50 lat temu Zarządzeniem Ministra Sprawiedliwości z dnia 16 kwietnia 1971 r. formalnie powołano Zakład Karny we Włodawie. Jednostkę utworzono z przeznaczeniem dla skazanych mężczyzn pierwszy raz karanych. Historia Zakładu Karnego we Włodawie rozpoczyna się pod koniec lat 60-tych.
Plany budowy sięgają roku 1968, kiedy to lubelska strona służbowa w uzgodnieniu z władzami miasta Włodawy wykupiła plac pod budowę nowej jednostki penitencjarnej. W małym i sennym miasteczku położonym przy wschodniej granicy – Włodawie, zaczął wyrastać nowy, wyróżniający się obiekt architektoniczny – zakład karny. W 1969 r. rozpoczęto pierwsze prace przy wznoszeniu żelbetonowego ogrodzenia zewnętrznego.
Równocześnie z budową ogrodzenia przystąpiono do montażu pawilonu mieszkalnego oraz budynków gospodarczych. Prace budowlane wykonywane były głównie przez osadzonych z Zakładu Karnego w Chełmie pod nadzorem funkcjonariuszy tej jednostki. Inwestorem obiektu był WZZK w Lublinie, w kosztach partycypowały również lokalne zakłady i przedsiębiorstwa. Faktyczne otwarcie Zakładu Karnego we Włodawie nastąpiło kilka miesięcy później.
Wczoraj do włodawskiej komendy zgłosił się mieszkaniec miasta, który powiadomił nas o oszustwie internetowym. Z relacji zgłaszającego wynikało, że miesiąc temu na jednym z portali aukcyjnych zainteresował się ofertą nagrzewnicy indukcyjnej. Poza aukcją „dogadał się” ze sprzedającym, który zgodził się sprzedać towar za kwotę 1850 złotych.
[wp_ad_camp_4] Mieszkaniec Włodawy po złożeniu zamówienia dokonał przelewu na wskazany rachunek. Ponieważ towaru nie otrzymał, kontaktował się ze sprzedającym, który najpierw twierdził, że paczka się zgubiła, a następnie, że nie ma jednak zamówionego modelu urządzenia. Ostatecznie miał zwrócić pieniądze kupującemu. Jednak mieszkaniec Włodawy do tej pory nie otrzymał ani pieniędzy, ani zamówionego towaru.
Policjanci wisznickiego komisariatu wyjaśniają okoliczności tragicznego wypadku, do którego doszło wczoraj po południu na terenie gminy Sosnówka. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 30-latek wykonując prace w garażu, podgrzewał pojemnik ze sprayem, który eksplodował raniąc go. Pomimo podjętej reanimacji mężczyzna zmarł.
Do zdarzenia doszło wczoraj po godzinie 14.00 na jednej z posesji w gminie Sosnówka. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 30-letni mieszkaniec posesji, wykonując prace w swoim warsztacie samochodowym, podgrzewał na metalowym piecu puszkę z zawartością rozcieńczalnika w sprayu.
[wp_ad_camp_4]
W pewnym momencie puszka eksplodowała raniąc mężczyznę. Pomimo prowadzonej reanimacji 30-latek zmarł. Na miejscu wypadku pracowali policjanci dochodzeniowo – śledczy, wykonali czynności procesowe mające na celu ustalenie dokładnych okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Postępowanie w tej sprawie pod nadzorem prokuratora prowadzą wiszniccy policjanci.
Wczoraj wieczorem włodawscy policjanci zostali wezwani do jednego z mieszkań w mieście. Powodem było wszczynanie awantury przez 25-latka z innymi członkami rodziny. Na miejsce pojechali policjanci, którzy podczas legitymowania sprawdzili dane awanturnika w policyjnych systemach i ustalili, że jest on osobą poszukiwaną.
[wp_ad_camp_4]
25-latek bez stałego miejsca zamieszkania od kilku miesięcy ukrywał się przed organami ścigania. Był poszukiwany przez Sąd Rejonowy we Włodawie dwoma nakazami doprowadzenia za udział w bójce i kradzież. Policjanci zatrzymali 25-latka i umieścili w policyjnym areszcie. Dzisiaj zostanie doprowadzony do Zakładu Karnego gdzie spędzi najbliższy ponad 1 rok i 8 miesięcy.
W niedzielę 11 kwietnia 2021 r. o godz. 13:26 Stanowisko Kierowania Komendanta Miejskiego PSP w Białej Podlaskiej otrzymało zgłoszenie o pożarze lasu w miejscowości Matiaszówka. Oprócz zastępów PSP z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Białej Podlaskiej i Małaszewiczach do zdarzenia wyjechały także wozy bojowe z okolicznych Ochotniczych Straży Pożarnych, przedstawiciele Nadleśnictwa Włodawa oraz Policja.
Ze względu na szybki rozwój pożaru oraz miejsce zdarzenia przy granicy powiatów bialskiego i włodawskiego do akcji zadysponowano dodatkowe siły i środki z JRG Włodawa w postaci ciężkiego samochodu gaśniczego GCBM 18/18 JELCZ oraz 2 zastępów z OSP Hanna.
Dodatkowo poderwany został samolot gaśniczy Dromader, który stanowił wsparcie dla walczących z ogniem strażaków.
[wp_ad_camp_4]
Pożar został opanowany około godziny 18:35. Mimo ogromnych starań wszystkich osób uczestniczących w zdarzeniu warunki atmosferyczne w postaci dużego słońca oraz silnego wiatru sprawiły znaczną trudność w zatrzymaniu ognia w związku z czym żywioł pochłonął około 35 ha lasu (głównie runa leśnego, młodnika oraz pozostałości roślinnych po zrębie).
Na uwagę zasługuję fakt, że po raz pierwszy w akcji został użyty nowy samochód dowodzenia i łączności SDŁ IVECO dzięki, któremu kierujący działaniem ratowniczo- gaśniczym Zastępca Komendanta Miejskiego PSP w Białej Podlaskiej bryg. Marek Chwalczuk miał pełną koordynację nad sytuacją na miejscu zdarzenia.
Pora nocna oraz trudne warunki terenowe z uwagi na bezpieczeństwo strażaków wymusiły przerwanie aktywnych działań gaśniczych. Pogorzelisko całą noc dozorowane było przez 7 zastępów jednostek ochrony przeciwpożarowej. Od godzin porannych wznowiono działania związane z przelewaniem i dogaszeniem terenu w celu całkowitej eliminacji zagrożeń wtórnych.
W kulminacyjnym momencie w działaniach udział brało: 7 zastępów z PSP, 19 zastępów OSP, Przedstawiciele Nadleśnictwa Włodawa, Samolot gaśniczy Dromader, Policja
W ciągu ostatniego miesiąca we Włodawie doszło do dwóch włamań do kontenera skąd w sumie zostały skradzione 4 butle z gazem. Pokrzywdzony oszacował straty na blisko 600 złotych. Sprawą zajęli się włodawscy kryminalni, których skuteczna praca operacyjna doprowadziła do zatrzymania 35-latka z Włodawy podejrzewanego o dokonanie tych przestępstw.
[wp_ad_camp_4]
W garażach użytkowanych przez mężczyznę policjanci znaleźli i zabezpieczyli skradzione butle gazowe. Wczoraj włodawscy śledczy przedstawili 35-latkowi 2 zarzuty kradzieży z włamaniem. Za to przestępstwo grozi mu do 10 lat więzienia.
Opowieść tę dedykuję tym wszystkim "sierotom" po PRL-u, które nadal usilnie wierzą, że wkroczenie tutaj Sowietów w lipcu 1944 r. było wyzwoleniem! ?
Od pierwszych tygodni nowej okupacji (lipiec 1944 r.) ludność i członkowie podziemia w powiecie włodawskim byli terroryzowani sowieckimi obławami, w trakcie których zatrzymywano setki osób, a następnie osadzano ich i „filtrowano” (a często również mordowano) w specjalnych obozach i aresztach NKWD, PUBP we Włodawie oraz gminnych posterunkach MO.
Obozy filtracyjne NKWD, założone tuż po wkroczeniu Sowietów na te tereny w lipcu 1944 r., zlokalizowane były w Krychowie (gm. Hańsk) oraz Krasówce, położonej około 15 km na północny-zachód od Włodawy (a o ilu jeszcze nie wiemy?!). Trzymano tam Polaków w głębokich dołach, pod gołym niebem. Najbardziej aktywnych konspiratorów rozstrzeliwano na miejscu, innych odsyłano do więzienia na Zamku w Lublinie lub wywożono do niewolniczej pracy w sowieckim systemie gułagów (obozów pracy).
Przejmujący opis funkcjonowania obozu w Krasówce znajdujemy w artykule, pochodzącego z Wileńszczyzny, zmarłego w 2008 r. znakomitego chełmskiego regionalisty Konstantego Prożogo, który po wojnie współpracował ze Zrzeszeniem WiN, za co został przez komunistów aresztowany i w 1948 r. skazany na 15 lat więzienia. Poniżej fragment (całość w załączonych materiałach):
„Rankiem 22 lipca 1944 r. do wsi wtoczyły się z szumem motorów i jazgotem gąsienic czołgowych, wojska sowieckie. W części miejscowości noszącej lokalną nazwę Paszki, zatrzymał się sztab (ponoć Rokossowskiego). Niezwłocznie zwołano więc mieszkańców Krasówki, na którym oficer NKWD w randze majora, ognisty brunet o rysach wybitnie wschodnich, poinformował mieszkańców o dobrodziejstwach komunistycznego ustroju i o wyzwoleńczej misji Armii Czerwonej.
Jednocześnie zakomunikował, że kompleks zabudowań (ok. 20 gospodarstw) po północnej stronie ulicy wiejskiej musi być natychmiast opuszczony przez ludność, jako że zostaną tam zakwaterowani wojskowi. Z miejsca też teren ten otoczono płotem z drutu kolczastego i obstawiono wartami. Wewnątrz tego wydzielonego obiektu, poza osłoną zabudowań, na tzw. pastewniku należącym do trzech gospodarzy: Koszelika, Dziudzia i Korneluka, stworzono strefę otoczoną szczególną tajemnicą. Na terenie wielkości 25 m x 70 m zbudowano, jak to określali enkawudziści, „polową tiurmę”. Został on otoczony dodatkowym ogrodzeniem z drutu kolczastego i zabezpieczony specjalnymi wartami sołdackimi. Na tym placu przy pomocy miejscowej ludności wykopano 24 doły o wymiarach 2 x 2,5 m i głębokości ok. 2 m. Wobec tego, że w tym miejscu grunt był zwarty i ilasty, nie trudzono się, by ściany tych dołów obudować drewnem, ograniczono się tylko do wykonania nawału z żerdzi, które przykryto dla uszczelnienia warstwą słomy i przysypano ziemią.
[wp_ad_camp_4] W takich stropach pozostawiano nieduże otwory (60 cm x 80 cm), zabezpieczone ramami okratowanymi drutem kolczastym. Po pośpiesznym zakończeniu tych robót do obozu poczęto w nocy zwozić aresztowanych ludzi. Pojemność tej tiurmy NKWD wynosiła około 250 więźniów. Przesłuchania ich przeprowadzano poza obozem, w stojącym na uboczu domu, który należał do Jakuba Szytko. Z tych jam-ziemianek brano na śledztwo ludzi, wstawiając przez właz do wewnątrz drabinkę. Wobec surowego zakazu zbliżania się do obozu miejscowej ludności, tryb życia więźniów nie był znany. Tylko przypadkowo jedna z mieszkanek wsi stała się świadkiem sposobu przesłuchiwania więźniów.
Przechodząc koło zagrody Szytki, spostrzegła niezwykle szokującą scenę. Ponieważ dzień był letni, gorący, badanie odbywało się na dworze. Przed dom wystawiono stół, za którym siedział wspomniany już major NKWD w asyście dwu młodszych oficerów. Przed nimi klęczało z podniesionymi rękoma 4 więźniów, dozorowanych przez sołdatów z pepeszami w rękach. [...] Towarzysz major surowo skarcił kobietę, która natknęła się na moment przesłuchania więźniów i zagroził, że jeśli komukolwiek opowie o tym, co widziała, ślad po niej zaginie.
Łagier w Krasówce miał zapewne szczególnie istotne znaczenie w procesie zniewolenia narodu polskiego, skoro przywożono tu na śledztwo więźniów z odległych miejscowości, a nawet ze „stołecznego” Lublina. Tutaj też zapadły decyzje co do dalszych losów skazańców. W skryty sposób, nocą, byli oni tu przywożeni i w podobny sposób stąd ich wysyłano w nieznane. Na początku miesiąca września tego samego 1944 roku, niespodzianie w ciemnościach nocy usunięte zostały zasieki z drutu kolczastego, zasypane doły ziemianek i ewakuowana załoga łagru. Ludzie mogli powrócić do swych domów.
Po pewnym czasie w miejscu, gdzie funkcjonował obóz, po jego zachodniej stronie, na gruncie należącym do Korneluka, powstało zapadlisko odsłaniając zwłoki ludzkie. Mieszkańcy wsi zasypali dół, nie próbując ustalić, ilu ludzi było tam pogrzebanych. Pastewnik, na którym znajdowała się „polowa tiurma”, nadal nie jest zabudowany ani zaorany, tylko w jego sąsiedztwie już w latach siedemdziesiątych wzniesiono zabudowania mleczarni”*. * K. Prożogo, "Krasówka - »polowa tiurma« NKWD", [w:] „Pro Patria”: magazyn katolicko-społeczny, nr 9/10, 1994, s. 7-8.
PS. Na koniec taka smutna konkluzja... Gdzieś tam w Krasówce stoją jakieś dwa stare krzyże, choć raczej upamiętniają zabitych podczas II w.ś. niż ofiary "wyzwolicieli". Na pewno do dzisiaj gdzieś na polach w Krasówce nadal leżą, wdeptane w błoto, szczątki naszych żołnierzy Armii Krajowej, których poszukiwaniem zapewne za jakiś czas zajmą się moi koledzy z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.
Ale najbardziej kuriozalne jest to, że stoi on w miejscu, gdzie 14 października 1939 r. sowieccy okupanci przekazali swoją władzę nad miastem okupantom niemieckim (patrz: zdjęcia)! Ech... jak pisał Herbert... "Ignorancja ma skrzydła orła i wzrok sowy". Chichot historii i... potworny WSTYD! ?
„Najpierw jechał wężykiem, później przewrócił się i nie wstaje” - tak w skrócie wyglądał wstępny opis zdarzenia, który ustalili włodawscy policjanci. Na szczęście po przebadaniu przez medyków okazało się, że 43-letniemu motorowerzyście nic się nie stało, za to badanie alkomatem wykazało prawie 2 promile.
Wczoraj włodawska komenda otrzymała zgłoszenie, że pod jednym ze sklepów w gminie Włodawa ma znajdować się motorowerzysta pod działaniem alkoholu. Na miejsce została skierowana dzielnicowa oraz policjanci Ruchu Drogowego. Na miejscu było obecne pogotowie ratunkowe. Po przebadaniu przez medyków okazało się, że kierowca nie doznał obrażeń.
[wp_ad_camp_4] Natomiast badanie alkomatem wykonane przez policjantów wykazało, że 48-latek ma w organizmie prawie 2 promile. Mężczyzna przyznał się, że wsiadł za kierownicę pod działaniem alkoholu. Teraz mieszkaniec gminy Włodawa odpowie przed sądem za swoje postępowanie. Grożą mu: 2 lata więzienia, zakaz kierowania pojazdami oraz konsekwencje finansowe.
Dnia 26 marca 2021 roku w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Łęcznej odbyły się szczepienia funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej we Włodawie.
[wp_ad_camp_4] Dobrowolnemu szczepieniu poddało się 22 funkcjonariuszy. Wkrótce przeprowadzone zostaną dalsze szczepienia dla członków Ochotniczych Straży Pożarnych z terenu naszego powiatu.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej