Zadaniem administracji jest ułatwianie obywatelom załatwiania codziennych spraw i dla tego też Ministerstwo Cyfryzacji z Centralnym Ośrodkiem Informatyki wdrożyło nowe e-usługi dla obywateli. Jest już nowy formularz do wysyłki pisma ogólnego do podmiotu publicznego. Nowy formularz jest już dostępny dla użytkowników na portalu obywatel.gov.pl
[wp_ad_camp_4]
Zapraszamy do obejrzenia filmu instruktażowego w jaki sposób obywatel będzie tworzył pismo ogólne do urzędu: tv.wlodawa.net
oraz od 29 października wszyscy Obywatele mogą korzystać z bezpłatnej aplikacji rządowej na smartfon, która pozwala na szybki dostęp do mDokumentów. Pierwszą usługą dostępną w aplikacji jest mTożsamość. Za jej pomocą można potwierdzić swoją tożsamość w kontaktach z innymi Obywatelami. Wkrótce w aplikacji pojawią się nowe mDokumenty, np. mDowód Osobisty czy mPrawo Jazdy.
Więcej o mDokumentWysyłanie pisma do urzędu ePUAP - ePUAP2, podpisywanie pisma profilem zaufanym masz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Już po raz trzeci seniorzy z różnych miast Polski spotkali się we Włodawie. Okazją do spotkania była III Seniorska Jesienna Ballada zorganizowana w dniu 14 października przez Oddział Rejonowy Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów we Włodawie.
Otwarcia imprezy wspólnie dokonali: Przewodnicząca Zarządu Oddziału Rejonowego PZERiI we Włodawie Maria Daniluk, Wicemarszałek Województwa Lubelskiego Krzysztof Grabczuk oraz Burmistrz Włodawy Wiesław Muszyński.
Na scenie Włodawskiego Domu Kultury zaprezentowało się 13 zespołów i 2 solistów, między innymi z Międzyrzeca Podlaskiego, Mircza, Warszawy, Kutna, Chmielowa, Zamościa, Krasnegostawu, Chełma, Urszulina i Białopola.
Nie zabrakło też zespołu Wrzos przy Oddziale Rejonowym PZERiI we Włodawie oraz Złota Jesień, działającego przy Włodawskim Domu Kultury. Poziom artystyczny imprezy był wysoki, co publiczność nagradzała brawami po każdym występie. Wszyscy uczestnicy przeglądu otrzymali pamiątkowe dyplomy oraz nagrody rzeczowe.
Impreza odbywała się pod honorowym patronatem Sławomira Sosnowskiego Marszałka Województwa Lubelskiego, Andrzeja Romańczuka Starosty Włodawskiego oraz Wiesława Muszyńskiego Burmistrza Włodawy. Partnerami byli: Włodawski Dom Kultury, Urząd Miejski we Włodawie, Starostwo Powiatowe we Włodawie, Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego, Miejska Biblioteka Publiczna oraz Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej we Włodawie. Słodki poczęstunek dla uczestników zapewniła Firma Produkcyjno-Handlowa Teresa i Henryk Siemiak.
Dziś 3 października br., w Wytycznie przy Kopcu Chwały odbyły się uroczyste obchody 78. rocznicy bitwy pod Wytycznem.
Podczas tej bitwy, na przełomie września i października 1939 r., Zgrupowanie Żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, dowodzone przez generała Wilhelma Orlik-Rückemanna, stawiło opór wkraczającym od wschodu oddziałom sowieckim. Bitwa ta była ostatnim akcentem obrony polskich Kresów wschodnich, a zarazem ostatnim starciem regularnego Wojska Polskiego z wojskiem sowieckim.
Uroczystości w Wytycznie, tradycyjnie już rozpoczęła Msza Święta przy Kopcu Chwały. Na miejscu, po odegraniu Hymnu Państwowego zebranych gości przywitał płk SG Jacek Szcząchor – Komendant Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.
Na uroczystości obecni byli: Jakub Skiba – Sekretarz Stanu MSWiA, gen. bryg. SG Marek Łapiński – Komendant Główny Straży Granicznej a także parlamentarzyści, przedstawiciele władz wojewódzkich, samorządowych, służb mundurowych województwa lubelskiego, służb granicznych Ukrainy i Białorusi, kombatanci a także mieszkańcy okolicznych miejscowości.
Po odczytaniu Apelu Poległych, złożono wieńce na grobach poległych żołnierzy.
Tegoroczne uroczystości w Wytycznie uświetniła Kompania Honorowa Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej a także Orkiestra Reprezentacyjna Straży Granicznej.
Straż Graniczna z chwilą swojego powstania w 1991 roku, obejmując służbę w ochronie granicy państwowej, stała się spadkobiercą tradycji polskich formacji granicznych. Wśród tych formacji, zwłaszcza tu na wschodzie, miejsce szczególne zajmuje KORPUS OCHRONY POGRANICZA powołany w 1924 roku jako stała ochrona granicy wschodniej. W ciągu swojego istnienia KOP, zarówno codzienną służbą jak i postawą we wrześniu 1939 roku, dał dowody wielkiego oddania sprawom RP.
Wczoraj, tuż po godzinie 19 miała miejsce awaria systemów teleinformatycznych we Włodawie. Przestały działać nadajniki BTS odpowiedzialne za sieć komórkową w naszym mieście, telefony komórkowe Włodawiaków, automatycznie przełączyły się na białoruskie sieci komórkowe, a bankomaty przestały wydawać pieniądze. Mieszkańcy miasta nie mogli nawet zadzwonić na numer alarmowy 112.
[wp_ad_camp_4]
Nieoczekiwana zamiana operatora, często jest powodem generowania kolosalnych opłat za tak zwany roaming. Roaming, który jest ogromną bolączką mieszkańców Włodawy i gości odwiedzających nadbużańskie tereny naszego kraju.
Jak informuje jeden z dostawców internetu we Włodawie: „Otrzymaliśmy wreszcie konkretną odpowiedź, nasze domysły potwierdziły się, uszkodzony został kabel światłowodowy doprowadzający sygnał do Włodawy. Z racji umiejscowienia, nie było możliwości naprawy w porach nocnych”
Tym czasem mieszkańcy w rozmowach doszukują się rożnych przyczyn awarii od - Dywersantów za Buga, którzy w ramach trwających za nasza wschodnią granicą rosyjskich manewrów „Zapad 2017” uszkodzili światłowód, aż po zwykł kradzież dla zysku.
Kolejna grupa mieszkańców mówi, że takich dziwnych sytuacji we Włodawie jest coraz więcej, wspominają letnią awarię zasilania, gdzie przez trzy godziny całą Włodawa pogrążyła się w „egipskich ciemnościach”. Wyobraźmy sobie, że kumulacja wspomnianych awarii powoduje w naszym mieście brak wody, prądu, ogrzewania i kontaktu z bliskimi osobami i służbami ratującymi życie i mienie mieszkańców.
Tu pada pytanie do władz miasta i powiatu. Z jakiego to powodu Włodawa jako miasto powiatowe nie posiada dodatkowego awaryjnego łącza światłowodowego, lub innego systemu kontaktu ze światem zewnętrznym? Gdzie są budki telefoniczne?
Jedna z gazet regionalnych podała cytując rzecznikiem operatora światłowodu, że jakoby to rolnik uszkodził kabel przewód podczas prac polowych, „dobra ściema nie jest złą” :) Zapewne rzecznik operatora liczy, że czytelnicy wspomną sobie rolnika, który „zaorał” 2 km drogi asfaltowej, gdzieś w Polsce. Jednak awaria która odcięła Włodawę od Świata nastąpiła po godzinie 19, wiec jaka to maszyna rolnicza pracująca w polu o tej porze i orze glebę do głębokości ponad 1,5 m?
Zgodnie z zapowiedzią starosty włodawskiego Andrzeja Romańczyka nowa rzeźba paulina stanęła dumnie obok rabina i duchownego prawosławnego przed starostwem. Autorem dębowej rzeźby jest artysta Janusz Woliński z Włodawy. Starosta obiecał wymienić też dwie pozostałe rzeźby, które wyrzeźbione w miękkim lipowym drewnie powoli tracą swój blask i mogą same stracić głowy siłami natury.
Obecna rzeźba został wykonana z jednolitego dębowego drewna i pomalowana specjalną farbą odporną na działanie warunków atmosferycznych. Ma przetrwać nawet największe burze i zamiecie w dobrym stanie. Rzeźby przed starostwem stanowią swoistą atrakcję. Bardzo często, zwłaszcza w okresie wakacyjnym, zatrzymują się przed nimi turyści i robią sobie pamiątkowe zdjęcia.
[wp_ad_camp_4]
Przypomnijmy. W nocy, w sobotę, 27 maja młody chłopak, wchodząc na figurę przed starostwem, uszkodził ją, obrywając jej głowę. Sprawcy nie ustalono.
Rzeźby powstały jesienią 2007 r. podczas zorganizowanego w Kołaczach międzynarodowego pleneru rzeźbiarskiego zorganizowanego przez Towarzystwo Popularyzacji Piękna Polesia. Ustawione przed starostwem miały symbolizować historyczną wielokulturowość miasta i powiatu. Figurę paulina, stracił głowę wyrzeźbiła artystka Władysława Wójcik z Orchówka. Pozostałe postaci wyrzeźbili artyści z Ukrainy i Białostocczyzny. Podobne rzeźby stoją także w podcieniu Wielkie Synagogi zajmowanej przez włodawskie Muzeum - Zespół Synagogalny.
W nocy 23 lipca 2017 r. około godziny 3.50 otrzymaliśmy zgłoszenie o wypadku samochodu osobowego na trasie Włodawa - Mosty. Ze wstępnych informacji wynikało, że kierowca który zgłaszał zdarzenie jest uwięziony w pojeździe.
Do działań wysłaliśmy 2 zastępy ratowniczo-gaśnicze z Komendy Powiatowej PSP we Włodawie. Na miejscu strażacy faktycznie zastali uwięzionego przytomnego kierującego pojazdem. Działania straży pożarnej polegały na uwolnieniu kierowcy z samochodu przy użyciu sprzętu hydraulicznego do cięcia pojazdów.
[wp_ad_camp_4]
Osoba przytomna komunikatywna została następnie przekazana zespołowi pogotowia ratunkowego. Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia.
(21 lipca) Niezwykłą atrakcję przygotowali żołnierze dla turystów. Tego dnia komandosi z 2 Pułku Rozpoznawczego z Hrubieszowa skakali na spadochronach wprost do... Jeziora Białego. Skoki odbywały się ze śmigłowca. I odbywają się od 5 już lat. - To naprawdę było imponujące - zachwycali się wczasowicze, patrząc na czasze spadochronów spadające wprost do jeziora.
Tysiące wczasowiczów z aparatami i lornetkami przyglądało się popisom żołnierzy. Helikoper zrzucał komandosów do wody partiami – po kilku. - To było niesamowite wrażenie – mówiła plażowiczka Jagoda, która z wnukami podziwiała skoki. – Jakby nisko lecący helikopter rodził takie małe zarodniki, które rozkwitały potem jak kwiaty bielą na niebie i spadały do tafli jeziora. Żołnierze z 2. PR w Hrubieszowie dysponowali motorówkami służącymi do podejmowania skoczków z wody oraz zabezpieczania desantu.
- Żołnierze wyskakiwali ze śmigłowca z niedużej wysokości w pełnym umundurowaniu. To były typowe ćwiczenia rozpoznawcze, choć w nietypowej scenerii – mówili żołnierze.
Żołnierze 2 Pułku Rozpoznawczego w Hrubieszowie biorą udział w szkoleniach spadochronowych od 2008 roku. Wcześniej takie zajęcia odbywały się na lotnisku Częstochowa-Rudniki lub na Pustyni Błędowskiej, gdzie szkolili ich instruktorzy 1 Pułku Specjalnego Komandosów w Lublińcu oraz 6 Brygady Powietrzno-Desantowej w Krakowie. Teraz żołnierze z Hrubieszowa upatrzyli sobie Okuninkę. Celem tego przedsięwzięcia było sprawdzenie umiejętności pływackich żołnierzy przed planowanymi skokami spadochronowymi do wody.
Zgodnie z przepisami przed dopuszczeniem do skoków do wody każdy musi przepłynąć co najmniej 50 m w pełnym umundurowaniu. Dodatkowo żołnierze zapoznani zostali z zasadami posługiwania się kamizelkami ratowniczymi oraz wyplątywania się ze spadochronu w wodzie. Żołnierze z 2 PR muszą oddać 5 skoków rocznie, a instruktorzy cztery razy więcej. Najtrudniejsze do wykonania są skoki z pełnym wyposażeniem skoczka, a więc zasobnikiem oraz bronią.
We Włodawie odbyły się dziś uroczystości pogrzebowe, Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”. Na miejscu w ostatniej drodze towarzyszyli mu obok przedstawicieli innych służb funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.
O godzinie 10.00 kościele pod wezwaniem św. Ludwika we Włodawie odbyła się msza żałobna. Po przemarszu ulicami miasta konduktu pogrzebowego, uroczystości zakończyły się na Cmentarzu Wojennym we Włodawie. W ostatniej drodze bohaterowi towarzyszyli mieszkańcy Włodawy, przedstawiciele Prezydenta RP, Marszałków Sejmu i Senatu oraz Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwa Obrony Narodowej i samorządów. Z ramienia Straży Granicznej w uroczystości uczestniczyli: Mariusz Telepko - Zastępca Szefa Sztabu KGSG, ppłk SG Łukasz Ćwik – Zastępca Komendanta NOSG oraz towarzyszący im funkcjonariusze SG.
Leon Taraszkiewicz „Jastrząb”, „Zawieja”, oficer Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość; syn Władysława i Roży Klary z d. Sibila, urodził się 13 maja 1925 r. w Hamborn k. Duisburga. Przed wojną mieszkał we Włodawie, gdzie ukończył siedem klas szkoły powszechnej. Jesienią 1939 r. został aresztowany przez niemiecką żandarmerię polową za przetrzymywanie broni po żołnierzach WP, lecz uwolniono go po kilku dniach. W kolejnych latach był dwukrotnie aresztowany. Przetrzymywano go m.in. w siedzibie radomskiego i lubelskiego Gestapo, a także w więzieniu na Zamku w Lublinie. W obu przypadkach udało mu się zbiec, przy czym był dwukrotnie postrzelony przez konwojentów. Po ostatniej ucieczce w styczniu 1944 r. (prowadzono go wówczas z siedziby lubelskiego Gestapo do więzienia na Zamku) ukrywał się w Lublinie, a następnie we Włodawie, gdzie nawiązał kontakt z miejscowymi strukturami AK. Zimą 1944 r. został przypadkowo zatrzymany przez patrol sowieckich partyzantów i wcielony do oddziału im. Klimenta Woroszyłowa, dowodzonego przez kpt. Anatolija Krotowa „Anatola”. W oddziale pozostawał do chwili wkroczenia Armii Czerwonej na Lubelszczyznę, po czym powrócił do rodzinnego domu. Nie skorzystał z oferowanej mu propozycji pracy w Resorcie Bezpieczeństwa Publicznego.
18 grudnia 1944 r. został aresztowany wraz z rodzicami i siostrą przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie pod zarzutem rzekomej współpracy z Niemcami. Był przetrzymywany w siedzibie Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie oraz w więzieniu na Zamku. 13 lutego 1945 r. zbiegł z transportu do obozu UB-NKWD w Błudku-Nowinach.
Od kwietnia 1945 r. był żołnierzem Rejonu II Obwodu Delegatury Sił Zbrojnych Włodawa, zaś od końca maja 1945 r. członkiem bojówki rejonowej ppor. Tadeusza Bychawskiego „Sępa”. Po śmierci dowódcy (12 czerwca 1945 r.) przejął dowództwo nad grupą, która jesienią 1945 r. została przekształcona w oddział dyspozycyjny komendanta Obwodu WiN Włodawa. Pod jego dowództwem oddział stał się jedną z najaktywniejszych grup partyzanckich w skali całej Lubelszczyzny. Styl dowodzenia „Jastrzębia” cechowały ogromny dynamizm i brawura. Pomimo młodego wieku był w stanie pociągnąć za sobą starszych i bardziej doświadczonych towarzyszy walki.
[wp_ad_camp_4]
W czasie akcji wykorzystywał często zdobyczny transport samochodowy, co umożliwiało mu przeprowadzenie kilku uderzeń w ciągu jednego dnia, nierzadko w miejscowościach odległych od siebie o dziesiątki kilometrów. Dzięki dobrej znajomości języka rosyjskiego występował niejednokrotnie w przebraniu oficera NKWD lub Armii Czerwonej, co pozwalało uzyskać element zaskoczenia przy spotkaniach z grupami operacyjnymi, czy w czasie rozbrajania posterunków MO. Cechowała go dbałość o podkomendnych i ludność cywilną. W oddziale panowała wojskowa dyscyplina, prowadzono rozliczenia finansowe, udzielano także zapomóg krewnym osób aresztowanych czy konspiratorom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej. Blisko współpracował z oddziałami: Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Stefana Brzuszka „Boruty”, WiN Józefa Struga „Ordona” oraz Zdzisława Brońskiego „Uskoka”.
Na czele grupy przeprowadził wiele spektakularnych akcji, wśród których należy wymienić m.in. opanowanie Parczewa (5 lutego 1946 r.), zatrzymanie i internowanie rodziny Bolesława Bieruta (18 lipca 1946 r.), rozbicie PUBP we Włodawie z którego uwolniono ok. 70 więźniów (22 października 1946 r.), czy udział w ataku połączonych oddziałów radzyńskiego i włodawskiego WiN na Radzyń Podlaski (31 grudnia 1946 r.). „Jastrząb” został ciężko ranny 3 stycznia 1947 r. w Siemieniu koło Parczewa, w czasie szturmu na budynek zajmowany przez grupę ochronno-propagandową Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zmarł po dwóch godzinach, podczas transportu na konspiracyjną kwaterę. Został pochowany potajemnie przez członków Rejonu I Obwodu WiN Radzyń Podlaski na cmentarzu w Siemieniu.
tv.wlodawa.net/IPN
masz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
W 2009 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Szczątki Leona Taraszkiewicza wydobyto 28 listopada 2016 r. w czasie prac ekshumacyjnych na cmentarzu parafialnym w Siemieniu. Informację o ich identyfikacji podano do publicznej wiadomości 21 kwietnia 2017 r.
Źródło: UW w Lublinie. Autor biogramu – Artur Piekarz, pracownik Oddziałowego Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN w Lublinie
Godną naśladowania postawą wykazała się 31-letnia mieszkanka gm. Wyryki, która znalazła portfel z dokumentami i przyniosła go na Policję. Dzięki właściwej reakcji uczciwej kobiety, znalezione rzeczy trafiła do właścicielki, która jakiś czas temu zgłosiła na Policji kradzież tych przedmiotów.
Wczoraj po południu 31-letnia mieszkanka Włodawy znalazła portfel leżący na chodniku przy ul. Chełmskiej w rejonie przystanku autobusowego Wewnątrz znajdowały się dokumenty: dowód osobisty, prawo jazdy, karta bankomatowa i inne przedmioty należące do mieszkanki Lublina.
Kobieta wraz ze znalezionym portfelem udała się do Komendy Powiatowej Policji we Włodawie gdzie przekazała go policjantom. Jak się okazało rzeczy te zostały wcześniej zgłoszone jako skradzione na Komisariacie Policji w Lublinie. Postawa mieszkanki gm. Wyryki niewątpliwie zasługuje na miano godnej naśladowania. Dzięki jej właściwemu zachowaniu odnalezione rzeczy z powrotem trafią do właścicielki.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej