Włodawscy kryminalni podczas jednej ze swoich realizacji dokonali przeszukania pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych użytkowanych przez 29-latka z gm. Hanna. W efekcie policjanci znaleźli i zabezpieczyli 21 sztuk roślin konopi indyjskich. Rośliny znajdowały się w fazie kwitnienia, uprawione były w donicach pod namiotem, a najwyższe mierzyły ponad metr. Kryminalni zabezpieczyli też specjalistyczny sprzęt służący do ich uprawy: lampy, wentylatory, programator i namiot.
Stróże prawa zatrzymali 29-latka za zajmowanie się nielegalnym procederem. Śledczy przedstawili mężczyźnie zarzuty uprawy konopi innych niż włókniste oraz posiadanie przyrządów służących do niedozwolonego wytwarzania środków odurzających. Prokuratura Rejonowa w Parczewie zadecydowała o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci dozoru Policji. 29-latkowi grozi nawet do 3 lat więzienia.
Działania strażaków polegały na zabezpieczeniu pojazdu. W akcji brały również udział JRG Włodawa oraz zespół ratownictwa medycznego. Nikt z uczestników kolizji nie odniósł obrażeń
Kolejny raz policyjny stermotorzysta udzielił pomocy osobom, które potrzebowały pomocy na wodzie. Mundurowy podczas ulewnego deszczu z gradem pomógł wydostać się na brzeg 4 kobietom wzywającym pomocy, którym silny wiatr przemieszczał na środek jeziora rowerek wodny, a woda zaczęła wlewać się do środka. Bez wątpienia szybka reakcja mundurowego zapobiegła tragedii.
Kolejny raz sierż. szt. Jacek Borsuk z OPP w Lublinie, który został delegowany do pełnienia służby w Okunince, interweniował widząc zagrożenie. Policjant podczas patrolu jeziora zauważył ok. 400 metrów od brzegu rowerek wodny, a na nim cztery młode kobiety wzywające pomocy. Sytuacja wyglądała poważnie, ponieważ panowały bardzo złe warunki atmosferyczne, wiał silny wiatr i padał ulewny deszcz z gradem. Wiatr przemieszczał na środek jeziora urządzenie wodne, które zaczęło nabierać wody.
Policjant widząc niebezpieczeństwo przystąpił do akcji ratunkowej pomagając kobietom wydostać się z rowerku i przetransportował ich na brzeg. Kobiety były wyraźnie przestraszone i wychłodzone, ale na szczęście nic im się nie stało. To kolejny raz kiedy steromotorzysta zareagował i udzielił pomocy osobom, które znajdowały się w niebezpieczeństwie. Bez wątpienia jego opanowanie, umiejętna ocena sytuacji i szybka pomoc zapobiegły tragedii.
Cztery rozbite pojazdy to efekt zdarzenia drogowego, do którego doszło wczoraj na w m. Ludwin. Do szpitala trafiła jedna osoba. Fala zderzeń pojazdów rozpoczęła się od nie zachowania bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu przez 21-letniego kierowcę mercedesa.
Łęczyńscy mundurowi wyjaśniają okoliczności zdarzenia drogowego z udziałem czterech pojazdów, do którego doszło wczoraj po godz. 17:00 na drodze wojewódzkiej w miejscowości Ludwin. Wstępnie policjanci ustalili, że 21-letni mężczyzna jadący mercedesem nie zachował bezpiecznej odległości od poprzedzającej go toyoty, w konsekwencji czego najechał na tył pojazdu. W wyniku siły uderzenia kierujący toyotą uderzył w tył suzuki, zaś suzuki zderzyło się ze skodą.
Policjanci ustalili, że kierowcy byli trzeźwi. Z uwagi na uszkodzenia pojazdów funkcjonariusze zatrzymali dowody rejestracyjne pojazdów uczestniczących w zdarzeniu drogowym. Na miejscu niezbędna była pomoc pogotowia ratunkowego. Wskutek doznanych obrażeń jedna osoba trafiła do szpitala. Dokładne okoliczności zdarzenia wyjaśniają policjanci.
Policjanci zabrali błąkającego się w Okunince owczarka niemieckiego. Pies nakarmiony i napojony spędził noc we włodawskiej komendzie. Dzięki mediom społecznościowym informacja dotarła do jego właścicieli z gm. Włodawa. Właściciel zobowiązali się do zabrania swojego pupila. Policjanci przypominają, że niezachowanie zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierząt jest wykroczeniem. Apelujemy również o umieszczanie adresówek na obrożach, które w przypadku zaginięcia zwierzęcia umożliwią szybkie dotarcie do właścicieli, a psom oszczędzi to stresu związanego z rozłąką z właścicielami.
W sobotę wieczorem policjanci pełniący służbę w Okunince nad Jeziorem Białym zauważyli zdezorientowanego owczarka niemieckiego, który błąkał się po okolicy. Pies miał obrożę ale nie miał ani adresówki ani zamieszczonych innych danych mogących pomóc w ustaleniu właściciela. Policjanci przewieźli go do włodawskiej komendy, nakarmili i napoili. Do poszukiwań właściciela włączono lokalne portale i media społecznościowe. Tak informacja dotarła do właścicieli psa, którzy rano skontaktowali się z dyżurnym włodawskiej komendy. Z relacji wynikało, że pies uciekł im z domu w gm. Włodawa – mieli nadzieję że po jakimś czasie sam wróci.
Policjanci przypominają, że niezachowanie zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierząt jest wykroczeniem. Apelujemy również o umieszczanie na psich obrożach adresówek, które w przypadku zaginięcia zwierzęcia umożliwią szybkie dotarcie do właścicieli, a psom oszczędzi to stresu związanego z rozłąką z właścicielami.
UOKiK nałożył 200 tys. zł kary na przedsiębiorców zajmujących się dowozem uczniów. Firmy w niedozwolony sposób wpływały na wyniki zamówień publicznych. Sprawa dotyczy przedsiębiorców z Małopolski. Jak podaje UOKiK, są to: Firma Transportowo Turystyczna „Jakubas” Krystyna Jakubas, Firma Transportowo Usługowa Magdalena Jakubas i Euro Bus Marek Jakubas.
Z informacji zgromadzonych przez urząd wynika, że wspólnie usiłowali wpłynąć na wynik 10 zamówień publicznych, z czego w sześciu przypadkach osiągnęli swój cel. Zamawiającymi były małopolskie gminy: Łapanów, Nowy Wiśnicz, Łapsze Niżne i Wojnicz, a także placówki edukacyjne: Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Zespół Szkół im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Woli Dębińskiej i Gimnazjum Gminne nr 2 im. Komisji Edukacji Narodowej w Zaborzu.
Według UOKiK przedsiębiorcy stosowali mechanizm rozstawiania i wycofywania ofert. Jeżeli ich propozycje były najkorzystniejsze, wówczas zwycięzca przetargu rezygnował z podpisania umowy. Nie dostarczał brakujących dokumentów, np. licencji przewoźnika czy zaświadczenia z CEIDG. Celem takiego działania był wybór drugiej, droższej propozycji innego uczestnika zmowy.
"Mechanizm rozstawiania i wycofywania ofert to najczęstsza forma zmowy przetargowej. Apeluję do organizatorów przetargów o zwracanie uwagi na tego typu sytuacje. Przypominam również przedsiębiorcom, że jest to działanie niezgodne z prawem i zagrożone sankcją finansową ze strony Prezesa Urzędu w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu, zaś poszkodowani mogą domagać się od nich odszkodowania przed sądem" – komentuje prezes UOKiK Tomasz Chróstny. Prezes UOKiK nałożył na uczestników porozumienia kary w łącznej wysokości prawie 200 tys. zł. Decyzja nie jest prawomocna. Przysługuje od niej odwołanie do sądu.
Policjanci interweniowali wobec pijanego i agresywnego mężczyzny w jednym z lokali gastronomicznych w Okunince. Mundurowi doprowadzili awanturnika do włodawskiej komendy, bo nie chciał podać danych. Okazało się, że jest to 26-latek z Radzynia Podlaskiego, który jest poszukiwany i ma do odbycia pół roku kary więzienia.
W czwartek około godz.12:30 jeden z właścicieli lokali gastronomicznych w Okunince poprosił włodawską komendę o przeprowadzenie interwencji. Z relacji zgłaszającego wynikało, że nietrzeźwy klient zaczepia innych klientów i nie chce opuścić lokalu. Policjanci udali się na miejsce i potwierdzili zgłoszenie. Mężczyzna ubrany w same bokserki zaczepiał innych ludzi, był przy tym bardzo agresywny i wulgarny. Na dodatek nie chciał podać danych personalnych dla policjantów.
Mundurowi doprowadzili więc awanturnika do włodawskiej komendy, gdzie dyżurna ustaliła, że 26-latek z Radzynia Podlaskiego jest od ponad dwóch miesięcy osobą poszukiwaną. Mężczyzna ma na swoim koncie jazdę w stanie nietrzeźwości, za co teraz na pół roku trafi do więzienia.
W zaparkowane auto mieszkańca Włodawy wjechał rowerzysta uszkadzając go i odjechał. Sprawca zdarzenia myślał, że uniknie odpowiedzialności. Nie byłoby w tym nic nietypowego, gdyby nie telefon, który zostawił na dachu pojazdu. 38-letni rowerzysta, jak się później tłumaczył policjantom, po prostu się zagapił. Badanie alkomatem wykazało, że miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu.
Wczoraj wieczorem włodawski dyżurny otrzymał dość nietypowe zgłoszenie. Około godz. 20:30 przyszedł mieszkaniec Włodawy, który powiadomił nas o kolizji. Z relacji zgłaszającego wynikało, że rowerzysta wjechał w jego zaparkowane auto. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że na dachu opla zostawił swój telefon i odjechał.
38-latek z Włodawy przyznał się policjantom, że podczas jazdy rowerem zagapił się i uderzył w zaparkowany pojazd m-ki Opel Astra. To jednak nie koniec przewinień 38-letniego włodawianina, bo badanie alkomatem wykazało, że miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. Została pobrana od niego krew do analizy. Mężczyzna odpowie za swoje postępowanie przed sądem.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej