacji świetlnych podczas spektakli Festiwalu Trzech Kultur Młodych;
479 zł za przygotowanie i przeprowadzenie „Żywej lekcji historii”.
To wydatki, których nie widać na plakatach z nazwiskami gwiazd, ale które również składają się na organizację festiwalu.
Boygn Trio, Noc Bardów i koncert w cerkwi
W Małej Synagodze 18 września o godz. 14.30 odbył się koncert „Muzyka z polichromii włodawskiej synagogi” w wykonaniu Boygn Trio i gości. W rejestrze znaleźliśmy pięć umów dotyczących tego punktu programu: cztery po 3 800 zł i jedną na 5 800 zł.
Łącznie: 21 000 zł.
W przypadku Nocy Bardów, która odbyła się 19 września o godz. 19.00, pięć umów opiewało na 2 000 zł, 1 400 zł, 2 800 zł, 1 200 zł i 1 400 zł.
Łącznie: 8 800 zł.
Program wymieniał Piotra Woźniaka, Sienię i Yanistan, a wydarzenie prowadził Janusz Kasprowicz. W niedzielę o godz. 19.00 odbył się koncert „Muzyka w blasku Świątyni”. Trzy umowy dotyczące sopranu, skrzypiec i fortepianu opiewały na 1 064 zł każda, czyli 3 192 zł łącznie.
Ile kosztowały spotkania autorskie?
Festiwal obejmował również spotkania z autorami książek i rozmowy o literaturze.
W rejestrze znaleźliśmy następujące pozycje:
2 660 zł za przygotowanie scenariusza i udział w spotkaniu z Jackiem Tacikiem, autorem książki „Koniec świata na południe od Tel Awiwu”;
2 128 zł za przygotowanie scenariusza i udział w spotkaniu z Krystianem Machnikiem, związanym z wydarzeniem „Ostatni ludzie Czarnobyla”;
2 500 zł za przygotowanie scenariusza i udział w spotkaniu z Joanną Kuciel-Frydryszak, autorką „Chłopek”;
266 zł za opracowanie scenariusza i udział w spotkaniu z reżyserką Maszą Makarową po projekcji filmu „Wnuczka Naczelnej”.
Łączna wartość tych czterech umów to 7 554 zł.
Szczególnie interesująca jest umowa na 2 128 zł. W rejestrze dane kontrahenta zostały wyłączone z jawności, jednak program festiwalu pozwala powiązać datę, godzinę i miejsce umowy ze spotkaniem z Krystianem Machnikiem. Nie przesądzamy, czy zastosowane wyłączenie było prawidłowe. Pokazujemy jedynie, że zestawienie dwóch publicznych dokumentów pozwala ustalić więcej, niż wynika z samego rejestru.
Wystawy, warsztaty i kino
Wśród pozostałych pozycji znalazły się również:
3 192 zł za przygotowanie i organizację wystawy „Pamięć” Ewy Trafnej oraz udział w spotkaniu;
1 064 zł za organizację wystawy „Ikony zmącone” i spotkanie z Pawłem Wyborskim;
2 100 zł za wydarzenie „Birkat ha Bait”, czyli 1 600 zł za warsztaty plastyczne i 500 zł za wykład;
532 zł za warsztaty „Mój Dekalog: Miłość i Serce”;
900 zł za licencję na jednorazową projekcję filmu „Pojedynek”.
Wartości umów pokazują, że obok dużych koncertów finansowano także mniejsze wydarzenia edukacyjne, wystawiennicze i filmowe.
Ile kosztował festiwal? Sprawdźcie sami
Przedstawione kwoty pokazują, że na organizację koncertów, spektakli, spotkań autorskich i zaplecza technicznego składa się wiele umów. Niekiedy jeden punkt programu wiąże się z kilkoma pozycjami w rejestrze, dlatego pojedynczy zapis nie zawsze pokazuje pełny obraz wydatków. Nie przesądzamy, czy poszczególne usługi były drogie, tanie, opłacalne czy nieopłacalne. Do takiej oceny potrzebna jest znajomość zakresu świadczeń i sposobu realizacji umów. Mieszkańcy mają jednak prawo wiedzieć, ile kosztowały poszczególne elementy wydarzenia finansowanego przez publiczną instytucję i z kim została zawarta umowa.
Dlatego zachęcamy do samodzielnego sprawdzenia dokumentów:
Program pokazuje, co zobaczyliśmy na festiwalu. Rejestr umów pozwala sprawdzić, ile kosztowało przygotowanie poszczególnych elementów. Dopiero połączenie obu dokumentów daje mieszkańcom pełniejszy obraz wydatków. A czy za te pieniądze było warto? To już każdy może ocenić sam. 🤏😎
Na koniec
Jeżeli Muzeum-Zespół Synagogalny we Włodawie uważa, że w naszej analizie pojawił się błąd, chętnie opublikujemy sprostowanie. Zależy nam, żeby czytelnicy mogli sami ocenić przedstawione dane, a ewentualne nieścisłości zostały wyjaśnione.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej