Podczas minionego weekendu doszło do 3 zdarzeń drogowych, w wyniku których łącznie 7 osób trafiło do szpitala. W sobotę kierujący vw golfem na łuku drogi najprawdopodobniej wpadł w poślizg i zderzył się czołowo z audi. Tego samego dnia kierująca mazdą dachowała po tym jak nie dostosowała prędkości do warunków panujących na drodze. Ostatni wypadek to zderzenie czołowe 2 skuterów kierowanych przez 18 i 16-latka podróżujących z pasażerami.
Warunki panujące na drogach są coraz trudniejsze dlatego kierowcy wsiadając do swoich aut muszą pamiętać o zachowaniu wzmożonej ostrożności podczas prowadzenia swoich pojazdów. W miniony weekend doszło do 3 zdarzeń drogowych, w wyniku których łącznie 7 osób trafiło do szpitala. W sobotę około 7:30 dyżurny włodawskiej komendy otrzymał zgłoszenie o zderzeniu czołowym 2 aut na drodze wojewódzkiej numer W812, trasa Włodawa-Chełm. Wstępne ustalenia policjantów wskazują, że na łuku jezdni kierujący vw golfem 21-latek z gminy Wyryki wpadł w poślizg i uderzył w jadące z naprzeciwka audi. Samochodem kierował 30-latek z Włodawy wraz z pasażerką. Wszyscy uczestnicy zdarzenia zostali przetransportowani do szpitala.
Tego samego dnia po godzinie 13 włodawska komenda otrzymała zgłoszenie o pojeździe, który wpadł do rowu w miejscowości Laski Bruskie, droga W819. Policjanci ustalili, że 27-latka z Lublina, która podróżowała mazdą nie dostosowała prędkości do warunków panujących na drodze. W efekcie po wcześniejszym przewróceniu pojazdu na dach wjechała do przydrożnego rowu. Kobieta nie odniosła obrażeń w wyniku zdarzenia.
Policjanci wyjaśniają okoliczności wypadków drogowych i apelują o ostrożną i bezpieczną jazdę zwłaszcza teraz kiedy warunki na drogach są coraz trudniejsze.
Eksperci alarmują: hejt to coraz powszechniejsze zjawisko. Jak wynika z raportu organizacji Global Dignity, dotyczącego hejtu wśród młodzieży, bezpośredni kontakt z mową nienawiści miał już co drugi młody człowiek w Polsce (12-18 lat). Tymczasem negatywne i agresywne komentarze, wrogie potraktowanie drugiej osoby może prowadzić do problemów emocjonalnych, a nawet do głębokich urazów psychicznych. Zobacz co robić, aby uodpornić się na hejt.
Od kwietnia do czerwca br. Facebook usunął 22,5 mln wpisów zawierających mowę nienawiści oraz 7 mln postów z fake newsami na temat pandemii COVID-19, co wynika z opublikowanego przez koncern raportu. Dla porównania w pierwszym kwartale 2020 roku, tego typu treści usunięto z Facebooka w liczbie 9,6 mln. To pokazuje skalę zjawiska.
Szerzeniu się hejtu w Internecie sprzyjają dwie rzeczy: pozorna anonimowość sprawcy i łatwy dostęp do mniej lub bardziej anonimowej publiczności. Złość jaką prezentują niektórzy w mediach społecznościowych zdaniem specjalistów często wynika z frustracji, poczucia niedocenienia, prób dowartościowania, a nienawiść jest najczęściej związana z poczuciem krzywdy, niesprawiedliwości, chęcią zemsty, odwetu.
Niestety intensywny hejt przekazywany dalej może u jego odbiorców sprzyjać obniżeniu poczucia wartości, zwiększyć odczuwany stres, nasilić poczucie niepokoju, lęku, bezradności, a nawet spowodować wystąpienie depresji. Choć hejt nie jest problemem wyłącznie dzieci i młodzieży - według badań Uniwersytetu SWPS w swoim życiu doświadczyło go nawet 25 procent dorosłych – to jednak dzieci i młodzież są najbardziej narażeni na negatywne konsekwencje hejtu.
„Dzieje się tak ze względu na uwarunkowania rozwojowe związane z wiekiem - podatność na wpływy, wrażliwość na krytykę i odrzucenie, potrzebę akceptacji ze strony rówieśników i przynależności do grupy” - mówi psycholog Martyna Zagajewska z Poradni Zdrowia Psychicznego Harmonia, która wchodzi w skład Grupy Lux Med.
Hejt może mieć długotrwałe skutki.
„Choć zaczyna się czasem niewinnie, od potrzeby wyrażenia własnej opinii, to bywa źródłem ogromnego cierpienia, a poradzenie sobie z bólem psychicznym przerasta niejednokrotnie możliwości zaradcze jednostki. Niewątpliwie traumatyzuje, prowadzi do głębokich urazów psychicznych, problemów emocjonalnych, zaburzeń snu, zaburzeń depresyjnych i lękowych, zaburzeń zachowania, czy dolegliwości psychosomatycznych. Przyczynia się do zagrożenia życia i zdrowia w postaci samookaleczeń czy prób samobójczych, a nawet śmierci ” – mówi Martyna Zagajewska.
[wp_ad_camp_4] Sprawa jest poważna, ponieważ „wirtualna inicjacja” zaczyna się coraz wcześniej, a Internet jest coraz łatwiej dostępny. Cyfrowe prześladowanie może tym bardziej negatywnie wpłynąć na poczucie własnej wartości dziecka, jego percepcję siebie i swoich możliwości. Może również sprzyjać budowaniu obrazu świata, w którym dominuje poczucie zagrożenia, bezradności i bezwzględności.
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
„Jednocześnie nie sposób całkowicie uchronić dziecko przed negatywnymi opiniami na jego temat. Hejt ze względu na agresywny i obraźliwy charakter, bywa klasyfikowany jako przejaw cyberprzemocy” – dodaje secjalistka.
Co robić, aby uodpornić się na hejt
Jak najczęściej rozmawiaj z młodym człowiekiem o tym, co dzieje się w jego wirtualnym świecie.
Pomóż mu pozbyć się odruchu natychmiastowego reagowania. Przebodźcowany system nerwowy jest mniej odporny na stres.
Naucz go świadomie wybierać treści.
Ustalcie właściwe proporcje bycia on-line i offline.
Wytłumacz na czym polega kultura rozmowy - dialog w duchu empatii, bez przemocy, wyrażanie opinii i spostrzeżeń, ale bez oceniania.
Bez komunikacji nie ma relacji, a brak relacji owocuje poczuciem samotności, które jest jednym z wyzwalaczy nienawistnych zachowań.
Należy budować odporność psychiczną, zaczynając od wzmocnienia jej filarów: kontroli (obejmującej kontrolę emocji i poczucie sprawczości), zaangażowania, wyzwania (umiejętność wychodzenia poza strefę komfortu i uczenia się z doświadczeń), pewności siebie.
Wychowujmy młode pokolenie w wartościach miłości, godności osobistej, odpowiedzialności za słowo i czyn, szacunku, współpracy, akceptacji, tolerancji, wolności.
Skupiajmy swoją uwagę na treściach rozwojowych i użytecznych społecznie.
Stawiajmy granice sobie i innym, wyrażajmy opinie, emocje i potrzeby w sposób asertywny.
Pamiętaj! Hejt, który spełnia kryteria pomówienia, szkalowania lub szerzenia nienawiści jest przestępstwem i może stanowić podstawę do wszczęcia postępowania zarówno cywilnego, jak i karnego.
Monika Wysocka
/ź/ zdrowie.pap.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
4 osoby trafiły do szpitala po tym, jak kierujący seatem 24-letni mieszkaniec woj. podkarpackiego w Lubieniu nie zatrzymał się na znaku "STOP". Licznik kierowanego przez niego pojazdu po uderzeniu zatrzymał się na prędkości 90 km/h. Policjanci ustalają okoliczności zdarzenia i apelują o rozważną i ostrożną jazdę.
W piątek dyżurny włodawskiej komendy został powiadomiony o zdarzeniu drogowym w Lubieniu w gm. Wyryki. Skierowani na miejsce policjanci ustalili, że kierujący samochodem osobowym marki Seat Leon 24-letni mieszkaniec woj.podkarpackiego jadąc w kierunku Kaplonos nie udzielił pierwszeństwa przejazdu kierującemu fordem mondeo 31-letniemu mieszkańcowi gm. Włodawa. Zderzenie było tak silne, że pojazdy wyniosło poza drogę, Ford Mondeo przewrócił się na bok, a oba pojazdy uległy rozległym zniszczeniom. Po uderzeniu licznik w seacie zatrzymał się na prędkości 90 km/h.
Droga przez długi czas była zablokowana i wyznaczono objazdy. Kierujących poddano badaniu na stan trzeźwości – jak wskazało badanie alkomatem byli trzeźwi. Od kierującego seatem pobrano również krew do dalszych badań. Na miejsce przyleciał śmigłowiec LPR, który zabrał 24-latka do szpitala. 20-letnia pasażerka seata, kierowca forda i jego 37-letni pasażer również trafili do szpitala.
[wp_ad_camp_4] Za spowodowanie wypadku zgodnie z kodeksem karnym grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. 24-latek odpowie też za popełnione wykroczenia.
Policjanci apelują o rozwagę i stosowanie się do przepisów ruchu drogowego. Pamiętajmy, że bezpieczeństwo wszystkich zależy od bardzo wielu czynników, a nieostrożność, brak rozwagi, niedostosowanie prędkości do panujących warunków, brawura i alkohol to najczęstsze przyczyny wielu tragicznych w skutkach zdarzeń drogowych.
W miniony weekend w gmina Wyryki kierowca samochodu osobowego najechał na rowerzystkę w m. Adampol. W wyniku uderzenia 57-letnia mieszkanka Włodawy została zabrana do szpitala z obrażeniami ciała.
Policjanci wstępnie ustalili, że 54-letni mieszkaniec gm. Wyryki podróżujący vectrą uderzył w jadącą przed nim cyklistkę. Jak się tłumaczył nie zauważył przed sobą rowerzystki z powodu oślepienia przez słońce.
Wczoraj w Adampolu 69-latek z gm. Włodawa na prostym odcinku zjechał z drogi i uderzył w drzewo. Kierujący i 10-letni pasażer trafili do szpitala. Mężczyzna najprawdopodobniej zasnął za kierownicą.
Wczoraj ok. godz. 9:00 w m. Adampol doszło do zdarzenia drogowego. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 69-latek z gm. Włodawa kierujący fiatem pandą na prostym odcinku zjechał z drogi i uderzył w drzewo. Mężczyzna najprawdopodobniej zasnął za kierownicą. W wyniku zdarzenia kierowca jak i 10-letni pasażer trafili do szpitala. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Policjanci ustalają okoliczności zdarzenia.
Wakacje to czas kiedy częściej wyjeżdżamy, dlatego apelujemy, aby zawsze właściwie przygotowywać się do każdej podróży. Pamiętajmy o odpowiednim wypoczynku przed oraz w trakcie podróży. Jeżeli czujemy się gorzej, przełóżmy swoje plany. Bezpieczeństwo jest najważniejsze.
Włodawscy policjanci zatrzymali dwóch sprawców rozboju na 18-latku z gm. Włodawa. Do zdarzenia doszło w miniony piątek. Obaj sprawcy usłyszeli zarzuty, a Sąd Rejonowy we Włodawie zastosował wobec nich środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
Policjanci z Włodawy zatrzymali sprawców rozboju, którzy w miniony piątek stosując przemoc wobec 18-latka doprowadzili go do stanu bezbronności i zabrali papierosy oraz pieniądze w kwocie ponad 1000 zł. Sprawcy to dwaj mieszkańcy powiatu bialskiego w wieku 21 i 26-lat. Starszy z nich groził pokrzywdzonemu metalową rurą, a 21-latek bił i kopał pokrzywdzonego, a także groził mu żądając dodatkowych pieniędzy. 18-latek trafił do szpitala. Na szczęście jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Obaj sprawcy trafili do policyjnego aresztu i usłyszeli zarzuty dokonania rozboju. Sąd Rejonowy we Włodawie na wniosek Policji i Prokuratury zastosował wobec obu sprawców środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Za dokonanie rozboju zgodnie z kodeksem karnym grozi kara nawet do 12 lat pozbawienia wolności.
Zakażenie to wniknięcie patogenu – wirusa czy bakterii - do organizmu. To może być początek kłopotów ze zdrowiem, ale na szczęście nie zawsze. Innymi słowy – nie z każdego zakażenia rozwija się choroba. W czasie pandemii, kiedy media, podając statystyki zakażeń SARS-CoV-2 czasami mylą zakażenie z chorobą, warto uporządkować wiedzę z lekcji biologii o wirusach i tym, co robią w naszym organizmie.
Zgodnie z koncepcją biomedyczną z chorobą mamy do czynienia wtedy, gdy dochodzi do obiektywnej, patologicznej zmiany w organizmie. Niekoniecznie muszą jej towarzyszyć objawy, ponieważ choroba może się rozwijać podstępnie, bez początkowych symptomów. Pewne jednak, że w chorobie w pewnym momencie dolegliwości się pojawią. Choroby mogą być wywołane zarówno przez patogeny, jak na przykład wirusy czy bakterie, jak i pasożyty, substancje chemiczne czy splot czynników genetycznych i środowiskowych, także tych związanych ze stylem życia.
Wrota zakażeń wirusowych
To najczęściej:
układ oddechowy (grypa, COVID-19), układ pokarmowy (wirusowe zapalenie wątroby typu A), układ moczowo-płciowy (AIDS) uszkodzona skóra (wirusowe zapalenie wątroby typu C). spojówki oka (adenowirusy).
Co dzieje się, kiedy atakuje nas wirus
Wirusy są bardzo interesującymi organizmami, które trudno jednoznacznie zaklasyfikować do organizmów żywych. Potrafią się namnażać, zawierają materiał genetyczny, ale nie mają własnego metabolizmu.
- Wirus potrzebuje gospodarza – podkreśla dr hab. Joanna Jabłońska, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych, Tropikalnych i Hepatologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
I precyzuje, że potrzebuje konkretnych komórek gospodarza, w których może przetrwać i/lub namnażać się. Jeśli takich nie znajdą, po pewnym czasie giną. I tak na przykład, jeśli wirus SARS-CoV-2 trafi na komórki w błonie śluzowej w nosogardzieli (bo na przykład osoba zakażona będzie stała twarzą w twarz z osobą niezakażoną i „wypluje” na nią aerozol z drobinkami śliny wraz z wirusem) – SARS-CoV-2 może stać się niebezpiecznym gościem dla dotychczas niezakażonej osoby. Jeśli zaś trafi na skórę – niebezpieczeństwo istnieje tylko wtedy, gdy z tej skóry przeniesiemy go do ust czy spojówek. Inaczej jest na przykład z wirusem HCV, który nie przenosi się drogą kropelkową (a zatem z kropelkami śliny do nosogardzieli), a przez krew, wnikając na przykład przez uszkodzoną skórę, choćby przy zabiegu piercingu.
I dalej: pocałunek osoby zakażonej nowym koronawirusem z osobą niezakażoną to proszenie się o kłopoty, bo właśnie w ślinie znajduje się ten patogen. Z kolei pocałunek osoby zakażonej wirusem HIV z osobą niezakażoną nie niesie ryzyka transmisji tego patogenu, bo wirus HIV przenosi się przez krew, spermę, wydzielinę z pochwy oraz płyny ustrojowe, ale nie ślinę. Lekarze często posługują się terminem „wiremia”, mając na myśli namnożenie wirusa w zaatakowanym organizmie. Przypomnijmy, że dochodzi do niej, jeśli wirus natrafi na odpowiednie dla niego komórki. „Zazwyczaj jest to zakażenie bezobjawowe, ale namnożony wirus drogą naczyń chłonnych lub krwionośnych (pierwotna wiremia) zostaje przeniesiony do komórek układu siateczkowo-śródbłonkowego węzłów chłonnych, śledziony, wątroby lub szpiku kostnego. W tych komórkach następuje dalsza replikacja wirusa, a po osiągnięciu pewnego poziomu dochodzi do przedostania się wirusa do krwi (wtórna wiremia)” – czytamy w podręczniku „Mikrobiologia lekarska” pod redakcją Piotra Heczko (wydawnictwo PZWL).
Jeśli wirus znajdzie się we krwi, rozpoczyna wędrówkę do docelowego miejsca podróży, czyli odpowiednich dla siebie narządów (np. do płuc – tak jak w przypadku nowego koronawirusa, wątroby – jak w przypadku HCV, itp.). Zaatakowanie komórek tych docelowych narządów i ich uszkodzenie w następstwie replikacji prowadzi do upośledzenia narządu lub tkanki. Wówczas pojawiają się objawy charakterystyczne dla danego wirusa i uszkodzeń przez niego wywołanych. Jak zareagujemy na wniknięcie wirusa do organizmu, zależy od bardzo wielu czynników zarówno po stronie patogenu, jak i od naszych własnych biologicznych uwarunkowań – ogólnych i tymczasowych.
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Zakażenie zakażeniu nierówne
Dr Jabłońska zwraca uwagę, że po ataku wirusa może dojść do rozwoju kilku scenariuszy
Gospodarz zwalczy agresora, często nawet tego nie zauważając
To, czy dojdzie do tego scenariusza, zależy od właściwości patogenu, ale nie tylko. Dużą rolę odgrywa wiele czynników po stronie gospodarza, m.in. to, jakie ma wrodzone cechy układu immunologicznego, w jakiej jest ogólnej kondycji zdrowia i czy miał z danym patogenem do czynienia wcześniej. Jeśli miał, to najczęściej oznacza, że dysponuje wyspecjalizowanym „wojskiem” do zwalczenia tego konkretnego zarazka. Takie siły obronne wykształcamy sobie z biegiem życia, najpierw otrzymując od matki swoiste przeciwciała, potem przechorowując choroby wywoływane przez konkretne patogeny lub poddając się szczepieniom ochronnym.
Rozwinie się zakażenie ostre z całą gamą dolegliwości
Wirus wnika do organizmu, namnaża się i atakuje konkretne narządy. Na przykład w przypadku zakażenia wirusem Ebola do pełnoobjawowej gorączki krwotocznej Ebola dochodzi średnio w ciągu siedmiu do 21 dni (ale może być i wcześniej i później). Choroba jest bardzo gwałtowna, z wieloma dolegliwościami i często śmiertelna. Ale nie zawsze. „Chory człowiek jest wysoce zakaźny dla swojego otoczenia. Nie jest jasne, dlaczego niektórzy chorzy ulegają samoistnemu powrotowi do zdrowia, podczas gdy dla większości zachorowanie kończy się zgonem. Wiadomo, że większość zmarłych, badanych pośmiertnie, nie zdążyła wytworzyć znaczącej odpowiedzi immunologicznej” – czytamy w artykule epidemiologa i specjalisty medycyny morskiej i tropikalnej prof. Krzysztofa Korzeniewskiego, opublikowanym na portalu „Medycyna Tropikalna”.
Jak wskazuje dr Jabłońska, typowymi przykładami są tu zakażenia herpeswirusami czy wirusem ospy wietrznej i półpaśca. W przypadku takiego zakażenia wirus początkowo namnaża się, ale proces ten zostaje wstrzymany. Niestety, do czasu, bo wirus wyczekuje odpowiedniego momentu do reaktywacji. Czynników spustowych może być wiele – mogą to być m.in. bodźce chemiczne, termiczne, hormonalne, psychiczne.
To przykład zakażenia wirusem HCV (wirusowego zapalenia wątroby typu C). Wirus ten wnika do organizmu, zajmuje komórki w wątrobie i zaczyna ją pustoszyć. Niestety, zwykle w sposób dla gospodarza niezauważalny lub ledwie zauważalny (objawem jest przewlekłe zmęczenie). - U 20-25 proc. zakażonych wirusem HCV w ciągu 20 lat, a u 5 proc. – w ciągu roku rozwinie się marskość wątroby – ostrzega dr Michał Sutkowski, rzecznik prasowy Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.
Przykładem takiego zakażenia jest zakażenie wirusem HIV. Wirus wnika do organizmu, powodując często w ciągu tygodnia od zakażenia niegroźne objawy grypopochodne, które po kilku dniach mijają. Dopiero po latach (o ile nie stosuje się leków przeciwwirusowych) rozwija się w rezultacie tego zakażenia choroba o nazwie AIDS.
Źródła: Portal „Medycyna Podróży” autorstwa prof. Krzysztofa Korzeniewskiego : Artykuły o wirusowych chorobach zakaźnych opublikowane na portalu Medycyna Praktyczna Konferencja „Wirusologia 2020 – nie tylko o COVID-19” zorganizowana przez Health Project Management i Fundację Imienia Dr. Macieja Hilgiera
Wywieźli 16 latkę do lasu i brutalnie pobili. Policjanci zatrzymali sprawców w dniu zgłoszenie o przestępstwie. To 29 letnia kobieta i jej 19 letni kompan. Jak ustalili policjanci to chłopak wywabił pokrzywdzoną z mieszkania, a następnie wywiózł do lasu. Tam czekała 29-latka, która zaatakowała nastolatkę kijem golfowym, bo jak twierdziła ta była winna jej pieniądze.
Do zdarzenia doszło w poniedziałkowy wieczór. Pod dom 16-latki przyjechał jej 19-letni kolega i zabrał do lasu w okolice Włodawy. Tam czekała na dziewczynę jej 29-letnia znajoma z 23-latkiem z Chełma. Kobieta twierdziła, że nastolatka jest jej winna 1000 złotych. By wymusić oddanie długu szarpała 16-latkę za włosy oraz chwyciła za metalowy kij golfowy, którym zaczęła uderzać pokrzywdzona po całym ciele. Następnie poleciła 19-latkowi z powrotem odwieźć ją do domu.
Policję powiadomiła matka 16-latki. Dziewczyna po zdarzeniu trafiła pod opiekę lekarską. Włodawscy policjanci zaraz po otrzymaniu zdarzenia rozpoczęli poszukiwania sprawców. Już w dniu otrzymania zgłoszenia w ręce stróżów prawa wpadły 2 osoby: 29-latka z Włodawy i 19-latek z Chełma. Zebrany materiał dowodowy pozwolił włodawskim śledczym na przedstawienie zarzutów tym osobom oraz wnioskowanie o zastosowanie tymczasowego aresztu. Kobieta jest podejrzana o stosowanie przemocy w celu wymuszenia wierzytelności oraz uszkodzenie ciała, natomiast jej 19-letni kolega o pomoc w tym przestępstwie. Z kolei 23-latek z Chełma zatrzymany przez chełmskich mundurowych został przesłuchany w charakterze świadka.
Wczoraj Prokurator Rejonowy we Włodawie zastosował dozór wobec podejrzanych. Zarówno 29-latka jak i 19-latek to osoby notowane. Kobieta ma na swoim koncie między innymi przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, natomiast 19-latek był już notowany za pobicie. Teraz grozi im nawet do 5 lat więzienie.
W internetowe wydanie lokalnego tygodnika nowytydzien.pl z dnia 27 kwietnia 2020 roku czytamy, że:
Burmistrz Wiesław Muszyński po dwóch tygodniach od zapowiedzi przeznaczenia tysiąca złotych na #szpital, dokonał przelewu. Jednocześnie zarzuca nam kłamstwo i manipulację. A oto fakty.
23 marca na społecznościowym portalu Wiesław Muszyński oznajmia: – Nie chciałem o tym pisać, ale skoro niektórzy tak lubią zaglądać do portfeli – informuję – ja już przeznaczyłem z prywatnych pieniędzy 1000 zł na zakup maseczek dla naszego szpitala. To co, może wyzwanie, drodzy lokalni politycy? To teraz takie popularne.
My napisaliśmy, mając informacje wprost z #SPZOZ we Włodawie, że tych pieniędzy jeszcze nie ma. Zadzwoniliśmy także do burmistrza, by to wyjaśnić. W. Muszyński tłumaczył coś o żonie i problemach z… ustaleniem numeru konta szpitala. Dodał jednak, że pieniądze poszły. I te wyjaśnienia znalazły się w tekście.
We wtorek, 21 kwietnia na swoim fb burmistrz zarzuca nam kłamstwo i manipulację. Pisze: – Otóż gazeta oznajmiła, że w przelewach jakie wpłynęły na konto SPZOZ z pomocą z walką COVID19 nie ma przelewu burmistrza, a obiecał 1000 zl. Tymczasem jak obiecałem, słowa dotrzymałem i przelew dla włodawskiego szpitala został zrealizowany 7 kwietnia.
- więcej na temat feralnego przelewu wykonanego z kona małżonki burmistrza można przeczytać na stronie Nowego Tygodnia - link
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej