W dniu 20 grudnia 2025 r. od godz. 9.00 do godz. 19.00 oraz w dniu 21 grudnia 2025 od godz. 9.00 do godz. 14.00 przeprowadzana będzie konserwacja syren alarmowych należących do jednostek OSP w miejscowościach: Urszulin, Wereszczyn, Hańsk, Wola Uhruska, Uhrusk, Sobibór, Orchówek, Stawki, Dołhobrody, Hanna, Zahajki, Wyryki, Stary Brus.
Konserwacja będzie polegała na dostrojeniu syren do możliwości ogłaszania alarmów:
OSP (trzy minuty dźwięk ciągły z dwiema przerwami 30 sekund),
Ochrony ludności cywilnej (trzy minuty dźwięk modulowany o zmiennej co 6 sekund tonacji),
Odwołanie alarmu (3 minuty dźwięk ciągły).
Po prawidłowych czynnościach konserwacyjnych uruchomiony zostanie każdy dźwięk alarmu prosimy o zapamiętanie rodzaju alarmu tak by w przyszłości prawidłowo reagować w sytuacjach tego wymagających.
W sobotę wieczorem na numer alarmowy zadzwonił 13 letni chłopiec, który poinformował, że w Urszulinie spotkał starszego mężczyznę, który twierdzi, że się uderzył w głowę i nie pamięta jak ma wrócić do domu. Mężczyzna był bardzo zdezorientowany i podawał różne wersje co do tego skąd jest, co mu się stało i gdzie idzie. Dyżurny na miejsce skierował policjantów z Urszulina.
Dzielnicowy ustalił kim jest mężczyzna i gdzie mieszka, jak również że jego zachowanie wynikało ze znacznego działania alkoholu. 62 – latek nie potrzebował pomocy medycznej i został odwieziony do swojej rodziny w gminie Urszulin. Dzięki postawie 13 latka mężczyzna nie błąkał się dłużej po okolicy i bezpiecznie wrócił do domu.
Gdyby w Polsce rozdawano medale za najwyższe bezrobocie, powiat włodawski nosiłby złoto na szyi jak olimpijczyk. 15,1 procent według oficjalnych danych, a jeśli doliczyć ludzi, którzy pracy nawet nie szukają, bo uważają że nie warto pracować „na bandę osłów z cyrku na Wiejskiej”, realnie możemy dobijać do 1/4 (jednej czwartej) mieszkańców bez zatrudnienia. Region z takimi wynikami powinien już chyba trafić pod opiekę jakiegoś programu ONZ, bo to nie jest statystyka, to jest czerwony alarm obrazujący wyniki tych, którzy z uśmiechem odbierają dyplomy z napisem „Zasłużony dla powiatu włodawskiego” od starosty Mariusza Zańko.
I w tej sytuacji można by oczekiwać, że lokalna władza, samorząd i cała powiatowa rada rynku pracy zakopią się w urzędach jak w bunkrze, analizując, planując, walcząc. Można by… ale przecież istnieją rzeczy ważniejsze niż rozwój lokalnego rynku pracy, takie jak: hotele, konferencje, wyjazdy integracyjno-szkoleniowe i dobrze znane urzędnikom – „delegacja” i „refundacja”.
Turystyka szkoleniowa – nowa gałąź gospodarki powiatu?
Z dokumentów pozyskanych od Powiatowego Urzędu Pracy we Włodawie wynika jasno: nasi lokalni notable szkolili się intensywnie „podnosili kwalifikacje” w:
Kielcach – Hotel Binkowski Park ?, elegancja, basen, spa. No ale wiadomo, bez basenu nie ma dobrej polityki rynku pracy. Osoby uczestniczące: Wiesław Holaczuk, Joanna Szczepańska, Wiesława Bedenak, Joanna Kojro, Tomasz Korzeniewski, Patrycja Zińczuk, Ewa Anna Osowiec, Urszula Kazub, Michał Delekta, Michał Bądaruk Data szkolenia: 23-25.10.2024 r. Koszt całkowity szkolenia: 26 500 zł Koszt w przeliczeniu na jednego uczestnika: 2650,00 zł Tematyka szkolenia: „Rada Rynku Pracy współarmatorem nowej, lokalnej polityki rynku pracy”.
Zamościu – Hotel Renesans ?, bo kiedy bezrobocie rośnie, najlepiej poszukać renesansu gospodarki… w renesansowej starówce. Osoby uczestniczące: Andrzej Romańczuk, Wiesław Muszyński, Joanna Szczepańska, Joanna Kojro, Tomasz Korzeniewski, Wiesława Bedenak, Wiesław Gryglicki, Ewa Anna Osowiec, Urszula Kazub, Agnieszka Kuryłowicz, Krzysztof Sadowski, Tomasz Wołoszun, Anna Kolemczuk Data szkolenia: 26-27.10.2023 r. Koszt całkowity szkolenia: 24 570 zł Koszt w przeliczeniu na jednego uczestnika: 1890,00 zł Tematyka szkolenia: „Rada Rynku Pracy oraz Powiatowe Urzędy Pracy w realiach zmieniającego się rynku pracy”.
Kazimierzu Dolnym – Austeria Kazimierzowska ?, bo przecież lokalnych problemów nie rozwiązuje się lokalnie. Od tego są galerie, wąwozy lessowe i kolacje integracyjne. Osoby uczestniczące: Andrzej Romańczuk, Paweł Kołtun, Erazm Piotr Meniów, Czesław Marciocha, Tomasz Korzeniewski, Joanna Szczepańska, Joanna Kojro, Wiesława Bedenak, Ewa Anna Osowiec, Urszula Kazub, Agnieszka Kuryłowicz, Małgorzata Matczuk, Krzysztof Sadowski Data szkolenia: 20-21.10.2022 r. Koszt całkowity szkolenia: 23 010,00 zł Koszt w przeliczeniu na jednego uczestnika: 1770,00 zł Tematyka szkolenia: „Podstawy prawne funkcjonowania Rad Rynku Pracy w odniesieniu do ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy”.
Listy uczestników wyglądają jak spis treści lokalnej kroniki: urzędnicy, wójtowie, starostowie, dyrektorzy, zastępcy. A wszystko to – jakżeby inaczej – za pieniądze podatnika. Bo przecież jak szkolić się, to z rozmachem i z dala od Włodawy. Kto by tam myślał o Okunince. Czy naprawdę nie dało się tych „warsztatów” przeprowadzić nad Jeziorem Białym? Czy naprawdę trzeba było aż tak daleko jechać, żeby dowiedzieć się, że powiat ma najwyższe bezrobocie w województwie? A może chodziło o „walory szkoleniowe” menu hotelowego, noclegi, sala bankietowa?
Bezrobocie rośnie, delegacje kwitną
To, że PUP udowadnia, że robi szkolenia, programy i na portalach społecznościowych sami sobie laikują, to my już to wiemy. Problem zaczyna się wyżej. Bo ani burmistrz, ani starosta, ani rada rynku pracy nie stworzą miejsc pracy samymi wyjazdami, referatami z prezentacjami i analizą bufetu śniadaniowego. Przez lata inwestycji brak, strategii brak, współpracy z biznesem mało, a jeśli już jest – to to kończy się aferą lub karą.
W tym czasie inne powiaty:
budują strefy gospodarcze,
aktywnie podłączają się pod inwestorów,
walczą o młodych, którzy zaczynają wracać.
A u nas? U nas szkoła przetrwania, w której mieszkańcy przetrwają – albo wyjadą.
Demografia nie wybacza
Włodawa i okolice od lat wyludniają się w tempie, które powinno niepokoić nawet tych, którzy jeszcze wierzą, że „jakoś to będzie”. A „jakoś to będzie” już dawno zmieniło się w „jakoś to było”. Bez inwestycji, bez konkretnych działań, bez zmiany myślenia – będzie już tylko mniej ludzi, mniej podatków i więcej pustych okien.
Do zdarzenia doszło w piątek około godziny 6.00 w miejscowości Nadrybie Wieś, gmina Puchaczów. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 39 letni mieszkaniec Łęcznej kierujący Fordem w trakcie wyprzedzania Fiata Tipo, stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze a następnie do przydrożnego rowu.
Dzisiaj około godziny 6:00 włodawski dyżurny otrzymał zgłoszenie o przewróconym tirze na drodze wojewódzkiej 812 w pobliżu miejscowości Luta. Na miejscu policjanci ustalili, że 63-letni kierujący zespołem pojazdów marki Scania wraz z naczepą zjechał na pobocze podczas jazdy, następnie przy próbie powrotu na asfalt stracił przyczepność. W efekcie doszło do przewrócenia zespołu pojazdów i wysypania przewożonego peletu.
Badanie stanu trzeźwości wykonane przez policjantów wykazało, że kierowca był trzeźwy. Zdarzenie wyglądało bardzo poważnie, na szczęście mężczyzna nie odniósł żadnych obrażeń. Za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym został ukarany mandatem.
Ach, te nasze głodne sukcesu samorządy! Tam, gdzie realne wyniki schodzą na drugi plan, a pierwsze skrzypce grają lśniące ramki z kartką papieru. Jeśli ktoś myślał, że sukces jest bezcenny, to najwyraźniej nie widział ostatnich rachunków z Włodawy. Bo tu sukces nie tylko ma swoją cenę, ale potrafi być droższy niż sama korzyść, którą ma podkreślać.
Włodawa, perła nad Bugiem, dołączyła ostatnio do elitarnego grona samorządów z certyfikatem w ramce. Urocze grono, w którym papier jest ważniejszy od treści, a fotografia wręczenia nagrody liczy się bardziej niż jej sens. Nim jednak wypijemy lampkę szampana sukcesu, warto zerknąć na rachunek. A ten, jak się okazuje, jest bardziej widowiskowy niż sama lampka.
Zacznijmy od powiatu. Starostwo wybrało się na XXIII Samorządowe Forum Kapitału i Finansów w Katowicach po „Ramkę Sukcesu” za drugie miejsce w rankingu pozyskiwania unijnych dotacji. Drugie miejsce to oczywiście powód do dumy, choć jak słusznie zauważają mieszkańcy, jeśli to ma być szczyt, to w pozostałych powiatach chyba zbiera się już pocztówki zamiast dotacji.
Wydatki przedstawiają się dumnie: – udział Starosty i Członka Zarządu: 2 211,54 zł, – delegacja kierowcy: 113 zł, – zakwaterowanie: 732 zł.
Razem: 3 056,54 zł. A wszystko po to, by papier w ramce mógł zawisnąć w gabinecie. Choć – co ciekawe – z oficjalnej strony starostwa zniknęła osoba określana jako "prawdziwa matka sukcesu" Pani Anny Wygiery-Antoniuk, więc do zdjęcia zostali jedynie dwaj "przyszywani ojcowie". Czyżby ramka była za ciężka, by utrzymać trio?
Miejska Ramkomania: poczucie bezpieczeństwa za 6 150 zł
Potem wchodzi Urząd Miasta Włodawa, cały na biało. Tu ramki poszły hurtowo: „Bezpieczna Gmina”, „Bezpieczne Przedszkole”, a nawet „Lider z Pasją”. Certyfikatowy festiwal. Przedszkole Miejskie nr 1 miało zapłacić 1 800 zł netto, lecz – ku uldze podatników – zostało z opłaty zwolnione. Uff. Na chwilę odetchnęliśmy – budżet miasta prawdopodobnie nie był przygotowany na tak potężny cios w system finansowy edukacji. Natomiast sama gmina już takiego szczęścia nie miała. Za tytuł „Bezpieczna Gmina” i statuetkę zapłacono 6 150 zł. Do tego 438 zł za delegację do Warszawy. Bez noclegu, bo sukces nie lubi czekać, a budżet też ma swoje granice.
Zaduma mieszkańców nad takim gradem sukcesów
Komentarze mieszkańców mówią same za siebie. Jeden pyta, czy „ramka sukcesu” przypadkiem nie powinna trafić do rąk urzędniczki, która faktycznie zdobywała dotacje, zamiast finansować podróże po konferencjach. Inny zauważa, że jeśli drugie miejsce to triumf, to w jakiej kondycji są powiaty z dalszych pozycji. Jeszcze inny przypomina, że wcześniej urzędnicy wydawali publiczne środki na prenumeraty i SMS-y konkursowe, teraz zaś opłaty za certyfikat mają sięgać nawet 5 000 zł netto. Ramka ramce nierówna. Oficjalne portale informacyjne rozpisują się o „wyjątkowej dbałości o bezpieczeństwo mieszkańców”, Burmistrz dziękuje „wszystkim służbom i instytucjom”, a podatnik – jak zwykle – płaci. Bo ktoś musi w ich zabawę w SUKCES!
To nie inwestycje. To nie rozwój. To nie strategie. To ramkowe SPA dla EGO decydentów. Wszystko po to, by móc powiedzieć: „Mamy Certyfikat! Mamy Sukces!”. Czy faktycznych sukcesów przybyło? To pytanie pozostaje w zawieszeniu, podobnie jak kolejne ramki, które zapewne też wkrótce zawiśnie na ścianach. Włodawa staje się powoli stolicą certyfikowanego sukcesu. Płacimy, jeździmy, odbieramy, wieszamy.
I choć na ścianach urzędów pojawią się kolejne błyszczące certyfikaty, mieszkańcy nadal będą mieli te same pytania: – gdzie drogi, – gdzie inwestycje, – gdzie realna poprawa jakości życia?
W sobotę około 21:00 dyżurny otrzymał zgłoszenie od mieszkanki gminy Wyryki, że brat był na polowaniu od 13:00 i do tej pory nie ma z nim kontaktu. Na miejsce zostały skierowane patrole. Stróże prawa ustalili, że 53-latek z gminy Wyryki brał udział w polowaniu zbiorowym, na którym pełnił funkcję "naganiacza". W pewnym momencie podczas trwającego już polowania oświadczył, że rezygnuje, zostawił kamizelkę odblaskową i miał udać się w kierunku miejsca zamieszkania.
Sytuacja wyglądała poważnie, bo od momentu zaginięcia minęło ponad 6 godzin, mężczyzna miał rozładowany telefon i nie posiadał żadnych elementów odblaskowych. Ponadto w nocy panowały niskie temperatury. Do poszukiwań przyłączyli się włodawscy strażacy ze sprzętem specjalistycznym, strażacy ochotnicy z Wyryk oraz myśliwi. Wszyscy przeszukiwali kompleksy leśne pomiędzy Zahajkami a Kaplonosami, gdzie miało miejsce polowanie. Szczęśliwie przed godziną 23.00 zaginiony został odnaleziony przez myśliwych. Mężczyzna znajdował się w gęstym kompleksie leśnym, cały czas próbował wyjść z niego. Gdyby nie pomoc, która przyszła w porę, nie wiadomo jak skończyłaby się ta historia.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że kwestie ciepła systemowego to temat zarezerwowany dla specjalistów z branży energetycznej. Jednak gdy od sposobu, w jaki ktoś wyliczył taryfę, zależy, czy mieszkańcy Włodawy otrzymają w ramach bonu ciepłowniczego 1750 zł w tym roku, a w kolejnym aż 3500 zł, sprawa nabiera zupełnie innego wymiaru. Czy w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej we Włodawie rzeczywiście prawidłowo obliczono taryfę ciepła? Czy miejski poeta i protetyk z "dyplomem kolegium tumanum", zasiadający w radzie nadzorczej spółki, dopilnowali, aby wszystko się zgadzało? Bo jeśli nie, wielu mieszkańców miasta może stracić realne pieniądze i zostać z niczym! Mieszkańcy mogą stracić rekompensatę 5 250 zł w postaci bonu ciepłowniczego!
Skąd wzięły się wątpliwość?
Otóż na stronie internetowej MPGK Włodawa znajduje się dokument o nazwie „Jednostkowe ceny ciepła wrzesień 2025” (link tutaj). Nie ma pod nim tzn w tym pliku numeru sprawy ani nazwiska autora, ani podpisu prezesa Huberta Ratkiewicza, czy też główna księgowej Agnieszki Muszyńskiej, a nie też członków rady nadzorczej spółki – nikogo! - brak nawet pieczątki spółki – tylko - Zgodnie z ustawą z dnia 12 września 2025 r. o bonie ciepłowniczym oraz o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia wysokości cen energii elektrycznej (Dz.U. 2025 r. poz. 1302) informuje, że jednoskładnikowe ceny ciepła dla grup taryfowych wynoszą: cena netto za 1 GJ grupa A 86,32 zł/GJ cena netto za 1 GJ grupa B 94,39 zł/GJ cena netto za 1 GJ grupa B1 101,80 zł/GJ
Czyli w praktyce, to nic nieznacząca kartka, która nie ma statusu taryfy zatwierdzonej przez URE.
Tymczasem ostatni oficjalny i podpisany dokument to taryfa obowiązująca od 23 stycznia 2025 r., dostępna tutaj. Podpisana, opublikowana też na stronie internetowej miejskiej spółki w zakładce „Taryfa ciepła od 23.01.2025”, z numerem decyzji pieczątkami i podpisem prezesa Ratkiewicza. To właśnie ten dokument powinien być punktem odniesienia dla obliczeń bonu ciepłowniczego - tu chodzi o spore pieniądze w skali miasta, a nie o zabawę w sprzątanie jesiennych liści. Pierwszy z plików, wrześniowy, to anonimowy PDF, pod którym nikt się nie podpisał, a jego status nie został w żaden sposób określony. To właśnie za jego pomocą Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej we Włodawie informuje, że „jednoskładnikowe ceny ciepła dla grup taryfowych wynoszą: … ”.
I tu pojawia się ciekawy zabieg - mieszkańcu Włodawy, od ciebie zależy, czy uznasz tę niepodpisaną przez nikogo „kartkę” za wiarygodne źródło informacji. Ponieważ na stronie internetowej spółki nikt wprost nie napisał, że bon ciepłowniczy mieszkańcom Włodawy się nie należy, ale zawarto suche liczby przedstawiające ceny netto za 1 GJ.
Co pokazują obliczenia?
Na podstawie danych z ostatniego oficjalnego i podpisanego dokumentu z 23 stycznia 2025 r. /data na www/ data w dokumencie 10.12.2024 r. przygotowano szczegółowe przeliczenia (ΔT = 20, 30, 40 K). Z wyników wynika, że nawet przy realistycznym ΔT = 30 K jednoskładnikowa cena ciepła przekracza próg 230 zł/GJ, co oznacza, że mieszkańcy Włodawy spełniają kryteria do najwyższego bonu ciepłowniczego – 1750 zł.
ΔT (K)
Gr. A (zł/GJ)
Gr. B (zł/GJ)
Gr. B1 (zł/GJ)
20
377,90
383,95
390,24
30
275,58
281,63
287,92
40
224,42
230,47
236,76
Z obliczeń wynika więc jednoznacznie, że przynajmniej część grup taryfowych przekracza próg 230 zł/GJ - co uprawnia do bonu. Dane wyjściowe pochodzą z „Taryfa ciepła od 23.01.2025” (cena energii, opłaty przesyłowe, koszt mocy), a przeliczenie kosztu nośnika wykonano dla ΔT = 20, 30, 40 K. Przy najbardziej prawdopodobnym ΔT = 30 K, każda grupa taryfowa przekracza próg 230 zł/GJ. To oznacza, że mieszkańcy Włodawy spełniają kryteria najwyższego bonu 1750 zł.
Gdzie może tkwić błąd? Co mówi ustawa o tym, jak liczyć cenę ciepła?
Aby uniknąć nieporozumień i "dowolnych interpretacji", warto przypomnieć literalne brzmienie przepisu, który dokładnie definiuje sposób ustalania tzw. jednoskładnikowej ceny ciepła netto: Art. 3 pkt 9 Jednoskładnikowa cena ciepła netto jest ilorazem sumy planowanych dla danej grupy taryfowej przychodów, zgodnie ze stosowaną taryfą dla ciepła, na które składają się: przychody przedsiębiorstwa energetycznego ze sprzedaży ciepła, mocy cieplnej i nośnika ciepła powiększone o przychody z opłaty stałej i zmiennej za usługi przesyłania i dystrybucji ciepła, i planowanej ilości sprzedanego ciepła dla danej grupy taryfowej, a w przypadku dostarczania ciepła z lokalnego źródła ciepła lub źródeł ciepła, w którym zainstalowana moc cieplna nie przekracza 5 MW, bezpośrednio zasilającym zewnętrzne instalacje odbiorcze – jest ilorazem sumy planowanych przychodów przedsiębiorstwa energetycznego ze sprzedaży mocy cieplnej i sprzedaży ciepła oraz planowanej ilości sprzedanego ciepła ustalonej w ramach kalkulacji aktualnie stosowanych cen lub stawek opłat. - (Ustawa z dnia 12 września 2025 r. o bonie ciepłowniczym oraz o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia wysokości cen energii elektrycznej)
To oznacza, że w kalkulacji powinien być uwzględniony również koszt nośnika przeliczony na zł/GJ - a to właśnie ten element mógł zostać pominięty w lokalnych obliczeniach MPGK. Różnica w interpretacji może wynikać z pominięcia kosztu nośnika ciepła przy przeliczaniu zł/GJ.
Jeżeli w MPGK przyjęto uproszczony model bez tej pozycji, cena spadła o ponad 150-200 zł/GJ - i właśnie to mogło sprawić, że mieszkańcy Włodawy „nie załapią się” na bon. Wątpliwości są poważne, bo MPGK nie opublikowało pełnych obliczeń a jedynie "wynik", ani też danych wejściowych (sprzedaż GJ, plan przychodów) i założeń technicznych (ΔT, udział nośnika).
Więc co robić jak żyć? Co dalej?
W świetle powyższych danych mieszkańcy mają pełne prawo zażądać od MPGK:
• oficjalnego potwierdzenia, czy w ich kalkulacji bonu uwzględniono koszt nośnika przeliczony na zł/GJ,
• jaka wartość ΔT została przyjęta i jakie było planowane zużycie GJ przy zatwierdzaniu taryfy,
• czy wyliczona „jednoskładnikowa cena ciepła” rzeczywiście odpowiada definicji z ustawy.
Jeśli nie, to mieszkańcy Włodawy mogą zostać pozbawieni należnego rządowego wsparcia w wysokości 1750 zł w tym roku, a w kolejnym aż 3500 zł, razem 5250 zł.
Władze spółki miejskiej muszą przedstawić jawne i podpisane przez Prezesa Huberta Ratkiewicza wyliczenia taryfy, a nie posługiwać się niepodpisanym plikiem PDF do którego za chwile nikt się nie przyzna.
Liczymy, że na najbliższej sesji Rady Miasta prezes Hubert Ratkiewicz stanie przy zielonej tablicy z kredą w dłoni i oficjalnie przedstawi swoje wyliczenia, aby raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości związane z włodawskim wyliczeniem taryf ciepła. W końcu mieszkańcy miasta nie chcieliby stracić bonu z powodu błędów w matematyce - lepiej liczyć dwa razy, niż raz stracić!
I teraz jeszcze BONUS - w dokumencie który jest opieczętowany i zawiera podpis prezesa Huberta Ratkiewicza na samym dole znajdujemy taki oto zapis - „Ustalone w taryfie ceny i stawki opłat nie zawierają podatku od towarów i usług (VAT). Podatek VAT nalicza się zgodnie z obowiązującymi przepisami” - Warto aby i też i ten zapis mieszkańcom miasta wyjaśniła np. radna Renata Kapelko jako osoba biegła w podatkach, albo sam główna księgowa miejskiej spółki Agnieszka Muszyńska. Czy do bonu ciepłowniczego wliczamy VAT, czy też nie?
Zastępca Komendanta Głównego Straży Granicznej gen. bryg. SG Wioleta Gorzkowska uczestniczyła 30 września w uroczystych obchodach 86. rocznicy bitwy pod Wytycznem przy Kopcu Chwały Żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza. W uroczystości udział wzięła kadra kierownicza Straży Granicznej, przedstawiciele: Sił Zbrojnych RP, władz wojewódzkich, samorządowych, służby mundurowe województwa lubelskiego, służby graniczne Ukrainy, kombatanci, młodzież szkolna oraz mieszkańcy okolicznych miejscowości. W Wytycznie, przy Kopcu Chwały, po odegraniu Hymnu Państwowego zebranych gości przywitał gen. bryg. SG Jacek Szcząchor – Komendant Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.
„Stoimy w miejscu pamięci ku czci żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, obrońców naszego kraju, którzy oddali tu ostatnie strzały w obronie Polski. Zgrupowanie KOP pod dowództwem generała Wilhelma Orlika-Rückemanna, po ciężkich walkach odwrotowych i zwycięstwie pod Szackiem, zostało zaatakowane przez sowiecką jednostkę pancerną. Nie mieli szans wobec przewagi wroga, braku amunicji i sprzętu.” - zaznaczył Komendant Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.
„Kluczowym momentem w kultywowaniu tej pamięci był akt przekazania w dniu 29 września 1991 roku Kopca Chwały pod opiekę wieczystą Straży Granicznej. W akcie przekazania żołnierze II Rzeczypospolitej wyrazili dumę, że troska o pamięć o bohaterach KOP mogła być przekazana Straży Granicznej.” - podkreślił gen. bryg. SG Jacek Szcząchor W trakcie wydarzenia odbyło się ślubowanie 55 nowych funkcjonariuszy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.
Gen. bryg. SG Jacek Szcząchor w swoim przemówieniu zwrócił się do nowych funkcjonariuszy: „Składając ślubowanie zobowiązujecie się do wiernej służby narodowi, do obrony prawa, do działania z honorem i godnością. Rota ślubowania to nie tylko słowa, to zobowiązanie na całe życie, które wymaga odwagi, dyscypliny i gotowości do poświęceń.” W dalszej części uroczystości po odczytaniu Apelu Poległych i modlitwie ekumenicznej, złożono wieńce na grobach poległych żołnierzy. Tegoroczne wydarzenie patriotyczne w Wytycznie uświetniła Kompania Reprezentacyjna Straży Granicznej, a także Orkiestra Morskiego Oddziału Straży Granicznej.
Podczas bitwy pod Wytycznem, na przełomie września i października 1939 r., zgrupowanie żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, dowodzone przez generała Wilhelma Orlik-Rückemanna, stawiło opór wkraczającym od wschodu oddziałom sowieckim. Bitwa ta była ostatnim akcentem obrony polskich Kresów Wschodnich, a zarazem ostatnim starciem regularnego Wojska Polskiego z wojskiem sowieckim.
Uroczystości zostały objęte patronatem honorowym: Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Organizatorem wydarzenia był Nadbużański Oddział Straży Granicznej, a partnerami byli: Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie, Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej oraz Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Funkcjonariuszy Straży Granicznej.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej