Do włodawskiej komendy zgłosił się 88-letni mieszkaniec miasta, który powiadomił, że został oszukany. Mężczyzna przeglądając Internet zainteresował się reklamą inwestycji w akcje jednej z wielkich firm, która dodatkowo promowana była wizerunkiem jednego z czołowych polityków. Mężczyzna wszedł w podany link, następnie skontaktował się z nim konsultant, który wysłał link z oprogramowaniem. „ Konsultant” zapewniał o bezpieczeństwie inwestycji i dlatego jako emerytowi wskazał, że może inwestować jedynie po 1000 złotych.
Senior wpłacił tą kwotę na wskazane konto, wszedł w podany link, a następnie przekonany, że dalej inwestuje, zatwierdzał kolejne przelewy. Kiedy 88-latek zażądał zwrotu wpłaconych pieniędzy, zapewniano go, że pieniądze zostaną zwrócone. Jednak odpowiedzialna za zwrot "konsultantka" nie skontaktowała się z seniorem. Wówczas mężczyzna zorientował się, że najprawdopodobniej padł ofiarą oszustwa. 88-latek stracił ponad 130 000 złotych.
Czy wiecie państwo, że we Włodawie mamy swoją własną gwiazdę zarządzania? Nie, nie wiecie? Tu już wiecie. Tytuł ten zdobyła Pani Elżbieta Korszla dyrektor SPZOZ Włodawa, która w konkursie HIPOKRATES 2024 uzyskała 3 miejsce w kategorii Menedżera Placówki Medycznej Roku!
? Gratulujemy ? wyniku‼️
Choć na podium pani dyrektor SPZOZ Włodawa był tuż za SPZOZ Świdnik i SPZOZ Radzyń Podlaski, to i tak jest to ogromny sukces. No, chyba że liczymy od końca... "Bo jak się obróci tabelę to kto będzie na czele?" Ale nie osądzajmy, bo jak mówią: "ważne, że się kręci" – choć w przypadku włodawskiego szpitala kręci się raczej jak Titanic po spotkaniu z górą lodową.
Bo cóż, plotki głoszą, że aby dostać się na galę, trzeba było "zapłacić wpisowe". No cóż, w końcu orły nie żywią się przecież powietrzem? Ale spokojnie – jak widać, nasz szpital ma szczęście do wybitnych menedżerów, którzy potrafią pisać projekty. Projekty, które na papierze wyglądają jak arcydzieła, ale w rzeczywistości... cóż, pozostają na papierze. Tymczasem włodawski szpital dryfuje jak Titanic, a na pokładzie gra muzyka. I choć w tle słychać już trzask pękającego kadłuba, to nasi zarządzający trzymają fason. Bo przecież najważniejsze, żeby muzyka grała.
Może w tym szaleństwie jest metoda? Może plebiscyt „HIPOKRATES” to bardziej nagroda za zdolność utrzymania dobrego nastroju w trudnych czasach niż za konkretne osiągnięcia? Przynajmniej dobrze wygląda w CV. Tak czy inaczej, niech żyje nasza menedżerska gwiazda, Pani Elżbieta! Dzięki niej możemy patrzeć na lokalny Titanic z perspektywy pierwszej klasy. W końcu, kto by się martwił o szpital, skoro mamy tyle statuetek! A już za chwilę będziemy mieli kolejne, ponieważ starosta Mariusz Zańko ma zamiar uhonorować co roku AUTOBUS zasłużonych dla powiatu.
^p^
/ź/ kurierlubelski.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Heraldyka – dla jednych pasjonująca nauka o symbolach, dla innych nieco staroświecki temat z pogranicza historii i sztuki. A jednak okazuje się, że błędy w tej dziedzinie mogą wywołać niezły ferment. Dowód? Spójrzmy na herby gminy miejskiej Włodawa oraz powiatu włodawskiego. Czy heraldyka kiedykolwiek była tak kontrowersyjna? Raczej nie, ale w przypadku Włodawy mamy do czynienia z prawdziwą farsą!
Zbroja rycerza na zielonej trawce?
Obecny herb miasta Włodawa przypomina nieco zbyt kreatywną wariację na temat średniowiecznej symboliki. Zamiast tradycyjnej czerwonej tarczy, mamy zielone tło – jakby rycerz postanowił przenieść się na piknik. Problem w tym, że dawniej herb Włodawy wyglądał zupełnie inaczej. Przed wojną był to rycerz w srebrnej zbroi na tle czerwonej tarczy, co zresztą potwierdzają dokumenty historyczne. W latach 70. XX wieku, w wyniku nie do końca jasnych decyzji, dodano zielone tło – i tak zostało. Podobno autorem tej zmiany był lokalny regionalista z Chełma. Czy było to celowe działanie? Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne – z punktu widzenia heraldyki efekt jest, delikatnie mówiąc, niefortunny. Jak zauważa jeden z ekspertów cytowanych w publikacjach dotyczących heraldyki miejskiej, "zielone tło w herbie miejskim to raczej rzadkość".
Jeśli myślicie, że tylko herb miasta jest problematyczny, to poczekajcie, aż usłyszycie o herbie powiatu włodawskiego. W 2002 roku, gdy projekt ten trafił do oceny Komisji Heraldycznej, odpowiedź była krótka: "Czy wy żartujecie?" Okej, może nie dosłownie, ale krytyka była druzgocąca.
Główne zarzuty:
Brak historycznych odniesień – pieczęć z 1785 roku została całkowicie pominięta. To tak, jakby ktoś chciał zapomnieć, że historia istnieje. Symbolika z przypadku – krzyż patriarszy? Czemu nie, ale co ma do Włodawy? Nic. Rodzina Sanguszków, z którą krzyż się kojarzy, nie miała aż tak dużego wpływu na ten region. Znacznie ważniejsi byli Zamoyscy, ale ich już w herbie nie uświadczymy. Podział tarczy jak na lekcji geometrii – dwie pobocznice, trzy kopie – wygląda efektownie, ale sensu brak. Komisja Heraldyczna w swojej opinii wskazała, że takie rozwiązania są "heraldycznie nieuzasadnione" i zasugerowała powrót do historycznych wzorców. Zainteresowani mogą znaleźć szczegółowe informacje w dokumentacji Komisji Heraldycznej oraz w materiałach dostępnych w archiwach regionalnych.
Flaga, czyli dwa pasy i trochę chaosu
Flaga powiatu włodawskiego również zasłużyła na kilka gorzkich słów. Składa się z dwóch pionowych pasów – żółtego i zielonego, a w środku dumnie prezentuje się wspomniany herb. Problem? Kolory i układ kompletnie nie pasują do historycznej symboliki regionu. Według specjalistów z dziedziny heraldyki, "flaga powinna nawiązywać do herbu, ale również zachowywać spójność z tradycją regionalną".
Heraldycy radzą: zmieńcie to, póki czas
Komisja Heraldyczna zasugerowała poważne zmiany, w tym stworzenie nowego projektu herbu. Zalecenia były jasne:
Opracować symbolikę nawiązującą do historii miasta i regionu.
Wykorzystać dawny herb miasta jako inspirację.
Unikać zbędnych komplikacji, takich jak dziwaczne podziały tarczy.
Warto wspomnieć, że podobne problemy miały miejsce w innych miastach w Polsce. Na przykład w 2015 roku w jednym z miast na Pomorzu dokonano całkowitej rewizji symboli miejskich po krytycznych uwagach Komisji Heraldycznej. Może więc warto, aby Włodawa poszła ich śladem?
Herb na nowo – co możemy zyskać?
Zmiana herbu i flagi to nie tylko kwestia estetyki czy zgodności z zasadami heraldyki. To także szansa na budowanie lokalnej tożsamości w oparciu o prawdziwą historię i tradycję. Jak zauważa jeden z historyków związanych z badaniami nad symboliką miejską, "odpowiednio zaprojektowany herb może stać się ważnym elementem promocji regionu". Warto też dodać, że proces zmiany symboli miejskich nie jest niczym nowym. W wielu krajach Europy rewizja starych herbów była częścią szerszych działań na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego. Dlaczego więc Włodawa miałaby być wyjątkiem?
Podsumowanie: lekcja na przyszłość
Historia herbów Włodawy i powiatu włodawskiego to przykład, jak nieznajomość heraldyki może wpędzić w tarapaty – choćby poprzez stworzenie symboli, które zamiast dumy wywołują zdumienie i uśmiechy politowania. Przykładem takich 'tarapatów' jest przypadek herbu z dodanym zielonym tłem, który według publikacji z Poznania został skrytykowany jako heraldyczny absurd i powód do kolejnych nieporozumień historycznych. Chociaż wydaje się, że to tylko symbolika, odpowiednie herby są ważnym elementem tożsamości lokalnej. Warto więc zadbać, by były one zgodne z tradycją i zasadami sztuki heraldycznej – ku chwale miasta i powiatu, a nie ku uciesze krytyków.
Bo wiecie, nikt nie chce, żeby jego herb wyglądał jak żart, prawda? Jak to celnie podsumował jeden z heraldyków: "Herb to nie miejsce na dowcipy, ale na historię i dumę".
W piątek 3 stycznia 2024 roku, w Komendzie Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej odbyło się ślubowanie 50 nowo przyjętych funkcjonariuszy SG. Zbiórka odbyła się w asyście pocztu sztandarowego oraz obecności kadry kierowniczej NOSG.
Rotę ślubowania odczytał Komendant Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej gen. bryg. SG Jacek Szcząchor. W dalszej części uroczystości, błogosławieństwa nowym funkcjonariuszom udzielił kapelan katolicki NOSG ks. ppłk SG Wiesław Kondraciuk. Nowo przyjęci funkcjonariusze SG, najbliższy czas spędzą w ośrodku szkoleniowym Straży Granicznej, by wiosną powrócić do służby w ochronie granicy państwowej.
Wydarzeniu towarzyszyło również, pożegnanie funkcjonariusza SG odchodzącego ze służby: ppłk. SG Piotra Stupki - Komendanta Placówki SG w Sławatyczach. Komendant NOSG dziękując za bardzo dobrą współpracę, życzył żegnającemu się ze służbą funkcjonariuszowi, wszelkiej pomyślności i zdrowia na czas dalszej aktywności cywilnej.
Drodzy Czytelnicy! Mamy dla Was fascynującą opowieść o tym, jak we włodawskim powiecie powstał najbardziej ekskluzywny dokument wszech czasów - audyt szpitalny za skromne 60 tysięcy złotych, którego nikt nie widział, ale wszyscy o nim słyszeli. Można powiedzieć - medyczny odpowiednik Yeti! Nie od dziś wiadomo, że władza lubi wydawać pieniądze publiczne na rzeczy, które nigdy nie ujrzą światła dziennego.
Patrząc na zaistniała sytuację, można odnieść wrażenie, że starostwo celowo unika ujawnienia pełnych wyników audytu. Może audyt okazał się na tyle niewygodny, że lepiej go ukryć, niż przyznać się do porażki? W końcu łatwiej stworzyć kolejny program naprawczy niż pokazać, że sytuacja jest znacznie gorsza, niż się wydaje.
Sytuacja szpitala przypomina meanwhile serial medyczny, gdzie zadłużenie rośnie szybciej niż kolejki do specjalistów. 45,8 miliona długu to nie przelewki, szczególnie gdy pożyczka została wzięta w instytucji, która ma oprocentowanie jak sklep z "szybkimi pożyczkami" na rogu ulicy. Roczne odsetki przekraczają 4 miliony złotych - tyle, że za te pieniądze można by zatrudnić armię konsultantów do napisania kolejnych programów naprawczych!
Wygląda na to, że władze powiatu lubują się w tworzeniu programów naprawczych. Obecny, trzeci już z kolei, to kolejne 32 strony pobożnych życzeń, które mają uratować szpital. Czy naprawdę ktoś wierzy, że to przyniesie jakiekolwiek efekty? Przecież poprzednie programy były tworzone przez tę samą ekipę, która obecnie zarządza placówką. Dyrektor szpitala, Elżbieta Korszla, może i ma nadzieję na poprawę sytuacji, ale gdy była zastępcą poprzedniego dyrektora, zapewne też miała nadzieję – a jak się skończyło, każdy widzi.
Blok operacyjny świeci pustkami (wykorzystanie 22,6% - brawo!), jakby był ekskluzywnym spa dla chirurgów, a nie miejscem pracy. Za to programy naprawcze mnożą się jak króliki - mamy już trzeci! Każdy następny grubszy, każdy następny bardziej optymistyczny, każdy następny... równie skuteczny jak poprzednie. A co na to wszystko nasza dzielna dyrektor Elżbieta Korszla? Cóż, ma nadzieję. W końcu nadzieja jest matką... kolejnych programów naprawczych.
Starosta Zańko i jego ekipa wygrali wybory, obiecując ratowanie szpitala. Jak na razie ich działania sprowadzają się do tworzenia kolejnych dokumentów, które niewiele wnoszą. Audyt, na który wydano niemałe pieniądze, nadal pozostaje tajemnicą. Może starosta liczy na to, że sprawa ucichnie, jak sprawa palonych zniczy na schodach Starostwa? Czy doczekamy się w końcu ujawnienia pełnego audytu? A może za jakiś czas usłyszymy kolejną wymówkę o "błędzie pracownika"? Ile to już miesięcy czekamy na publikacje kosztownego audytu na stronach internetowych Starostwa – może koś wie?
Jedno jest pewne - jeśli ratowanie szpitala ma wyglądać tak jak dotychczas, to możemy być pewni jedynie wzrostu zadłużenia i kolejnych kosztownych dokumentów, które trafią prosto do szuflady.
"Zakładając 100 % realizację założonych działań naprawczych jak i rozwojowych już w roku 2026 Zakład powinien osiągnąć zysk z działalności operacyjnej, a w roku 2027 działalność Zakładu powinna zamknąć się zyskiem netto." - str. 23 w/w dokumentu – czyli w skrócie - dobre żarty nie są złe, tylko szkoda że są robione kosztem mieszkańców powiatu ?
W poniedziałek włodawscy policjanci interweniowali po zgłoszeniu, że nietrzeźwy mężczyzna awanturuje się w domu. Patrol zatrzymał 44-latka z Włodawy pod widocznym działaniem alkoholu. Policjanci ustalili, że mężczyzna podczas awantury uderzył swoją konkubinę. Mężczyzna miał znęcać się nad kobietą od kilku miesięcy. Oprócz stosowania przemocy fizycznej wyzywał kobietę i groził, że ją zabije. Ponadto mężczyzna używał przemocy wobec swojego psa bijąc go i rzucając nim o ścianę.
Policjanci umieścili zatrzymanego w policyjnym areszcie. 44-latek usłyszał zarzuty znęcania się psychicznego i fizycznego nad swoją konkubiną. Ponadto został mu przedstawiony zarzut znęcania się nad psem. Za popełnione przestępstwa mężczyzna będzie odpowiadać w warunkach recydywy. Sąd Rejonowy we Włodawie przychylił się do wniosku Policji i Prokuratury i zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres 3 miesięcy.
/ź/ policja.gov.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Niech magiczna moc wigilijnego wieczoru przyniesie Wam spokój i radość. Niech każda chwila świąt Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem, a Nowy Rok obdaruje Was pomyślnością i szczęściem. Najpiękniejszych świąt Bożego Narodzenia życzy
We wtorek, 17 grudnia, we włodawskim kinie odbyło się spore widowisko, a dokładniej – koncert bożonarodzeniowy „Zatańczymy Jezuskowi Małemu”. Spektakl przygotowali wychowankowie Młodzieżowego Domu Kultury we Włodawie, a sala kina została zapełniona do ostatniego miejsca. Koncert był barwny, kolorowy, a młodzież zaprezentowała się z jak najlepszej strony. Wydarzenie – jak na świąteczny klimat przystało – pełne było emocji i wzruszeń.
Ale jak zwykle, nasi urzędnicy się nie popisali, bo ani Włodawski Dom Kultury, który był gospodarzem imprezy, ani służby prasowe miasta, czy też starosty nie przygotowały porządnych relacji z wydarzenia. Włodawski Dom Kultury nie zrobił transmisji wideo na żywo, chodź często inne spotkania relacjonował np wizytę Biedronia. Ciekawe, dlaczego?
Może dlatego, że pracownicy musieli obsługiwać „Burmistrza imieniny” w ramach nieszczęśliwie datowanej gali nadania praw miejskich Włodawie. Ktoś musiał przecież zająć się tym „ważnym” wydarzeniem, a zdjęcia i relacje z koncertu wychowanków MDKu? Kto by się tym przejmował… Na szczęście, gdyby nie hobby pana Grzegorza Wołoszuna, to do dziś nikt nie wiedziałby, jak wyglądał ten wspaniałe koncert, którym teraz chwalą się nasi notable.
A propos radnych – na jednej z ostatniej sesji Rady Miasta radny Steć z radością wychwalał dyrektora Włodawskiego Domu Kultury, mówiąc, że to on i pracownicy robi tam „dobrą robotę” i że jemu oraz jego pracownikom należy się „premia”. Trzeba przyznać, że radne z fakcji towarzysza Wiesława były lekko zdziwione tym entuzjazmem radneg. Uśmiechając się nieśmiało, wymieniały spojrzenia między sobą. W końcu, jak to bywa w takich sytuacjach, nie każdy zasługuje na „premię” za organizowanie imprez, z których nie powstała żadna relacja, a jedyne zdjęcia i to te, które mieszkaniec miasta pasjonat fotografii Pan Grzegorz zarobił, które są dziś jedyną pamiątką z tego wydarzenia które odbyło się we włodawskim kinie. Więc za co my mieszkańcy miasta płacimy urzędnikom, którzy mają w pisane w swe obowiązki pracę na rzecz promocji miasta, powiatu?
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej