Ach, te nasze głodne sukcesu samorządy! Tam, gdzie realne wyniki schodzą na drugi plan, a pierwsze skrzypce grają lśniące ramki z kartką papieru. Jeśli ktoś myślał, że sukces jest bezcenny, to najwyraźniej nie widział ostatnich rachunków z Włodawy. Bo tu sukces nie tylko ma swoją cenę, ale potrafi być droższy niż sama korzyść, którą ma podkreślać.
Włodawa, perła nad Bugiem, dołączyła ostatnio do elitarnego grona samorządów z certyfikatem w ramce. Urocze grono, w którym papier jest ważniejszy od treści, a fotografia wręczenia nagrody liczy się bardziej niż jej sens. Nim jednak wypijemy lampkę szampana sukcesu, warto zerknąć na rachunek. A ten, jak się okazuje, jest bardziej widowiskowy niż sama lampka.
Zacznijmy od powiatu. Starostwo wybrało się na XXIII Samorządowe Forum Kapitału i Finansów w Katowicach po „Ramkę Sukcesu” za drugie miejsce w rankingu pozyskiwania unijnych dotacji. Drugie miejsce to oczywiście powód do dumy, choć jak słusznie zauważają mieszkańcy, jeśli to ma być szczyt, to w pozostałych powiatach chyba zbiera się już pocztówki zamiast dotacji.
Wydatki przedstawiają się dumnie: – udział Starosty i Członka Zarządu: 2 211,54 zł, – delegacja kierowcy: 113 zł, – zakwaterowanie: 732 zł.
Razem: 3 056,54 zł. A wszystko po to, by papier w ramce mógł zawisnąć w gabinecie. Choć – co ciekawe – z oficjalnej strony starostwa zniknęła osoba określana jako "prawdziwa matka sukcesu" Pani Anny Wygiery-Antoniuk, więc do zdjęcia zostali jedynie dwaj "przyszywani ojcowie". Czyżby ramka była za ciężka, by utrzymać trio?
Miejska Ramkomania: poczucie bezpieczeństwa za 6 150 zł
Potem wchodzi Urząd Miasta Włodawa, cały na biało. Tu ramki poszły hurtowo: „Bezpieczna Gmina”, „Bezpieczne Przedszkole”, a nawet „Lider z Pasją”. Certyfikatowy festiwal. Przedszkole Miejskie nr 1 miało zapłacić 1 800 zł netto, lecz – ku uldze podatników – zostało z opłaty zwolnione. Uff. Na chwilę odetchnęliśmy – budżet miasta prawdopodobnie nie był przygotowany na tak potężny cios w system finansowy edukacji. Natomiast sama gmina już takiego szczęścia nie miała. Za tytuł „Bezpieczna Gmina” i statuetkę zapłacono 6 150 zł. Do tego 438 zł za delegację do Warszawy. Bez noclegu, bo sukces nie lubi czekać, a budżet też ma swoje granice.
Zaduma mieszkańców nad takim gradem sukcesów
Komentarze mieszkańców mówią same za siebie. Jeden pyta, czy „ramka sukcesu” przypadkiem nie powinna trafić do rąk urzędniczki, która faktycznie zdobywała dotacje, zamiast finansować podróże po konferencjach. Inny zauważa, że jeśli drugie miejsce to triumf, to w jakiej kondycji są powiaty z dalszych pozycji. Jeszcze inny przypomina, że wcześniej urzędnicy wydawali publiczne środki na prenumeraty i SMS-y konkursowe, teraz zaś opłaty za certyfikat mają sięgać nawet 5 000 zł netto. Ramka ramce nierówna. Oficjalne portale informacyjne rozpisują się o „wyjątkowej dbałości o bezpieczeństwo mieszkańców”, Burmistrz dziękuje „wszystkim służbom i instytucjom”, a podatnik – jak zwykle – płaci. Bo ktoś musi w ich zabawę w SUKCES!
To nie inwestycje. To nie rozwój. To nie strategie. To ramkowe SPA dla EGO decydentów. Wszystko po to, by móc powiedzieć: „Mamy Certyfikat! Mamy Sukces!”. Czy faktycznych sukcesów przybyło? To pytanie pozostaje w zawieszeniu, podobnie jak kolejne ramki, które zapewne też wkrótce zawiśnie na ścianach. Włodawa staje się powoli stolicą certyfikowanego sukcesu. Płacimy, jeździmy, odbieramy, wieszamy.
I choć na ścianach urzędów pojawią się kolejne błyszczące certyfikaty, mieszkańcy nadal będą mieli te same pytania: – gdzie drogi, – gdzie inwestycje, – gdzie realna poprawa jakości życia?
Na zbiorniku Okopiec we Włodawie kończy się jedna z kolejnych dużych publicznych inwestycji ostatnich lat. W kwietniu tego roku ruszyły prace warte około 6 milionów. Obejmują one budowę kładki pieszo rowerowej przez rzekę Włodawkę której dalszym przedłużeniem będzie kładka pieszo-rowerowa przez sam zbiornik oraz pływającej sceny, która już pływa jak i sam kładka na Okopcu.
Kładka pieszo rowerowa na Okopcu
Nowa kładka pieszo rowerowa na Okopcu połączy kluczowe punkty wypoczynkowe wokół akwenu. Konstrukcja ma być wyposażona w oświetlenie LED,monitoring oraz bezpieczne nawierzchnie.
Scena na wodzie ??- nowe miejsce nocnych koncertów i wieczornych wydarzeń
W ramach 6 milionowej inwestycji powstaje także scena na wodzie, która pozwoli organizować koncerty, festiwale i imprezy plenerowe - taki jest oficjalny pomysł na wykorzystanie tej pływającej platformy - artyści w kapokach? ? Ma to być element, który może stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów rekreacyjnych Włodawy a może i nawet regionu.
Plaża, pomosty pływające i nowe atrakcje
Prace ziemne obejmują formowanie plaży, budowę wieży widokowej, zjeżdżalni ze stali nierdzewnej, tarasów widokowych, huśtawek, hamaków, tężni solankowej oraz miejsca biesiadnego. W projekcie przewidziano również nowe alejki spacerowe, oświetlenie, parkingi oraz zabezpieczenie brzegów.
Choć część atrakcji już stoi, prace na Okopcu nadal trwają. Wykonawca kontynuuje budowę ciągu pieszo rowerowego wokół zbiornika. W planach jest również dokończenie części terenów rekreacyjnych, w tym elementów małej architektury, oświetlenia oraz pozostałych odcinków plaży i tarasów widokowych.
Brakuje dwóch kluczowych elementów: wieży widokowej i kładki na rzece
Aby zamknąć pełen zakres inwestycji, wciąż trzeba wybudować dwa ważne komponenty:
wieżę widokową,
kładkę pieszo rowerową przez rzekę Włodawkę, która połączy obszar Okopca z terenami po drugiej stronie rzeki.
Te dwa elementy oczekują na realizację i mogą zostać dokończone w jednym z najbliższych etapów inwestycji.
Podsumowując: jest lepiej niż było, ale jeszcze nie tak dobrze jak powinno być
Okopiec zmienia się, ale jak zwykle brakuje tego, co najważniejsze – nowoczesnego placu Street Workout. Wszystkie większe miasta takie posiadają, a to, co stoi pod Szkołą Podstawową nr 3, to jedynie udaje prawdziwy kompleks. Sportowa rekreacja nad Okopcem we Włodawie nadal pozostaje w formie Geriatryk Workout – też kupione z pudełka!
Gigantyczne środki – prawie 6 milionów złotych – idą na odnowienie Okopca, co rzeczywiście wprowadza sporą poprawę w samej przestrzeni rekreacyjnej. Ale dopóki nie stanie wieża widokowa, i dopóki nie powstanie kładka przez rzekę, nie możemy powiedzieć, że inwestycja jest naprawdę kompletna.
Wczoraj przed godziną 8:00 dyżurny włodawskiej jednostki otrzymał informację o zdarzeniu drogowym z udziałem nastolatki poruszającego się hulajnogą elektryczną oraz pojazdu marki Volkswagen. Ze wstępnych ustaleń interweniujących na miejscu funkcjonariuszy wynika, że do zdarzenia doszło w rejonie skrzyżowania ulicy Tysiąclecia i Jana Pawła II we Włodawie.
15-latka kierująca jednośladem podczas przejeżdżania przez oznakowane przejście dla pieszych połączone z przejazdem dla rowerzystów zderzyła się z 52-latkiem kierującym Volkswagenem. Bezpośrednio po zdarzeniu 15-latka została przetransportowana do szpitala. Szczęśliwie nie doznała poważnych obrażeń.
W sobotę około 21:00 dyżurny otrzymał zgłoszenie od mieszkanki gminy Wyryki, że brat był na polowaniu od 13:00 i do tej pory nie ma z nim kontaktu. Na miejsce zostały skierowane patrole. Stróże prawa ustalili, że 53-latek z gminy Wyryki brał udział w polowaniu zbiorowym, na którym pełnił funkcję "naganiacza". W pewnym momencie podczas trwającego już polowania oświadczył, że rezygnuje, zostawił kamizelkę odblaskową i miał udać się w kierunku miejsca zamieszkania.
Sytuacja wyglądała poważnie, bo od momentu zaginięcia minęło ponad 6 godzin, mężczyzna miał rozładowany telefon i nie posiadał żadnych elementów odblaskowych. Ponadto w nocy panowały niskie temperatury. Do poszukiwań przyłączyli się włodawscy strażacy ze sprzętem specjalistycznym, strażacy ochotnicy z Wyryk oraz myśliwi. Wszyscy przeszukiwali kompleksy leśne pomiędzy Zahajkami a Kaplonosami, gdzie miało miejsce polowanie. Szczęśliwie przed godziną 23.00 zaginiony został odnaleziony przez myśliwych. Mężczyzna znajdował się w gęstym kompleksie leśnym, cały czas próbował wyjść z niego. Gdyby nie pomoc, która przyszła w porę, nie wiadomo jak skończyłaby się ta historia.
W poniedziałkowy poranek, 10 listopada, rynek przy włodawskim Czworoboku stał się areną wydarzenia, które mieszkańcy zapamiętają na długo. Zwykła, rutynowa praca przygotowawcza do wtorkowych obchodów Narodowego Święta Niepodległości zmieniła się w widowisko, którego nie powstydziłby się najlepszy kabaret. Dwa pojazdy Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej we Włodawie dosłownie zapadły się w miejskiej fontannie, tonąc w niej jak w poleskim bagnie.
Nie jest to żart, choć cała sytuacja wyglądała jak scenariusz komedii sytuacyjnej. Nagranie, które udało się zdobyć, nie pojawiło się nigdzie indziej. Z miejskiego monitoringu zniknęło szybciej niż samochody zdołały z fontanny wyjechać, lecz od czego macie Państwo nas. Pokażemy materiał, który widzieli nieliczni. To pełny moment, w którym komunalne auta wjeżdżają na fontannę i zapadają się w jej konstrukcji.
Pierwszy pojazd, dostawczy bus MPGK, podjechał na plac, by ekipa mogła przygotować teren pod miejskie uroczystości. Z niewiadomych przyczyn auto znalazło się dokładnie na płycie fontanny. Ta załamała się natychmiast i samochód osiadł na osiach. W normalnych warunkach akcja zakończyłaby się wezwaniem lawety, ale nie tym razem. Ktoś wpadł na pomysł, by wyciągnąć dostawczaka ciężarówką do przewozu kontenerów na śmieci. Problem w tym, że i on w brawurowy sposób najechała przednimi kołami na fontannę. Efekt był identyczny, a może nawet gorszy, bo kolejne płyty uległy uszkodzeniu. W rezultacie oba pojazdy utkwiły w dekoracyjnej infrastrukturze miasta jak w pułapce.
Akcja ratunkowa i zacieranie śladów
Dopiero pomoc kilku osób wydobyła auta z tarapatów. Prace przy naprawie fontannie trwały jeszcze do późnego wieczora. Jak relacjonują świadkowie, ekipa była wyjątkowo zdeterminowana, by miejsce doprowadzić do porządku zanim ktokolwiek z wyższego kierownictwa przyjedzie sprawdzić rozmiar katastrofy. Płytki zamówiono natychmiast, a część zniszczeń usunięto tego samego dnia i zamaskowano ubytki. Prezes MPGK Hubert Ratkiewicz zapewnił media, że szkody są niewielkie, a uroczystości odbędą się bez zakłóceń. Dysze fontanny mają zostać dokładnie sprawdzone, a nagrania z monitoringu przeanalizowane, by ustalić, jak doszło do tego kuriozalnego incydentu. Zapowiedziano również wyciągnięcie odpowiednich konsekwencji wobec osób nadzorujących prace.
Skala zniszczeń i konieczne naprawy - Wymieniono aż czternaście płyt granitowych
Według ustaleń, w wyniku podwójnego zapadnięcia się pojazdów uszkodzeniu uległ duży fragment konstrukcji. Aby przywrócić miejsce do użytku, konieczna była wymiana czternastu płyt granitowych, które zostały zamówione i montowane jeszcze tego samego dnia.
Wstępne koszty katastrofy na rynku
Choć oficjalne koszty nie zostały jeszcze podane, wstępne kalkulacje wskazują, że nie będą to tanie rzeczy. Oprócz zakupu i wymiany płyt granitowych mogą dojść:
naprawa dysz wodnych,
robocizna i nadliczbowe koszta pracy,
ponowna kalibracja całego mechanizmu fontanny,
ewentualne prace w podziemnej części instalacji.
Finalną kwotę poznamy prawdopodobnie tuż przed uruchomieniem fontanny w przyszłym sezonie, gdy wszystkie uszkodzenia zostaną sprawdzone i rozliczone.
Kronika zdarzeń, która przeszła do lokalnej historii
Dwie załogi, dwa auta i jedna fontanna, która okazała się bardziej zdradliwa niż niejeden poligon. Fontanna we Włodawie pokazała, że Miasto Trzech Kultur potrafi również dostarczać rozrywki na najwyższym poziomie, szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzi infrastruktura krytyczna miasta. Zewnętrzne uszkodzenia naprawiono, mieszkańcy mogą spać spokojnie, a wtorkowe obchody Święta Niepodległości przebiegały zgodnie z planem. Nie zmienia to jednak faktu, że zapis tej akcji już przeszedł do historii lokalnych wpadek. Wielu mieszkańców długo jeszcze będzie wspominać dzień, w którym dwa komunalne samochody wzięły kąpiel w miejskiej fontannie.
Ekskluzywne nagranie tylko u nas
To, co zobaczą Państwo w materiale wideo, trudno opisać słowami. Chwila, gdy samochody zapadają się w płyty fontanny, wygląda jak scena z planu filmowego. Zapraszamy do obejrzenia filmu, który pokazuje wszystko od początku do końca. Takiego materiału nie widział jeszcze nikt.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że kwestie ciepła systemowego to temat zarezerwowany dla specjalistów z branży energetycznej. Jednak gdy od sposobu, w jaki ktoś wyliczył taryfę, zależy, czy mieszkańcy Włodawy otrzymają w ramach bonu ciepłowniczego 1750 zł w tym roku, a w kolejnym aż 3500 zł, sprawa nabiera zupełnie innego wymiaru. Czy w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej we Włodawie rzeczywiście prawidłowo obliczono taryfę ciepła? Czy miejski poeta i protetyk z "dyplomem kolegium tumanum", zasiadający w radzie nadzorczej spółki, dopilnowali, aby wszystko się zgadzało? Bo jeśli nie, wielu mieszkańców miasta może stracić realne pieniądze i zostać z niczym! Mieszkańcy mogą stracić rekompensatę 5 250 zł w postaci bonu ciepłowniczego!
Skąd wzięły się wątpliwość?
Otóż na stronie internetowej MPGK Włodawa znajduje się dokument o nazwie „Jednostkowe ceny ciepła wrzesień 2025” (link tutaj). Nie ma pod nim tzn w tym pliku numeru sprawy ani nazwiska autora, ani podpisu prezesa Huberta Ratkiewicza, czy też główna księgowej Agnieszki Muszyńskiej, a nie też członków rady nadzorczej spółki – nikogo! - brak nawet pieczątki spółki – tylko - Zgodnie z ustawą z dnia 12 września 2025 r. o bonie ciepłowniczym oraz o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia wysokości cen energii elektrycznej (Dz.U. 2025 r. poz. 1302) informuje, że jednoskładnikowe ceny ciepła dla grup taryfowych wynoszą: cena netto za 1 GJ grupa A 86,32 zł/GJ cena netto za 1 GJ grupa B 94,39 zł/GJ cena netto za 1 GJ grupa B1 101,80 zł/GJ
Czyli w praktyce, to nic nieznacząca kartka, która nie ma statusu taryfy zatwierdzonej przez URE.
Tymczasem ostatni oficjalny i podpisany dokument to taryfa obowiązująca od 23 stycznia 2025 r., dostępna tutaj. Podpisana, opublikowana też na stronie internetowej miejskiej spółki w zakładce „Taryfa ciepła od 23.01.2025”, z numerem decyzji pieczątkami i podpisem prezesa Ratkiewicza. To właśnie ten dokument powinien być punktem odniesienia dla obliczeń bonu ciepłowniczego - tu chodzi o spore pieniądze w skali miasta, a nie o zabawę w sprzątanie jesiennych liści. Pierwszy z plików, wrześniowy, to anonimowy PDF, pod którym nikt się nie podpisał, a jego status nie został w żaden sposób określony. To właśnie za jego pomocą Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej we Włodawie informuje, że „jednoskładnikowe ceny ciepła dla grup taryfowych wynoszą: … ”.
I tu pojawia się ciekawy zabieg - mieszkańcu Włodawy, od ciebie zależy, czy uznasz tę niepodpisaną przez nikogo „kartkę” za wiarygodne źródło informacji. Ponieważ na stronie internetowej spółki nikt wprost nie napisał, że bon ciepłowniczy mieszkańcom Włodawy się nie należy, ale zawarto suche liczby przedstawiające ceny netto za 1 GJ.
Co pokazują obliczenia?
Na podstawie danych z ostatniego oficjalnego i podpisanego dokumentu z 23 stycznia 2025 r. /data na www/ data w dokumencie 10.12.2024 r. przygotowano szczegółowe przeliczenia (ΔT = 20, 30, 40 K). Z wyników wynika, że nawet przy realistycznym ΔT = 30 K jednoskładnikowa cena ciepła przekracza próg 230 zł/GJ, co oznacza, że mieszkańcy Włodawy spełniają kryteria do najwyższego bonu ciepłowniczego – 1750 zł.
ΔT (K)
Gr. A (zł/GJ)
Gr. B (zł/GJ)
Gr. B1 (zł/GJ)
20
377,90
383,95
390,24
30
275,58
281,63
287,92
40
224,42
230,47
236,76
Z obliczeń wynika więc jednoznacznie, że przynajmniej część grup taryfowych przekracza próg 230 zł/GJ - co uprawnia do bonu. Dane wyjściowe pochodzą z „Taryfa ciepła od 23.01.2025” (cena energii, opłaty przesyłowe, koszt mocy), a przeliczenie kosztu nośnika wykonano dla ΔT = 20, 30, 40 K. Przy najbardziej prawdopodobnym ΔT = 30 K, każda grupa taryfowa przekracza próg 230 zł/GJ. To oznacza, że mieszkańcy Włodawy spełniają kryteria najwyższego bonu 1750 zł.
Gdzie może tkwić błąd? Co mówi ustawa o tym, jak liczyć cenę ciepła?
Aby uniknąć nieporozumień i "dowolnych interpretacji", warto przypomnieć literalne brzmienie przepisu, który dokładnie definiuje sposób ustalania tzw. jednoskładnikowej ceny ciepła netto: Art. 3 pkt 9 Jednoskładnikowa cena ciepła netto jest ilorazem sumy planowanych dla danej grupy taryfowej przychodów, zgodnie ze stosowaną taryfą dla ciepła, na które składają się: przychody przedsiębiorstwa energetycznego ze sprzedaży ciepła, mocy cieplnej i nośnika ciepła powiększone o przychody z opłaty stałej i zmiennej za usługi przesyłania i dystrybucji ciepła, i planowanej ilości sprzedanego ciepła dla danej grupy taryfowej, a w przypadku dostarczania ciepła z lokalnego źródła ciepła lub źródeł ciepła, w którym zainstalowana moc cieplna nie przekracza 5 MW, bezpośrednio zasilającym zewnętrzne instalacje odbiorcze – jest ilorazem sumy planowanych przychodów przedsiębiorstwa energetycznego ze sprzedaży mocy cieplnej i sprzedaży ciepła oraz planowanej ilości sprzedanego ciepła ustalonej w ramach kalkulacji aktualnie stosowanych cen lub stawek opłat. - (Ustawa z dnia 12 września 2025 r. o bonie ciepłowniczym oraz o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia wysokości cen energii elektrycznej)
To oznacza, że w kalkulacji powinien być uwzględniony również koszt nośnika przeliczony na zł/GJ - a to właśnie ten element mógł zostać pominięty w lokalnych obliczeniach MPGK. Różnica w interpretacji może wynikać z pominięcia kosztu nośnika ciepła przy przeliczaniu zł/GJ.
Jeżeli w MPGK przyjęto uproszczony model bez tej pozycji, cena spadła o ponad 150-200 zł/GJ - i właśnie to mogło sprawić, że mieszkańcy Włodawy „nie załapią się” na bon. Wątpliwości są poważne, bo MPGK nie opublikowało pełnych obliczeń a jedynie "wynik", ani też danych wejściowych (sprzedaż GJ, plan przychodów) i założeń technicznych (ΔT, udział nośnika).
Więc co robić jak żyć? Co dalej?
W świetle powyższych danych mieszkańcy mają pełne prawo zażądać od MPGK:
• oficjalnego potwierdzenia, czy w ich kalkulacji bonu uwzględniono koszt nośnika przeliczony na zł/GJ,
• jaka wartość ΔT została przyjęta i jakie było planowane zużycie GJ przy zatwierdzaniu taryfy,
• czy wyliczona „jednoskładnikowa cena ciepła” rzeczywiście odpowiada definicji z ustawy.
Jeśli nie, to mieszkańcy Włodawy mogą zostać pozbawieni należnego rządowego wsparcia w wysokości 1750 zł w tym roku, a w kolejnym aż 3500 zł, razem 5250 zł.
Władze spółki miejskiej muszą przedstawić jawne i podpisane przez Prezesa Huberta Ratkiewicza wyliczenia taryfy, a nie posługiwać się niepodpisanym plikiem PDF do którego za chwile nikt się nie przyzna.
Liczymy, że na najbliższej sesji Rady Miasta prezes Hubert Ratkiewicz stanie przy zielonej tablicy z kredą w dłoni i oficjalnie przedstawi swoje wyliczenia, aby raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości związane z włodawskim wyliczeniem taryf ciepła. W końcu mieszkańcy miasta nie chcieliby stracić bonu z powodu błędów w matematyce - lepiej liczyć dwa razy, niż raz stracić!
I teraz jeszcze BONUS - w dokumencie który jest opieczętowany i zawiera podpis prezesa Huberta Ratkiewicza na samym dole znajdujemy taki oto zapis - „Ustalone w taryfie ceny i stawki opłat nie zawierają podatku od towarów i usług (VAT). Podatek VAT nalicza się zgodnie z obowiązującymi przepisami” - Warto aby i też i ten zapis mieszkańcom miasta wyjaśniła np. radna Renata Kapelko jako osoba biegła w podatkach, albo sam główna księgowa miejskiej spółki Agnieszka Muszyńska. Czy do bonu ciepłowniczego wliczamy VAT, czy też nie?
Czterech osadzonych odbywających karę pozbawienia wolności w Zakładzie Karnym we Włodawie przyjęło w minioną sobotę (4 października br.) sakrament bierzmowana nazywany sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej. Sakrament bierzmowania to dopełnienie chrztu, które umacnia wiarę chrześcijanina przez zstąpienie Ducha Świętego i jego darów. Jest to jeden z trzech (obok chrztu i Eucharystii) sakramentów inicjacji chrześcijańskiej.
Przyjęcie sakramentu bierzmowania umacnia wiarę, jest to także kształtowanie swojego sumienia, aby było zgodne z prawem moralnym co może stanowić również motywację do przestrzegania praw i zasad chrześcijańskich, a zatem i zasad współżycia społecznego i norm prawnych. Trudu przygotowania skazanych do przyjęcia bierzmowania podjął się kapelan tutejszej jednostki penitencjarnej - o. Dariusz Bryła.
Uroczystość odbyła się w Kaplicy Zakładu Karnego we Włodawie - Sakramentu Bierzmowania skazanym udzielił Biskup Pomocniczy Grzegorz Suchodolski. Udział we mszy św. wziął również Kapelan Ksiądz Biskup Łukasz Szczeblewski.
Włodawska Policja wykonuje czynności zlecone przez prokuratora Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie. Śledztwo dotyczy zbrodni wojennych, do których miało dojść w okolicach Włodawy w pierwszych dnia października 1939 roku. Miały one polegać na rozstrzelaniu kilkuset żołnierzy Wojska Polskiego, a następnie zakopaniu na terenie opuszczonej kopalni piasku w miejscu nieoznaczonym z naruszeniem zasad humanitaryzmu.
Apelujemy do wszystkich, którzy mogą mieć wiedzę na ten temat i istotne rzetelne informacje o opisanych zdarzeniach, w szczególności do pasjonatów historii oraz potomków osób żyjących w opisywanym okresie. W sprawie należy kontaktować się pod numer 47 813 22 47.
W poniedziałek włodawscy policjanci przyjęli zawiadomienie, z którego wynikało że dzień wcześniej do domu mieszkańca gminy Hańsk przyszło 2 mężczyzn. Mundurowi ustalili, że 1 z napastników uderzył pokrzywdzonego drewnianą sztachetą w twarz, a następnie bił go i kopał po całym ciele. Włodawscy policjanci zatrzymali w związku ze sprawą 2 mężczyzn: 31- i 24-latka z gminy Hańsk.
Na podstawie zebranemu materiału dowodowego śledczy przedstawili 31-latkowi zarzut uszkodzenia ciała. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Powodem jego zachowania miała była chęć wyjaśnienia nieporozumienia. Zgodnie z Kodeksem Karnym za przestępstwo uszkodzenia ciała powodującego średni uszczerbek na zdrowiu grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej