W sobotę około 21:00 dyżurny otrzymał zgłoszenie od mieszkanki gminy Wyryki, że brat był na polowaniu od 13:00 i do tej pory nie ma z nim kontaktu. Na miejsce zostały skierowane patrole. Stróże prawa ustalili, że 53-latek z gminy Wyryki brał udział w polowaniu zbiorowym, na którym pełnił funkcję "naganiacza". W pewnym momencie podczas trwającego już polowania oświadczył, że rezygnuje, zostawił kamizelkę odblaskową i miał udać się w kierunku miejsca zamieszkania.
Sytuacja wyglądała poważnie, bo od momentu zaginięcia minęło ponad 6 godzin, mężczyzna miał rozładowany telefon i nie posiadał żadnych elementów odblaskowych. Ponadto w nocy panowały niskie temperatury. Do poszukiwań przyłączyli się włodawscy strażacy ze sprzętem specjalistycznym, strażacy ochotnicy z Wyryk oraz myśliwi. Wszyscy przeszukiwali kompleksy leśne pomiędzy Zahajkami a Kaplonosami, gdzie miało miejsce polowanie. Szczęśliwie przed godziną 23.00 zaginiony został odnaleziony przez myśliwych. Mężczyzna znajdował się w gęstym kompleksie leśnym, cały czas próbował wyjść z niego. Gdyby nie pomoc, która przyszła w porę, nie wiadomo jak skończyłaby się ta historia.
W poniedziałkowy poranek, 10 listopada, rynek przy włodawskim Czworoboku stał się areną wydarzenia, które mieszkańcy zapamiętają na długo. Zwykła, rutynowa praca przygotowawcza do wtorkowych obchodów Narodowego Święta Niepodległości zmieniła się w widowisko, którego nie powstydziłby się najlepszy kabaret. Dwa pojazdy Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej we Włodawie dosłownie zapadły się w miejskiej fontannie, tonąc w niej jak w poleskim bagnie.
Nie jest to żart, choć cała sytuacja wyglądała jak scenariusz komedii sytuacyjnej. Nagranie, które udało się zdobyć, nie pojawiło się nigdzie indziej. Z miejskiego monitoringu zniknęło szybciej niż samochody zdołały z fontanny wyjechać, lecz od czego macie Państwo nas. Pokażemy materiał, który widzieli nieliczni. To pełny moment, w którym komunalne auta wjeżdżają na fontannę i zapadają się w jej konstrukcji.
Pierwszy pojazd, dostawczy bus MPGK, podjechał na plac, by ekipa mogła przygotować teren pod miejskie uroczystości. Z niewiadomych przyczyn auto znalazło się dokładnie na płycie fontanny. Ta załamała się natychmiast i samochód osiadł na osiach. W normalnych warunkach akcja zakończyłaby się wezwaniem lawety, ale nie tym razem. Ktoś wpadł na pomysł, by wyciągnąć dostawczaka ciężarówką do przewozu kontenerów na śmieci. Problem w tym, że i on w brawurowy sposób najechała przednimi kołami na fontannę. Efekt był identyczny, a może nawet gorszy, bo kolejne płyty uległy uszkodzeniu. W rezultacie oba pojazdy utkwiły w dekoracyjnej infrastrukturze miasta jak w pułapce.
Akcja ratunkowa i zacieranie śladów
Dopiero pomoc kilku osób wydobyła auta z tarapatów. Prace przy naprawie fontannie trwały jeszcze do późnego wieczora. Jak relacjonują świadkowie, ekipa była wyjątkowo zdeterminowana, by miejsce doprowadzić do porządku zanim ktokolwiek z wyższego kierownictwa przyjedzie sprawdzić rozmiar katastrofy. Płytki zamówiono natychmiast, a część zniszczeń usunięto tego samego dnia i zamaskowano ubytki. Prezes MPGK Hubert Ratkiewicz zapewnił media, że szkody są niewielkie, a uroczystości odbędą się bez zakłóceń. Dysze fontanny mają zostać dokładnie sprawdzone, a nagrania z monitoringu przeanalizowane, by ustalić, jak doszło do tego kuriozalnego incydentu. Zapowiedziano również wyciągnięcie odpowiednich konsekwencji wobec osób nadzorujących prace.
Skala zniszczeń i konieczne naprawy - Wymieniono aż czternaście płyt granitowych
Według ustaleń, w wyniku podwójnego zapadnięcia się pojazdów uszkodzeniu uległ duży fragment konstrukcji. Aby przywrócić miejsce do użytku, konieczna była wymiana czternastu płyt granitowych, które zostały zamówione i montowane jeszcze tego samego dnia.
Wstępne koszty katastrofy na rynku
Choć oficjalne koszty nie zostały jeszcze podane, wstępne kalkulacje wskazują, że nie będą to tanie rzeczy. Oprócz zakupu i wymiany płyt granitowych mogą dojść:
naprawa dysz wodnych,
robocizna i nadliczbowe koszta pracy,
ponowna kalibracja całego mechanizmu fontanny,
ewentualne prace w podziemnej części instalacji.
Finalną kwotę poznamy prawdopodobnie tuż przed uruchomieniem fontanny w przyszłym sezonie, gdy wszystkie uszkodzenia zostaną sprawdzone i rozliczone.
Kronika zdarzeń, która przeszła do lokalnej historii
Dwie załogi, dwa auta i jedna fontanna, która okazała się bardziej zdradliwa niż niejeden poligon. Fontanna we Włodawie pokazała, że Miasto Trzech Kultur potrafi również dostarczać rozrywki na najwyższym poziomie, szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzi infrastruktura krytyczna miasta. Zewnętrzne uszkodzenia naprawiono, mieszkańcy mogą spać spokojnie, a wtorkowe obchody Święta Niepodległości przebiegały zgodnie z planem. Nie zmienia to jednak faktu, że zapis tej akcji już przeszedł do historii lokalnych wpadek. Wielu mieszkańców długo jeszcze będzie wspominać dzień, w którym dwa komunalne samochody wzięły kąpiel w miejskiej fontannie.
Ekskluzywne nagranie tylko u nas
To, co zobaczą Państwo w materiale wideo, trudno opisać słowami. Chwila, gdy samochody zapadają się w płyty fontanny, wygląda jak scena z planu filmowego. Zapraszamy do obejrzenia filmu, który pokazuje wszystko od początku do końca. Takiego materiału nie widział jeszcze nikt.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że kwestie ciepła systemowego to temat zarezerwowany dla specjalistów z branży energetycznej. Jednak gdy od sposobu, w jaki ktoś wyliczył taryfę, zależy, czy mieszkańcy Włodawy otrzymają w ramach bonu ciepłowniczego 1750 zł w tym roku, a w kolejnym aż 3500 zł, sprawa nabiera zupełnie innego wymiaru. Czy w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej we Włodawie rzeczywiście prawidłowo obliczono taryfę ciepła? Czy miejski poeta i protetyk z "dyplomem kolegium tumanum", zasiadający w radzie nadzorczej spółki, dopilnowali, aby wszystko się zgadzało? Bo jeśli nie, wielu mieszkańców miasta może stracić realne pieniądze i zostać z niczym! Mieszkańcy mogą stracić rekompensatę 5 250 zł w postaci bonu ciepłowniczego!
Skąd wzięły się wątpliwość?
Otóż na stronie internetowej MPGK Włodawa znajduje się dokument o nazwie „Jednostkowe ceny ciepła wrzesień 2025” (link tutaj). Nie ma pod nim tzn w tym pliku numeru sprawy ani nazwiska autora, ani podpisu prezesa Huberta Ratkiewicza, czy też główna księgowej Agnieszki Muszyńskiej, a nie też członków rady nadzorczej spółki – nikogo! - brak nawet pieczątki spółki – tylko - Zgodnie z ustawą z dnia 12 września 2025 r. o bonie ciepłowniczym oraz o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia wysokości cen energii elektrycznej (Dz.U. 2025 r. poz. 1302) informuje, że jednoskładnikowe ceny ciepła dla grup taryfowych wynoszą: cena netto za 1 GJ grupa A 86,32 zł/GJ cena netto za 1 GJ grupa B 94,39 zł/GJ cena netto za 1 GJ grupa B1 101,80 zł/GJ
Czyli w praktyce, to nic nieznacząca kartka, która nie ma statusu taryfy zatwierdzonej przez URE.
Tymczasem ostatni oficjalny i podpisany dokument to taryfa obowiązująca od 23 stycznia 2025 r., dostępna tutaj. Podpisana, opublikowana też na stronie internetowej miejskiej spółki w zakładce „Taryfa ciepła od 23.01.2025”, z numerem decyzji pieczątkami i podpisem prezesa Ratkiewicza. To właśnie ten dokument powinien być punktem odniesienia dla obliczeń bonu ciepłowniczego - tu chodzi o spore pieniądze w skali miasta, a nie o zabawę w sprzątanie jesiennych liści. Pierwszy z plików, wrześniowy, to anonimowy PDF, pod którym nikt się nie podpisał, a jego status nie został w żaden sposób określony. To właśnie za jego pomocą Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej we Włodawie informuje, że „jednoskładnikowe ceny ciepła dla grup taryfowych wynoszą: … ”.
I tu pojawia się ciekawy zabieg - mieszkańcu Włodawy, od ciebie zależy, czy uznasz tę niepodpisaną przez nikogo „kartkę” za wiarygodne źródło informacji. Ponieważ na stronie internetowej spółki nikt wprost nie napisał, że bon ciepłowniczy mieszkańcom Włodawy się nie należy, ale zawarto suche liczby przedstawiające ceny netto za 1 GJ.
Co pokazują obliczenia?
Na podstawie danych z ostatniego oficjalnego i podpisanego dokumentu z 23 stycznia 2025 r. /data na www/ data w dokumencie 10.12.2024 r. przygotowano szczegółowe przeliczenia (ΔT = 20, 30, 40 K). Z wyników wynika, że nawet przy realistycznym ΔT = 30 K jednoskładnikowa cena ciepła przekracza próg 230 zł/GJ, co oznacza, że mieszkańcy Włodawy spełniają kryteria do najwyższego bonu ciepłowniczego – 1750 zł.
ΔT (K)
Gr. A (zł/GJ)
Gr. B (zł/GJ)
Gr. B1 (zł/GJ)
20
377,90
383,95
390,24
30
275,58
281,63
287,92
40
224,42
230,47
236,76
Z obliczeń wynika więc jednoznacznie, że przynajmniej część grup taryfowych przekracza próg 230 zł/GJ - co uprawnia do bonu. Dane wyjściowe pochodzą z „Taryfa ciepła od 23.01.2025” (cena energii, opłaty przesyłowe, koszt mocy), a przeliczenie kosztu nośnika wykonano dla ΔT = 20, 30, 40 K. Przy najbardziej prawdopodobnym ΔT = 30 K, każda grupa taryfowa przekracza próg 230 zł/GJ. To oznacza, że mieszkańcy Włodawy spełniają kryteria najwyższego bonu 1750 zł.
Gdzie może tkwić błąd? Co mówi ustawa o tym, jak liczyć cenę ciepła?
Aby uniknąć nieporozumień i "dowolnych interpretacji", warto przypomnieć literalne brzmienie przepisu, który dokładnie definiuje sposób ustalania tzw. jednoskładnikowej ceny ciepła netto: Art. 3 pkt 9 Jednoskładnikowa cena ciepła netto jest ilorazem sumy planowanych dla danej grupy taryfowej przychodów, zgodnie ze stosowaną taryfą dla ciepła, na które składają się: przychody przedsiębiorstwa energetycznego ze sprzedaży ciepła, mocy cieplnej i nośnika ciepła powiększone o przychody z opłaty stałej i zmiennej za usługi przesyłania i dystrybucji ciepła, i planowanej ilości sprzedanego ciepła dla danej grupy taryfowej, a w przypadku dostarczania ciepła z lokalnego źródła ciepła lub źródeł ciepła, w którym zainstalowana moc cieplna nie przekracza 5 MW, bezpośrednio zasilającym zewnętrzne instalacje odbiorcze – jest ilorazem sumy planowanych przychodów przedsiębiorstwa energetycznego ze sprzedaży mocy cieplnej i sprzedaży ciepła oraz planowanej ilości sprzedanego ciepła ustalonej w ramach kalkulacji aktualnie stosowanych cen lub stawek opłat. - (Ustawa z dnia 12 września 2025 r. o bonie ciepłowniczym oraz o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia wysokości cen energii elektrycznej)
To oznacza, że w kalkulacji powinien być uwzględniony również koszt nośnika przeliczony na zł/GJ - a to właśnie ten element mógł zostać pominięty w lokalnych obliczeniach MPGK. Różnica w interpretacji może wynikać z pominięcia kosztu nośnika ciepła przy przeliczaniu zł/GJ.
Jeżeli w MPGK przyjęto uproszczony model bez tej pozycji, cena spadła o ponad 150-200 zł/GJ - i właśnie to mogło sprawić, że mieszkańcy Włodawy „nie załapią się” na bon. Wątpliwości są poważne, bo MPGK nie opublikowało pełnych obliczeń a jedynie "wynik", ani też danych wejściowych (sprzedaż GJ, plan przychodów) i założeń technicznych (ΔT, udział nośnika).
Więc co robić jak żyć? Co dalej?
W świetle powyższych danych mieszkańcy mają pełne prawo zażądać od MPGK:
• oficjalnego potwierdzenia, czy w ich kalkulacji bonu uwzględniono koszt nośnika przeliczony na zł/GJ,
• jaka wartość ΔT została przyjęta i jakie było planowane zużycie GJ przy zatwierdzaniu taryfy,
• czy wyliczona „jednoskładnikowa cena ciepła” rzeczywiście odpowiada definicji z ustawy.
Jeśli nie, to mieszkańcy Włodawy mogą zostać pozbawieni należnego rządowego wsparcia w wysokości 1750 zł w tym roku, a w kolejnym aż 3500 zł, razem 5250 zł.
Władze spółki miejskiej muszą przedstawić jawne i podpisane przez Prezesa Huberta Ratkiewicza wyliczenia taryfy, a nie posługiwać się niepodpisanym plikiem PDF do którego za chwile nikt się nie przyzna.
Liczymy, że na najbliższej sesji Rady Miasta prezes Hubert Ratkiewicz stanie przy zielonej tablicy z kredą w dłoni i oficjalnie przedstawi swoje wyliczenia, aby raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości związane z włodawskim wyliczeniem taryf ciepła. W końcu mieszkańcy miasta nie chcieliby stracić bonu z powodu błędów w matematyce - lepiej liczyć dwa razy, niż raz stracić!
I teraz jeszcze BONUS - w dokumencie który jest opieczętowany i zawiera podpis prezesa Huberta Ratkiewicza na samym dole znajdujemy taki oto zapis - „Ustalone w taryfie ceny i stawki opłat nie zawierają podatku od towarów i usług (VAT). Podatek VAT nalicza się zgodnie z obowiązującymi przepisami” - Warto aby i też i ten zapis mieszkańcom miasta wyjaśniła np. radna Renata Kapelko jako osoba biegła w podatkach, albo sam główna księgowa miejskiej spółki Agnieszka Muszyńska. Czy do bonu ciepłowniczego wliczamy VAT, czy też nie?
Czterech osadzonych odbywających karę pozbawienia wolności w Zakładzie Karnym we Włodawie przyjęło w minioną sobotę (4 października br.) sakrament bierzmowana nazywany sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej. Sakrament bierzmowania to dopełnienie chrztu, które umacnia wiarę chrześcijanina przez zstąpienie Ducha Świętego i jego darów. Jest to jeden z trzech (obok chrztu i Eucharystii) sakramentów inicjacji chrześcijańskiej.
Przyjęcie sakramentu bierzmowania umacnia wiarę, jest to także kształtowanie swojego sumienia, aby było zgodne z prawem moralnym co może stanowić również motywację do przestrzegania praw i zasad chrześcijańskich, a zatem i zasad współżycia społecznego i norm prawnych. Trudu przygotowania skazanych do przyjęcia bierzmowania podjął się kapelan tutejszej jednostki penitencjarnej - o. Dariusz Bryła.
Uroczystość odbyła się w Kaplicy Zakładu Karnego we Włodawie - Sakramentu Bierzmowania skazanym udzielił Biskup Pomocniczy Grzegorz Suchodolski. Udział we mszy św. wziął również Kapelan Ksiądz Biskup Łukasz Szczeblewski.
Włodawska Policja wykonuje czynności zlecone przez prokuratora Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie. Śledztwo dotyczy zbrodni wojennych, do których miało dojść w okolicach Włodawy w pierwszych dnia października 1939 roku. Miały one polegać na rozstrzelaniu kilkuset żołnierzy Wojska Polskiego, a następnie zakopaniu na terenie opuszczonej kopalni piasku w miejscu nieoznaczonym z naruszeniem zasad humanitaryzmu.
Apelujemy do wszystkich, którzy mogą mieć wiedzę na ten temat i istotne rzetelne informacje o opisanych zdarzeniach, w szczególności do pasjonatów historii oraz potomków osób żyjących w opisywanym okresie. W sprawie należy kontaktować się pod numer 47 813 22 47.
W poniedziałek włodawscy policjanci przyjęli zawiadomienie, z którego wynikało że dzień wcześniej do domu mieszkańca gminy Hańsk przyszło 2 mężczyzn. Mundurowi ustalili, że 1 z napastników uderzył pokrzywdzonego drewnianą sztachetą w twarz, a następnie bił go i kopał po całym ciele. Włodawscy policjanci zatrzymali w związku ze sprawą 2 mężczyzn: 31- i 24-latka z gminy Hańsk.
Na podstawie zebranemu materiału dowodowego śledczy przedstawili 31-latkowi zarzut uszkodzenia ciała. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Powodem jego zachowania miała była chęć wyjaśnienia nieporozumienia. Zgodnie z Kodeksem Karnym za przestępstwo uszkodzenia ciała powodującego średni uszczerbek na zdrowiu grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Funkcjonariusze i pracownicy Straży Granicznej, mundurowi z innych służb oraz młodzież szkolna, przemaszerowali szlakiem Korpusu Ochrony Pogranicza. Wydarzenie rozpoczęło się odprawą w miejscowości Żłobek, gdzie znajduje się Muzeum i Miejsce Pamięci w Sobiborze, następnie trasa prowadziła przez Wołczyny do granicy z Ukrainą i dalej malowniczym nadbużańskim terenem wzdłuż rzeki Bug aż do Placówki Straży Granicznej w Zbereżu.
W ponad 11 kilometrowym marszu udział wzięli funkcjonariusze i pracownicy NOSG, Policja, Służba Więzienna, żołnierze NBOT, pracownicy Poleskiego Parku Narodowego, pracownicy Nadleśnictwa Sobibór, uczniowie Szkoły Podstawowej im. Korpusu Ochrony Pogranicza w Wytycznie, uczniowie Zespołu Szkół Ekonomicznych i Mundurowych w Chełmie im gen. Władysława Andersa - łącznie ponad 200 osób. Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej w Lublinie zaprosiło Radzyńskie Stowarzyszenie Kawaleryjskie im. rtm. Wincentego Zawadzkiego w barwach 25. Pułku Ułanów Wielkopolskich.
Komendant stowarzyszenia Kamil Kubaczyński wystąpił jako kawalerzysta Korpusu Ochrony Pogranicza w umundurowaniu i ekwipunku polowym; zaprezentował pokaz sprawności w jeździe konnej i posługiwaniu się bronią białą. Pracownik Muzeum Mateusz Haberek opowiedział o barwie broni konnych oddziałów KOP. Organizatorami marszu dla upamiętnienia walk żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, stoczonych w 1939 roku z Armią Czerwoną była Straż Graniczna i Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej w Lublinie.
Włodawscy kryminalni zaplanowali i przeprowadzili realizację na terenie jednej z posesji na terenie powiatu. W efekcie policjanci znaleźli i zlikwidowali uprawę roślin konopi indyjskich, które mogły dostarczyć znacznych ilości środków odurzających. Stróże prawa podczas przeszukania natrafili na spore ilości środków odurzających. Łącznie funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 2 kg środków odurzających w postaci ziela konopii oraz olej konopny wytworzony przez 37-letniego mieszkańca powiatu włodawskiego. Wszystkie ujawnione zabronione środki zostały zabezpieczone i przewiezione do jednostki.
Stróże prawa zatrzymali 37-latka za zajmowanie się nielegalnym procederem i doprowadzili do włodawskiej jednostki. Mężczyzna w Prokuraturze Rejonowej we Włodawie usłyszał zarzuty nielegalnej uprawy konopi, która mogłaby dostarczyć znacznych ilości narkotyków oraz wytwarzania znacznych ilości środków odurzających. Sąd Rejonowy we Włodawie zadecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztu na okres 3 miesięcy. 8 lat więzienia grozi za nielegalną uprawę konopi innych niż włókniste w sytuacji jeśli mogłaby ona dostarczyć znacznych ilości substancji zabronionych. Z kolei za wytwarzanie znacznych ilości środków odurzających grozi do 20 lat pozbawienia wolności.
Zastępca Komendanta Głównego Straży Granicznej gen. bryg. SG Wioleta Gorzkowska uczestniczyła 30 września w uroczystych obchodach 86. rocznicy bitwy pod Wytycznem przy Kopcu Chwały Żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza. W uroczystości udział wzięła kadra kierownicza Straży Granicznej, przedstawiciele: Sił Zbrojnych RP, władz wojewódzkich, samorządowych, służby mundurowe województwa lubelskiego, służby graniczne Ukrainy, kombatanci, młodzież szkolna oraz mieszkańcy okolicznych miejscowości. W Wytycznie, przy Kopcu Chwały, po odegraniu Hymnu Państwowego zebranych gości przywitał gen. bryg. SG Jacek Szcząchor – Komendant Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.
„Stoimy w miejscu pamięci ku czci żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, obrońców naszego kraju, którzy oddali tu ostatnie strzały w obronie Polski. Zgrupowanie KOP pod dowództwem generała Wilhelma Orlika-Rückemanna, po ciężkich walkach odwrotowych i zwycięstwie pod Szackiem, zostało zaatakowane przez sowiecką jednostkę pancerną. Nie mieli szans wobec przewagi wroga, braku amunicji i sprzętu.” - zaznaczył Komendant Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.
„Kluczowym momentem w kultywowaniu tej pamięci był akt przekazania w dniu 29 września 1991 roku Kopca Chwały pod opiekę wieczystą Straży Granicznej. W akcie przekazania żołnierze II Rzeczypospolitej wyrazili dumę, że troska o pamięć o bohaterach KOP mogła być przekazana Straży Granicznej.” - podkreślił gen. bryg. SG Jacek Szcząchor W trakcie wydarzenia odbyło się ślubowanie 55 nowych funkcjonariuszy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.
Gen. bryg. SG Jacek Szcząchor w swoim przemówieniu zwrócił się do nowych funkcjonariuszy: „Składając ślubowanie zobowiązujecie się do wiernej służby narodowi, do obrony prawa, do działania z honorem i godnością. Rota ślubowania to nie tylko słowa, to zobowiązanie na całe życie, które wymaga odwagi, dyscypliny i gotowości do poświęceń.” W dalszej części uroczystości po odczytaniu Apelu Poległych i modlitwie ekumenicznej, złożono wieńce na grobach poległych żołnierzy. Tegoroczne wydarzenie patriotyczne w Wytycznie uświetniła Kompania Reprezentacyjna Straży Granicznej, a także Orkiestra Morskiego Oddziału Straży Granicznej.
Podczas bitwy pod Wytycznem, na przełomie września i października 1939 r., zgrupowanie żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, dowodzone przez generała Wilhelma Orlik-Rückemanna, stawiło opór wkraczającym od wschodu oddziałom sowieckim. Bitwa ta była ostatnim akcentem obrony polskich Kresów Wschodnich, a zarazem ostatnim starciem regularnego Wojska Polskiego z wojskiem sowieckim.
Uroczystości zostały objęte patronatem honorowym: Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Organizatorem wydarzenia był Nadbużański Oddział Straży Granicznej, a partnerami byli: Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie, Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej oraz Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Funkcjonariuszy Straży Granicznej.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej