Gdy o tym napisaliśmy i Burmistrz Włodawy Wiesław Muszyński przeczytał co się dzieje, i w te pędy zwęszył polityczny kapitał - zaapelował do Zarządu Powiatu o wycofanie się z tej wiekopomnej decyzji. No i wtedy się zaczęło… 😎🤏
Ale zanim Burmistrz opublikował swój list otwarty do Zarządu Powiatu, miejski radny Krzysztof Steć - któremu, jak można odnieść wrażenie wszystko się podoba, a szczególnie działania obecnego Zarządu Powiatu przypadają do gustu 😘💓 napisał pod naszym postem w którym informowaliśmy, że sprzęt medyczny z likwidowanego oddziału dziecięcego opuszcza Włodawę komentarz, w którym bronił decyzji dotyczącej przekazania sprzętu, a działania Zarządu Powiatu, a tym samym Starosty Mariusza Zańko 😘 przedstawiał jako racjonalne i uzasadnione.
Jednak po nie całych dwóch godzinach radny miejski Krzysztof Steć publikuje na swym soszjalmedium APEL do Burmistrza Miasta Włodawa
My natomiast chcieliśmy odpowiedzieć radnemu pod jego apelem, jednak natrafiliśmy na problem - apel ma wyłączoną możliwość komentowania. #smuteczek
Dlatego opiszemy poniżej pewne, dość osobliwe, a przede wszystkim wzajemnie wykluczające się publiczne deklaracje miejskiego radnego, i tak:
⏰ 17 sierpnia, godz. 20:27
Radny Krzysztof Steć przekonuje, że sprzęt po zamkniętym oddziale dziecięcym nie powinien stać bezczynnie i że skoro we Włodawie nie ma dla niego zastosowania, to lepiej przekazać go do Świdnika. Co więcej, pisze wprost:
„NFZ nie umożliwi ponownego otwarcia szpitala dziecięcego to niestety gorzka i przykra prawda.”
⏰ Mija 97 minut, godz. 22:04.
Ten sam radny publikuje Apel do Burmistrza Włodawy o podjęcie działań w sprawie ponownego uruchomienia oddziału dziecięcego.
Mało tego - proponuje rozmowy o tym, w jaki sposób Miasto mogłoby pomóc finansowo, między innymi poprzez zakup niezbędnego wyposażenia, przygotowanie pomieszczeń czy doposażenie oddziału.
I teraz kilka prostych pytań, Panie Radny:
🤔 Jeżeli - jak Pan sam napisał - NFZ nie umożliwi ponownego otwarcia pediatrii, to po co apelować o jej ponowne uruchomienie?
🤔 Jeżeli sprzęt jest we Włodawie zbędny i lepiej przekazać go do Świdnika, to dlaczego chwilę później Miasto miałoby szukać pieniędzy na zakup wyposażenia potrzebnego do ponownego uruchomienia oddziału?
🤔 To w końcu walczymy o powrót pediatrii we Włodawie, czy uznajemy, że jej powrót jest niemożliwy, a sprzęt przekazujemy i sprzedajemy?
🤔 Czy naprawdę w ciągu 97 minut zmieniło się coś w stanowisku NFZ?
Najbardziej zastanawia jednak fakt, że obie wypowiedzi pochodzą od tego samego radnego i zostały opublikowane w odstępie zaledwie 1 godziny i 37 minut. ⏱️
Może więc warto najpierw ustalić, jaki właściwie jest plan?
Bo trudno jednocześnie mówić:
👉 „NFZ nie umożliwi ponownego otwarcia szpitala dziecięcego”
i niespełna dwie godziny później: 😵💫👈
👉 „zróbmy wszystko, aby oddział dziecięcy ponownie uruchomić”.
Chyba że Pan Radny zna jakieś nowe informacje, których być może tak to wygląda jakby dostał z "CENTRALI" , a których mieszkańcy jeszcze nie poznali? 🤔 Wtedy oczywiście chętnie je poznamy.
Do zatrzymania oszusta doszło w ubiegłym tygodniu przez funkcjonariuszy Wydziału do walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu KMP w Lublinie na terenie Okuninki. 40 letni mieszkaniec powiatu włodawskiego został zatrzymany w związku ze zgłoszeniem pokrzywdzonej, będącej 46 letnią mieszkanką Lublina, która padła ofiarą jego działań. Z informacji przekazanych przez kobietę wynikało, że mężczyzna, posługujący się fałszywymi danymi, nawiązał z nią kontakt na początku tego roku. 40 latek przez kilka miesięcy budował zaufanie pokrzywdzonej, obiecując jej wspólną przyszłość.
Najpierw zapewniał ją o budowaniu wspólnego życia, następnie zaczął proponować wspólne inwestycje. Kobieta sukcesywnie dokonywała przelewu środków na konto podane przez 40 latka. Mężczyzna pod pretekstem zakupu auta, telefonu komórkowego oraz nieruchomości gruntowej wyłudził od kobiety łącznie ponad 110 000 złotych. Jak ustalono w toku prowadzonych czynności, 46 letnia pokrzywdzona jest jedną z kilku ofiar oszusta. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że podejrzany stosował powtarzalny schemat działania. 40 latek nawiązywał kontakt z kobietami, posługując się fałszywymi danymi. Sprawca stwarzał pozory prowadzenia dobrze prosperującej firmy, a następnie spotykał się z kobietami i budował z nimi bliskie relacje, aby zdobyć pełne zaufanie i wzbudzić sympatię. Sprawca usłyszał już zarzuty i został decyzją sądu tymczasowo aresztowany na okres 3 miesięcy. Mężczyźnie grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
Przed wyborami były apele w mediach, powoływanie się na dobro własnych dzieci, krytyka dyrekcji i obietnice walki o każdy mały pacjent. Po objęciu władzy pozostała gorzka rzeczywistość: likwidacja oddziału i wywożenie cennej aparatury do innych powiatów.
Z opublikowanego Protokółu nr 98 z posiedzenia Zarządu Powiatu Włodawskiego z dnia 27 lipca 2026 r. jasno wynika, w jakim kierunku zmierza polityka nowych władz wobec Oddziału Dziecięcego SPZOZ we Włodawie:
"Ad 10. Zarząd pozytywnie rozpatrzył prośbę dyrektora Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej we Włodawie o zgodę na zbycie aktywów trwałych, które zostały przekazane Szpitalowi przez Fundację Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w formie darowizny z przeznaczeniem na potrzeby Oddziału Dziecięcego. Sprzęt zostanie przekazany do szpitala SPZOZ w Świdniku na Oddział Neonatologii. Jednocześnie Zarząd wyraził zgodę na sprzedaż zbędnych środków trwałych, które stały się zbędne dla dalszej działalności jednostki. "
Przegląd obietnic: "Jako rodzic 5-latka nie wyobrażam sobie jeżdżenia do Chełma"
Sytuacja wokół włodawskiej pediatrii to podręcznikowy przykład politycznego zwrotu o 180 stopni. Gdy poprzednie władze zawieszały funkcjonowanie oddziału z powodu braku lekarzy, politycy dzisiejszego Zarządu Powiatu ostro krytykowali te decyzje, budując na tym swój polityczny kapitał.
W artykule opublikowanym w tygodniku "Echo Katolickie" z 10 kwietnia 2024 r. pod tytułem "Nadal bez pediatrii", dzisiejszy Starosta Włodawski Mariusz Zańko tak argumentował potrzebę natychmiastowego otwarcia oddziału - "Występuję tutaj nie jako radny powiatowy, ale jako rodzic pięcioletniego dziecka, które kilka razy korzystało ze usług oddziału (...) mieszkańcy powiatu nie chcą dłużej jeździć do szpitali w Chełmie czy Parczewie. Co dalej z naszą pediatrią?"
Do tego dochodziły wpisy w mediach społecznościowych, m.in. komentarze, że wstrzymanie prac pediatrii " To bardzo smutna wiadomość dla dzieci potrzebujących pomocy i ich rodziców. Jako radny powiatu liczę na szybką reakcje Zarządu Powiatu i dyrekcji w celu ponownego otwarcie tego potrzebnego oddziału - napisał w komentarzu Mariusz Zańko, o czym pisał rynekzdrowia.pl w artykule "Szpital zawiesił na miesiąc oddział pediatryczny. Powodem "siła wyższa" - z dnia 13 lipca 2022 roku.
Deklaracje te stanowiły fundament kampanii wyborczej i były powodem, dla którego wielu rodziców oddało swoje głosy na obecną ekipę rządzącą.
Brutalne zderzenie z rzeczywistością: Oddział zamknięty, sprzęt wywieziony Gdy po wyborach nastąpiła zmiana władzy, obietnice o ponownym otwarciu pediatrii błyskawicznie zniknęły. Umierający oddział zamknięto na dobre, a kolejnym krokiem stało się pozbywanie wyposażenia medycznego.
Łącznie sam sprzęt medyczny od WOŚP dla najmłodszych pacjentów z Włodawy i okolic wynosił ponad 400 tysięcy złotych - tu w linku można sprawdzić jaki to sprzęt.
Aparatura podarowana przez Polaków w ramach Finałów WOŚP ma teraz służyć pacjentom w Świdniku. Co więcej – Zarząd Powiatu dał zielone światło na sprzedaż pozostałych środków trwałych, które stały się "zbędne dla dalszej działalności". Mieszkańcy mają prawo pytać: czy "zbędne środki" to reszta łóżeczek i aparatury zlikwidowanego oddziału dziecięcego?
Analiza raportów o stanie miasta za lata 2023-2025 prowadzi do interesującego wniosku. Liczba mieszkańców maleje, liczba uczniów maleje, ale administracja trwa niewzruszona. Gdyby podobną stabilność udało się osiągnąć w demografii, Włodawa byłaby najdynamiczniej rozwijającym się miastem w Polsce. We Włodawie nie mamy kryzysu budynków, nie mamy kryzysu krzeseł ani nawet kryzysu administracji. Mamy natomiast coraz więcej pytań o efektywność wydawania publicznych pieniędzy.
Najdroższa szkoła w mieście. Czy wydatki idą w parze z efektami?
Największym beneficjentem miejskiego budżetu pozostaje Szkoła Podstawowa nr 3. W 2025 roku koszt jej funkcjonowania wyniósł blisko 15 mln zł. To kwota, która czyni z niej prawdziwego finansowego lidera włodawskiej edukacji. Można byłoby oczekiwać, że za tak wysokimi wydatkami pójdą również ponadprzeciętne wyniki nauczania. Tymczasem egzamin ósmoklasisty pokazał obraz znacznie mniej optymistyczny. Średni wynik z matematyki wyniósł tam 41 proc., podczas gdy średnia krajowa osiągnęła 50 proc. Z języka polskiego uczniowie uzyskali 58 proc. przy krajowej średniej wynoszącej 64 proc.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że kolejne miliony złotych nie zawsze przekładają się na równie imponujące efekty nauczania. Co ciekawe, szkoła potrafi jednocześnie znajdować środki na przedsięwzięcia, które z nauką mają raczej luźny związek. Z pieniędzy pochodzących z odpisu 1,5 proc. podatku zakupiono między innymi designerskie krzesła Puppy XL kosztujące około 1600 zł za sztukę. Trzeba przyznać, że niewiele szkół w Polsce może pochwalić się tak luksusowym wyposażeniem patio. Trudniej natomiast znaleźć dowody na to, że nowoczesne siedziska poprawiają wyniki z matematyki.
Szkoła nr 2. Mniej pieniędzy, lepsze wyniki
Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja po drugiej stronie miasta. Placówka funkcjonuje za budżet wynoszący około 9,17 mln zł, a więc o ponad 5,6 mln złmniejszy niż w przypadku SP3. Mimo znacznie skromniejszych środków uczniowie osiągają lepsze rezultaty egzaminacyjne. Średni wynik z języka polskiego wyniósł tam 66 proc., czyli o 8 punktów procentowych więcej niż w SP3. Z języka angielskiego uczniowie osiągnęli 68 proc., co odpowiada średniej wojewódzkiej.
Różnica jest tym bardziej zaskakująca, że szkoła od lat sygnalizuje konieczność wykonania podstawowych prac modernizacyjnych. W dokumentach pojawiają się potrzeby wymiany grzejników, modernizacji oświetlenia, docieplenia stropu czy remontów łazienek. Innymi słowy, podczas gdy jedna szkoła kupuje designerskie wyposażenie patio, druga zastanawia się, jak ogrzać budynek i poprawić warunki sanitarne.
Przedszkola. Mniej dzieci, więcej administracji
Jeszcze bardziej interesujące dane płyną z miejskich przedszkoli. W 2025 roku do trzech placówek uczęszczało łącznie 363 dzieci. Jednocześnie zatrudnionych było aż 43 pracowników administracji i obsługi. Oznacza to, że na jednego pracownika niepedagogicznego przypada średnio około ośmiorga dzieci. Najbardziej wyróżnia się Miejskie Przedszkole Integracyjne, gdzie na 138 podopiecznych przypadało aż 21 pracowników obsługi. Oczywiście specyfika placówki integracyjnej wymaga dodatkowego wsparcia, jednak nawet uwzględniając ten fakt wskaźnik ten zwraca uwagę.
Jeszcze większe zdziwienie może budzić fakt, że przy łącznej liczbie 363 dzieci miasto nadal utrzymuje trzy odrębne struktury zarządcze. Trzy dyrekcje, trzy sekretariaty, trzy księgowości oraz trzy niezależne administracje funkcjonują równolegle w czasie, gdy liczba wychowanków spadła z 379 w 2023 roku do 363 w roku 2025. W praktyce oznacza to, że liczba dzieci maleje, ale liczba administracyjnych biurek wymagających obsługi pozostaje zadziwiająco odporna na procesy demograficzne.
Największym problemem nie jest jednak krzesło za 1600 zł ani nawet pojedynczy etat administracyjny. Problemem jest skala zjawiska. Włodawa liczy już mniej niż 10 tysięcy mieszkańców. Liczba dzieci systematycznie spada. Nie jest to chwilowy trend, lecz proces obserwowany od kilku lat. Jednocześnie miasto utrzymuje rozbudowany system oświatowy, którego koszty stanowią jedną z największych pozycji budżetowych.
Raporty pokazują szkoły i przedszkola pełne nowoczesnych rozwiązań, inwestycji, jubileuszy i wydarzeń okolicznościowych. Znacznie trudniej znaleźć w nich odpowiedź na pytanie, jak ten system ma wyglądać za pięć czy dziesięć lat, gdy liczba uczniów będzie jeszcze mniejsza niż obecnie.
Ctrl+C, Ctrl+V?
Raport o stanie miasta kryje jeszcze jedną ciekawostkę. Dane dotyczące administracji i obsługi SP3 przedstawione w raporcie za 2025 rok są identyczne jak te z roku 2023. Nie chodzi wyłącznie o podobne wartości. Zgadza się liczba pracowników, liczba etatów oraz wykaz stanowisk. Oczywiście można przyjąć, że przez dwa lata absolutnie nikt nie zmienił pracy, nie odszedł na emeryturę ani nie został zatrudniony. Można też zadać pytanie, czy raport został przygotowany z należytą starannością.
Liczby nie mają poglądów
Liczby nie głosują w wyborach. Nie należą do żadnej partii. Nie mają sympatii politycznych. Po prostu są, i:
ponad 44 proc. budżetu miasta przeznaczane jest na oświatę,
zadłużenie Włodawy na koniec 2025 roku wyniosło prawie 42 mln zł,
SP3 kosztowała podatników 14,86 mln zł rocznie,
SP2 funkcjonowała za 9,17 mln zł rocznie,
wynik z matematyki w SP3 wyniósł 41 proc. przy średniej krajowej 50 proc.,
wynik z języka polskiego w SP3 wyniósł 58 proc. przy średniej krajowej 64 proc.,
wynik z języka polskiego w SP2 osiągnął 66 proc.,
wynik z języka angielskiego w SP2 osiągnął 68 proc.,
w trzech przedszkolach uczy się 363 dzieci,
administracja i obsługa przedszkoli liczy 43 osoby,
w MPI na 138 dzieci przypada 21 pracowników obsługi.
Oświata pochłania dziś ponad 44 proc. budżetu Włodawy. Miasto ma 41,5 mln zł długu. Najdroższa szkoła kosztuje niemal 15 mln zł rocznie. W trzech przedszkolach uczy się 363 dzieci, a administracja i obsługa liczy 43 osoby. SP2 osiąga wyniki bardzo zbliżone do SP3, mimo że dysponuje budżetem mniejszym o ponad 5,6 mln zł. To nie są opinie ani polityczne deklaracje. To liczby zapisane w miejskich dokumentach oraz oficjalnych wynikach egzaminów.
Wyobraźmy sobie prywatną firmę. Klientów ubywa z roku na rok, przychody spadają, kredyt rośnie, ale właściciel zamiast ograniczać koszty zatrudnia kolejnych kierowników, kupuje designerskie wyposażenie i przekonuje wszystkich, że wszystko idzie zgodnie z planem. Każdy przedsiębiorca powiedziałby jedno słowo: bankructwo. W samorządzie nazywa się to... raportem o stanie miasta.
I być może właśnie dlatego rodzi się najważniejsze pytanie
Czy włodawska oświata jest dziś organizowana przede wszystkim z myślą o uczniach, czy może coraz bardziej o utrzymaniu systemu, który z roku na rok kosztuje coraz więcej, choć dzieci jest coraz mniej? Bo patrząc na miejskie raporty można odnieść wrażenie, że we Włodawie wszystko działa zgodnie z planem. Problem w tym, że coraz trudniej znaleźć odpowiedź na pytanie, dokąd ten plan właściwie prowadzi.
Kiedy we Włodawie skończy się popelina i amatorka? Bo trudno inaczej nazwać sytuację, w której podczas uroczystości związanych z fundatorem kościoła podmienia się jego własny herb rodowy na zupełnie inny. Mówimy przecież o Ludwiku Konstantym Pocieju, Wielkim Hetmanie Litewskim i Podskarbim Wielkim Litewskim fundatorze kościoła św. Ludwika oraz klasztoru Paulinów we Włodawie. To trochę tak, jakby na pomniku Kościuszki umieścić podobiznę Piłsudskiego i oczekiwać, że nikt nie zauważy różnicy.
Najbardziej przykre jest jednak to, że nie chodzi tu o drobny szczegół czy mało istotny detal. Herb rodowy był jednym z najważniejszych symboli identyfikujących przedstawicieli dawnej szlachty i magnaterii. W efekcie zamiast oddania hołdu fundatorowi otrzymaliśmy historyczną inscenizację przygotowaną według zasady: "nie musi być zgodnie z prawdą, ważne aby wyglądało jako tako".
Co szczególnie zadziwia, że prawidłowy herb znajduje się dosłownie kilkanaście metrów dalej. Wystarczy wejść głównym wejściem do kościoła, podnieść głowę i spojrzeć na sklepienie kruchty. Tam od wieków znajduje się herb fundatora. Nie trzeba prowadzić badań archiwalnych w Wilnie, Krakowie czy Moskwie. Nie trzeba zamawiać ekspertyz profesorów heraldyki. Wystarczyło wykonać skomplikowaną czynność polegającą na spojrzeniu w górę.
Jeszcze bardziej zdumiewa cisza, jaka zapadła wokół tej pomyłki. Przecież we Włodawie nie brakuje osób, które przy każdej możliwej okazji podkreślają swoje przywiązanie do historii, patriotyzmu, tradycji narodowych i szacunku dla przodków. W mediach społecznościowych nie szczędzą biało-czerwonych flag, patriotycznych cytatów i deklaracji o obronie polskiego dziedzictwa. Tymczasem gdy podczas uroczystości poświęconej jednej z najważniejszych postaci w historii miasta dochodzi do tak karygodnej wpadki, nagle zapada zaskakująca cisza.
Rodzi się więc pytanie: czy ktokolwiek z osób przygotowujących ceremonię zadał sobie trud sprawdzenia, jak naprawdę wyglądał herb Pociejów? A może obowiązywała jak zwykle ta sama zasada: "ważne, aby coś tam było”, bo przecież z daleka każdy herb wygląda podobnie, tak jak dla niektórych każdy zamek jest zamkiem, a każdy król był królem.
W mieście Włodawie od lat lubimy podkreślać swoje bogate aż trójkulturalne dziedzictwo historyczne. Miasto organizujemy wydarzenia,wydają publikacje, stawiają tablice i chętnie fotografują się na tle zabytków. Problem zaczyna się wtedy, gdy historia przestaje być dekoracją, a wymaga choćby podstawowej wiedzy. Wówczas okazuje się, że łatwiej zamówić efektowny rekwizyt niż sprawdzić, czy ma on jakikolwiek związek z osobą, którą ma upamiętniać.
Niektórzy powtarzają złośliwie, że "Włodawa to stan umysłu". Nie, to raczej stan, w którym coraz częściej forma wygrywa z treścią, a jarmarczna inscenizacja z faktami. A przecież pamięć o fundatorach i lokalnej historii zasługuje na coś więcej niż szkolny błąd z heraldyki popełniony podczas uroczystości, która miała podkreślać szacunek dla przeszłości. Bo jeżeli nawet własnego dobrodzieja fundatora nie potrafią poprawnie przedstawić, to trudno się dziwić, że historia zaczyna się z takich ludzi po prostu śmiać.
W przeddzień Dnia Samorządu Terytorialnego burmistrz miasta Włodawy Wiesław Muszyński został odznaczony przez Prezydenta RP Karola Nawrockiego Srebrnym Krzyżem Zasługi. Uroczystość odbyła się w ogrodach Pałacu Prezydenckiego i była związana z obchodami Dnia Samorządu Terytorialnego. Jak podkreślono podczas ceremonii, odznaczenie zostało przyznane „za wybitne zasługi w działalności społecznej i samorządowej”. Sam Prezydent RP w swoim wystąpieniu dziękował samorządowcom za rozwój lokalnych wspólnot oraz pielęgnowanie polskiej demokracji.
W swoim przemówieniu Karol Nawrocki przypomniał również, że to właśnie wybory samorządowe z 27 maja 1990 roku były jednym z symbolicznych początków nowoczesnej polskiej samorządności. Jak zaznaczył, to lokalne wspólnoty od ponad 35 lat odpowiadają za rozwój kraju i budowę silnej Polski.
Samo odznaczenie ma jednak przede wszystkim charakter honorowy i prestiżowy. Wbrew pojawiającym się czasem opiniom, Krzyż Zasługi nie daje dodatkowej emerytury, ulg finansowych czy przywilejów zdrowotnych. Ulgi takie jak darmowe przejazdy, leki czy wizyty u lekarza bez kolejki przysługują wyłącznie na podstawie objętości oddanej krwi i legitymacji Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi lub Odznaki „Honorowy Dawca Krwi – Zasłużony dla Zdrowia Narodu”.
Mieszkańcy Włodawy z pewnością gratulują wyróżnienia włodarzowi miasta, choć część z nich zapewne nadal zastanawia się, czy wraz z odznaczeniem uda się również doczekać odpowiedzi na słynny już list skierowany przez Burmistrza Muszyńskiego do francuskiego samorządu. Jak wiadomo, odpowiedź z Francji do dziś jeszcze nie dotarła, choć lokalnie temat zdążył już przejść niemal do miejskiej legendy. 😉
27 maja obchodzony jest w Polsce Dzień Samorządu Terytorialnego, ustanowiony uchwałą Sejmu RP w 2000 roku, w 10. rocznicę pierwszych w pełni demokratycznych wyborów samorządowych po II wojnie światowej. To właśnie wtedy rozpoczęła się odbudowa lokalnej samorządności w III Rzeczypospolitej.
^p^
/ź/ prezydent.pl, foto: archiwum
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
We Włodawie szykuje się zapowiadana od lat inwestycja mieszkaniowa. Na niezabudowanej działce o powierzchni blisko 4 tysięcy metrów kwadratowych za Nową Biedronką, tuż przy ulicy Tartacznej, powstać ma nowoczesny blok realizowany przez spółkę SIM Lubelskie. Projekt przygotowała Pracownia Projektowa "MAX" z Kielc, reprezentowana przez architekt mgr inż. Elizę Stępień.
Budynek będzie miał cztery kondygnacje oraz podziemną piwnicę, a jego bryłę zaprojektowano w kształcie litery „L”. W środku znajdzie się 36 mieszkań oraz lokale usługowo-handlowe na parterze o łącznej powierzchni około 400 m². Do dyspozycji mieszkańców przewidziano dwie klatki schodowe i windy dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Czyli, przynajmniej na papierze, wszystko wygląda nowocześnie i „po ojropejsku”.
Wokół budynku zaplanowano 55 miejsc parkingowych na 36 mieszkań oraz najemcy powierzchni użytkowej. Nawierzchnia ma być wykonana z płyt ażurowych, co według projektantów pomoże w naturalnym odprowadzaniu wody. Pojawi się także trochę zieleni, choć mieszkańcy pewnie tradycyjnie najbardziej będą obserwować… czy wystarczy miejsc parkingowych.
Ciekawostką jest podziemne pomieszczenie przystosowane do pełnienia funkcji Miejsca Doraźnego Schronienia. Jeszcze kilka lat temu brzmiałoby to jak scenariusz filmu sensacyjnego, dziś takie rozwiązania coraz częściej pojawiają się w nowych inwestycjach. Nie zabraknie też placu zabaw o powierzchni około 120 metrów kwadratowych. Lokalizacja wydaje się całkiem atrakcyjna, w pobliżu znajduje się szkoła podstawowa, planowanego centrum przesiadkowego po byłym tartaku, gdzie ma powstać baza miejskich autobusów oraz tereny rekreacyjne i Park Miejski.
I tu zaczyna się temat, który we Włodawie interesuje mieszkańców chyba bardziej niż kolor elewacj budynku i liczba miejsc parkingowych - Kto dostanie mieszkania?
Program SIM z założenia skierowany jest do osób, które nie mają własnego lokalu, ale jednocześnie posiadają dochody pozwalające regularnie opłacać czynsz, z możliwością dojścia do własności. Oficjalne kryteria naboru ma określić Rada Miasta Włodawa. W kuluarach już pojawiają się jednak pytania, czy pierwszeństwo przypadkiem nie trafi głównie do osób związanych z lokalnymi instytucjami i budżetówką. Jak będzie naprawdę? Tego zapewne dowiemy się dopiero wtedy, gdy ruszy oficjalny nabór.
^p^
/ź/ wlodawa.eu
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Choć do oficjalnego startu pozostało jeszcze trochę czasu, machina organizacyjna jednej z największych inicjatyw religijnych w regionie działa już na najwyższych obrotach. Organizatorzy 46. Pieszej Pielgrzymki Podlaskiej na Jasną Górę odsłonili pierwsze karty i zaprezentowali szczegółowy plan przygotowań. Pątnicy wyruszą na szlak 31 lipca 2026 roku z parafii św. Ludwika we Włodawie.
Znamy hasło i oficjalne logo
Kluczowe decyzje dotyczące tegorocznej pielgrzymki zapadły już na początku roku. W styczniu wybrano oficjalne hasło, które będzie towarzyszyć wiernym na trasie: „Uczniowie – Misjonarze”. Ma ono inspirować uczestników do pogłębiania wiary oraz aktywnego świadectwa w codziennym życiu. Rozstrzygnięto również konkurs na oficjalny znaczek (logo) pielgrzymki. Spośród nadesłanych zgłoszeń komisja konkursowa wybrała projekt Kamila Mitury z grupy 13. To właśnie ta grafika będzie towarzyszyć pątnikom na trasie oraz pojawi się we wszystkich materiałach pielgrzymkowych.
Bezpieczeństwo przede wszystkim: Ruszają szkolenia służb Organizatorzy kładą ogromny nacisk na bezpieczeństwo i z tego powodu już w najbliższych dniach odbędą się obowiązkowe szkolenia dla służb porządkowych z zakresu kierowania ruchem. Najbliższe spotkanie odbędzie się w nadchodzącą sobotę (23 maja) w Łukowie. Kolejną szansę na zdobycie uprawnień porządkowi będą mieli 30 maja w Białej Podlaskiej.
Warsztaty dla muzycznych i pielgrzymów duchowych
Ważnym punktem w kalendarzu przygotowań będą także ogólnodiecezjalne warsztaty zaplanowane na 20 czerwca 2026 roku. Wydarzenie to odbędzie się w murach Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Siedleckiej.
Spotkanie skierowane jest do dwóch grup: • osób posługujących w ramach służby muzycznej (schole, gitarzyści, bębniarze), • uczestników duchowego pielgrzymowania w poszczególnych parafiach.
Organizatorzy gorąco zachęcają do rezerwacji tego terminu i podkreślają, że profesjonalne przygotowanie artystyczne i duchowe ma kluczowe znaczenie dla atmosfery na trasie oraz w lokalnych społecznościach, które łączą się z pątnikami duchowo.
Ada Rzewuska
/ź/ pielgrzymka-podlaska.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Coraz więcej informacji dotyczących programu „Tarcza Wschód” wskazuje, że planowane umocnienia przy granicy mogą mocno wpłynąć na mieszkańców terenów nadbużańskich, w tym również powiatu włodawskiego. Chodzi przede wszystkim o pas przygraniczny o szerokości nawet 400 metrów, który według medialnych doniesień miałby zostać objęty działaniami obronnymi wojska. Dla mieszkańców nadbużańskich terenów może to w najbliższych latach oznaczać bardzo konkretne zmiany tuż za oknem. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, cytowany również przez media technologiczne i branżowe:
„Według DGP wojsko chce umacniać pas o szerokości 400 m wzdłuż granicy. Przy takiej skali nie da się uniknąć terenów prywatnych.”
To szczególnie istotna informacja dla mieszkańców gmin graniczących z Rosją,Białorusią, a być może w przyszłości również z Ukrainą. W przypadku powiatu włodawskiego oznaczałoby to potencjalne objęcie programem ogromnych terenów ciągnących się wzdłuż granicy państwowej i rzeki Bug. Aby uzmysłowić czytelnikom, jak dużym obszarem jest planowane 400 metrów, zamieszczamy poglądową grafikę. Wynika z niej, że w linii prostej od granicznej rzeki Bug do włodawskiego kościoła św. Ludwika jest około 373 metry. Pokazuje to skalę potencjalnych zmian, jakie mogą objąć część terenów przygranicznych.
Według publikacji pojawiają się również rozważania dotyczące czasowego przejmowania gruntów od mieszkańców:
„Sztab Generalny Wojska Polskiego rozważa m.in. formułę pożyczenia kilkuletniego wybranych działek, choć na razie nie podaje szczegółów.”
Dla wielu właścicieli działek rekreacyjnych, pól czy terenów wykorzystywanych pod agroturystykę może to oznaczać wieloletnie ograniczenia w korzystaniu z własnych nieruchomości. Na razie nie wiadomo, jakie miałyby być warunki takich „pożyczeń”, wysokość rekompensat ani czy właściciele będą mogli odmówić. Największe emocje budzą jednak informacje dotyczące możliwego zaminowania części terenów granicznych. Portal Spider’s Web, opisując założenia programu, wskazuje, że w planach mają znaleźć się również pola minowe oraz systemy opóźniające ruch przeciwnika.
Choć MON oficjalnie nie publikuje dokładnych lokalizacji ani szczegółów technicznych, eksperci podkreślają, że współczesne systemy obronne coraz częściej wykorzystują inteligentne miny, bariery terenowe oraz zdalnie aktywowane przeszkody inżynieryjne. Dla regionu żyjącego z turystyki może to oznaczać prawdziwą rewolucję. Nadbużańskie tereny przez lata kojarzyły się z ciszą, dziką przyrodą, spływami kajakowymi i rowerową turystyką przygraniczną. Tymczasem część obszarów może zostać objęta ograniczeniami dostępu, monitoringiem, obecnością wojska lub infrastrukturą obronną.
Pojawiają się też obawy o przyszłość agroturystyki oraz inwestycji rekreacyjnych nad Bugiem. Wojsko zapewnia jednak, że działania mają być prowadzone z poszanowaniem mieszkańców i przy minimalizacji skutków społecznych. Na razie jednak szczegóły programu pozostają w dużej mierze niejawne, a wiele pytań nadal pozostaje bez odpowiedzi.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej