50 lat temu Zarządzeniem Ministra Sprawiedliwości z dnia 16 kwietnia 1971 r. formalnie powołano Zakład Karny we Włodawie. Jednostkę utworzono z przeznaczeniem dla skazanych mężczyzn pierwszy raz karanych. Historia Zakładu Karnego we Włodawie rozpoczyna się pod koniec lat 60-tych.
Plany budowy sięgają roku 1968, kiedy to lubelska strona służbowa w uzgodnieniu z władzami miasta Włodawy wykupiła plac pod budowę nowej jednostki penitencjarnej. W małym i sennym miasteczku położonym przy wschodniej granicy – Włodawie, zaczął wyrastać nowy, wyróżniający się obiekt architektoniczny – zakład karny. W 1969 r. rozpoczęto pierwsze prace przy wznoszeniu żelbetonowego ogrodzenia zewnętrznego.
Równocześnie z budową ogrodzenia przystąpiono do montażu pawilonu mieszkalnego oraz budynków gospodarczych. Prace budowlane wykonywane były głównie przez osadzonych z Zakładu Karnego w Chełmie pod nadzorem funkcjonariuszy tej jednostki. Inwestorem obiektu był WZZK w Lublinie, w kosztach partycypowały również lokalne zakłady i przedsiębiorstwa. Faktyczne otwarcie Zakładu Karnego we Włodawie nastąpiło kilka miesięcy później.
13 kwietnia obchodzony jest Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Został on ustanowiony w 2007 roku przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, jako święto państwowe w celu oddania hołdu ofiarom zbrodni katyńskiej dokonanej na polskich oficerach przez rozstrzelanie wiosną 1940 roku co najmniej 21 768 obywateli Polski (w tym ponad 10 tys. oficerów Wojska Polskiego i Policji Państwowej), na mocy decyzji najwyższych władz Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich / CCCP.
[wp_ad_camp_4]
Tegoroczne obchody Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej we Włodawie miały bardzo symboliczny charakter. Wszystko przez trwającą już od roku sytuację epidemiczną. Uroczystości odbyły się bez przemówień, w ciszy i zadumie Burmistrz Włodawy Wiesław Muszyński, delegacja Starostwa Powiatowego oraz Stowarzyszenia Rodzina Katyńska we Włodawie złożyli wieńce i zapalili znicze pod Krzyżem Katyńskim i pomnikiem Ofiar Katynia.
Prezes Stowarzyszenia Rodzina Katyńska Pani Maria Durys podziękowała przybyłem za udział w uroczystości. Bardzo ważne jest bowiem aby pamięć o pomordowanych w katyńskim lesie, w tym 12 oficerach i policjantach pochodzących z Włodawy i okolic, nie zaginęła. Swoją wiązankę złożyli m.in. Andrzej Romańczuk – starosta włodawski, Tomasz Korzeniewski – wicestarosta oraz Wiesław Muszyński – burmistrz Włodawy.
/ź/ wlodawa.eu, powiatwlodawski.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Na skwerku przy ulicy Pocztowej we Włodawie pojawi się mała infrastruktura rekreacyjna. Dzięki temu wypoczynek w centrum miasta będzie przyjemniejszy. Włodawski ratusz przygotował projekt „Modernizacja skweru im. Zesłańców Sybiru przy ul. Pocztowej we Włodawie”. Jego realizacja pozwoli na uatrakcyjnienie tego miejsca.
-Realizacja projektu pozwoli w pełni wykorzystać potencjał tego miejsca. Skwer znajduje się w centrum miasta i już teraz mieszkańcy chętnie spędzają tam czas. Nowa infrastruktura rekreacyjna z pewnością umili im wypoczynek – mówi burmistrz Włodawy Wiesław Muszyński. W ramach projektu na skwerku przy ulicy Pocztowej pojawią się m.in. nowe ławeczki, w tym jedna okrągła okalająca rosnące tam drzewo, stoły do gry w szachy oraz gry dla dzieci montowane na nawierzchni. Nie zabraknie również tablicy informacyjno-edukacyjnej o losach zesłańców Sybiru. Zaplanowano również nowe nasadzenia i punktowe podświetlenie skwerku. Całość będzie stanowiła nowy, ogólnodostępny obiekt infrastruktury rekreacyjnej, z którego będą mogli korzystać wszyscy mieszkańcy Włodawy.
[wp_ad_camp_4] Na realizację projektu, który ma kosztować 70 285,71 zł miasto otrzymało dofinansowanie w wysokości 36 359,00 zł z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 Poddziałanie 19.2 „Wsparcie na wdrażanie operacji w ramach strategii rozwoju lokalnego kierowanego przez społeczność”.
/ź/ wlodawa.eu
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
We wtorek 30 marca 2021 roku na skwerku w Starym Brusie stanęło duże czerwone serce na plastikowe nakrętki. Od teraz, każdy idąc na spacer czy zakupy może zabrać ze sobą nakrętki i wrzucić do pojemnika. Nakrętki są zbierane dla Szymona z Kołacz. Chłopca urodzonego jako skrajny wcześniak, przez co zmaga się teraz z wieloma chorobami, m. in. padaczką i mózgowym porażeniem dziecięcym.
Z okazji zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy składamy Państwu najserdeczniejsze życzenia dużo zdrowia, radości, smacznego jajka, mokrego dyngusa, mnóstwo wiosennego słońca oraz samych sukcesów!
Wielkanoc to najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie, upamiętniające zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Obchodzone jest w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, przypadającej po 21 marca (czyli dacie kalendarzowej wiosny). To tłumaczy, dlaczego święto to jest ruchome i w każdym roku przypada w innym dniu.
Opowieść tę dedykuję tym wszystkim "sierotom" po PRL-u, które nadal usilnie wierzą, że wkroczenie tutaj Sowietów w lipcu 1944 r. było wyzwoleniem! ?
Od pierwszych tygodni nowej okupacji (lipiec 1944 r.) ludność i członkowie podziemia w powiecie włodawskim byli terroryzowani sowieckimi obławami, w trakcie których zatrzymywano setki osób, a następnie osadzano ich i „filtrowano” (a często również mordowano) w specjalnych obozach i aresztach NKWD, PUBP we Włodawie oraz gminnych posterunkach MO.
Obozy filtracyjne NKWD, założone tuż po wkroczeniu Sowietów na te tereny w lipcu 1944 r., zlokalizowane były w Krychowie (gm. Hańsk) oraz Krasówce, położonej około 15 km na północny-zachód od Włodawy (a o ilu jeszcze nie wiemy?!). Trzymano tam Polaków w głębokich dołach, pod gołym niebem. Najbardziej aktywnych konspiratorów rozstrzeliwano na miejscu, innych odsyłano do więzienia na Zamku w Lublinie lub wywożono do niewolniczej pracy w sowieckim systemie gułagów (obozów pracy).
Przejmujący opis funkcjonowania obozu w Krasówce znajdujemy w artykule, pochodzącego z Wileńszczyzny, zmarłego w 2008 r. znakomitego chełmskiego regionalisty Konstantego Prożogo, który po wojnie współpracował ze Zrzeszeniem WiN, za co został przez komunistów aresztowany i w 1948 r. skazany na 15 lat więzienia. Poniżej fragment (całość w załączonych materiałach):
„Rankiem 22 lipca 1944 r. do wsi wtoczyły się z szumem motorów i jazgotem gąsienic czołgowych, wojska sowieckie. W części miejscowości noszącej lokalną nazwę Paszki, zatrzymał się sztab (ponoć Rokossowskiego). Niezwłocznie zwołano więc mieszkańców Krasówki, na którym oficer NKWD w randze majora, ognisty brunet o rysach wybitnie wschodnich, poinformował mieszkańców o dobrodziejstwach komunistycznego ustroju i o wyzwoleńczej misji Armii Czerwonej.
Jednocześnie zakomunikował, że kompleks zabudowań (ok. 20 gospodarstw) po północnej stronie ulicy wiejskiej musi być natychmiast opuszczony przez ludność, jako że zostaną tam zakwaterowani wojskowi. Z miejsca też teren ten otoczono płotem z drutu kolczastego i obstawiono wartami. Wewnątrz tego wydzielonego obiektu, poza osłoną zabudowań, na tzw. pastewniku należącym do trzech gospodarzy: Koszelika, Dziudzia i Korneluka, stworzono strefę otoczoną szczególną tajemnicą. Na terenie wielkości 25 m x 70 m zbudowano, jak to określali enkawudziści, „polową tiurmę”. Został on otoczony dodatkowym ogrodzeniem z drutu kolczastego i zabezpieczony specjalnymi wartami sołdackimi. Na tym placu przy pomocy miejscowej ludności wykopano 24 doły o wymiarach 2 x 2,5 m i głębokości ok. 2 m. Wobec tego, że w tym miejscu grunt był zwarty i ilasty, nie trudzono się, by ściany tych dołów obudować drewnem, ograniczono się tylko do wykonania nawału z żerdzi, które przykryto dla uszczelnienia warstwą słomy i przysypano ziemią.
[wp_ad_camp_4] W takich stropach pozostawiano nieduże otwory (60 cm x 80 cm), zabezpieczone ramami okratowanymi drutem kolczastym. Po pośpiesznym zakończeniu tych robót do obozu poczęto w nocy zwozić aresztowanych ludzi. Pojemność tej tiurmy NKWD wynosiła około 250 więźniów. Przesłuchania ich przeprowadzano poza obozem, w stojącym na uboczu domu, który należał do Jakuba Szytko. Z tych jam-ziemianek brano na śledztwo ludzi, wstawiając przez właz do wewnątrz drabinkę. Wobec surowego zakazu zbliżania się do obozu miejscowej ludności, tryb życia więźniów nie był znany. Tylko przypadkowo jedna z mieszkanek wsi stała się świadkiem sposobu przesłuchiwania więźniów.
Przechodząc koło zagrody Szytki, spostrzegła niezwykle szokującą scenę. Ponieważ dzień był letni, gorący, badanie odbywało się na dworze. Przed dom wystawiono stół, za którym siedział wspomniany już major NKWD w asyście dwu młodszych oficerów. Przed nimi klęczało z podniesionymi rękoma 4 więźniów, dozorowanych przez sołdatów z pepeszami w rękach. [...] Towarzysz major surowo skarcił kobietę, która natknęła się na moment przesłuchania więźniów i zagroził, że jeśli komukolwiek opowie o tym, co widziała, ślad po niej zaginie.
Łagier w Krasówce miał zapewne szczególnie istotne znaczenie w procesie zniewolenia narodu polskiego, skoro przywożono tu na śledztwo więźniów z odległych miejscowości, a nawet ze „stołecznego” Lublina. Tutaj też zapadły decyzje co do dalszych losów skazańców. W skryty sposób, nocą, byli oni tu przywożeni i w podobny sposób stąd ich wysyłano w nieznane. Na początku miesiąca września tego samego 1944 roku, niespodzianie w ciemnościach nocy usunięte zostały zasieki z drutu kolczastego, zasypane doły ziemianek i ewakuowana załoga łagru. Ludzie mogli powrócić do swych domów.
Po pewnym czasie w miejscu, gdzie funkcjonował obóz, po jego zachodniej stronie, na gruncie należącym do Korneluka, powstało zapadlisko odsłaniając zwłoki ludzkie. Mieszkańcy wsi zasypali dół, nie próbując ustalić, ilu ludzi było tam pogrzebanych. Pastewnik, na którym znajdowała się „polowa tiurma”, nadal nie jest zabudowany ani zaorany, tylko w jego sąsiedztwie już w latach siedemdziesiątych wzniesiono zabudowania mleczarni”*. * K. Prożogo, "Krasówka - »polowa tiurma« NKWD", [w:] „Pro Patria”: magazyn katolicko-społeczny, nr 9/10, 1994, s. 7-8.
PS. Na koniec taka smutna konkluzja... Gdzieś tam w Krasówce stoją jakieś dwa stare krzyże, choć raczej upamiętniają zabitych podczas II w.ś. niż ofiary "wyzwolicieli". Na pewno do dzisiaj gdzieś na polach w Krasówce nadal leżą, wdeptane w błoto, szczątki naszych żołnierzy Armii Krajowej, których poszukiwaniem zapewne za jakiś czas zajmą się moi koledzy z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.
Ale najbardziej kuriozalne jest to, że stoi on w miejscu, gdzie 14 października 1939 r. sowieccy okupanci przekazali swoją władzę nad miastem okupantom niemieckim (patrz: zdjęcia)! Ech... jak pisał Herbert... "Ignorancja ma skrzydła orła i wzrok sowy". Chichot historii i... potworny WSTYD! ?
„Najpierw jechał wężykiem, później przewrócił się i nie wstaje” - tak w skrócie wyglądał wstępny opis zdarzenia, który ustalili włodawscy policjanci. Na szczęście po przebadaniu przez medyków okazało się, że 43-letniemu motorowerzyście nic się nie stało, za to badanie alkomatem wykazało prawie 2 promile.
Wczoraj włodawska komenda otrzymała zgłoszenie, że pod jednym ze sklepów w gminie Włodawa ma znajdować się motorowerzysta pod działaniem alkoholu. Na miejsce została skierowana dzielnicowa oraz policjanci Ruchu Drogowego. Na miejscu było obecne pogotowie ratunkowe. Po przebadaniu przez medyków okazało się, że kierowca nie doznał obrażeń.
[wp_ad_camp_4] Natomiast badanie alkomatem wykonane przez policjantów wykazało, że 48-latek ma w organizmie prawie 2 promile. Mężczyzna przyznał się, że wsiadł za kierownicę pod działaniem alkoholu. Teraz mieszkaniec gminy Włodawa odpowie przed sądem za swoje postępowanie. Grożą mu: 2 lata więzienia, zakaz kierowania pojazdami oraz konsekwencje finansowe.
Kilka tygodniu temu chełmscy urzędnicy zaapelowali do włodawskich urzędników, o jak najszybsze przemalowanie niebieskich rur u zbiegu ulic Chełmskiej i Korolowskiej tworzących tam tak zwany Pomniku Hydraulika na kolor zielony.
Włodawski Pomnik Hydraulika znana jest wszystkim mieszkańcom naszego regionu. Jest to unikatowa w skali całego świata instalacja artystyczna. Dziś charakterystyczne niebieskie rury uważane są za prawdziwy symbol Włodawy, który zdetronizował znany wszystkim z komunistycznych pocztówek pomnik w Rynku.
Chełmskim urzędnikom niebieski kolor włodawskich rur bardzo się nie podoba. Apelują, aby przemalować włodawskie rury na zielono. Argumentują i zresztą słusznie, że niebieski kolor rur jest niezgodny z oficjalnym kolorem herbu i flagi miasta Włodawy, a zielony kolor idealnie nawiązywały by do tradycji byłego województwa chełmskiego z czasów PRL.
Jak sprawa malowania Pomnika Hydraulika potoczy się dalej, nie wiemy, ale będziemy naszych czytelników informować na bieżąco.
Miejska legenda głosi, że rury na rondzie im. profesora Władysława Kuraszkiewicza, są połączone z Uluru w Australii, ile w tym prawdy tylko najstarsi Aborygeni wiedzą.
Dodatek specjalny
Jeszcze wczoraj kierowca busa kursującego na trasie Włodawa - Chełm - Włodawa przywiózł wiadomość, że informacją o malowaniu rur na rondzie im. prof. Władysława Kuraszkiewicza dotarła o chełmskich urzędników.
Ponoć zwołano sztab kryzysowy i radzono jakimi sposobami pobudzić czujność włodawskich sygnalistów, którzy przed cementowymi komesami muszą wykazać większą aktywność podczas pilnowaniu poprawności heraldycznej barw byłego już woj. chełmskiego.
O rezultatach posiedzenie kryzysowego w kredowym grodzie, być może poinformujemy niebawem, albo może za rok w dniu 1 kwietnia 2022 roku – czas pokaże - a tym czasem artykuł to Prima Arpilis !! ヅ
Jako pierwszy w ręce włodawskich kryminalnych wpadł mieszkaniec Włodawy, poszukiwany nakazem doprowadzenia wydanym przez Sąd Rejonowy we Włodawie. Mężczyzna miał 7 dni do odsiadki, a poszukiwany był od ponad 3 miesięcy. Kolejny zatrzymany to również efekt realizacji włodawskich kryminalnych, którzy wczoraj rano zatrzymali 35-letniego włodawianina poszukiwanego listem gończym w Lublinie. Mężczyzna poszukiwany był od prawie 2 lat.
Następny poszukiwany – 68-latek z gminy Wola Uhruska został zatrzymany przez uhruskich policjantów. W trakcie wykonywanych przez funkcjonariuszy czynności mężczyzna chwycił za metalowe rury i groził policjantom pozbawieniem życia. Oprócz tego, 68-latek kierował w stronę funkcjonariuszy obraźliwe słowa. Dzisiaj policjanci będą wykonywali dalsze czynności procesowe w tej sprawie. Mężczyzna poniesie dodatkowe konsekwencje za swoje zachowanie.
[wp_ad_camp_4] Wczoraj wieczorem z kolei patrolowcy zatrzymali kolejnych 2 poszukiwanych. 61-latek z gminy Włodawa poszukiwany był dwoma podstawami: listem gończym oraz nakazem doprowadzenia wydanymi przez Sąd Rejonowy we Włodawie. W sumie w więzieniu spędzi ponad 6 miesięcy. Jako ostatniego włodawscy patrolowcy zatrzymali 31-latka z gminy Hanna poszukiwanego nakazem wydanym przez Sąd Okręgowy w Tarnowie.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej