Wczoraj 3 listopada 2026 roku gminę Szack na Ukrainie, położoną tuż obok Włodawy, ale za graniczną rzeką Bug, odwiedziła Tymczasowa Komisja Specjalna Rady Najwyższej Ukrainy ds. przygotowania spraw związanych ze stanem północnych obszarów przygranicznych Ukrainy i konsekwencjami katastrofy w Czarnobylu. Na jej czele stoi przewodniczący komisji Arsenij Puszkarenko. Obwód wołyński reprezentowali podczas spotkania deputowany ludowy Ukrainy Wiaczesław Rublow, sekretarz rady gminy Szack Bohdan Tymoszuk oraz szefowa Kowelzkiej Rejonowej Administracji Wojskowej Olga Czeren, a także inni urzędnicy.
W trakcie wizyty na terenie gminy członkowie komisji zapoznali się z dostępną dokumentacją, odwiedzili miejsce, w którym planowana jest budowa przyszłego punktu kontrolnego, oraz wysłuchali informacji o historii starań związanych z realizacją tego przedsięwzięcia. Chodzi przede wszystkim o inicjatywy podejmowane od 2010 roku, organizację Dni Dobrosąsiedztwa, wcześniejsze porozumienia i apele kierowane na różnych szczeblach władzy państwowej.
„Przede wszystkim, aby zrealizować projekt, konieczne jest zainicjowanie wymiany not dyplomatycznych między Ukrainą a Polską, które muszą potwierdzać zgodę obu krajów na utworzenie punktu kontrolnego na terenie wsi Adamczuki. Bez tego dalsze prace nad dokumentacją, pozyskiwaniem środków i budową nie będą mogły się faktycznie rozpocząć” – powiedział podczas spotkania Bohdan Tymoszuk.
Jak dodał, po wcześniejszych spotkaniach na najwyższym szczeblu państwowym opracowano już plan działania dotyczący realizacji projektu, jednak z nieokreślonych powodów nie udało się go wdrożyć. W przyszłości planowane jest przekazanie odpowiedniego dokumentu do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy, a w razie potrzeby również do Gabinetu Ministrów Ukrainy, aby sprawa mogła być dalej rozpatrywana na szczeblu międzyrządowym.
Rozwój przejścia granicznego Adamczuki–Zbereże to nie tylko szansa na poprawę komunikacji transgranicznej z Polską. Według ukraińskich urzędników oznacza również nowe perspektywy dla gospodarki, rozwoju infrastruktury, tworzenia miejsc pracy, wsparcia lokalnego biznesu i zwiększenia atrakcyjności turystycznej Kraju Szackiego.
/ź/ shsrada.gov.ua
Komentarz redakcji Wygląda więc na to, że po obu stronach Bugu urzędnicy mówią jednym głosem. W Polsce organizuje się spotkania, na Ukrainie zwołuje komisje, analizuje dokumenty i opracowuje kolejne plany. Wszyscy doskonale wiedzą, co trzeba zrobić, ale jakoś nikt nie potrafi tego zrobić. Przejście Adamczuki–Zbereże od lat istnieje przede wszystkim w przemówieniach, prezentacjach i urzędniczych planach. Można odnieść wrażenie, że łatwiej zorganizować kolejną delegację, konferencję i spotkanie niż doprowadzić do wbicia pierwszej łopaty.
Bug płynie swoim korytem, a urzędnicza karuzela kręci się w najlepsze. Po jednej stronie obiecują, po drugiej przyklaskują, a mieszkańcy Włodawy i okolic nadal mogą podziwiać przyszłe przejście graniczne głównie na papierze.
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Modernizacja miejskiej ciepłowni miała przynieść oszczędności i uniezależnić MPGK od kosztów emisji CO₂. Inwestycja o wartości blisko 30 mln zł netto wymagała jednak finansowych akrobacji. Najpierw pod zastaw poszedł majątek MOSiR, później miasto zadłużyło się na ponad 20 mln zł, by dokapitalizować spółkę. Teraz z odpowiedzi prezesa MPGK dowiadujemy się, że same odsetki za opóźnione płatności wyniosły prawie 1,46 mln zł.
Od zastawu MOSiR do miejskich obligacji
Umowę na modernizację źródła ciepła z wykorzystaniem biomasy podpisano 30 listopada 2023 roku. Po kolejnych aneksach wartość kontraktu wzrosła do 29 734 797,34 zł netto. Już jesienią 2024 roku pojawił się pomysł zaciągnięcia przez MPGK kredytu w wysokości około 25 mln zł. Zabezpieczeniem miała być hipoteka na nieruchomości MOSiR. Radni zgodzili się na obciążenie miejskiego majątku, a planowane zabezpieczenia obejmowały również dodatkowy majątek spółki.
Ostatecznie finansowanie bankowe nie doszło do skutku. WFOŚiGW dwukrotnie odmówił udzielenia pożyczki, a banki nie chciały finansować inwestycji, wskazując na zbyt niski kapitał własny MPGK. W sierpniu 2025 roku radni miasta zgodziła się na emisję obligacji o wartości 20,8 mln zł. Z tej kwoty 17 mln zł miało trafić do MPGK w formie dokapitalizowania, aby umożliwić dokończenie inwestycji. Wcześniej miasto przekazało spółce również 4 mln zł.
W styczniu 2026 roku burmistrz Wiesław Muszyński ogłosił kolejną dobrą wiadomość. MPGK miało otrzymać z WFOŚiGW preferencyjną pożyczkę w wysokości 8 475 480 zł. Jak podkreślał, w połączeniu z miejskim dokapitalizowaniem i wkładem własnym spółki środki te miały w pełni zabezpieczyć realizację inwestycji. W praktyce ciężar finansowania przedsięwzięcia w dużej mierze przejęło więc miasto czyli mieszkańcy Włodawy.
1,46 mln zł odsetek i polityczne tłumaczenia
W odpowiedzi na interpelację radnego Arkadiusza Iwaniuka prezes MPGK Hubert Ratkiewicz poinformował, że z powodu nieterminowych płatności wobec wykonawcy spółka poniosła koszt odsetek handlowych w wysokości 1 459 638,77 zł. Mówiąc mniej urzędowo, MPGK nie płaciło wykonawcy w terminie, a za opóźnienia musiało zapłacić odsetki w wysokości blisko 1,46 mln zł.
Sukces za miejskie miliony?
Najbardziej zastanawia sposób przedstawienia odpowiedzialności za te wydarzenia. Prezes bardzo szczegółowo opisuje problemy zewnętrzne, decyzje Funduszu, przerwy technologiczne i okoliczności niezależne od spółki. Znacznie mniej miejsca poświęca natomiast decyzjom samego Zarządu MPGK.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że od 2019 roku w MPGK pracuje Agata Fisz, była prezydent Chełma, zatrudniona jako pełnomocnik zarządu ds. inwestycji i rozwoju. Jej zatrudnienie wiązano z planowaną modernizacją ciepłowni. Podczas sesji Rady Miejskiej 30 września 2019 roku prezes Hubert Ratkiewicz przedstawiał ją jako osobę, która „wszędzie pójdzie i wiele załatwi”.
Po latach, w styczniu 2026 roku, burmistrz Wiesław Muszyński publicznie dziękował Agacie Fisz za ogrom pracy i determinację w zabezpieczeniu finansowania inwestycji. Jak widać, załatwianie sprawy kotła na biomasę zajęło trochę czasu. 😎 🤏
Ale przecież wśród osób związanych z zarządzaniem spółką znalazł się również członek rady nadzorczej z dyplomem Collegium Humanum, uczelni, wokół której narosły poważne kontrowersje dotyczące wiarygodności procesu kształcenia i zdobywania dyplomów.
Warto też przypomnieć decyzję o rezygnacji z kredytu bankowego, zanim spółka uzyskała ostateczną decyzję o przyznaniu pożyczki. Jak wynika z odpowiedzi prezesa, późniejsze problemy z finansowaniem miały bardzo wymierne konsekwencje.
To trochę przypomina sytuację włodawskiego szpitala. Starosta również chwalił się, że placówka wychodzi na prostą, a powiat przekazał jej już blisko 11 mln zł. Tymczasem zadłużenie szpitala, które wynosiło około 60 mln zł, nadal pozostaje na tym samym. Można więc ogłosić sukces, gdy do instytucji trafiają kolejne miliony. Pytanie tylko, czy sam problem rzeczywiście został rozwiązany.
Kto rozliczy decyzje?
Bo 1,46 mln zł odsetek nie wzięło się z powietrza. To konkretne pieniądze, które ktoś musi zapłacić. Od zatrudnienia pełnomocnik ds. inwestycji i rozwoju minęło już kilka lat, a zamiast inwestycyjnego happy endu mamy kosztowne opóźnienia, milionowe zobowiązania i miasto, które musiało zadłużyć się, by ratować finansowanie przedsięwzięcia. Miało być tak pięknie ..
Warto odnotować jeszcze drobną ciekawostkę kancelaryjną. Pismo przewodnie burmistrza z 26 października adresowane jest do radnego Krzysztofa Stecia, natomiast załączona odpowiedź prezesa dotyczy interpelacji Arkadiusza Iwaniuka. Czyżby Krzysztof Steć został sekretarzem Arkadiusza Iwaniuka? 😎🤏
"Jedynie radny Arkadiusz Iwaniuk nieco krytykował raport, a w zasadzie wytykał braki i niespełnione obietnice burmistrza, szczególnie te dotyczące braku inwestorów i porażki pomysłu podstrefy ekonomicznej. Nie zauważył konkretnego pomysłu na rozwój miasta. – Jedynie dryfujemy bez pomysłu na miasto – powiedział. Wtórował mu w tym radny Krzysztof Steć." - pisze #nowytydzien - więcej na ten temat po kliknięciu w obrazek lub tu w link
Wczoraj włodawski starosta Mariusz Zańko pojechał do Warszawy na spotkanie dotyczące kryzysu szpitali powiatowych. Po powrocie napisał o braku konkretów ze strony rządu, rosnących długach i widmie likwidacji kolejnych placówek. Jak podkreśla, sytuacja jest dramatyczna, a powiaty nie mogą bez końca dokładać pieniędzy z budżetów mieszkańców. Zgoda, problem jest poważny. Ale my mamy jeszcze jedno pytanie.😎🤏
Czy problemem są wyłącznie decyzje rządu, czy również sposób, w jaki sami starostowie zarządzają kadrami kierowniczymi szpitali?
Dyrektorzy powiatowych placówek zmieniają miejsca pracy, przechodząc z jednego powiatu do drugiego. ♻️ Konkursy konkursami, a w praktyce pojawia się pytanie o odpowiedzialność za wcześniejsze wyniki zarządzania.
I tu pojawia się pytanie: czy zanim kolejny dyrektor obejmie stanowisko w następnym powiecie, ktoś rzetelnie rozlicza jego wcześniejsze zarządzanie placówką? Czy analizuje się, co pozostawił po sobie w poprzednim miejscu zarządzania? I czy starostowie, którzy zatrudniają takie osoby, wyciągają wnioski z historii np. poprzednich szpitali? Dziś czytamy, że jest bida, że "źle się dziej w państwie duńskim" wszyscy starostowie są zjednoczeni, wszyscy wiedzą gdzie leży problem, robią zdjęcia, publikują problemy, ale nikt z nich nie pisze o zjawisku szpitalnej turystyki "powiatowych dyrektorów". Może już czas stworzyć ogólnopolski QuickRotationIndex, czyli wskaźnik rotacji dyrektorów szpitali powiatowych? 📊♻️
Skoro na ogólnopolskich spotkaniach analizuje się rentowność, płynność finansową i zadłużenie szpitali, warto również przyjrzeć się temu, jak często zmieniają się ich dyrektorzy i jakie wyniki finansowe pozostawiają po sobie w kolejnych placówkach.
Panie Starosto, mamy nadzieję, że na tak ogólnopolskim forum nie tylko udało się zrobić kilka pamiątkowych fotek na fejsbusia i nie tylko wskazać błędy rządu, ale też odpowiedzieć na pytanie, co samorządy mogą zrobić u siebie, aby nie powielać tych samych błędów kadrowych i zarządczych od tylu już lat? 🤔
Bo jeśli wszyscy zgodnym chórem mówią o konieczności uzdrowienia ochrony zdrowia, to może warto zacząć również od własnego podwórka?
50 pozycji w rejestrze umów i ponad 216 tys. zł. Sprawdziliśmy, ile kosztowały koncerty, spektakle, spotkania autorskie, prowadzenie wydarzeń, nagłośnienie i inne elementy XXVI Festiwalu Trzech Kultur we Włodawie. Połączyliśmy dane z Centralnego Rejestru Umów z programem imprezy, aby ustalić, za co płaciło muzeum i ile kosztowały poszczególne wydarzenia.
XXVI Festiwal Trzech Kultur odbył się we Włodawie w dniach 18–20 września 2026 roku. Miesiąc po jego zakończeniu przyglądamy się nie tylko temu, co można było zobaczyć na scenie, ale również temu, ile kosztowało przygotowanie poszczególnych atrakcji. Przeanalizowaliśmy umowy Muzeum-Zespołu Synagogalnego we Włodawie, dostępne w Centralnym Rejestrze Umów JSFP, i zestawiliśmy je z programem XXVI Festiwalu Trzech Kultur.
Z analizowanego zestawienia wyodrębniliśmy 50 pozycji związanych z festiwalem o łącznej wartości 216 611,30 zł.
To suma wartości analizowanych umów, a nie potwierdzony całkowity koszt imprezy. Rejestr nie musi obejmować wszystkich wydatków związanych z organizacją festiwalu. Niektóre umowy opisano ogólnie, bez podania nazwiska wykonawcy czy tytułu wydarzenia. Dopiero połączenie dat, godzin, miejsc i przedmiotu umowy z programem pozwala ustalić, z jakim wydarzeniem można powiązać konkretną kwotę.
Co kryje się pod opisem umowy?
Dane pochodzą z Centralnego Rejestru Umów JSFP, w którym można wyszukać umowy Muzeum-Zespołu Synagogalnego we Włodawie, posługując się numerem REGON muzeum 000900672.
Przykładem jest umowa nr 43/2026, zawarta 24 sierpnia 2026 r. na kwotę 2 128 zł. Jej przedmiot opisano jako „opracowanie, przygotowanie scenariusza i udział w spotkaniu autorskim w dniu 19.09.2026 r. o godz. 15.00 w budynku Małej Synagogi”. W szczegółach umowy nazwisko wykonawcy zostało zatajone. Rejestr wskazuje, że decyzję o wyłączeniu tych danych podjął kierownik administracyjny muzeum.
Dopiero zestawienie opisu umowy z programem XXVI Festiwalu Trzech Kultur pozwala powiązać wydatek z konkretnym punktem wydarzenia. To pokazuje, dlaczego przy analizie wydatków publicznych warto sprawdzać nie tylko pojedyncze wpisy w rejestrze, lecz także program imprezy i inne dostępne informacje. Każdy może sprawdzić te dane samodzielnie do czego zachęcamy: umowa nr 43/2026 w Centralnym Rejestrze Umów.
37 tys. zł za Melę Koteluk
Największą pojedynczą umową w zestawieniu jest 37 000 zł za organizację koncertu Meli Koteluk z zespołem. Występ odbył się 20 września o godz. 20.30 na placu synagogalnym i zamknął tegoroczny festiwal. Za niedzielny spektakl dla dzieci „Przygody Koziołka Matołka” muzeum zapłaciło według wartości umowy 15 000 zł.
Wśród kolejnych dużych pozycji znalazły się:
12 766 zł za koncert Max Klezmer Band & Urszuli Makosz w Wielkiej Synagodze;
11 702 zł za koncert Bester Quartet na placu synagogalnym;
8 500 zł za spektakl animacji piaskowej „Stworzenie świata”;
8 500 zł za spektakl teatralny dla dzieci „Legendy Wschodu”;
7 234 zł za koncert Męskiego Zespołu Muzyki Cerkiewnej Grabarka w cerkwi pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.
To jednak nie tylko wykonawcy i spektakle generowali wydatki.
Artur Żmijewski. Osiem umów związanych z koncertem
Koncert „Cohen – Po miłości kres” z udziałem Artura Żmijewskiego odbył się 19 września o godz. 20.30 na placu synagogalnym. W rejestrze znaleźliśmy osiem umów, które można powiązać z tym wydarzeniem. Ich łączna wartość wynosi 31 311,30 zł.
Na tę kwotę składają się:
7 420 zł za przygotowanie i wykonanie utworów słowno-muzycznych;
5 040,65 zł za organizację koncertu;
5 040,65 zł za transport i organizację koncertu;
4 120 zł za przygotowanie i wykonanie utworów;
3 720 zł za przygotowanie i wykonanie utworów;
dwie umowy po 2 060 zł za przygotowanie i wykonanie utworów;
1 850 zł za opracowanie koncepcji nagłośnienia.
Wartość ta wynika z dodania ośmiu umów powiązanych z koncertem na podstawie ich opisów. Bez analizy pełnej treści dokumentów nie można przesądzić, czy wszystkie świadczenia były całkowicie odrębne. Dlatego nie przedstawiamy tej sumy jako bezspornie ustalonego kosztu całego koncertu.
Ile kosztowało prowadzenie festiwalu?
W programie festiwalu jako prowadząca została wymieniona Anna Duda. W rejestrze znajduje się umowa na 10 000 zł za przygotowanie i wykonanie animacji publiczności oraz autorskiej prezentacji koncertów w dniach 18–20 września. To kolejny przykład wydatku, który łatwo przeoczyć, koncentrując się wyłącznie na honorariach gwiazd. Prowadzenie i animacja publiczności również mają swoją cenę.
W rejestrze znajdują się dwie umowy zawarte 15 września:
4 596 zł za przygotowanie, reżyserię i realizację światła na dużej scenie;
3 404 zł za przygotowanie, reżyserię i realizację dźwięku.
Łącznie daje to 8 000 zł za obsługę techniczną koncertów na dużej scenie. Nie są to honoraria artystów, lecz odrębne usługi związane z realizacją wydarzeń.
Teatr ognia, performance i koncerty na deptaku
Festiwal to również wydarzenia plenerowe. W analizowanym zestawieniu znalazły się między innymi:
6 200 zł za performance artystyczny na deptaku przed muzeum w dniach 18–20 września;
4 000 zł za przygotowanie i wykonanie teatru ognia na placu synagogalnym;
1 915 zł za koncert na deptaku 20 września o godz. 14.30;
1 064 zł za koncert na deptaku 19 września o godz. 10.30;
638 zł za opracowanie i montaż filmów festiwalowych do Kina VR „Zachęta”;
479 zł za realizację wizualizacji świetlnych podczas spektakli Festiwalu Trzech Kultur Młodych;
479 zł za przygotowanie i przeprowadzenie „Żywej lekcji historii”.
To wydatki, których nie widać na plakatach z nazwiskami gwiazd, ale które również składają się na organizację festiwalu.
Boygn Trio, Noc Bardów i koncert w cerkwi
W Małej Synagodze 18 września o godz. 14.30 odbył się koncert „Muzyka z polichromii włodawskiej synagogi” w wykonaniu Boygn Trio i gości. W rejestrze znaleźliśmy pięć umów dotyczących tego punktu programu: cztery po 3 800 zł i jedną na 5 800 zł.
Łącznie: 21 000 zł.
W przypadku Nocy Bardów, która odbyła się 19 września o godz. 19.00, pięć umów opiewało na 2 000 zł, 1 400 zł, 2 800 zł, 1 200 zł i 1 400 zł.
Łącznie: 8 800 zł.
Program wymieniał Piotra Woźniaka, Sienię i Yanistan, a wydarzenie prowadził Janusz Kasprowicz. W niedzielę o godz. 19.00 odbył się koncert „Muzyka w blasku Świątyni”. Trzy umowy dotyczące sopranu, skrzypiec i fortepianu opiewały na 1 064 zł każda, czyli 3 192 zł łącznie.
Ile kosztowały spotkania autorskie?
Festiwal obejmował również spotkania z autorami książek i rozmowy o literaturze.
W rejestrze znaleźliśmy następujące pozycje:
2 660 zł za przygotowanie scenariusza i udział w spotkaniu z Jackiem Tacikiem, autorem książki „Koniec świata na południe od Tel Awiwu”;
2 128 zł za przygotowanie scenariusza i udział w spotkaniu z Krystianem Machnikiem, związanym z wydarzeniem „Ostatni ludzie Czarnobyla”;
2 500 zł za przygotowanie scenariusza i udział w spotkaniu z Joanną Kuciel-Frydryszak, autorką „Chłopek”;
266 zł za opracowanie scenariusza i udział w spotkaniu z reżyserką Maszą Makarową po projekcji filmu „Wnuczka Naczelnej”.
Łączna wartość tych czterech umów to 7 554 zł.
Szczególnie interesująca jest umowa na 2 128 zł. W rejestrze dane kontrahenta zostały wyłączone z jawności, jednak program festiwalu pozwala powiązać datę, godzinę i miejsce umowy ze spotkaniem z Krystianem Machnikiem. Nie przesądzamy, czy zastosowane wyłączenie było prawidłowe. Pokazujemy jedynie, że zestawienie dwóch publicznych dokumentów pozwala ustalić więcej, niż wynika z samego rejestru.
Wystawy, warsztaty i kino
Wśród pozostałych pozycji znalazły się również:
3 192 zł za przygotowanie i organizację wystawy „Pamięć” Ewy Trafnej oraz udział w spotkaniu;
1 064 zł za organizację wystawy „Ikony zmącone” i spotkanie z Pawłem Wyborskim;
2 100 zł za wydarzenie „Birkat ha Bait”, czyli 1 600 zł za warsztaty plastyczne i 500 zł za wykład;
532 zł za warsztaty „Mój Dekalog: Miłość i Serce”;
900 zł za licencję na jednorazową projekcję filmu „Pojedynek”.
Wartości umów pokazują, że obok dużych koncertów finansowano także mniejsze wydarzenia edukacyjne, wystawiennicze i filmowe.
Ile kosztował festiwal? Sprawdźcie sami
Przedstawione kwoty pokazują, że na organizację koncertów, spektakli, spotkań autorskich i zaplecza technicznego składa się wiele umów. Niekiedy jeden punkt programu wiąże się z kilkoma pozycjami w rejestrze, dlatego pojedynczy zapis nie zawsze pokazuje pełny obraz wydatków. Nie przesądzamy, czy poszczególne usługi były drogie, tanie, opłacalne czy nieopłacalne. Do takiej oceny potrzebna jest znajomość zakresu świadczeń i sposobu realizacji umów. Mieszkańcy mają jednak prawo wiedzieć, ile kosztowały poszczególne elementy wydarzenia finansowanego przez publiczną instytucję i z kim została zawarta umowa.
Dlatego zachęcamy do samodzielnego sprawdzenia dokumentów:
Program pokazuje, co zobaczyliśmy na festiwalu. Rejestr umów pozwala sprawdzić, ile kosztowało przygotowanie poszczególnych elementów. Dopiero połączenie obu dokumentów daje mieszkańcom pełniejszy obraz wydatków. A czy za te pieniądze było warto? To już każdy może ocenić sam. 🤏😎
Na koniec
Jeżeli Muzeum-Zespół Synagogalny we Włodawie uważa, że w naszej analizie pojawił się błąd, chętnie opublikujemy sprostowanie. Zależy nam, żeby czytelnicy mogli sami ocenić przedstawione dane, a ewentualne nieścisłości zostały wyjaśnione.
Funkcjonariusze z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej pamiętają o bohaterach września 1939 roku. Pod Kopcem Chwały odbyły się uroczyste obchody 87. rocznicy bitwy, która stała się symbolem niezłomnego oporu polskich żołnierzy przeciwko sowieckiej agresji.
1 października 1939 roku to właśnie tutaj, pod Wytycznem, rozegrał się ostatni akt obrony polskich Kresów Wschodnich. Zgrupowanie żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP), dowodzone przez gen. Wilhelma Orlik-Rückemanna, stawiło czoła wkraczającej ze wschodu Armii Czerwonej. Było to ostatnie starcie regularnego Wojska Polskiego z sowieckim najeźdźcą – bitwa, która na zawsze zapisała się w etosie polskiego munduru.
Główne uroczystości rocznicowe odbyły się 1 października pod Kopcem Chwały Żołnierzy KOP w Wytycznie. Po uroczystym odegraniu Hymnu Państwowego, zgromadzonych gości powitał gen. bryg. SG Jacek Szcząchor, Komendant Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej. W swoim przemówieniu odniósł się do współczesnej misji formacji: „Dla funkcjonariuszy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej pamięć o żołnierzach Korpusu Ochrony Pogranicza jest czymś więcej niż historią. To dziedzictwo, z którego czerpiemy wzorce służby i odpowiedzialność. Choć zmieniły się zagrożenia, technologie i realia naszej codziennej służby, niezmienne pozostają wartości, które nam przyświecają: uczciwość, profesjonalizm, odwaga i gotowość do poświęceń.”
Wspólna pamięć połączyła dziś wiele pokoleń uczestników tego wydarzenia. W obchodach wzięli udział przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych, reprezentanci służb mundurowych Lubelszczyzny, kombatanci oraz mieszkańcy okolicznych miejscowości. Niezwykle podniosłym momentem uroczystości było odczytanie Apelu Poległych, po którym odprawiono modlitwę ekumeniczną. Następnie delegacje złożyły wieńce na grobach bohaterów, oddając im należny hołd. Wyjątkową, patriotyczną oprawę wydarzenia zapewniły Kompania Reprezentacyjna Straży Granicznej oraz Orkiestra Morskiego Oddziału Straży Granicznej.Wydarzenie zorganizował Nadbużański Oddział Straży Granicznej przy współpracy z partnerami: lubelskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej, Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej oraz Samorządnym Związkiem Zawodowym Funkcjonariuszy Straży Granicznej.
/ź/ nadbuzanski.strazgraniczna.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
17 września 2026 roku prezydent Karol Nawrocki odwiedził Włodawę. Wizyta związana była z obchodami 87. rocznicy agresji sowieckiej na Polskę. Prezydent wziął udział w Apelu Pamięci na Cmentarzu Wojennym Żołnierzy Wojska Polskiego, złożył wieniec, a następnie spotkał się z mieszkańcami powiatu włodawskiego. Tego dnia Włodawa znalazła się jednak w dość nietypowej sytuacji. Przed planowanym spotkaniem z prezydentem mieszkańcy otrzymali alert RCB dotyczący rosyjskiego ataku powietrznego na Ukrainę. W komunikacie poinformowano, że w przestrzeni powietrznej RP operuje polskie lotnictwo. We Włodawie uruchomiono również syreny alarmowe. Informacje te później pojawiły się również w wystąpieniu Karola Nawrockiego.
Rosja wciąż prowokuje
Prezydent podczas spotkania na placu przy Czworoboku bezpośrednio odniósł się do sytuacji, która wydarzyła się niedługo wcześniej.
„Mimo że przecież całkiem niedawno to we Włodawie słychać było syreny alarmowe (...) Rosja wciąż prowokuje, bo Rosja się nie zmienia.”
Nawrocki mówił również, że sytuacja na wschodzie Polski jest jednym z jego obowiązków jako prezydenta. Odniósł się przy tym do kolejnych incydentów w pobliżu polskiej granicy oraz do kontaktów Biura Bezpieczeństwa Narodowego z wojskiem.
Historia, granica i Włodawa
Duża część wystąpienia dotyczyła wydarzeń z 1939 roku i sowieckiej agresji na Polskę. Prezydent mówił też o wcześniejszych działaniach sowieckich na wschodnim pograniczu II Rzeczypospolitej oraz o współczesnej ochronie granicy. W tym kontekście dziękował funkcjonariuszom Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.
„Tu jest Polska, tu są nasze zasady, tu są nasze wartości.”
Prezydent wskazywał także na znaczenie Włodawy jako miasta pogranicza i miejsca, w którym od lat spotykają się różne kultury. W swoim wystąpieniu nawiązał m.in. do Festiwalu Trzech Kultur oraz do wielokulturowej historii miasta.
Całe wystąpienie prezydenta
Podczas spotkania Karol Nawrocki poruszył także kwestie NATO, relacji ze Stanami Zjednoczonymi, bezpieczeństwa wschodniej flanki oraz współczesnej polityki Rosji. Poniżej publikujemy pełne wystąpienie prezydenta we Włodawie. W materiale można usłyszeć również fragment, który po zakończeniu wizyty wywołał ogólnopolską dyskusję. Prezydent, odnosząc się do doświadczeń Polski z okresu II wojny światowej, mówił o możliwości utraty terytorium przy jednoczesnym zachowaniu państwowej i narodowej tożsamości.
Fragment wystąpienia szybko pojawił się w mediach społecznościowych. Do słów prezydenta odnieśli się między innymi przedstawiciele rządu, w tym minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Waldemar Żurek. W swoim wpisie nawiązał do art. 131 Konstytucji RP i pytał o znaczenie słów prezydenta.
Sama wypowiedź prezydenta dotyczyła jednak wydarzeń historycznych i jego szerszej refleksji na temat doświadczeń Polski związanych z utratą terytorium w XX wieku. Pełny kontekst znajduje się w nagraniu z wystąpienia zamieszczonym poniżej w sekcji wideo albo tu w linku.
Paliwo jako kolejny temat
17 września, w dniu wizyty we Włodawie, Kancelaria Prezydenta przedstawiła również założenia inicjatywy ustawodawczej „Paliwo Kosztuje Normalnie”. Projekt zakłada m.in. zwolnienie sprzedaży detalicznej paliw z podatku od sprzedaży detalicznej do 31 marca 2027 roku, możliwość elastycznej zmiany stawek akcyzy oraz ustawowy limit marż rafineryjnych, importowych i hurtowych. Według założeń przedstawionych przez Kancelarię Prezydenta projekt miał zostać skierowany do Sejmu jeszcze w tym tygodniu.
Czy inicjatywa paliwowa ma bezpośredni związek z wizytą we Włodawie? Tego oficjalne materiały nie przesądzają. Wiadomo natomiast, że oba wydarzenia miały miejsce tego samego dnia.
Włodawa na chwilę znalazła się w centrum ogólnopolskiej uwagi
Wizyta prezydenta połączyła więc kilka tematów: 87. rocznicę sowieckiej agresji na Polskę, bezpieczeństwo wschodniej granicy, sytuację za Bugiem, historię Włodawy, a także bieżące kwestie polityczne, które już po spotkaniu zaczęły być szeroko komentowane. Dla miasta najważniejszy pozostaje jednak sam fakt, że 17 września uwaga ogólnopolskich mediów i najważniejszych instytucji państwa skierowana była na Włodawę.
^p^
/ź/ prezydent.pl, foto: powiatwlodawski.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Rosyjskie drony zaatakowały w nocy z soboty na niedzielę okolice Jagodzina, zaledwie kilkaset metrów od polskiej granicy. Uszkodzona została m.in. stacja paliw, a jeden z dronów uderzył w ciężarówkę. Nad ranem doszło również do ataku na pociąg relacji Kijów–Warszawa. W związku z zagrożeniem na Lubelszczyźnie uruchomiono system alarmowania ludności. Syreny zawyły również w powiecie włodawskim.
Drony zaatakowały tuż przy granicy z Polską
W nocy z soboty na niedzielę rosyjskie bezzałogowce zaatakowały cele w obwodzie wołyńskim, w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Polską. Szczególnie niepokojące było zdarzenie w rejonie przejścia granicznego Jagodzin–Dorohusk. Jeden z rosyjskich dronów uderzył w ciężarówkę znajdującą się około 800 metrów od polskiej granicy. W wyniku ataku doszło również do pożaru. Uszkodzona została infrastruktura stacji paliw, a na nagraniach widoczne są płonące pojazdy ciężarowe. Według dostępnych informacji jedna z ciężarówek stanęła w płomieniach, a druga została całkowicie zniszczona. Nagrania z miejsca zdarzenia pokazują skalę ataku. Ogień objął okolice stacji paliw, a nad miejscem zdarzenia widoczna była łuna.
Rosyjski dron uderzył także w pociąg do Warszawy
To jednak nie był jedyny atak w bezpośrednim sąsiedztwie polskiej granicy. W niedzielę rano rosyjski bezzałogowy statek powietrzny zaatakował również infrastrukturę kolejową w pobliżu przejścia granicznego Jagodzin. Dron trafił w lokomotywę pociągu pasażerskiego jadącego z Kijowa do Warszawy. Do zdarzenia miało dojść około 2 kilometrów od granicy z Polską. Według informacji przekazanych przez ukraińskie koleje pasażerowie nie odnieśli obrażeń.
W związku z zagrożeniem czasowo wstrzymano również odprawy na przejściu granicznym Dorohusk – Jagodzin. Jak informuje „Super Tydzień Chełmski”, po ataku osoby znajdujące się na terenie przejścia zostały ewakuowane w bezpieczne miejsce. Ruch graniczny został następnie przywrócony.
– Podjęto natychmiastową decyzję o czasowym wstrzymaniu odpraw w Dorohusku. Znajdujące się na miejscu osoby zostały ewakuowane w bezpieczne miejsce, które opuściły nad ranem. Ruch graniczny został już przywrócony – poinformował major Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie.
Według informacji medialnych dron uderzył około 800 metrów od polskiej granicy. W regionie uruchomiono również system alarmowania ludności.
Syreny alarmowe również w powiecie włodawskim
Dla mieszkańców Włodawy i powiatu włodawskiego szczególnie istotny jest fakt, że zagrożenie nie pozostało wyłącznie informacją dotyczącą Ukrainy. W związku z rosyjskim atakiem w sześciu powiatach województwa lubelskiego, w tym w powiecie włodawskim, uruchomiono syreny alarmowe. Mieszkańcy otrzymali również komunikaty RCB.
W niedzielę o godzinie 4:27 nad ranem na telefony mieszkańców Lubelszczyzny trafił kolejny komunikat:
„UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Udaj się w bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń lokalnych służb. Oczekuj dalszych komunikatów.”
I właśnie tutaj pojawia się pytanie, które warto postawić lokalnie.
Gdzie są bezpieczne miejsca we Włodawie?
Jeżeli mieszkańcy Włodawy i powiatu włodawskiego mają w sytuacji zagrożenia „udać się w bezpieczne miejsce”, to naturalne pytanie brzmi: gdzie konkretnie takie miejsca się znajdują?
Czy mieszkańcy wiedzą, gdzie powinni się udać w przypadku realnego zagrożenia militarnego?
Czy w mieście i powiecie funkcjonują przygotowane schrony lub miejsca doraźnego schronienia?
Czy są one oznaczone?
Czy mieszkańcy wiedzą, które obiekty mogą zapewnić im ochronę przed skutkami ataku z powietrza?
I wreszcie, czy władze lokalne mają przygotowaną procedurę na sytuację, w której alarm nie jest już tylko ćwiczeniem, ale rzeczywistym zagrożeniem?
To pytania, które po wydarzeniach z dzisiejszej nocy nabierają zupełnie innego znaczenia. Rosyjski dron uderzył bowiem kilkaset metrów od polskiej granicy, a kolejny zaatakował pociąg znajdujący się zaledwie około dwóch kilometrów od naszego terytorium.
Dla mieszkańców Włodawy nie jest to już więc odległa wojna gdzieś na Ukrainie. To wydarzenia, które rozegrały się kilkanaście kilometrów od Włodawy i bezpośrednio przy granicy powiatu włodawskiego.
Włodawa czeka na odpowiedź
Po dzisiejszych wydarzeniach warto więc zapytać władze miasta i powiatu:
Gdzie we Włodawie i powiecie włodawskim mieszkańcy mają szukać schronienia w przypadku realnego zagrożenia atakiem z powietrza?
Będziemy sprawdzać, jakie miejsca są obecnie przygotowane oraz czy mieszkańcy mogą w każdej chwili uzyskać konkretną informację, gdzie powinni się udać po otrzymaniu komunikatu takiego jak dzisiejszy Alert RCB.
Ikony zmącone – wernisaż wystawy oraz spotkanie autorskie z Pawłem Wyborskim /Mała Synagoga/
Ostatni ludzie Czarnobyla – spotkanie z Krystianem Machnikiem, autorem książki „Napromieniowani” /Mała Synagoga/
Pod tym znakiem zwyciężysz. O Krzyżu Chrystusowym w 1700 rocznicę jego odnalezienia – wykład ks. mitrata Jana Łukaszuka /Mała Synagoga/
Projekcja filmu „Diecezja Lubelsko-Chełmska jako duchowy owoc autokefalii Kościoła Prawosławnego w Polsce” (Producent: Diecezja Lubelsko-Chełmska) /Mała Synagoga/
Koncert w wykonaniu Męskiego Zespołu Muzyki Cerkiewnej Grabarka/cerkiew pw. NNMP we Włodawie/
Koncertowa Noc Bardów – Piotr Woźniak, Sienia, Yanistan (prowadzenie: Janusz Kasprowicz) /plac synagogalny/
Fusion 3K – fireshow w wykonaniu grupy tancerzy ognia MC Fire /plac synagogalny/
Cohen – Po miłości kres – Śpiewa Artur Żmijewski z udziałem Andrzeja E-Molla Kowalczyka, Shandrelici Casper & Ewy Żmijewskiej, Wojciecha Pilichowskiego /plac synagogalny/
tv.wlodawa.net
NIEDZIELA, 20 WRZEŚNIA
Liturgia z oprawą muzyczną Zespołu Kameralnego Prawosławnej Diecezji Lubelsko-Chełmskiej Octoechos pod dyrekcją Jacka Piecha /cerkiew pw. NNMP we Włodawie/
Liturgia Eucharystyczna z oprawą muzyczną w wykonaniu Miejskiej Orkiestry Dętej Andropol z Andrychowa. Po mszy św. koncert Kulturalny most – duchowa muzyka pokoleń w wykonaniu Orkiestry /kościół pw. św. Ludwika/
Przygody Koziołka Matołka – spektakl dla dzieci w wykonaniu Teatru Kubuś /Kino WDK/
Chłopki. Opowieść o naszych babkach – spotkanie z autorką książki Joanną Kuciel-Frydryszak /Mała Synagoga/
Mój Dekalog: Miłość i Serce – wspólne wartości trzech kultur – Włodawska Książka Artystyczna – warsztaty prowadzone przez Katarzynę Wawrzyniak /Mała Synagoga, Kreatywne Poddasze/
Pojedynek – projekcja filmu (2026, reż. Łukasz Palkowski) oraz spotkanie filmowe /Kino WDK/
Muzyka w blasku Świątyni – koncert w wykonaniu Anny Barskiej (sopran), Natalii Kozub (skrzypce) i Małgorzaty Zakrzewskiej (fortepian) /kościół pw. św. Ludwika/
Mela Koteluk z zespołem – koncert finałowy /plac synagogalny/
Animacje jarmarkowe w wykonaniu Zespołu Tańca Ludowego Włodawiacy z Młodzieżowego Domu Kultury we Włodawie /piątek, deptak przed Muzeum/
Jarmarkowe Granie – Kapele na Solnej:
Piątek, godz. 11.30: Miejska Orkiestra Dęta Andropol z Andrychowa
Sobota, godz. 10.30: Jezioranki – Retro
Niedziela, godz. 14.30: So Easy
Od piątku do niedzieli: Zespół Zyzula z Hanny
Animacje uliczne w wykonaniu grupy teatralnej Legendarni z Lublina
Zwiedzanie kościoła pw. św. Ludwika oraz krypt/piątek, godz. 10.00-15.00, sobota - niedziela, godz. 10.00 - 14.00/
Szlakiem legend włodawskich – oprowadzanie Katarzyna Kachniarz /sobota, godz. 13.00 – zbiórka w bramie przed Muzeum/
Jesienny spacer poetycki po mieście z przewodnikiem Grzegorzem Ostrowskim, prowadzenie: Teatr z Końca Polski /niedziela, godz. 13.00, zbiórka pod Kinem WDK/
Muzealny Salon Otwarty – promocja Zeszytów Muzealnych i nowości wydawniczych Muzeum /Wielka Synagoga – hol/
Kryminał retro we Włodawie – spotkanie z Patrycją Pelicą, autorką książki „Milczące” /sobota, godz. 15.00, Kino VR „Zachęta”/
Kino VR „Zachęta” – projekcje od piątku do niedzieli, godz. 12.00, 14.00 /Wielka Synagoga, babiniec dolny/
Żywa lekcja historii: posterunek historyczny i patrole w wykonaniu rekonstruktorów historycznych Policji Państwowej II RP: Krystyny Sobańskiej-Stępień i Sławomira Wojtczaka z Warszawskiego Stowarzyszenia Rodzina Policyjna 1939 roku
Piknik questowy i włodawskie gry miejskie/niedziela, deptak/
Krwiobus/sobota, godz. 10.00-14.00 – skwer przy Czworoboku/
Do tymczasowego aresztu trafił 42-latek oraz jego 38-letnia partnerka podejrzewani o uprawę konopi oraz posiadanie znacznej ilości środków odurzających. Bialscy kryminalni zatrzymali parę „na gorącym uczynku” podczas pielęgnacji znajdującej się w lesie plantacji. Narkotyki oraz kolejne rośliny ujawnili także w miejscu ich zamieszkania. Policjanci zabezpieczyli ponad 300 roślin oraz łącznie ponad 4,5 kg środków odurzających. Grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Bialscy kryminalni wykonując czynności służbowe ustalili, że w kompleksie leśnym na terenie gminy Sosnówka znajdują się sadzonki konopi innych niż włókniste. Na miejscu potwierdzili posiadane informacje. Ujawnili znajdujące się w doniczkach rośliny w różnej fazie wzrostu. „Na gorącym uczynku” zatrzymali dwie osoby, podczas pielęgnacji roślin. Okazało się, że jest to 42-latek oraz jego 38-letnia partnerka. Trafili do „policyjnego aresztu”.
Funkcjonariusze ujawnili też plantację konopi na zamieszkiwanej przez parę posesji. Dodatkowo podczas przeszukania miejsca zamieszkania ujawnili i zabezpieczyli łącznie ponad 4,5 kg środków odurzających. W działaniach tych wspierali ich funkcjonariusze wisznickiego komisariatu. Brał w nich udział także policyjny pies wyszkolony do wykrywania narkotyków oraz jego przewodnik.
Policjanci zabezpieczyli na obydwu plantacjach ponad 300 krzewów konopi innych niż włókniste i łącznie ponad 4,5 kg środków odurzających. Zatrzymali zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty. Wczoraj Sąd Rejonowy w Radzyniu Podlaskim na wniosek Policji i Prokuratury zastosował wobec obydwu osób zatrzymanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Zgodnie z obowiązującymi przepisami czyny te zagrożone są karą do 10 lat pozbawienia wolności.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej