Heraldyka – dla jednych pasjonująca nauka o symbolach, dla innych nieco staroświecki temat z pogranicza historii i sztuki. A jednak okazuje się, że błędy w tej dziedzinie mogą wywołać niezły ferment. Dowód? Spójrzmy na herby gminy miejskiej Włodawa oraz powiatu włodawskiego. Czy heraldyka kiedykolwiek była tak kontrowersyjna? Raczej nie, ale w przypadku Włodawy mamy do czynienia z prawdziwą farsą!
Zbroja rycerza na zielonej trawce?
Obecny herb miasta Włodawa przypomina nieco zbyt kreatywną wariację na temat średniowiecznej symboliki. Zamiast tradycyjnej czerwonej tarczy, mamy zielone tło – jakby rycerz postanowił przenieść się na piknik. Problem w tym, że dawniej herb Włodawy wyglądał zupełnie inaczej. Przed wojną był to rycerz w srebrnej zbroi na tle czerwonej tarczy, co zresztą potwierdzają dokumenty historyczne. W latach 70. XX wieku, w wyniku nie do końca jasnych decyzji, dodano zielone tło – i tak zostało. Podobno autorem tej zmiany był lokalny regionalista z Chełma. Czy było to celowe działanie? Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne – z punktu widzenia heraldyki efekt jest, delikatnie mówiąc, niefortunny. Jak zauważa jeden z ekspertów cytowanych w publikacjach dotyczących heraldyki miejskiej, "zielone tło w herbie miejskim to raczej rzadkość".
Jeśli myślicie, że tylko herb miasta jest problematyczny, to poczekajcie, aż usłyszycie o herbie powiatu włodawskiego. W 2002 roku, gdy projekt ten trafił do oceny Komisji Heraldycznej, odpowiedź była krótka: "Czy wy żartujecie?" Okej, może nie dosłownie, ale krytyka była druzgocąca.
Główne zarzuty:
Brak historycznych odniesień – pieczęć z 1785 roku została całkowicie pominięta. To tak, jakby ktoś chciał zapomnieć, że historia istnieje. Symbolika z przypadku – krzyż patriarszy? Czemu nie, ale co ma do Włodawy? Nic. Rodzina Sanguszków, z którą krzyż się kojarzy, nie miała aż tak dużego wpływu na ten region. Znacznie ważniejsi byli Zamoyscy, ale ich już w herbie nie uświadczymy. Podział tarczy jak na lekcji geometrii – dwie pobocznice, trzy kopie – wygląda efektownie, ale sensu brak. Komisja Heraldyczna w swojej opinii wskazała, że takie rozwiązania są "heraldycznie nieuzasadnione" i zasugerowała powrót do historycznych wzorców. Zainteresowani mogą znaleźć szczegółowe informacje w dokumentacji Komisji Heraldycznej oraz w materiałach dostępnych w archiwach regionalnych.
Flaga, czyli dwa pasy i trochę chaosu
Flaga powiatu włodawskiego również zasłużyła na kilka gorzkich słów. Składa się z dwóch pionowych pasów – żółtego i zielonego, a w środku dumnie prezentuje się wspomniany herb. Problem? Kolory i układ kompletnie nie pasują do historycznej symboliki regionu. Według specjalistów z dziedziny heraldyki, "flaga powinna nawiązywać do herbu, ale również zachowywać spójność z tradycją regionalną".
Heraldycy radzą: zmieńcie to, póki czas
Komisja Heraldyczna zasugerowała poważne zmiany, w tym stworzenie nowego projektu herbu. Zalecenia były jasne:
Opracować symbolikę nawiązującą do historii miasta i regionu.
Wykorzystać dawny herb miasta jako inspirację.
Unikać zbędnych komplikacji, takich jak dziwaczne podziały tarczy.
Warto wspomnieć, że podobne problemy miały miejsce w innych miastach w Polsce. Na przykład w 2015 roku w jednym z miast na Pomorzu dokonano całkowitej rewizji symboli miejskich po krytycznych uwagach Komisji Heraldycznej. Może więc warto, aby Włodawa poszła ich śladem?
Herb na nowo – co możemy zyskać?
Zmiana herbu i flagi to nie tylko kwestia estetyki czy zgodności z zasadami heraldyki. To także szansa na budowanie lokalnej tożsamości w oparciu o prawdziwą historię i tradycję. Jak zauważa jeden z historyków związanych z badaniami nad symboliką miejską, "odpowiednio zaprojektowany herb może stać się ważnym elementem promocji regionu". Warto też dodać, że proces zmiany symboli miejskich nie jest niczym nowym. W wielu krajach Europy rewizja starych herbów była częścią szerszych działań na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego. Dlaczego więc Włodawa miałaby być wyjątkiem?
Podsumowanie: lekcja na przyszłość
Historia herbów Włodawy i powiatu włodawskiego to przykład, jak nieznajomość heraldyki może wpędzić w tarapaty – choćby poprzez stworzenie symboli, które zamiast dumy wywołują zdumienie i uśmiechy politowania. Przykładem takich 'tarapatów' jest przypadek herbu z dodanym zielonym tłem, który według publikacji z Poznania został skrytykowany jako heraldyczny absurd i powód do kolejnych nieporozumień historycznych. Chociaż wydaje się, że to tylko symbolika, odpowiednie herby są ważnym elementem tożsamości lokalnej. Warto więc zadbać, by były one zgodne z tradycją i zasadami sztuki heraldycznej – ku chwale miasta i powiatu, a nie ku uciesze krytyków.
Bo wiecie, nikt nie chce, żeby jego herb wyglądał jak żart, prawda? Jak to celnie podsumował jeden z heraldyków: "Herb to nie miejsce na dowcipy, ale na historię i dumę".
W nocy z czwartku na piątek policjancie zostali powiadomieni o potrąceniu mężczyzny w Dęblinie na ul. Podchorążych. Do wypadku doszło na nieoświetlonej drodze osiedlowej. Funkcjonariusze natychmiast pojechali na miejsce zdarzenia. Tam zastali załogę karetki pogotowia ratunkowego, która udzielała pomocy poszkodowanemu 34-latkowi. Jak się okazało mężczyzna doznał poważnych obrażeń ciała i trafił do szpitala. Natomiast kierujący samochodem odjechał z miejsca wypadku nie udzielając pomocy poszkodowanemu. Na podstawie zebranych informacji przez pracujących na miejscu zdarzenia śledczych wynikało, że 34-latek został potrącony przez kierującego samochodem osobowym marki Seat. Ponadto z uzyskanych informacji wynikało, że sprawca mógł celowo potrącić 34-latka.
Kryminalni z Dęblina, Ryk i KWP w Lublinie w toku podjętych czynności prowadzonych wspólnie z Prokuraturą Rejonową w Rykach ustalili osobę podejrzaną o ten czyn. Następnego dnia zatrzymali na terenie Dęblina 27-latka z powiatu włodawskiego w związku z podejrzeniem usiłowania zabójstwa. 27-latek trafił do policyjnego aresztu. W sobotę został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Rykach, gdzie usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa 34-latka. Jak ustalili śledczy, 27-latek umyślnie i celowo wjechał prowadzonym przez siebie samochodem w pokrzywdzonego uderzając go w prawy bok i przewracając na jezdnię. Następnie dwukrotnie po nim przejechał - najpierw jadąc do przodu, a następnie cofając - powodując poważne obrażenia ciała. Jak przekazali lekarze, 34-latek przeżył tylko dlatego, że została mu niezwłocznie udzielona pomoc medyczna.
Sąd Rejonowy w Rykach po analizie zgromadzonego materiału dowodowego, przychylił się do wniosku Policji i Prokuratury i zastosował wobec podejrzanego izolacyjny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Zgodnie z kodeksem karnym za usiłowanie zabójstwa grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
W piątek 3 stycznia 2024 roku, w Komendzie Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej odbyło się ślubowanie 50 nowo przyjętych funkcjonariuszy SG. Zbiórka odbyła się w asyście pocztu sztandarowego oraz obecności kadry kierowniczej NOSG.
Rotę ślubowania odczytał Komendant Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej gen. bryg. SG Jacek Szcząchor. W dalszej części uroczystości, błogosławieństwa nowym funkcjonariuszom udzielił kapelan katolicki NOSG ks. ppłk SG Wiesław Kondraciuk. Nowo przyjęci funkcjonariusze SG, najbliższy czas spędzą w ośrodku szkoleniowym Straży Granicznej, by wiosną powrócić do służby w ochronie granicy państwowej.
Wydarzeniu towarzyszyło również, pożegnanie funkcjonariusza SG odchodzącego ze służby: ppłk. SG Piotra Stupki - Komendanta Placówki SG w Sławatyczach. Komendant NOSG dziękując za bardzo dobrą współpracę, życzył żegnającemu się ze służbą funkcjonariuszowi, wszelkiej pomyślności i zdrowia na czas dalszej aktywności cywilnej.
Drodzy Czytelnicy! Mamy dla Was fascynującą opowieść o tym, jak we włodawskim powiecie powstał najbardziej ekskluzywny dokument wszech czasów - audyt szpitalny za skromne 60 tysięcy złotych, którego nikt nie widział, ale wszyscy o nim słyszeli. Można powiedzieć - medyczny odpowiednik Yeti! Nie od dziś wiadomo, że władza lubi wydawać pieniądze publiczne na rzeczy, które nigdy nie ujrzą światła dziennego.
Patrząc na zaistniała sytuację, można odnieść wrażenie, że starostwo celowo unika ujawnienia pełnych wyników audytu. Może audyt okazał się na tyle niewygodny, że lepiej go ukryć, niż przyznać się do porażki? W końcu łatwiej stworzyć kolejny program naprawczy niż pokazać, że sytuacja jest znacznie gorsza, niż się wydaje.
Sytuacja szpitala przypomina meanwhile serial medyczny, gdzie zadłużenie rośnie szybciej niż kolejki do specjalistów. 45,8 miliona długu to nie przelewki, szczególnie gdy pożyczka została wzięta w instytucji, która ma oprocentowanie jak sklep z "szybkimi pożyczkami" na rogu ulicy. Roczne odsetki przekraczają 4 miliony złotych - tyle, że za te pieniądze można by zatrudnić armię konsultantów do napisania kolejnych programów naprawczych!
Wygląda na to, że władze powiatu lubują się w tworzeniu programów naprawczych. Obecny, trzeci już z kolei, to kolejne 32 strony pobożnych życzeń, które mają uratować szpital. Czy naprawdę ktoś wierzy, że to przyniesie jakiekolwiek efekty? Przecież poprzednie programy były tworzone przez tę samą ekipę, która obecnie zarządza placówką. Dyrektor szpitala, Elżbieta Korszla, może i ma nadzieję na poprawę sytuacji, ale gdy była zastępcą poprzedniego dyrektora, zapewne też miała nadzieję – a jak się skończyło, każdy widzi.
Blok operacyjny świeci pustkami (wykorzystanie 22,6% - brawo!), jakby był ekskluzywnym spa dla chirurgów, a nie miejscem pracy. Za to programy naprawcze mnożą się jak króliki - mamy już trzeci! Każdy następny grubszy, każdy następny bardziej optymistyczny, każdy następny... równie skuteczny jak poprzednie. A co na to wszystko nasza dzielna dyrektor Elżbieta Korszla? Cóż, ma nadzieję. W końcu nadzieja jest matką... kolejnych programów naprawczych.
Starosta Zańko i jego ekipa wygrali wybory, obiecując ratowanie szpitala. Jak na razie ich działania sprowadzają się do tworzenia kolejnych dokumentów, które niewiele wnoszą. Audyt, na który wydano niemałe pieniądze, nadal pozostaje tajemnicą. Może starosta liczy na to, że sprawa ucichnie, jak sprawa palonych zniczy na schodach Starostwa? Czy doczekamy się w końcu ujawnienia pełnego audytu? A może za jakiś czas usłyszymy kolejną wymówkę o "błędzie pracownika"? Ile to już miesięcy czekamy na publikacje kosztownego audytu na stronach internetowych Starostwa – może koś wie?
Jedno jest pewne - jeśli ratowanie szpitala ma wyglądać tak jak dotychczas, to możemy być pewni jedynie wzrostu zadłużenia i kolejnych kosztownych dokumentów, które trafią prosto do szuflady.
"Zakładając 100 % realizację założonych działań naprawczych jak i rozwojowych już w roku 2026 Zakład powinien osiągnąć zysk z działalności operacyjnej, a w roku 2027 działalność Zakładu powinna zamknąć się zyskiem netto." - str. 23 w/w dokumentu – czyli w skrócie - dobre żarty nie są złe, tylko szkoda że są robione kosztem mieszkańców powiatu ?
W poniedziałek włodawscy policjanci interweniowali po zgłoszeniu, że nietrzeźwy mężczyzna awanturuje się w domu. Patrol zatrzymał 44-latka z Włodawy pod widocznym działaniem alkoholu. Policjanci ustalili, że mężczyzna podczas awantury uderzył swoją konkubinę. Mężczyzna miał znęcać się nad kobietą od kilku miesięcy. Oprócz stosowania przemocy fizycznej wyzywał kobietę i groził, że ją zabije. Ponadto mężczyzna używał przemocy wobec swojego psa bijąc go i rzucając nim o ścianę.
Policjanci umieścili zatrzymanego w policyjnym areszcie. 44-latek usłyszał zarzuty znęcania się psychicznego i fizycznego nad swoją konkubiną. Ponadto został mu przedstawiony zarzut znęcania się nad psem. Za popełnione przestępstwa mężczyzna będzie odpowiadać w warunkach recydywy. Sąd Rejonowy we Włodawie przychylił się do wniosku Policji i Prokuratury i zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres 3 miesięcy.
/ź/ policja.gov.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Niech magiczna moc wigilijnego wieczoru przyniesie Wam spokój i radość. Niech każda chwila świąt Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem, a Nowy Rok obdaruje Was pomyślnością i szczęściem. Najpiękniejszych świąt Bożego Narodzenia życzy
XI sesja Rady Powiatu we Włodawie była, jak zawsze, pełna niespodzianek. Powiatowa polityka, niczym dobre kino niezależne, dostarcza emocji, komedii i czasem odrobiny grozy. Zacznijmy od głównych bohaterów tej tragikomedii.
Szpital – kredyty, audyty i nieudane programy naprawcze Wielka afera! Okazuje się, że nasz szpital, niczym sprytny biznesmen z filmów gangsterskich, brał kredyty w parabankach. To oczywiście wymagało audytu – za jedyne 60 tysięcy złotych. Wszystko po to, by dowiedzieć się, że dwa programy naprawcze SPZOZ trafiły do kosza, a teraz powstaje trzeci. Wygląda na to, że ktoś w szpitalu uważa programy naprawcze za kolekcjonerskie trofea. Pediatria została zamknięta – dzieci muszą radzić sobie bez lokalnego wsparcia. Za to na położnictwie można było znaleźć pacjentki z okolic Lublina. Kto wie, może to sposób na promocję Włodawy?
Dyrektor z wiarą w przyszłość Pani dyrektor szpitala, Elżbieta Korszla, pewna jest że pracować będzie do 2026 roku. Dobra wiadomość? Z pewnością dla niej samej to tak. Przy takim tempie wprowadzania zmian możemy spodziewać się jeszcze co najmniej jednego programu naprawczego – a może nawet dwóch!
Odznaczenia, heraldyka i mongolska tamga Odznaczenia starosty Zańko nie przeszły weryfikacji heraldycznej. Powiat pieczętuje się tamgą, która bardziej pasuje do imperium mongolskiego niż do Włodawy. Może to powód, dla którego heraldyka nie dała zgody na kolejny heraldyczny gniot w naszym powiecie?
Herb na stronie starostwa jest zupełnie inny niż ten, który widnieje na stronie Muzeum we Włodawie. Pisaliśmy o tym już kilka razy, ale w muzeum szukają jarmułki, a historia Włodawy – szczególnie ta polska – zdaje się mniej istotna dla dyrekcji. Są przecież „ważniejsze” tematy niż prawda historyczna.
Radny Holaczuk – tajemniczy pacjent Wisienką na tym powiatowym torcie był występ radnego Holaczuka. Wzorem Ryszarda Petru, postanowił wcielić się w rolę tajemniczego pacjenta i spędzić cały dzień w szpitalu. Brzmi dobrze, prawda? Problem w tym, że radny Holaczuk jest znany w całym powiecie. Można śmiało założyć, że personel szpitala przy jego obecności będzie działał na medal.
A co do kompetencji – jakie umiejętności nauczycielskie pomagają w ocenie pracy szpitala? Czy radny Holaczuk planuje przeprowadzić lekcję wychowawczą na SOR-ze? Może to nowy sposób na motywowanie pracowników?
Teatr trwa Jedno jest pewne: sesje Rady Powiatu we Włodawie to teatr na żywo. Każdy odcinek dostarcza niespodzianek i sprawia, że można się zastanawiać, czy to wszystko dzieje się naprawdę. Gdyby ktoś chciał napisać scenariusz komediodramatu, Włodawa jest gotowym materiałem. Zapraszamy na kolejną sesję – będzie, jak zawsze, zabawnie, absurdalnie i bez gwarancji happy endu.
^p^
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
W środowe popołudnie, 27 listopada 2024 roku, sala konferencyjna Urzędu Miejskiego we Włodawie zapełniła się radnymi i stałymi bywalcami sesyjnych spektakli. Rozpoczęła się IX sesja Rady Miejskiej. Na sesji poruszono m.in. kwestie podwyżek podatków od nieruchomości i środków transportu. Radny Arkadiusz Iwaniuk, nie zamierzając przepuścić okazji, zadał pytanie, które na chwilę zbiło z tropu skarbnik miasta, Agnieszkę Trybuchowicz. Zanim jednak zdążyła odpowiedzieć pełnym głosem, nowoczesna technologia przyszła nam z pomocą – mikrofon wychwycił szept skierowany do burmistrza: „Zatkało mnie”. Na szczęście to „zatkanie” trwało zaledwie moment, bo zaraz potem pani skarbnik wróciła do gry i udzieliła wyczerpującego wyjaśnienia.
Ale nie byłoby sesji Rady Miasta we Włodawie bez „kryjącej się za filarem” – legendarnej już uczestniczki. Tym razem znów zapewniła wszystkim dodatkową porcję rozrywki, komentując, dyskutując i prowadząc prawdziwe „plotkarskie show”. Gdyby ktoś miał wątpliwości, dlaczego widzowie na sali czasem zamiast na głosowaniach skupiają się na jej występach, wystarczy zerknąć na archiwalne nagrania z poprzednich sesji.
Apelujemy do Przewodniczącej aby coś zrobiła z plotkarą, która na KAŻDEJ sesji siedzi i gada! Dziś schowała się za filar.
Co zrobi z plotkarą przewodnicząca Renata Kapelko, zobaczymy, ale zachowanie tej osoby z pewnością utrudnia pracę rady i negatywnie wpływa na wizerunek obrad.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej