Za oszustwo odpowie 40-letni mieszkaniec Lublina, który posługując się podrobionym dyplomem ratownika medycznego zatrudnił się w służbie zdrowia. Wielokrotnie jeździł karetką pogotowia, mając w dodatku orzeczone zakazy prowadzenia pojazdów. Dzisiaj zostaną mu przedstawione zarzuty oszustwa, posługiwania się podrobionym dokumentem oraz niestosowania się do zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Mężczyzna zostanie doprowadzony do prokuratury z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego.
40-letniego mieszkańca Lublina zatrzymali w środę w Chełmie policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą. W chwili zatrzymania mężczyzna kierował samochodem marki Opel Vectra, mając trzy aktualne zakazy prowadzenia pojazdów. Funkcjonariusze ustalili, że mężczyzna w marcu bieżącego roku zatrudnił się w jednej z placówek służby zdrowia w Chełmie jako ratownik medyczny.
[wp_ad_camp_4] Posługiwał się przy tym podrobionym dyplomem potwierdzającym kwalifikacje zawodowe, a także podawał nieprawdziwe informacje odnośnie wcześniejszych swoich doświadczeń związanych z tym zawodem. Okazało się także, że fałszywy ratownik wielokrotnie kierował karetką pogotowia mając orzeczone zakazy prowadzenia pojazdów. Dzisiaj zostaną mu przedstawione zarzuty oszustwa, posługiwania się podrobionym dokumentem oraz niestosowania się do zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Zostanie też doprowadzony do prokuratury z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego. Grozi mu za to kara pozbawienia wolności do lat 8.
Funkcjonariusze zabezpieczyli prawie 27 kg suszu i krajanki tytoniowej, nielegalnie wytwarzane papierosy oraz sprzęt do ich wytwarzania. Towar został znaleziony u 71 latki z gminy Hańsk, gdyby trafił na rynek Skarb Państwa straciłby ponad 13 500 złotych. Włodawscy policjanci działali wspólnie z funkcjonariuszami KAS.Wczoraj funkcjonariusze przeszukali budynki i posesję 71-latki z gminy Hańsk. Znaleźli i zabezpieczyli tam prawie 27 kg suszu tytoniowego i krajanki, papierosy wytwarzane domową metodą oraz narzędzia do ich wyrobu. Gdyby nielegalny towar trafił na rynek, wartość uszczuplenia Skarbu Państwa wyniosłaby ponad 13 500 złotych.
Kobieta została zatrzymana i przewieziona do urszulińskiego komisariatu. Tam policjanci przedstawił jej zarzuty dotyczące nielegalnego wytwarzania papierosów i posiadania tytoniu bez polskich znaków akcyzy. Kobiecie może grozić wysoka grzywna oraz kara pozbawienia wolności do roku.
Zabezpieczenie nielegalnego towaru to wynik działań włodawskich krymilanych zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej oraz funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej.
Włodawscy policjanci wspólnie z funkcjonariuszami Krajowej Administracji Skarbowej w efekcie przeszukania w miejscu zamieszkania 60-latka z gminy Hańsk znaleźli prawie pół tysiąca paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy. Gdyby kontrabanda trafiła na rynek, Skarb Państwa straciłby z tego powodu prawie 9 000 złotych.
W piątek włodawscy policjanci do walki z Przestępczością Gospodarczą i Korupcją prowadzili wspólne działania z Krajową Administracją Skarbową z Białej Podlaskiej. W trakcie akcji funkcjonariusze dokonali przeszukania miejsca zamieszkania mieszkańca gminy Hańsk.
[wp_ad_camp_4]
W efekcie mundurowi znaleźli i zabezpieczyli prawie pół tysiąca paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy. Gdyby kontabanda trafiła na rynek wartość uszczuplenia Skarbu Państwa wyniosłaby prawie 9 000 złotych. Za wykroczenie skarbowe 60-latkowi grozi wysoka kara grzywny.
Kawa, która nie ma aromatu? Cytryna, którą można jeść bez skrzywienia ust, bo nie odczuwa się jej kwasoty? Takie objawy mogą świadczyć o COVID-19. Utrata węchu lub smaku zostały uznane przez Światową Organizację Zdrowia za jeden z charakterystycznych objawów zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Jest kilka hipotez, które mogą wyjaśniać pojawienie się tego symptomu. Definitywnej odpowiedzi jednak wciąż nie ma. Z pewnością jednak nie jest to efekt pobrania wymazu z nosogardzieli.
- Nagła, częściowa, a niekiedy całkowita utrata węchu, inaczej anosmia, jest u niektórych osób pierwszym lub jednym z pierwszych, a czasem nawet jedynym z odczuwalnych symptomów zakażenia SARS-CoV-2, zgłaszanym najczęściej jeszcze zanim zostanie jeszcze wykonany wymaz. Symptom tego typu, jak wynika z badań obserwacyjnych, występuje u kilkudziesięciu procent osób zakażonych koronawirusem, częściej u kobiet. Wszystko wskazuje na to, że utrata węchu w przebiegu zakażenia koronawirusem jest odwracalna - u niektórych osób węch powraca już po kilku dniach, ale są pacjenci, u których zajmuje to kilka tygodni, a nawet kilka miesięcy – mówi ekspert dr hab. Piotr Rzymski z Zakładu Medycyny Środowiskowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
W sieci krążą informacje, że utrata węchu to nie jest efektem zakażenia koronawirusem, lecz efekt uszkodzeń, do jakich dochodzi podczas pobierania wymazów z jamy nosowej, jednak specjaliści obalają te przypuszczenia.
- Wykwalifikowany personel wie, w jaki sposób pobierać wymazy. Choć samo pobranie nie jest może najprzyjemniejszym doznaniem to jest to procedura rutynowa, szybka, prostsza niż pobranie próbki krwi, a odczuwalne, nieznaczne podrażnienie jamy nosowej bardzo szybko przemija. Wykonanie tej procedury w sposób nieprawidłowy może teoretycznie pogorszyć w sposób krótkotrwały funkcję węchową, ale tego typu sytuacje są niezwykle rzadkie. Podobnie jest z pobieraniem krwi - jeżeli dokonuje go amator to może wyrządzić pacjentowi krzywdę, dlatego zajmują się tym osoby, które wiedzą jak to zrobić, zostały przeszkolone – tłumaczy ekspert.
Skąd bierze się utrata węchu u chorych na COVID-19?
Odpowiedź na to pytanie próbują znaleźć naukowcy na całym świcie, także w Polsce.
„Nabłonek węchowy jamy nosowej jest prawdopodobnym miejscem zwiększonego wiązania SARS-CoV-2. Liczne nieneuronalne typy komórek obecne w nabłonku węchowym i dwa receptory gospodarza, proteazy ACE2 i TMPRSS2, ułatwiają wiązanie, replikację (namnażanie się – przyp. red.) i akumulację (gromadzenie się drobinek – przyp. red.) SARS-CoV-2. Może to być mechanizm leżący u podstaw ostatnio zgłoszonych przypadków zaburzeń węchu u pacjentów z COVID-19” – czytamy w pracy prof. Rafała Butowta z Katedry Biologii i Biochemii Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Publikacja ukazała się w marcu tego roku w amerykańskim czasopiśmie „ACS Chemical Neuroscience”.
Wbrew obiegowym opiniom utrata smaku i węchu jest inna w przypadku choroby COVID-19 niż wtedy, gdy rozwija się grypa lub przeziębienie. Wtedy bowiem też może dojść do zaburzeń tych zmysłów. Odmienność pomiędzy anosmią w COVID-19 a innych chorobach rozwijających się w drogach oddechowych pozwala lepiej odróżnić zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 od innych infekcji na podstawie samych objawów. Przy czym szereg objawów COVID-19 jest takich samych jak w innych chorobach, np. kaszel czy duszność mogą występować także w grypie czy zapaleniu krtani, wysoka gorączka w szeregu rozmaitych infekcji.
„Kiedy rozwija się choroba COVID-19, utrata węchu jest nagła i poważna. Nos przy tym zwykle nie jest zablokowany i cieknący, a większość chorych nadal jest w stanie swobodnie oddychać (spłycenie oddechu występuje w bardziej zaawansowanym rozwoju stadium COVID-19). Dzieje się tak dlatego, ponieważ koronawirus SARS-CoV-2 wpływa w górnych drogach oddechowych na nerwy przewodzące zmysły smaku i węchu. Stąd ich porażenie jest większe niż w przypadku przeziębienia oraz grypy”- tłumaczy prof. Carl Philpott z University of East Anglia na łamach pisma „Rhinology”
Pamiętajmy też, że nie zawsze w przebiegu COVID-19 musi wystąpić utrata węchu, a także o tym, że pogorszenie funkcji węchowej nie musi być jednoznaczne z zakażeniem SARS-CoV-2. Pogorszenie węchu może wystąpić również w przebiegu innych infekcji układu oddechowego, choć najczęściej jest to rezultat zapchanego katarem nosa. Z kolei nieżyt nosa nie jest na ogół kojarzony z COVID-19, choć u niektórych pacjentów również jest obserwowany.
- Z powodu tego wszystkiego, by potwierdzić zakażenie SARS-CoV-2, musimy wykonać test diagnostyczny, bo posługując się tylko i wyłącznie obrazem klinicznym łatwo o postawienie błędnej diagnozy, a to może mieć później wpływ na nasze zachowania i rozprzestrzenianie się wirusa. Badanie nie jest inwazyjne i to nie ono przyczynia się do utraty węchu. Apeluję, byśmy nie bali się jego pobrania i nie ignorowali niepokojących objawów – podkreśla dr Rzymski.
A ponieważ trwa pandemia, konieczne jest też co do zasady ograniczanie bezpośrednich kontaktów oraz izolacja w razie niepokojących sygnałów świadczących infekcji, także wtedy, gdy nie mamy laboratoryjnego potwierdzenia zakażenia SARS-CoV-2.
Dziś na stronie stronie internetowej Starostwa Powiatowego we Włodawie ukazało się w formie skanu stanowisko Zarządu Powiatu we Włodawie, które jest odpowiedzią na List Otwarty Burmistrza Włodawy z 16 listopada 2020 r. skierowanego do Andrzej Romańczuk Starosta włodawski i Teresa Szpilewicz Dyrektor SPZOZ we Włodawie. Starosta sam jednak na list otwarty Burmistrza Miasta Włodawa Wiesława Muszyńskiego (ŁNS/Lewica/SLD/Razem) nie odpowiedział, ale jako Zarząd Powiatu w składzie Andrzej Romańczuk (PSL), Tomasz Jan Korzeniewski (ŁNS), Edward Łągwa (ŁNS/SLD), Adam Panasiuk (PSL), Marian Kupisz (PSL). Niżej przedstawiamy odskanowaną treść stanowiska Zarządu Powiatu, ponieważ na stronie www starostwa, pracownicy odpowiedzialni za kontakt z mediami, takich rzeczy nie potrafią poprawnie wykonać. Liczymy, że to się szybko zmieni.
[wp_ad_camp_4]
Pomimo tego raz jeszcze dziękujemy Burmistrzowi za cenne rady i wskazówki. Jeżeli w istocie zależy Burmistrzowi tak bardzo na dobru szpitala, w każdej chwili możne udzielić wsparcia: finansowego, rzeczowego, merytorycznego, a nawet w postaci wolontariatu. Może wtedy, naocznie widząc oddanie i ogrom pracy całej załogi lecznicy, który tak strasznie w Liście docenia, zrozumie, że problemy szpitala nie są spowodowane przez powiat, ale wynikają z rozwiązań systemowych oraz braku właściwego finansowania przez państwo.
Na tymczasowej stronie www Urzędu Miasta Włodawa został opublikowany skan listu otwartego Burmistrza Włodawy Wiesława Muszyńskiego do Starosty Włodawskiego Andrzeja Romańczuka oraz Dyrektor SPZOZ Włodawa Teresy Szpilewicz. W liście tym czytamy, że Burmistrz miasta Włodawy, jest zaniepokojony narastającym zagrożeniem bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców Włodawy. Wspomina o licznych apelach mieszkańców Włodawy i powiatu, które pozostawały bez echa, oraz na notoryczne problemy włodawskiej lecznicy.
Częstą odpowiedzią ze strony dyrekcji SPZOZ we Włodawie na zgłaszane uwagi i problemy pod adresem przychodni i szpitala we Włodawie, było notoryczne oskarżanie każdego kto to próbował naświetlić problem o "hejt na szpitalu" o czym mogliśmy się przekonać na jednej z sesji Rady Powiatu w Włodawie.
Niżej przedstawiamy odskanowaną treść listu Burmistrz, ponieważ na stronie www miasta, pracownicy odpowiedzialni za kontakt z mediami, takich rzeczy nie potrafią poprawnie wykonać. Liczymy, że to się szybko zmieni.
W związku z licznymi apelami mieszkańców Włodawy, zwracam się do. Starosty włodawskiego Pana Andrzeja Romańczuka oraz Dyrektora szpitala Pani Teresy Szpilewicz o wprowadzenie natychmiastowych działań naprawczych.
Życie ludzkie jest wartością nadrzędną. Żadne sytuacje nadzwyczajne, żadne ograniczenia spowodowane epidemią nie mogą zwalniać z obowiązku ratowania ludzkiego życia. Odesłanie walczącego o życie człowieka jest niehumanitarne i niegodziwe. Nie ma wytłumaczenia dla takich praktyk i nie ma na nie zgody.
Dzisiaj zagrożone jest bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców Włodawy i powiatu włodawskiego. Skutki tego mogą być niewyobrażalne. Mieszkańcy mają prawo czuć się bezpieczni, przekonani iż w razie nagłej konieczności zostanie im udzielona pierwsza pomoc medyczna na jedynym w powiecie szpitalnym oddziale ratunkowym.
Apeluje o podjęcie natychmiastowych działań.
Niezbędna jest współpraca z Wojewodą Lubelskim i Narodowym Funduszem Zdrowia. Bez tej współpracy nie będzie znaczącej poprawy sytuacji włodawskiego szpitala, nie zwiększy się ilość personelu oraz środków na jego wynagrodzenia. Szpital musi być prawidłowo zarządzany i nadzorowany przez władze powiatu, a w opinii wielu mieszkańców jego tragiczna sytuacja trwa od wielu lat.
W sobotę włodawscy kryminalni zatrzymali 37-letniego mieszkańca gminy Hańsk. Policjanci realizując posiadane informacje znaleźli i zabezpieczyli w miejscu zamieszkania mężczyzny ponad 30 gramów zbrylowanej substancji, która po wstępnych badaniach wykazała właściwości mefedronu.
[wp_ad_camp_4] Tego samego dnia śledczy przedstawił mu zarzut posiadania środków odurzających, do czego mężczyzna przyznał się. Zgodnie z Ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii za posiadanie substancji odurzających grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Zbliża się Święto Niepodległości, które było obchodzone w naszej szkole niezwykle uroczyście. W związku z wyjątkową sytuacją Szkolny Festiwal Pieśni Patriotycznej przybrał niekonwencjonalną formę. Uczniowie nagrywali utwory patriotyczne we współpracy z wychowawcami, opiekunami jak również samodzielnie.
Dużym zaangażowaniem wykazał się ks. Jakub Przygrodzki, który przygotowywał niektóre utwory pod kątem technicznym. Dziękujemy wszystkim, którzy przystępując do festiwalu, uczcili święto narodowe.
W piątek, 6 listopada w ramach akcji „Żołnierska Pamięć” żołnierze 19. Dywizjonu Artylerii Samobieżnej w Chełmie udekorowali pomniki i miejsca pamięci żołnierzy poległych w obronie Ojczyzny na terenie powiatu włodawskiego.
Oddając należyty honor rozłożono 100 chryzantem. Kwiaty złożono m.in. na cmentarzu i pod pomnikami we Włodawie, w Sobiborze i w Wytycznie. – Jesteśmy dumni, że w taki sposób możemy zadbać o naszą małą Ojczyznę – napisali żołnierze.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej