Wczoraj po godzinie 11.00 włodawski dyżurny otrzymał zgłoszenie o zderzeniu 2 pojazdów w Woli Uhruskiej. Policjanci zostali skierowani na miejsce gdzie wstępnie ustalili, że kierujący oplem movano 20-latek z Zamościa zderzył się z 72-latkiem z gminy Wola Uhruska, który podróżował motorowerem.
[wp_ad_camp_4] Do zderzenia doszło w obrębie skrzyżowania ulic Spokojnej i Krzywej podczas wykonywania manewru wyprzedzania przez kierującego oplem. Do szpitala z obrażeniami ciała trafił motorowerzysta. Policjanci ustalają dokładny przebieg zdarzenia i apelują o ostrożność i jazdę zgodną z przepisami podczas poruszania się po drogach.
W środę, 7 października o godz. 10:00 starosta Andrzej Romańczuk zwołał w trybie nagłym telekonferencję dotyczącą aktualnej sytuacji związanej z rozprzestrzenianiem się koronawirusa w powiecie włodawskim. W telekonferencji uczestniczyli niemal wszyscy wójtowie gmin lub osoby przez nich wyznaczone oraz dyrektor SPZOZ we Włodawie i Powiatowy Inspektor Sanepidu. Konferencję prowadził gospodarz – starosta A. Romańczuk.
– Sytuacja epidemiologiczna w powiecie jest na tyle poważna, że trzeba przygotować się na kolejne trudne dni i tygodnie – mówił starosta. Jednocześnie podkreślił znaczenie zachowywania rygorów sanitarnych oraz konieczność podejmowania szybkich i odpowiedzialnych działań, w tym np. przechodzenie, tam gdzie to niezbędne, szkół w tryb nauki zdalnej.
Inspektor Mariusz Januszko poinformował, że na dziś w powiecie jest 75 osób z pozytywnymi wynikami testów na Covid-19. Jego zdaniem sytuacja jest niestety wciąż rozwojowa i należy się spodziewać dalszych przypadków zakażeń. Równocześnie inspektor wskazał na wzorowe postępowanie starosty, który swoim urzędnikom wprowadził dwuzmianowy system pracy (tydzień pracują jedni, drugi tydzień kolejni).
[wp_ad_camp_4] Natomiast pani dyrektor SPZOZ – Teresa Szpilewicz potwierdziła trudną sytuację jej zakładu pracy. Wymieniła, że zarówno niektórzy pracownicy, jak i pacjenci placówki są zarażeni koronawirusem. Jednak szpital cały czas funkcjonuje i obsługuje pacjentów, choć w tej wyjątkowej sytuacji należy się liczyć z problemami. Zdaniem wójtów trzeba robić wszystko, aby maksymalnie ograniczyć zasięg pandemii, a do tego potrzebna jest przede wszystkim właściwa postawa społeczna, która nie lekceważy norm i nakazów płynących od służb i lekarzy.
Podczas minionego weekendu doszło do 3 zdarzeń drogowych, w wyniku których łącznie 7 osób trafiło do szpitala. W sobotę kierujący vw golfem na łuku drogi najprawdopodobniej wpadł w poślizg i zderzył się czołowo z audi. Tego samego dnia kierująca mazdą dachowała po tym jak nie dostosowała prędkości do warunków panujących na drodze. Ostatni wypadek to zderzenie czołowe 2 skuterów kierowanych przez 18 i 16-latka podróżujących z pasażerami.
Warunki panujące na drogach są coraz trudniejsze dlatego kierowcy wsiadając do swoich aut muszą pamiętać o zachowaniu wzmożonej ostrożności podczas prowadzenia swoich pojazdów. W miniony weekend doszło do 3 zdarzeń drogowych, w wyniku których łącznie 7 osób trafiło do szpitala. W sobotę około 7:30 dyżurny włodawskiej komendy otrzymał zgłoszenie o zderzeniu czołowym 2 aut na drodze wojewódzkiej numer W812, trasa Włodawa-Chełm. Wstępne ustalenia policjantów wskazują, że na łuku jezdni kierujący vw golfem 21-latek z gminy Wyryki wpadł w poślizg i uderzył w jadące z naprzeciwka audi. Samochodem kierował 30-latek z Włodawy wraz z pasażerką. Wszyscy uczestnicy zdarzenia zostali przetransportowani do szpitala.
Tego samego dnia po godzinie 13 włodawska komenda otrzymała zgłoszenie o pojeździe, który wpadł do rowu w miejscowości Laski Bruskie, droga W819. Policjanci ustalili, że 27-latka z Lublina, która podróżowała mazdą nie dostosowała prędkości do warunków panujących na drodze. W efekcie po wcześniejszym przewróceniu pojazdu na dach wjechała do przydrożnego rowu. Kobieta nie odniosła obrażeń w wyniku zdarzenia.
Policjanci wyjaśniają okoliczności wypadków drogowych i apelują o ostrożną i bezpieczną jazdę zwłaszcza teraz kiedy warunki na drogach są coraz trudniejsze.
Do kolizji doszło wczoraj w rejonie szkoły w Wytycznie. W jednym z pojazdów dwoje małych dzieci było przewożonych bez fotelików ochronnych. Policjanci apelują do osób dorosłych o bezpieczne przewożenie dzieci i przypominają obowiązujące przepisy.
foto: Arkadiusz Misztalski/OSPUrszulin
Wczoraj około południa w pobliżu szkoły w miejscowości Wytyczno na drodze krajowej numer 82 doszło do kolizji. Policjanci na miejscu ustalili, że 34-letni mieszkaniec gminy Piaski kierujący samochodem ciężarowym marki Renault nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze i uderzył w tył daewoo matiza. Autem kierował 28-latek z gminy Urszulin, który przewoził dwoje dzieci w wieku 4 i 8-let. Niestety dzieci nie były przewożone w fotelikach. Na szczęście nic nikomu się nie stało. Obydwaj kierujący zostali ukarani mandatami karnymi.
foto: Arkadiusz Misztalski/OSPUrszulin
Przypominamy, że zgodnie z obowiązującymi przepisami dziecko do wzrostu 150 centymetrów powinno być przewożone w foteliku bezpieczeństwa lub innym urządzeniu do przewożenia dzieci. Foteliki bezpieczeństwa dla dzieci oraz inne urządzenia muszą być instalowane w pojeździe zgodnie z zaleceniami producenta. Pas bezpieczeństwa wystarczy w przypadku kiedy na tylnym siedzeniu przewozimy trzecie dziecko, które ma co najmniej 3 lata a dwoje dzieci jest przewożone w fotelikach i nie ma możliwości zainstalowania trzeciego.
[wp_ad_camp_4] Policja apeluje do osób dorosłych, aby dbali o bezpieczną podróż swoich pociech. Pamiętajmy, że stosując się do przepisów ruchu drogowego nie tylko wypełniamy obowiązek prawny, ale przede wszystkim nauczymy swoje dzieci prawidłowych nawyków na przyszłość.
sierżant sztabowy Elwira Tadyniewicz
/ź/ policja.gov.pl
Na miejscu zdarzenia pierwsza była karetka pogotowia, która akurat tamtędy przejeżdżała i ratownicy udzielili pierwszej pomocy uczestnikom zdarzenia. W Daewo znajdował się kierowca i dwoje dzieci. Uczestnicy kolizji nie doznali żadnych obrażeń. W akcji wzięli udział również strażacy z OSP Urszulin, JRG Włodawa oraz Policja.
Włodawscy policjanci otrzymali zgłoszenie o kradzieży auta, którym złodziej miał wjechać do rowu i go porzucić. Policjanci szybko ustalili, że żadnej kradzieży nie było. To 15-letni syn zgłaszającej pod nieobecność rodziców chciał przeparkować auto. Ponieważ bał się konsekwencji, nie powiedział rodzicom, co zrobił.
Wczoraj po godzinie 20 dyżurny komendy otrzymał informację o kradzieży auta w gminie Włodawa. Kiedy policjanci pojechali na miejsce, początkowo ustalili w rozmowie ze zgłaszającą, że fiata miała ukradła nieznana osoba. Sprawca po kradzieży wjechał autem do pobliskiego rowu i uciekł.
[wp_ad_camp_4] Sprawa wyjaśniła się dosyć szybko. Okazało się, że żadnej kradzieży nie było. To 15-letni syn właścicieli wziął kluczyki do samochodu pod nieobecność rodziców. Chłopiec postanowił przeparkować auto z wjazdu. Niestety stracił panowanie nad pojazdem i wjechał do przydrożnego rowu. Auto zostało uszkodzone, ale na szczęście nastolatkowi nic się nie stało. Ponieważ bał się konsekwencji, nie powiedział rodzicom, co zrobił. Teraz sprawa trafi do Sądu Rodzinnego.
Na początku weekendu policjanci interweniowali z powodu 3 niewybuchów, które zostały znalezione w powiecie włodawskim. Jeden z nich to pocisk moździerzowy z zapalnikiem znaleziony podczas prac ziemnych na ulicy Spokojnej we Włodawie gdzie ewakuowano prawie 30 osób. Policjanci nadal apelują o ostrożność i rozwagę w kontakcie z niewybuchami.
[wp_ad_camp_4] Pierwszy niewybuch został znaleziony w gminie Wola Uhruska pod koniec minionego weekendu podczas prac budowalnych. Po przybyciu patrolu rozminowania okazało się, że jest to łuska pocisku artyleryjskiego. W piątek patrol rozminowania usunął także pocisk moździerzowy z zapalnikiem znajdujący się na ulicy Spokojnej we Włodawie, który został znaleziony przez pracowników wykonujących prace budowlane. Z uwagi na niebezpieczne znalezisko ewakuowano prawie 30 osób z budynków mieszkalnych oraz zakładów usługowych. Trzeci niewybuch – pocisk artyleryjski został znaleziony w sobotę przez grzybiarza w lesie w Adampolu.
W każdym przypadku policjanci i inne służby zabezpieczali miejsce zdarzenia przed dostępem osób postronnych do czasu przyjazdu saperów. Policjanci nadal apelują, aby w każdym przypadku znalezienia niewybuchu informować służby. Przypominają także, aby pod żadnym pozorem nie dotykać ani nie przenosić takich przedmiotów. Takie zachowanie mogłoby skończyć się tragicznie dla naszego zdrowia czy życia.
Tragicznie zakończyła się wyprawa na ryby dla 84-latka z powiatu włodawskiego. Mężczyzna wypadł z pontonu podczas połowu na zbiorniku wodnym Lipiniec. 84-latek po przeprowadzonej reanimacji został przewieziony do szpitala. Niestety jego życia nie udało się uratować.
Wczoraj rano dyżurny włodawskiej komendy otrzymał zgłoszenie, z którego wynikało, że w zbiorniku wodnym Lipiniec mężczyzna wpadł do wody i nie wypływa. Na miejsce skierowano służby ratunkowe, które rozpoczęły akcję poszukiwawczą.
Strażacy wydobyli mężczyznę z wody i rozpoczęto resuscytację. Mężczyzna został zabrany do szpitala, gdzie niestety zmarł. Policjanci wstępnie ustalili, że 84-latek z Włodawy łowiąc ryby w pewnym momencie stracił równowagę i wypadł z pontonu do wody.
Na miejscu pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza pod nadzorem prokuratora. Wyjaśniane są okoliczności tego tragicznego zdarzenia.
Czy częste stosowanie płynów do dezynfekcji prowadzi do oporności patogenów na alkohol?
To MIT! Mikrobiolodzy podkreślają: płyn dezynfekcyjny działa źle najczęściej wtedy, gdy jest nieprawidłowo aplikowany lub ma zbyt niskie stężenie alkoholu.
Od pewnego czasu trwa naukowa dyskusja na temat, czy stosowanie środków dezynfekcyjnych może prowadzić do oporności bakterii na poszczególne jego składniki, zwłaszcza na powszechnie stosowany w tego rodzaju środkach alkohol.
- W 2018 roku grupa australijskich badaczy dowiodła, iż niektóre, ale nie wszystkie, szczepy Enterococcus faecium, bakterii odpowiedzialnej za niektóre wewnątrzszpitalne zakażenia, były w istocie oporne na działanie 70 proc. alkoholu - wykazano to zarówno umieszczając bakterie w roztworze ze środkiem dezynfekcyjnym, jak również przy wykorzystaniu modelu zwierzęcego – przyznaje dr hab. Piotr Rzymski z Zakładu Medycyny Środowiskowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Obserwacja ta dotyczyła szczepów opornych już na antybiotyki. Warto zaznaczyć, że na podstawie analizy molekularnej wykazano, iż oporność na alkohol była związana z mutacjami w innych genach. Jednak należy podkreślić, że jest to pojedyncza obserwacja z Australii, dotyczącą wybranych szczepów pojedynczego gatunku bakterii. Oznacza to, że potrzebne są dalsze badania by sprawdzić czy wykazane zjawisko jest bardziej powszechne.
- To wszystko nie może przekreślać stosowania środków dezynfekcyjnych, które charakteryzują się przecież bardzo wysoką skutecznością niszczenia rozmaitych patogenów. Ważne są dalsze badania i opracowywanie środków dezynfekcyjnych do zastosowania w warunkach klinicznych, wykorzystujących kombinacje różnych substancji, nie tylko opartych o alkohol. W warunkach domowych warto natomiast po prostu dokładnie i długo myć ręce wodą z mydłem – uważa specjalista.
Nie ma dowodów, by oporność na środki dezynfekcyjne oparte o alkohol była rozpowszechniona, mimo iż są stosowane od dawna.
- Nie ma więc powodów do siana paniki – przekonuje dr Rzymski.
Podobnie nieprawdziwe jest stwierdzenie, iż nie ma dowodów na skuteczne działanie dezynfektantów opartych o alkohol przeciwko koronawirusowi SARS-CoV-2.
- Zostało wykazane, m.in. przez niemieckich naukowców, w starannie przeprowadzonych badaniach, że środki takie inaktywują wirusa. Nie ma więc żadnych przesłanek, by z nich rezygnować - ocenia dr Rzymski.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej