Z okazji zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy składamy Państwu najserdeczniejsze życzenia dużo zdrowia, radości, smacznego jajka, mokrego dyngusa, mnóstwo wiosennego słońca oraz samych sukcesów!
Wielkanoc to najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie, upamiętniające zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Obchodzone jest w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, przypadającej po 21 marca (czyli dacie kalendarzowej wiosny). To tłumaczy, dlaczego święto to jest ruchome i w każdym roku przypada w innym dniu.
Opowieść tę dedykuję tym wszystkim "sierotom" po PRL-u, które nadal usilnie wierzą, że wkroczenie tutaj Sowietów w lipcu 1944 r. było wyzwoleniem! ?
Od pierwszych tygodni nowej okupacji (lipiec 1944 r.) ludność i członkowie podziemia w powiecie włodawskim byli terroryzowani sowieckimi obławami, w trakcie których zatrzymywano setki osób, a następnie osadzano ich i „filtrowano” (a często również mordowano) w specjalnych obozach i aresztach NKWD, PUBP we Włodawie oraz gminnych posterunkach MO.
Obozy filtracyjne NKWD, założone tuż po wkroczeniu Sowietów na te tereny w lipcu 1944 r., zlokalizowane były w Krychowie (gm. Hańsk) oraz Krasówce, położonej około 15 km na północny-zachód od Włodawy (a o ilu jeszcze nie wiemy?!). Trzymano tam Polaków w głębokich dołach, pod gołym niebem. Najbardziej aktywnych konspiratorów rozstrzeliwano na miejscu, innych odsyłano do więzienia na Zamku w Lublinie lub wywożono do niewolniczej pracy w sowieckim systemie gułagów (obozów pracy).
Przejmujący opis funkcjonowania obozu w Krasówce znajdujemy w artykule, pochodzącego z Wileńszczyzny, zmarłego w 2008 r. znakomitego chełmskiego regionalisty Konstantego Prożogo, który po wojnie współpracował ze Zrzeszeniem WiN, za co został przez komunistów aresztowany i w 1948 r. skazany na 15 lat więzienia. Poniżej fragment (całość w załączonych materiałach):
„Rankiem 22 lipca 1944 r. do wsi wtoczyły się z szumem motorów i jazgotem gąsienic czołgowych, wojska sowieckie. W części miejscowości noszącej lokalną nazwę Paszki, zatrzymał się sztab (ponoć Rokossowskiego). Niezwłocznie zwołano więc mieszkańców Krasówki, na którym oficer NKWD w randze majora, ognisty brunet o rysach wybitnie wschodnich, poinformował mieszkańców o dobrodziejstwach komunistycznego ustroju i o wyzwoleńczej misji Armii Czerwonej.
Jednocześnie zakomunikował, że kompleks zabudowań (ok. 20 gospodarstw) po północnej stronie ulicy wiejskiej musi być natychmiast opuszczony przez ludność, jako że zostaną tam zakwaterowani wojskowi. Z miejsca też teren ten otoczono płotem z drutu kolczastego i obstawiono wartami. Wewnątrz tego wydzielonego obiektu, poza osłoną zabudowań, na tzw. pastewniku należącym do trzech gospodarzy: Koszelika, Dziudzia i Korneluka, stworzono strefę otoczoną szczególną tajemnicą. Na terenie wielkości 25 m x 70 m zbudowano, jak to określali enkawudziści, „polową tiurmę”. Został on otoczony dodatkowym ogrodzeniem z drutu kolczastego i zabezpieczony specjalnymi wartami sołdackimi. Na tym placu przy pomocy miejscowej ludności wykopano 24 doły o wymiarach 2 x 2,5 m i głębokości ok. 2 m. Wobec tego, że w tym miejscu grunt był zwarty i ilasty, nie trudzono się, by ściany tych dołów obudować drewnem, ograniczono się tylko do wykonania nawału z żerdzi, które przykryto dla uszczelnienia warstwą słomy i przysypano ziemią.
[wp_ad_camp_4] W takich stropach pozostawiano nieduże otwory (60 cm x 80 cm), zabezpieczone ramami okratowanymi drutem kolczastym. Po pośpiesznym zakończeniu tych robót do obozu poczęto w nocy zwozić aresztowanych ludzi. Pojemność tej tiurmy NKWD wynosiła około 250 więźniów. Przesłuchania ich przeprowadzano poza obozem, w stojącym na uboczu domu, który należał do Jakuba Szytko. Z tych jam-ziemianek brano na śledztwo ludzi, wstawiając przez właz do wewnątrz drabinkę. Wobec surowego zakazu zbliżania się do obozu miejscowej ludności, tryb życia więźniów nie był znany. Tylko przypadkowo jedna z mieszkanek wsi stała się świadkiem sposobu przesłuchiwania więźniów.
Przechodząc koło zagrody Szytki, spostrzegła niezwykle szokującą scenę. Ponieważ dzień był letni, gorący, badanie odbywało się na dworze. Przed dom wystawiono stół, za którym siedział wspomniany już major NKWD w asyście dwu młodszych oficerów. Przed nimi klęczało z podniesionymi rękoma 4 więźniów, dozorowanych przez sołdatów z pepeszami w rękach. [...] Towarzysz major surowo skarcił kobietę, która natknęła się na moment przesłuchania więźniów i zagroził, że jeśli komukolwiek opowie o tym, co widziała, ślad po niej zaginie.
Łagier w Krasówce miał zapewne szczególnie istotne znaczenie w procesie zniewolenia narodu polskiego, skoro przywożono tu na śledztwo więźniów z odległych miejscowości, a nawet ze „stołecznego” Lublina. Tutaj też zapadły decyzje co do dalszych losów skazańców. W skryty sposób, nocą, byli oni tu przywożeni i w podobny sposób stąd ich wysyłano w nieznane. Na początku miesiąca września tego samego 1944 roku, niespodzianie w ciemnościach nocy usunięte zostały zasieki z drutu kolczastego, zasypane doły ziemianek i ewakuowana załoga łagru. Ludzie mogli powrócić do swych domów.
Po pewnym czasie w miejscu, gdzie funkcjonował obóz, po jego zachodniej stronie, na gruncie należącym do Korneluka, powstało zapadlisko odsłaniając zwłoki ludzkie. Mieszkańcy wsi zasypali dół, nie próbując ustalić, ilu ludzi było tam pogrzebanych. Pastewnik, na którym znajdowała się „polowa tiurma”, nadal nie jest zabudowany ani zaorany, tylko w jego sąsiedztwie już w latach siedemdziesiątych wzniesiono zabudowania mleczarni”*. * K. Prożogo, "Krasówka - »polowa tiurma« NKWD", [w:] „Pro Patria”: magazyn katolicko-społeczny, nr 9/10, 1994, s. 7-8.
PS. Na koniec taka smutna konkluzja... Gdzieś tam w Krasówce stoją jakieś dwa stare krzyże, choć raczej upamiętniają zabitych podczas II w.ś. niż ofiary "wyzwolicieli". Na pewno do dzisiaj gdzieś na polach w Krasówce nadal leżą, wdeptane w błoto, szczątki naszych żołnierzy Armii Krajowej, których poszukiwaniem zapewne za jakiś czas zajmą się moi koledzy z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.
Ale najbardziej kuriozalne jest to, że stoi on w miejscu, gdzie 14 października 1939 r. sowieccy okupanci przekazali swoją władzę nad miastem okupantom niemieckim (patrz: zdjęcia)! Ech... jak pisał Herbert... "Ignorancja ma skrzydła orła i wzrok sowy". Chichot historii i... potworny WSTYD! ?
„Najpierw jechał wężykiem, później przewrócił się i nie wstaje” - tak w skrócie wyglądał wstępny opis zdarzenia, który ustalili włodawscy policjanci. Na szczęście po przebadaniu przez medyków okazało się, że 43-letniemu motorowerzyście nic się nie stało, za to badanie alkomatem wykazało prawie 2 promile.
Wczoraj włodawska komenda otrzymała zgłoszenie, że pod jednym ze sklepów w gminie Włodawa ma znajdować się motorowerzysta pod działaniem alkoholu. Na miejsce została skierowana dzielnicowa oraz policjanci Ruchu Drogowego. Na miejscu było obecne pogotowie ratunkowe. Po przebadaniu przez medyków okazało się, że kierowca nie doznał obrażeń.
[wp_ad_camp_4] Natomiast badanie alkomatem wykonane przez policjantów wykazało, że 48-latek ma w organizmie prawie 2 promile. Mężczyzna przyznał się, że wsiadł za kierownicę pod działaniem alkoholu. Teraz mieszkaniec gminy Włodawa odpowie przed sądem za swoje postępowanie. Grożą mu: 2 lata więzienia, zakaz kierowania pojazdami oraz konsekwencje finansowe.
Kilka tygodniu temu chełmscy urzędnicy zaapelowali do włodawskich urzędników, o jak najszybsze przemalowanie niebieskich rur u zbiegu ulic Chełmskiej i Korolowskiej tworzących tam tak zwany Pomniku Hydraulika na kolor zielony.
Włodawski Pomnik Hydraulika znana jest wszystkim mieszkańcom naszego regionu. Jest to unikatowa w skali całego świata instalacja artystyczna. Dziś charakterystyczne niebieskie rury uważane są za prawdziwy symbol Włodawy, który zdetronizował znany wszystkim z komunistycznych pocztówek pomnik w Rynku.
Chełmskim urzędnikom niebieski kolor włodawskich rur bardzo się nie podoba. Apelują, aby przemalować włodawskie rury na zielono. Argumentują i zresztą słusznie, że niebieski kolor rur jest niezgodny z oficjalnym kolorem herbu i flagi miasta Włodawy, a zielony kolor idealnie nawiązywały by do tradycji byłego województwa chełmskiego z czasów PRL.
Jak sprawa malowania Pomnika Hydraulika potoczy się dalej, nie wiemy, ale będziemy naszych czytelników informować na bieżąco.
Miejska legenda głosi, że rury na rondzie im. profesora Władysława Kuraszkiewicza, są połączone z Uluru w Australii, ile w tym prawdy tylko najstarsi Aborygeni wiedzą.
Dodatek specjalny
Jeszcze wczoraj kierowca busa kursującego na trasie Włodawa - Chełm - Włodawa przywiózł wiadomość, że informacją o malowaniu rur na rondzie im. prof. Władysława Kuraszkiewicza dotarła o chełmskich urzędników.
Ponoć zwołano sztab kryzysowy i radzono jakimi sposobami pobudzić czujność włodawskich sygnalistów, którzy przed cementowymi komesami muszą wykazać większą aktywność podczas pilnowaniu poprawności heraldycznej barw byłego już woj. chełmskiego.
O rezultatach posiedzenie kryzysowego w kredowym grodzie, być może poinformujemy niebawem, albo może za rok w dniu 1 kwietnia 2022 roku – czas pokaże - a tym czasem artykuł to Prima Arpilis !! ヅ
Dnia 26 marca 2021 roku w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Łęcznej odbyły się szczepienia funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej we Włodawie.
[wp_ad_camp_4] Dobrowolnemu szczepieniu poddało się 22 funkcjonariuszy. Wkrótce przeprowadzone zostaną dalsze szczepienia dla członków Ochotniczych Straży Pożarnych z terenu naszego powiatu.
Jako pierwszy w ręce włodawskich kryminalnych wpadł mieszkaniec Włodawy, poszukiwany nakazem doprowadzenia wydanym przez Sąd Rejonowy we Włodawie. Mężczyzna miał 7 dni do odsiadki, a poszukiwany był od ponad 3 miesięcy. Kolejny zatrzymany to również efekt realizacji włodawskich kryminalnych, którzy wczoraj rano zatrzymali 35-letniego włodawianina poszukiwanego listem gończym w Lublinie. Mężczyzna poszukiwany był od prawie 2 lat.
Następny poszukiwany – 68-latek z gminy Wola Uhruska został zatrzymany przez uhruskich policjantów. W trakcie wykonywanych przez funkcjonariuszy czynności mężczyzna chwycił za metalowe rury i groził policjantom pozbawieniem życia. Oprócz tego, 68-latek kierował w stronę funkcjonariuszy obraźliwe słowa. Dzisiaj policjanci będą wykonywali dalsze czynności procesowe w tej sprawie. Mężczyzna poniesie dodatkowe konsekwencje za swoje zachowanie.
[wp_ad_camp_4] Wczoraj wieczorem z kolei patrolowcy zatrzymali kolejnych 2 poszukiwanych. 61-latek z gminy Włodawa poszukiwany był dwoma podstawami: listem gończym oraz nakazem doprowadzenia wydanymi przez Sąd Rejonowy we Włodawie. W sumie w więzieniu spędzi ponad 6 miesięcy. Jako ostatniego włodawscy patrolowcy zatrzymali 31-latka z gminy Hanna poszukiwanego nakazem wydanym przez Sąd Okręgowy w Tarnowie.
Dziś w sieci społecznościowej gmina Włodawa pochwaliła się zainstalowaniem nad rzeką graniczną Bug kilku dziwnych instalacji.
Jak sami piszą, są to zestawy. Tuba do słuchania przyrody, tablica i kosz. Zestawy takie w gminie Włodawa zainstalowane zostaną na Trójstyku w Orchówku i w Różance.
Można śmiało powiedzieć że gminy Włodawa, Hanna, Sławatycze i Wola Uhruska są partnerami szpecącego nadbużańskie krajobraz projektu. Dziewicza przyroda nadbużańskich brzegów właśnie przegrała z komercją. Podobne „armaty” mają zostać ustawione w Drohiczynie, Kodniu, Sławatyczach, Kuzawce, Pratulinie i Woli Uhruskiej. Ciekawe jakie nowe projekty kłębią się w głowach nadbużańskich architektów? A może są to tuby propagandowe. Które w przyszłości mogą posłużyć do nadawanie w stronę naszego wschodniego sąsiada postępowych audycji i komunikatów propagandowych ヅ
Koszt nadbużańskiej „armaty” - „Zgodnie z porozumieniem wkład Gminy Włodawa do całego projektu wynosi 2630,82 zł. Dotyczy to promocji, małej architektury i znakowania szlaku kajakowego. Wszystkie wydatki pokrywa Gmina Drohiczyn.” - informuje gmina Włodawa.
I na koniec informacja prosto ze strony internetowej projektu, gdzie czytamy - "Działania w ramach projektu obejmują m.in. utworzenie miejsc odpoczynku na szlakach kajakowych, w których turyści może znaleźć schronienie (powstanie 25 miejsc odpoczynku po stronie polskiej, 7 po stronie ukraińskiej i 4 po stronie białoruskiej). W każdym z nich zostanie zainstalowana tablica informacyjna oraz innowacyjny megafon, które będą działać jak zadaszenie przed deszczem i miejsce wypoczynku, a jednocześnie umożliwiają słuchanie dzikiej przyrody. Megafony i platformy pływające są obecnie w przygotowaniu i jako obiekty małej architektury nie wymagają pozwolenia na budowę." - https://www.pbu2020.eu/pl/news/1385
Czterdzieści wypełnionych po brzegi paczek świątecznych przekazał Miejskiemu Ośrodkowi Pomocy Społecznej o. Marek Nowacki proboszcz parafii św. Ludwika we Włodawie. W poniedziałek dary trafiły do najbardziej potrzebujących rodzin.
Parafia św. Ludwika we Włodawie aktywnie włączyła się w zorganizowaną przez Caritas przedświąteczną zbiórkę darów dla potrzebujących.
– Przekazane przez parafialną grupę Caritas paczki natychmiast za pośrednictwem pracowników MOPS trafiły do najbardziej potrzebujących rodzin. Dziękuję Przeorowi klasztoru Paulinów ojcu Markowi, wolontariuszom i wszystkim, którzy włączyli się w akcje – mówi burmistrz Włodawy Wiesław Muszyński.
[wp_ad_camp_4] Paczki zapakowane w specjalnie przygotowane torby można było zostawić w klasztorze do Niedzieli Palmowej. Znalazły się w nich między innymi produkty o długim terminie przydatności do spożycia, kawa, herbata i słodycze. Następnego dnia dary dostarczono do włodawskiego MOPS-u, którego pracownicy od razu przekazali je potrzebującym. Obdarowani nie kryli wzruszenia i nie szczędzili słów wdzięczności.
Na piątkowej sesji Rady Miejskiej we Włodawie podjęta została uchwała w sprawie zgody na zawarcie aneksu do umowy użyczenia gruntu zawartej między miastem i LGD „Poleska Dolina Bugu”. Dzięki temu miasto będzie mogło skorzystać z projektu „Sieć punktów aktywnego wypoczynku i rekreacji”. Zakłada on utworzenie 31 punktów aktywnego wypoczynku. Jeden z nich powstanie właśnie przy włodawskim Okopcu.
[wp_ad_camp_4] -Budowa promenady nad Włodawką ożywiła wschodnią część miasta. Wielu mieszkańców chętnie spędza tam wolny czas. Dlatego postanowiliśmy rozwijać infrastrukturę rekreacyjną w tym miejscu. Dzięki udziałowi w projekcie Lokalnej Grupy Działania przy zbiorniku Okopiec powstanie altana z murowanym grillem. Co ważne miasto nie poniesie w związku z jej budową żadnych kosztów – mówi burmistrz Włodawy Wiesław Muszyński.
Powstanie altany o powierzchni do 35 metrów, uzupełni już istniejącą infrastrukturę nad zbiornikiem Okopiec. Jej budowa kosztować będzie ok. 70 000 zł. Całość tej kwoty zostanie pokryta między innymi ze środków Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020. Podpisanie umowy na realizację tej inwestycji planowane jest już w kwietniu. Prace zakończą się w III kwartale bieżącego roku.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej