W niedzielę, przed godziną 8:00 w Uhrusku w gminie Wola Uhruska doszło do groźnie wyglądającego zdarzenia drogowego. Kierujący samochodem Volvo na skrzyżowaniu nie dostosował prędkości do warunków jazdy i uderzył w ogrodzenie cmentarza niszcząc przęsła. Uszkodził również pięć nagrobków.
Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 40- latek z powiatu chełmskiego jechał przez miejscowość Uhrusk. W wyniku niedostosowania prędkości przejechał przez skrzyżowanie kończąc jazdę na ogrodzeniu cmentarza. Kierowcy nic się nie stało. Badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Za spowodowanie zdarzenia został ukarany mandatem karnym.
W piątek około południa włodawscy policjanci otrzymali zgłoszenia o tym, że przejeżdżający drogą wojewódzką numer 819 i drogą krajową numer 82 zespół pojazdów zerwał w 4 punktach linie energetyczne. Do tego zdarzenia doszło na odcinku około 10 kilometrów na trasie Lubowierz – Kołacze – Stary Brus – Laski Bruskie. Ze zgłoszenia wynikało, że sprawca całego zdarzenia odjechał z miejsc, w których dokonał uszkodzeń.
Policjanci ruchu drogowego włodawskiej komendy pojechali na miejsce. W miejscowości Laski Bruskie zauważyli ciągnik rolniczy z podczepioną lawetą, na której znajdowała się koparka. Na ramieniu koparki widoczne były elementy zerwanych przewodów elektrycznych oraz światłowodowych a także opalenia lakieru spowodowane wyładowaniami elektrycznymi zerwanych przewodów.
Ciągnikiem kierował 65 – latek z gm. Stary Brus. Mężczyzna w chwili zatrzymania był trzeźwy. Jak przekazał mundurowym to nie pierwszy raz, kiedy jechał tym zespołem pojazdów na tej trasie.
Na szczęście w wyniku tych zdarzeń nikomu nic się nie stało. Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci, którzy prowadzili oględziny sporządzając stosowną dokumentację. Zebrane w tej sprawie materiały zostaną przekazane do Sądu Rejonowego we Włodawie.
Funkcjonariusze z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej pamiętają o bohaterach września 1939 roku. Pod Kopcem Chwały odbyły się uroczyste obchody 87. rocznicy bitwy, która stała się symbolem niezłomnego oporu polskich żołnierzy przeciwko sowieckiej agresji.
1 października 1939 roku to właśnie tutaj, pod Wytycznem, rozegrał się ostatni akt obrony polskich Kresów Wschodnich. Zgrupowanie żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP), dowodzone przez gen. Wilhelma Orlik-Rückemanna, stawiło czoła wkraczającej ze wschodu Armii Czerwonej. Było to ostatnie starcie regularnego Wojska Polskiego z sowieckim najeźdźcą – bitwa, która na zawsze zapisała się w etosie polskiego munduru.
Główne uroczystości rocznicowe odbyły się 1 października pod Kopcem Chwały Żołnierzy KOP w Wytycznie. Po uroczystym odegraniu Hymnu Państwowego, zgromadzonych gości powitał gen. bryg. SG Jacek Szcząchor, Komendant Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej. W swoim przemówieniu odniósł się do współczesnej misji formacji: „Dla funkcjonariuszy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej pamięć o żołnierzach Korpusu Ochrony Pogranicza jest czymś więcej niż historią. To dziedzictwo, z którego czerpiemy wzorce służby i odpowiedzialność. Choć zmieniły się zagrożenia, technologie i realia naszej codziennej służby, niezmienne pozostają wartości, które nam przyświecają: uczciwość, profesjonalizm, odwaga i gotowość do poświęceń.”
Wspólna pamięć połączyła dziś wiele pokoleń uczestników tego wydarzenia. W obchodach wzięli udział przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych, reprezentanci służb mundurowych Lubelszczyzny, kombatanci oraz mieszkańcy okolicznych miejscowości. Niezwykle podniosłym momentem uroczystości było odczytanie Apelu Poległych, po którym odprawiono modlitwę ekumeniczną. Następnie delegacje złożyły wieńce na grobach bohaterów, oddając im należny hołd. Wyjątkową, patriotyczną oprawę wydarzenia zapewniły Kompania Reprezentacyjna Straży Granicznej oraz Orkiestra Morskiego Oddziału Straży Granicznej.Wydarzenie zorganizował Nadbużański Oddział Straży Granicznej przy współpracy z partnerami: lubelskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej, Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej oraz Samorządnym Związkiem Zawodowym Funkcjonariuszy Straży Granicznej.
/ź/ nadbuzanski.strazgraniczna.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Funkcjonariusze i pracownicy Straży Granicznej, mundurowi z innych służb oraz młodzież szkolna, przemaszerowali szlakiem Korpusu Ochrony Pogranicza. Wydarzenie rozpoczęło się odprawą w miejscowości Pieszowola, następnie trasa prowadziła przez malownicze tereny Poleskiego Parku Narodowego aż Pomnika Korpusu Ochrony Pograniczna w Wytycznie. W ponad 11 kilometrowym marszu udział wzięli funkcjonariusze i pracownicy NOSG, Policja, Służba Więzienna, żołnierze NBOT, Instytut Pamięci Narodowej, pracownicy Nadleśnictwa Sobibór, uczniowie Szkoły Podstawowej im. Korpusu Ochrony Pogranicza w Wytycznie, uczniowie Zespołu Szkół Ekonomicznych i Mundurowych w Chełmie im gen. Władysława Andersa, uczniowie Zespołu Szkół Ponadpodstawowych Nr 5 im. Józefa Piłsudskiego w Zamościu, uczniowie Zespołu Szkół Centrum kształcenia rolniczego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Siennicy Różanej, uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych Nr 1 i II Liceum Ogólnokształcące we Włodawie oraz laureaci konkursu, który został zreorganizowany przez PSG w Częstochowie wraz z opiekunami oraz przedstawicielami PSG w Częstochowie łącznie około 300 osób.
Podczas marszu uczestnicy wzięli udział w pokazie zorganizowanym przez funkcjonariuszy Wydziału Zabezpieczenia Działań Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej oraz pracowników Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej w Lublinie przedstawiający Straż Graniczną współczesną oraz historyczną formację graniczną. Organizatorami marszu dla upamiętnienia walk żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, stoczonych w 1939 roku z Armią Czerwoną był Nadbużański Oddział Straży Granicznej oraz Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej w Lublinie.
17 września 2026 roku prezydent Karol Nawrocki odwiedził Włodawę. Wizyta związana była z obchodami 87. rocznicy agresji sowieckiej na Polskę. Prezydent wziął udział w Apelu Pamięci na Cmentarzu Wojennym Żołnierzy Wojska Polskiego, złożył wieniec, a następnie spotkał się z mieszkańcami powiatu włodawskiego. Tego dnia Włodawa znalazła się jednak w dość nietypowej sytuacji. Przed planowanym spotkaniem z prezydentem mieszkańcy otrzymali alert RCB dotyczący rosyjskiego ataku powietrznego na Ukrainę. W komunikacie poinformowano, że w przestrzeni powietrznej RP operuje polskie lotnictwo. We Włodawie uruchomiono również syreny alarmowe. Informacje te później pojawiły się również w wystąpieniu Karola Nawrockiego.
Rosja wciąż prowokuje
Prezydent podczas spotkania na placu przy Czworoboku bezpośrednio odniósł się do sytuacji, która wydarzyła się niedługo wcześniej.
„Mimo że przecież całkiem niedawno to we Włodawie słychać było syreny alarmowe (...) Rosja wciąż prowokuje, bo Rosja się nie zmienia.”
Nawrocki mówił również, że sytuacja na wschodzie Polski jest jednym z jego obowiązków jako prezydenta. Odniósł się przy tym do kolejnych incydentów w pobliżu polskiej granicy oraz do kontaktów Biura Bezpieczeństwa Narodowego z wojskiem.
Historia, granica i Włodawa
Duża część wystąpienia dotyczyła wydarzeń z 1939 roku i sowieckiej agresji na Polskę. Prezydent mówił też o wcześniejszych działaniach sowieckich na wschodnim pograniczu II Rzeczypospolitej oraz o współczesnej ochronie granicy. W tym kontekście dziękował funkcjonariuszom Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.
„Tu jest Polska, tu są nasze zasady, tu są nasze wartości.”
Prezydent wskazywał także na znaczenie Włodawy jako miasta pogranicza i miejsca, w którym od lat spotykają się różne kultury. W swoim wystąpieniu nawiązał m.in. do Festiwalu Trzech Kultur oraz do wielokulturowej historii miasta.
Całe wystąpienie prezydenta
Podczas spotkania Karol Nawrocki poruszył także kwestie NATO, relacji ze Stanami Zjednoczonymi, bezpieczeństwa wschodniej flanki oraz współczesnej polityki Rosji. Poniżej publikujemy pełne wystąpienie prezydenta we Włodawie. W materiale można usłyszeć również fragment, który po zakończeniu wizyty wywołał ogólnopolską dyskusję. Prezydent, odnosząc się do doświadczeń Polski z okresu II wojny światowej, mówił o możliwości utraty terytorium przy jednoczesnym zachowaniu państwowej i narodowej tożsamości.
Fragment wystąpienia szybko pojawił się w mediach społecznościowych. Do słów prezydenta odnieśli się między innymi przedstawiciele rządu, w tym minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Waldemar Żurek. W swoim wpisie nawiązał do art. 131 Konstytucji RP i pytał o znaczenie słów prezydenta.
Sama wypowiedź prezydenta dotyczyła jednak wydarzeń historycznych i jego szerszej refleksji na temat doświadczeń Polski związanych z utratą terytorium w XX wieku. Pełny kontekst znajduje się w nagraniu z wystąpienia zamieszczonym poniżej w sekcji wideo albo tu w linku.
Paliwo jako kolejny temat
17 września, w dniu wizyty we Włodawie, Kancelaria Prezydenta przedstawiła również założenia inicjatywy ustawodawczej „Paliwo Kosztuje Normalnie”. Projekt zakłada m.in. zwolnienie sprzedaży detalicznej paliw z podatku od sprzedaży detalicznej do 31 marca 2027 roku, możliwość elastycznej zmiany stawek akcyzy oraz ustawowy limit marż rafineryjnych, importowych i hurtowych. Według założeń przedstawionych przez Kancelarię Prezydenta projekt miał zostać skierowany do Sejmu jeszcze w tym tygodniu.
Czy inicjatywa paliwowa ma bezpośredni związek z wizytą we Włodawie? Tego oficjalne materiały nie przesądzają. Wiadomo natomiast, że oba wydarzenia miały miejsce tego samego dnia.
Włodawa na chwilę znalazła się w centrum ogólnopolskiej uwagi
Wizyta prezydenta połączyła więc kilka tematów: 87. rocznicę sowieckiej agresji na Polskę, bezpieczeństwo wschodniej granicy, sytuację za Bugiem, historię Włodawy, a także bieżące kwestie polityczne, które już po spotkaniu zaczęły być szeroko komentowane. Dla miasta najważniejszy pozostaje jednak sam fakt, że 17 września uwaga ogólnopolskich mediów i najważniejszych instytucji państwa skierowana była na Włodawę.
^p^
/ź/ prezydent.pl, foto: powiatwlodawski.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Rosyjskie drony zaatakowały w nocy z soboty na niedzielę okolice Jagodzina, zaledwie kilkaset metrów od polskiej granicy. Uszkodzona została m.in. stacja paliw, a jeden z dronów uderzył w ciężarówkę. Nad ranem doszło również do ataku na pociąg relacji Kijów–Warszawa. W związku z zagrożeniem na Lubelszczyźnie uruchomiono system alarmowania ludności. Syreny zawyły również w powiecie włodawskim.
Drony zaatakowały tuż przy granicy z Polską
W nocy z soboty na niedzielę rosyjskie bezzałogowce zaatakowały cele w obwodzie wołyńskim, w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Polską. Szczególnie niepokojące było zdarzenie w rejonie przejścia granicznego Jagodzin–Dorohusk. Jeden z rosyjskich dronów uderzył w ciężarówkę znajdującą się około 800 metrów od polskiej granicy. W wyniku ataku doszło również do pożaru. Uszkodzona została infrastruktura stacji paliw, a na nagraniach widoczne są płonące pojazdy ciężarowe. Według dostępnych informacji jedna z ciężarówek stanęła w płomieniach, a druga została całkowicie zniszczona. Nagrania z miejsca zdarzenia pokazują skalę ataku. Ogień objął okolice stacji paliw, a nad miejscem zdarzenia widoczna była łuna.
Rosyjski dron uderzył także w pociąg do Warszawy
To jednak nie był jedyny atak w bezpośrednim sąsiedztwie polskiej granicy. W niedzielę rano rosyjski bezzałogowy statek powietrzny zaatakował również infrastrukturę kolejową w pobliżu przejścia granicznego Jagodzin. Dron trafił w lokomotywę pociągu pasażerskiego jadącego z Kijowa do Warszawy. Do zdarzenia miało dojść około 2 kilometrów od granicy z Polską. Według informacji przekazanych przez ukraińskie koleje pasażerowie nie odnieśli obrażeń.
W związku z zagrożeniem czasowo wstrzymano również odprawy na przejściu granicznym Dorohusk – Jagodzin. Jak informuje „Super Tydzień Chełmski”, po ataku osoby znajdujące się na terenie przejścia zostały ewakuowane w bezpieczne miejsce. Ruch graniczny został następnie przywrócony.
– Podjęto natychmiastową decyzję o czasowym wstrzymaniu odpraw w Dorohusku. Znajdujące się na miejscu osoby zostały ewakuowane w bezpieczne miejsce, które opuściły nad ranem. Ruch graniczny został już przywrócony – poinformował major Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie.
Według informacji medialnych dron uderzył około 800 metrów od polskiej granicy. W regionie uruchomiono również system alarmowania ludności.
Syreny alarmowe również w powiecie włodawskim
Dla mieszkańców Włodawy i powiatu włodawskiego szczególnie istotny jest fakt, że zagrożenie nie pozostało wyłącznie informacją dotyczącą Ukrainy. W związku z rosyjskim atakiem w sześciu powiatach województwa lubelskiego, w tym w powiecie włodawskim, uruchomiono syreny alarmowe. Mieszkańcy otrzymali również komunikaty RCB.
W niedzielę o godzinie 4:27 nad ranem na telefony mieszkańców Lubelszczyzny trafił kolejny komunikat:
„UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Udaj się w bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń lokalnych służb. Oczekuj dalszych komunikatów.”
I właśnie tutaj pojawia się pytanie, które warto postawić lokalnie.
Gdzie są bezpieczne miejsca we Włodawie?
Jeżeli mieszkańcy Włodawy i powiatu włodawskiego mają w sytuacji zagrożenia „udać się w bezpieczne miejsce”, to naturalne pytanie brzmi: gdzie konkretnie takie miejsca się znajdują?
Czy mieszkańcy wiedzą, gdzie powinni się udać w przypadku realnego zagrożenia militarnego?
Czy w mieście i powiecie funkcjonują przygotowane schrony lub miejsca doraźnego schronienia?
Czy są one oznaczone?
Czy mieszkańcy wiedzą, które obiekty mogą zapewnić im ochronę przed skutkami ataku z powietrza?
I wreszcie, czy władze lokalne mają przygotowaną procedurę na sytuację, w której alarm nie jest już tylko ćwiczeniem, ale rzeczywistym zagrożeniem?
To pytania, które po wydarzeniach z dzisiejszej nocy nabierają zupełnie innego znaczenia. Rosyjski dron uderzył bowiem kilkaset metrów od polskiej granicy, a kolejny zaatakował pociąg znajdujący się zaledwie około dwóch kilometrów od naszego terytorium.
Dla mieszkańców Włodawy nie jest to już więc odległa wojna gdzieś na Ukrainie. To wydarzenia, które rozegrały się kilkanaście kilometrów od Włodawy i bezpośrednio przy granicy powiatu włodawskiego.
Włodawa czeka na odpowiedź
Po dzisiejszych wydarzeniach warto więc zapytać władze miasta i powiatu:
Gdzie we Włodawie i powiecie włodawskim mieszkańcy mają szukać schronienia w przypadku realnego zagrożenia atakiem z powietrza?
Będziemy sprawdzać, jakie miejsca są obecnie przygotowane oraz czy mieszkańcy mogą w każdej chwili uzyskać konkretną informację, gdzie powinni się udać po otrzymaniu komunikatu takiego jak dzisiejszy Alert RCB.
W sobotę w Żukowie jadąca Skodą 42 latka uderzyła w tył Hyundaia kierowanego przez 38 latka. Na miejsce wezwano patrol policji, bowiem od kobiety wyczuwalna była silna woń alkoholu. Na szczęście kierującemu Hyundaiem oraz jego dzieciom nic się nie stało, a zbadana na stan trzeźwości 42-latka wydmuchała niemal 1,5 promila.
Z policyjnych baz danych wynikało, że kobieta nie ma uprawnień do kierowania, ma za to dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych obowiązujące do 2030 roku. 42 latka od soboty trzeźwiała w policyjnym areszcie, a wczoraj została oddana pod dozór policji.
Kiedy we Włodawie skończy się popelina i amatorka? Bo trudno inaczej nazwać sytuację, w której podczas uroczystości związanych z fundatorem kościoła podmienia się jego własny herb rodowy na zupełnie inny. Mówimy przecież o Ludwiku Konstantym Pocieju, Wielkim Hetmanie Litewskim i Podskarbim Wielkim Litewskim fundatorze kościoła św. Ludwika oraz klasztoru Paulinów we Włodawie. To trochę tak, jakby na pomniku Kościuszki umieścić podobiznę Piłsudskiego i oczekiwać, że nikt nie zauważy różnicy.
Najbardziej przykre jest jednak to, że nie chodzi tu o drobny szczegół czy mało istotny detal. Herb rodowy był jednym z najważniejszych symboli identyfikujących przedstawicieli dawnej szlachty i magnaterii. W efekcie zamiast oddania hołdu fundatorowi otrzymaliśmy historyczną inscenizację przygotowaną według zasady: "nie musi być zgodnie z prawdą, ważne aby wyglądało jako tako".
Co szczególnie zadziwia, że prawidłowy herb znajduje się dosłownie kilkanaście metrów dalej. Wystarczy wejść głównym wejściem do kościoła, podnieść głowę i spojrzeć na sklepienie kruchty. Tam od wieków znajduje się herb fundatora. Nie trzeba prowadzić badań archiwalnych w Wilnie, Krakowie czy Moskwie. Nie trzeba zamawiać ekspertyz profesorów heraldyki. Wystarczyło wykonać skomplikowaną czynność polegającą na spojrzeniu w górę.
Jeszcze bardziej zdumiewa cisza, jaka zapadła wokół tej pomyłki. Przecież we Włodawie nie brakuje osób, które przy każdej możliwej okazji podkreślają swoje przywiązanie do historii, patriotyzmu, tradycji narodowych i szacunku dla przodków. W mediach społecznościowych nie szczędzą biało-czerwonych flag, patriotycznych cytatów i deklaracji o obronie polskiego dziedzictwa. Tymczasem gdy podczas uroczystości poświęconej jednej z najważniejszych postaci w historii miasta dochodzi do tak karygodnej wpadki, nagle zapada zaskakująca cisza.
Rodzi się więc pytanie: czy ktokolwiek z osób przygotowujących ceremonię zadał sobie trud sprawdzenia, jak naprawdę wyglądał herb Pociejów? A może obowiązywała jak zwykle ta sama zasada: "ważne, aby coś tam było”, bo przecież z daleka każdy herb wygląda podobnie, tak jak dla niektórych każdy zamek jest zamkiem, a każdy król był królem.
W mieście Włodawie od lat lubimy podkreślać swoje bogate aż trójkulturalne dziedzictwo historyczne. Miasto organizujemy wydarzenia,wydają publikacje, stawiają tablice i chętnie fotografują się na tle zabytków. Problem zaczyna się wtedy, gdy historia przestaje być dekoracją, a wymaga choćby podstawowej wiedzy. Wówczas okazuje się, że łatwiej zamówić efektowny rekwizyt niż sprawdzić, czy ma on jakikolwiek związek z osobą, którą ma upamiętniać.
Niektórzy powtarzają złośliwie, że "Włodawa to stan umysłu". Nie, to raczej stan, w którym coraz częściej forma wygrywa z treścią, a jarmarczna inscenizacja z faktami. A przecież pamięć o fundatorach i lokalnej historii zasługuje na coś więcej niż szkolny błąd z heraldyki popełniony podczas uroczystości, która miała podkreślać szacunek dla przeszłości. Bo jeżeli nawet własnego dobrodzieja fundatora nie potrafią poprawnie przedstawić, to trudno się dziwić, że historia zaczyna się z takich ludzi po prostu śmiać.
Do tragicznego w skutkach wypadku drogowego doszło w poniedziałek 8 czerwca 2026 roku przed godziną 10:00 w miejscowości Zahajki. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 43-letni kierowca osobowej Dacii, na prostym odcinku drogi, z nieustalonych przyczyn zjechał na pobocze i do przydrożnego rowu. Po tym auto uderzyło w drzewo i zapaliło się.
W wyniku zdarzenia kierowca samochodu, który pozostał w jego wnętrzu poniósł śmierć na miejscu. Czynności na miejscu zdarzenia wykonywane były pod nadzorem prokuratora. Policja ustala okoliczności tego tragicznego wypadku oraz apeluje o rozwagę na drodze.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej