Do groźnego wypadku doszło wczoraj w Sosnowicy. Jak ustalili mundurowi kierujący motocyklem marki Suzuki na łuku drogi nie opanował swojego pojazdu. Zjechał na przeciwległy pas ruchu i czołowo zderzył się ze skodą. Motocyklista trafił do szpitala, natomiast podróżujący osobówką nie odnieśli obrażeń. Okazało się, że 20–latek w ogóle nie posiadał prawa jazdy. Badanie alkomatem wykazało, że kierowcy byli trzeźwi.
Wyjątkowym brakiem wyobraźni wykazał się 20–latek, który w słoneczną sobotę wsiadł na motocykl bez prawa jazdy. Jednocześnie może mówić o dużym szczęściu, bo skończyło się na obrażeniach nie zagrażających jego życiu. Mieszkaniec gminy Sosnowica jadąc motocyklem marki Suzuki na łuku jezdni stracił nad nim panowanie. Jego jednoślad zjechał na przeciwległy pas drogi i czołowo zderzył się ze skodą. W aucie podróżował 45–latek ze swoją 9–letnią córką. Podróżujący osobówką nie odnieśli obrażeń. Natomiast motocyklista z obrażeniami ciała trafił do szpitala. Badanie alkomatem wykazało, że obaj kierujący byli trzeźwi.
Po sprawdzeniu w policyjnej bazie okazało się, że 20–latek w ogóle nie posiada prawa jazdy, a jego pojazd nie posiada obowiązkowego ubezpieczenia. Nieodpowiedzialny młody mężczyzna poniesie też konsekwencje za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym.
Policjanci apelują o rozsądek i wyobraźnie. Bezmyślna decyzja, aby zasiąść za kierownicą motocykla nie mając uprawnień, by nim kierować następnym razem może skończyć się tragicznie.
23-latek z gm. Włodawa wtargnął do mieszkania 26-latki, uszkodził drzwi wejściowe i ścianę, przebił opony i uszkodził lampę w zaparkowanym samochodzie marki Volkswagen Passat oraz wszczął awanturę z przebywającymi tam osobami. Następnie z ranami dłoni trafił do szpitala. Wczoraj usłyszał zarzuty zniszczenia mienia, naruszenia nietykalności oraz naruszenia miru domowego. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
W sobotnią noc do mieszkania 26-latki z gm. Włodawa wtargnął nietrzeźwy 23-latek. Mężczyzna był bardzo agresywny, nie reagował na prośby 26-latki o opuszczenie mieszkania. Zaczął szarpać, uderzać i wyzywać zarówno 26-latkę, jak również jej znajomego, wyrwał listwę w drzwiach i z impetem zamknął drzwi uszkadzając je. Po chwili okazało się, że zaparkowany przed domem pojazd marki Volkswagen Passat ma przebite opony i uszkodzony klosz lampy. Policjanci ustalili, że 23-latek demolując auto zranił się w dłoń i trafił na oddział chirurgiczny włodawskiego szpitala. Tam powiedział, że został pobity.
33-letni właściciel auta oszacował straty na kwotę 800 zł. Uszkodzone drzwi i ścianę 26-latka wyceniła na 1000 zł. 23-latek został zatrzymany i usłyszał zarzuty zniszczenia mienia, naruszenia nietykalności oraz naruszenia miru domowego. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Wczoraj na poczet grożącej kary zatrzymano od 23-latka mienie w wysokości 1000 zł.
Mieszkańcy Stalowej Woli narzekali, a we Włodawie nadal narzekają, że paliwo na stacjach w mieście jest za drogie, że brakuje konkurencji. Władze miasta Stalowej Woli zareagowały, budując własną stację benzynową.
20 marca Lucjusz Nadbereżny prezydent Stalowej Woli oficjalnie otworzył należącą do samorządu tego miasta stację paliw. Jest ona otwarta całą dobę i bezobsługowa (płaci się za pomocą tzw. tankomatu). Za litr benzyny Pb 95 i oleju napędowego kierowcy zapłacą około 40 gr mniej niż na stacjach konkurencyjnych w tym mieście.
– Cena taka możliwa jest dzięki zmniejszonej marży oraz bardzo korzystnych stawkach uzyskanych w postępowaniu przetargowym. Dzięki systemowi samoobsługi mieszkańcy mogą liczyć na konkurencyjne ceny paliw dobrej jakości. Dostawcą paliw do naszej stacji jest PKN Orlen. Ponadto docelowo system bezobsługowy nie będzie generował tzw. kosztów osobowych, które również przekładają się na finalną cenę paliwa – wyjaśnia Anna Pasztaleniec, prezes miejskiej spółki MZK, zarządzającej stacją.
– W przeddzień wiosny ogłaszamy prawdziwą odwilż wyczekiwaną od lat w Stalowej Woli – odwilż na rynku cen paliw – mówił podczas otwarcia stacji prezydent Nadbereżny. - Wśród mieszkańców panuje opinia, że w naszym mieście jest najdroższe paliwo, że nieważne na którą stację się pojedzie, są te same dużo wyższe niż nawet w okolicznych miejscowościach ceny paliw i nie ma konkurencji.
Jak podkreślił włodarz miasta, ten temat pojawiał się w dyskusjach mieszkańców od dawna. – Nie ukrywam, że dzisiaj mam dużą satysfakcję, bo po 12 latach, kiedy rozpoczął się w Stalowej Woli społeczny protest „Zabij ceny paliw, zanim one…”, dzięki olbrzymiemu zaufaniu społecznemu mieszkańców mogliśmy wspólnie z MZK podjąć decyzję, która wymagała determinacji i odwagi, by utworzyć miejską stację paliw w Stalowej Woli – dodał Lucjusz Nadbereżny.
Miejska stacja paliw powstała w miejscu starej, zapewniającej paliwo do pojazdów Miejskiego Zakładu Komunalnego. Wyposażona jest w sześć dystrybutorów, przy których tankować można benzynę bezołowiową Pb 95, olej napędowy i płyn AdBlue do oczyszczania spalin, a także dystrybutorowy płyn do spryskiwaczy. Przy każdym stanowisku dostępne są kosze na śmieci i myjki do szyb samochodowych. Klienci korzystać mogą również z darmowego kompresora, a także za drobną opłatą z odkurzacza do czyszczenia wnętrza pojazdów i ciśnieniowej myjki do tapicerki samochodowej.
Za zatankowane paliwo kierowcy płacą w specjalnym urządzeniu przypominającym bankomat. Jest to urządzenie intuicyjne, które informuje pisemnie i dźwiękowo, jak przejść kolejne kroki tankowania. Tankomat dostosowany jest do transakcji zarówno w systemie gotówkowym, jak i bezgotówkowym (karta płatnicza), przy czym minimalna kwota, za którą można zatankować wynosi 10 zł.
[wp_ad_camp_4]
Podczas transakcji gotówkowych, w przypadku gdy usługa zakończy się koniecznością wydania „reszty”, klient otrzyma bon – do ponownego wykorzystania na miejskiej stacji, ważny przez 30 dni. Po ponownym włożeniu paragonu urządzenie dokona odczytu kodu kreskowego i odblokuje dystrybutor. W ten sposób można będzie odzyskać pieniądze z poprzedniej transakcji, tankując dowolny asortyment dostępny na stacji.
Jak informuje prezes MZK, przez pierwszy miesiąc każdy klient może liczyć na pomoc przy tankowaniu. W godzinach od 7.00 do 21.00 pracownicy obsługi stacji będą prowadzić instruktaż tankowania i korzystania z terminala płatniczego. Regulamin wraz z instrukcją transakcji płatniczych wywieszony jest również na samym urządzeniu.
Obok stacji, w budynku administracyjnym Zakładu Komunikacji Miejskiej mieści się również Biuro Obsługi Stacji. Czynne jest od poniedziałku do piątku w godzinach 7-15. Tam też dla klientów stacji dostępne są toalety, dostosowane dla potrzeb osób niepełnosprawnych.
Funkcjonariusze z Państwowej Straży Rybackiej wspólnie z policjantami z Parczewa zatrzymali 52–latka. Mężczyzna w miejscu swojego zamieszkania posiadał nielegalnie pozyskane tusze dzikich zwierząt. Wcześniej próbował uniknąć kontroli strażników. Uciekając rozbił swój samochód na drzewie. Badanie alkomatem wykazało, że był w stanie po użyciu alkoholu.
Do zdarzenia doszło w piątkowy poranek. Dyżurny parczewskiej jednostki odebrał zgłoszenie, że w miejscowości Mosty, mężczyzna uciekając przed funkcjonariuszami Państwowej Straży Rybackiej rozbił swój samochód na drzewie. Policjanci którzy pojechali na miejsce zastali właściciela pojazdu marki Volkswagen Bora. Był to mieszkaniec gminy Podedwórze.
Badanie alkomatem wykazało, że znajdował się w stanie po użyciu alkoholu. Z uwagi na podejrzenie, że mężczyzna mógł zajmować się nielegalnym procederem jakim jest kłusownictwo policjanci postanowili przeszukać posesję 52-latka. Przypuszczenia mundurowych okazały się trafne. Na terenie jego posesji ujawniono i zabezpieczono czaszki łosia i jelenia wraz z porożem. Ponadto policjanci znaleźli tusze dzikich zwierząt.
Mężczyzna został zatrzymany i trafił na komendę. Wkrótce usłyszy zarzutu z Ustawy o prawie łowieckim. Za popełnione przestępstwo grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności. Odpowie też za wykroczenie jakim jest prowadzenie pojazdu znajdując się w stanie po użyciu alkoholu.
Wczoraj mieszkańcy Włodawy odebrali kilka telefonów z nieznanych numerów z informacjami, że policjanci są w posiadaniu ich dokumentów na które mogą zostać zaciągnięte kredyty. Za każdym razem telefonowano do starszych osób na telefony stacjonarne. Mężczyzna przedstawiający się jako policjant poinformował osoby do których dzwonił, że są na liście u przestępców, którzy mogą się włamywać na ich osobiste konta i zaciągać kredyty.
Wskazał również, że w celu potwierdzenia tych informacji mogą niezwłocznie zadzwonić na Policję. Na szczęście potencjalne ofiary oszustów zachowały czujność i nie dały się „wkręcić” w dalszą rozmowę ani też nie przekazały żadnych szczegółowych danych, a tym bardziej żadnych pieniędzy zaś o zdarzeniach powiadomili włodawskich policjantów.
Policjanci ponownie apelują o ostrożność. Nie zawsze tego typu sytuacje mają tak szczęśliwy finał – wystarczy jednak zachować trzeźwy umysł, nie ulec emocjom i przede wszystkim potwierdzić informacje u rodziny i bliskich dzwoniąc na posiadane przez nich a nie wskazane przez oszustów telefony. Najlepiej też osobiście udać się na Policję i przekazać informacje o potencjalnych oszustach.
PAMIĘTAJMY!!
Sposób postępowania oszustów jest w każdym przypadku podobny. Sprawcy nawiązują telefonicznie kontakt z wytypowanymi osobami i zwracają się z pilną prośbą o zgromadzenie i przekazanie pieniędzy. By wzbudzić zaufanie podają się za policjantów, członków rodziny i znajomych, umiejętnie prowadzą rozmowę i uzyskują niezbędne informacje do dalszego uwiarygodnienia rozmowy. Powody wymagające nagłej „pomocy” finansowej są przeróżne.
Najczęściej pieniądze mają pomóc w uniknięciu konsekwencji po np. wypadku. Często, po chwili dzwoni kolejny przestępca podający się za „policjanta” w celu potwierdzenia poprzedniego telefonu albo też rozmówca prosi o nierozłączanie się i wybranie nr alarmowego w celu potwierdzenia przekazanych informacji, a w rzeczywistości prowadzimy tą samą rozmowę tylko z innym oszustem. Po przekazaniu żądanej kwoty wszelki kontakt z przestępcami urywa się a tracący oszczędności całego życia orientują się, że zostali oszukani.
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Apelujemy do osób starszych i ich bliskich by pamiętać o następujących zasadach :
zachowaj szczególną ostrożność w kontaktach z obcymi;
nie ufaj osobom, które przez telefon podają się za Twoich bliskich;
nie wpuszczaj do domu osób nieznajomych; nie wąchaj oferowanych w drzwiach perfum, nie informuj, że jesteś sam/sama w domu,
nigdy nie przekazuj pieniędzy osobom nieznajomym;
nie działaj pod wpływem emocji, daj sobie czas do namysłu i sprawdzenia informacji, w tym celu skontaktuj się z
rodziną i zweryfikuj informacje; w przypadku braku kontaktu zadzwoń na Policję,
nie udzielaj przez telefon żadnych informacji dotyczących danych osobowych, posiadanej gotówki, numerów kont bankowych, haseł do nich itp;
w przypadku osób podających się za przedstawicieli instytucji zawsze żądaj legitymacji lub identyfikatora lub potwierdzaj dane przedstawiciela w konkretnej instytucji – dzwoń wówczas ze swojego telefonu;
nie informuj nikogo kiedy odbierasz emeryturę lub rentę albo inne świadczenia,
zapamiętaj jak najwięcej szczegółów dotyczących wyglądu i zachowania osoby, która wzbudza Twój niepokój a w razie jakichkolwiek wątpliwości niezwłocznie powiadom Policję pod numerem 112 albo zgłoś się do najbliższej jednostki. Policjanci sprawdzą każdy taki sygnał.
Pamiętajmy również o tym, że funkcjonariusze Policji nie informują o prowadzonych przez siebie sprawach telefonicznie, nie angażują osób postronnych w nagłe „akcje” i nigdy nie proszą o wypłacenie lub zebranie wszelkiej gotówki i przekazanie pieniędzy nieznanym osobom.
Mieszkaniec gm. Wyryki zostawił wieczorem ciągnik z narzędziami w lesie – rano już go tam nie znalazł. Po śladach dotarł do jednego z gospodarstw, gdzie porzucono traktor, a o zdarzeniu powiadomił policję. Policjanci zatrzymali amatora "terenowej" jazdy. Wczoraj 27-latek usłyszał zarzuty krótkotrwałego użycia pojazdu. Zgodnie z kodeksem karnym za ten czyn grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
Na 37 tys. zł wycenił straty 48–latek z gm. Wyryki, który poprzedniego dnia po pracy w lesie w rejonie Suchawy zostawił swój ciągnik. Gdy rano przyjechał do pracy już go tam nie znalazł. Po śladach dotarł w okolicę jednego z gospodarstw – tam co prawda stwierdził, że jego ciągnik jest na miejscu ale nie ma już tam ani dokumentów ani pozostawionych narzędzi. O całym zdarzeniu powiadomił policjantów.
Funkcjonariusze ustalili, że ciągnik zabrał 27-latek, który pojechał nim do domu i po drodze podrzucił też do domu swojego kolegę. 27-latek wyjaśnił, że zobaczył w lesie ciągnik z kluczykami więc postanowił nim pojeździć, a rzeczy których brakuje zapewne pogubił bo jechał dość szybko z otwartą kabiną i ze środka wypadały różne przedmioty.
Mężczyzna został zatrzymany. Wczoraj usłyszał zarzuty krótkotrwałego użycia pojazdu. Zgodnie z kodeksem karnym za ten czyn grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Policjanci zatrzymali 43-latka, który zastawił wnyki w m. Hańsk II, a w swoim miejscu zamieszkania posiadał inne urządzenia kłusownicze, nielegalnie pozyskane mięso oraz poroża. Za zniszczenie mienia oraz kłusownictwo grozi do 5 lat pozbawienia wolności.
Funkcjonariusze Straży Leśnej z Sobiboru powiadomili włodawskich policjantów, że w miejscowości Hańsk II ujawnili zastawione wnyki. W wyniku prowadzonych czynności ustalono, że całą działalność kłusownika zarejestrowały tzw. fotopułapki. Jedną z nich kłusownik zabrał ze sobą, jej wartość funkcjonariusze Straży Leśnej oszacowali na 1500 zł.
W wyniku podjętych działań włodawscy policjanci zatrzymali 43-latka z gm. Hańsk. Podczas przeszukania w jego miejscu zamieszkania znaleziono m.in. urządzenia kłusownicze, poroże oraz skłusowane mięso. Mężczyzna początkowo zaprzeczał, że ma jakikolwiek związek z kłusownictwem oraz kradzieżą fotopułapki.
W sobotę usłyszał zarzuty posiadania i używania urządzeń kłusowniczych oraz zniszczenia fotopułapki. Policjantom wyjaśnił, że nie ukradł żadnej fotopułapki – znalazł ją przypadkiem i zdenerwował się, że ktoś go obserwował i wyrzucił ją do rzeki. Za zniszczenie mienia oraz kłusownictwo grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Obywatelskim ujęciem zakończyła się podróż dla 63-letniego mieszkańca gminy Urszulin, który kierując pojazdem marki Fiat wjechał do rowu. Mężczyzna miał prawie 2,5 promila alkoholu w organizmie. Wkrótce 63-latek za swoje postępowanie odpowie przed Sądem. Do zdarzenia doszło wczoraj po godz. 18:00 w miejscowości Wólka Nadrybska. Dyżurny łęczyńskiej komendy otrzymał zgłoszenie o obywatelskim ujęciu, nietrzeźwego kierującego. Na miejsce natychmiast zostali skierowani policjanci.
Jak się okazało 48-letni mieszkaniec gminy Urszulin podróżujący trasą Nadrybie – Garbatówka zauważył w rowie pojazd marki Fiat Cinquecento, którego kierujący próbował bezskutecznie wyjechać. Czujny obywatel wyczuł woń alkoholu od mężczyzny siedzącego na miejscu kierowcy, uniemożliwił mu dalszą jazdę i wezwał policję.
Funkcjonariusze łęczyńskiej drogówki sprawdzili stan trzeźwości kierującego. Jak się okazało 63-letni mieszkaniec gminy Urszulin miał blisko 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Mundurowi zatrzymali i osadzili nieodpowiedzialnego kierującego w policyjnym areszcie. Wkrótce mężczyzna za swoje postępowanie odpowie przed Sądem. Zgodnie z obowiązującym prawem grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna oraz zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Za uprawę konopi oraz posiadanie i udzielanie substancji odurzających odpowie 31-letni mieszkaniec pow. włodawskiego. Podczas przeszukania jego posesji policjanci ujawnili niemal 200 g. suszu marihuany. Mężczyzna w celu osiągnięcia korzyści majątkowej udzielał też narkotyki innym osobom. Za popełnione przestępstwa grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności. Włodawscy kryminalni podczas działań ukierunkowanych na zwalczanie przestępczości narkotykowej mieli informację, że jeden z mieszkańców gm. Urszulin może posiadać marihuanę.
W celu zweryfikowania tych informacji pojechali pod jeden z adresów. Podczas przeszukania jego miejsca zamieszkania mundurowi ujawnili susz roślinny znajdujący się w różnych miejscach domu, m.in. w ganku i na strychu. Łączna waga zabezpieczonej marihuany to prawie 190 g. Z takiej ilości zabezpieczonej substancji można byłoby sporządzić ponad 760 porcji narkotyków.
Właścicielem niedozwolonych substancji był 31-letni mieszkaniec posesji. Susz marihuany pochodził z własnej uprawy która znajdowała się w rejonie miejsca jego zamieszkania.
W trakcie dalszej pracy z 31-latkiem dodatkowo okazało się, że w celu osiągnięcia korzyści majątkowej udzielał narkotyków innym osobom. Mężczyzna został zatrzymany. Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono od niego pieniądze. Za popełnione przestępstwa grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej