Okazałe bryły bursztynu. Bursztyn ukryty był w nagrzewnicy i pod akumulatorem pojazdów osobowych. Jak duże bryły bursztynu można zmieścić pod akumulatorami pojazdów osobowych?
Dwóch obywateli Ukrainy ukryło tam przed kontrolą celno-skarbową około kilogramowe bryły nieobrobionego jantaru. Tak okazałe kamienie żywiczne to na granicy rzadkość. Mężczyźni wjeżdżali do Polski przez przejście graniczne w Dorohusku. Poza okazałymi bryłami bursztynu w swoich pojazdach mieli schowane także drobne nieobrobione kamienie. Każdy z nich przewoził po około 9 kg jantaru.
W sumie z nagrzewnic i spod akumulatorów dwóch samochodów funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej wydobyli 18,5 kg bursztynu różnej wielkości. Obywatele Ukrainy wpłacili po 3 tys. złotych na poczet grożących im kar za przemyt.
/ź/ lubelskie.kas.gov.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Na terenie komendy Nadbużańskiego Oddziału SG w Chełmie została oddana do użytku nowoczesna i kompleksowa pod względem szkoleniowym strzelnica kryta. Koszt inwestycji to ponad 14 mln zł.
Nowo oddana do użytku strzelnica jest jedną z najnowocześniejszych na Lubelszczyźnie. Sala strzelań posiada pięć stanowisk do strzelań na długość do 25 m. Automatyka umożliwia transport tarcz na różne odległości oraz prowadzenie strzelań dynamicznych do celu ruchomego, którego prędkości poruszania się można regulować.
Strzelnica umożliwia prowadzenie szkoleń na wszystkich rodzajach broni będącej na wyposażeniu SG: pistoletach, pistoletach maszynowych, karabinkach, broni gładkolufowej i pneumatycznej. Szkolenia mogą być prowadzone zarówno w warunkach dziennych, jak i nocnych.
Budynek strzelnicy zawiera także sale szkoleniowe w tym stanowisko do kierowania strzelaniem, pomieszczenie punktu pierwszej pomocy, techniczne, medyczne, socjalne i administracyjne.
Koszt inwestycji to ponad 14 mln zł. Budowa została sfinansowana ze środków „Programu Modernizacji Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Ochrony Państwa w latach 2017-2020”.
Dotychczas treningi strzeleckie i egzaminy sprawdzające dla funkcjonariuszy SG, były organizowane na strzelnicach w placówkach Straży Granicznej w Hrubieszowie oraz Terespolu.
/ź/ nadbuzanski.strazgraniczna.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
W Zakładzie Karnym we Włodawie przeprowadzony został VIII Ogólnopolski Konkurs Pisania Ikon. Na tegoroczny przebieg konkursu znaczący wpływ miała pandemia koronawirusa.
Technika pisania ikon
Ikona to obraz sakralny z kręgu kultury bizantyńskiej, wyobrażający postacie świętych z ich życia, sceny biblijne lub liturgiczno-symboliczne, charakterystyczny dla chrześcijańskich kościołów wschodnich, w tym prawosławnego i greckokatolickiego. Osoby, które piszą ikony wiedzą, że nie jest to łatwe. Najczęściej ikona powstawała na specjalnie przygotowanym drewnie cedrowym lub cyprysowym – były to drzewa święte dla wschodniego chrześcijaństwa. Na Rusi ikony powstawały na drewnie sosnowym, modrzewiowym, jodłowym lub lipowym. Drewno musiało być specjalnie przygotowane – poddawane działaniu pary wodnej, oczyszczone, studzone, nasycane dymem, odpowiednio zabezpieczane.
Częstą praktyka było gotowanie drewna w oleju celem wzmocnienia. Następnie drewno poddawano wieloetapowym działaniom aby powstał ostateczny obraz. Drewno podlegało gruntowaniu, naklejaniu tkaniny ponownie kilkukrotnie gruntowanej, szkicowaniu konturów, złoceniu i pokryciu farbami. Dalej umieszczano także napisy w języku greckim lub staro - cerkiewno słowiańskim z imionami świętych lub objaśnieniami scen. Najświętsze Imiona Matki Bożej i Chrystusa umieszczano w postaci greckich skrótów. Zazwyczaj na końcu ikona podlegała lakierowaniu czyli werniksowaniu co miało chronić jej powierzchnię i nadać jasności. Każdy etap wymagał czasu, wyschnięcia, dokładności. Pisanie Ikon jest modlitwą, szukaniem stylu, Boga… Tak mówią o pisaniu Ikon ci, co je piszą.
Pisanie Ikon – twórcza resocjalizacja
Osoby pozbawione wolności poprzez pisanie ikon mają możliwość wypowiedzenia się, skłania to ich do refleksji nad życiem świętych, postaci umieszczonych na tychże ikonach, a jednocześnie nad życiem własnym. Ten rodzaj twórczości daje skazanym możliwość duchowego wyciszenia się, spokoju oraz kontemplacji. To ważna forma resocjalizacji osadzonych.
Grzegorz: „pisanie ikony to odskocznia od dnia codziennego w więzieniu, od tego co mam na co dzień, co mnie przytłacza i drażni. pozwala mi się oddać uniesieniom i tworzę, i tworzę…Końcowy efekt zaskakuje mnie wielokrotnie”.
Piotr: „dlaczego piszemy ikony? Bo może dlatego, że chcemy odkupić nasze winy? A może nawet dlatego, że chcemy być lepsi niż jesteśmy. Szukamy pozytywnej drogi, chcemy stać się lepszymi i mądrzejszymi, a to wszystko w rezultacie daje pozytywny efekt końcowy naszej pracy”.
Ikony na konkurs
Konkurs Pisania Ikon na stałe wpisał się już w kalendarz inicjatyw i przedsięwzięć prowadzonych w Zakładzie Karnym we Włodawie. Przedmiotem konkursu są prace artystyczne, których tematem jest interpretacja ikon: Trójcy Świętej, Jezusa Chrystusa, Matki Bożej lub innych Świętych. W konkursie dopuszczone są dowolne materiały i techniki z zachowaniem podstawowych zasad pisania ikon. Głównym celem konkursu jest zainteresowanie osadzonych wartościami duchowymi, estetycznymi i artystycznymi płynącymi z tradycji prawosławnej, jak również z dziedziny ikonografii oraz uwydatnienie roli kultury w życiu człowieka. Więzienna twórczość osadzonych ma coraz większe znaczenie. W związku z pandemią koronawirusa rok 2020 jest rokiem szczególnym dla osadzonych. Jest to czas na rozwijanie pasji oraz na jeszcze głębsze poświęcenie się tym pasjom. Zajęcia artystyczne wpływają niezwykle pozytywnie na funkcjonowanie skazanych w trakcie odbywania kary pozbawienia wolności. Twórcza resocjalizacja rozwija poczucie estetyki, pobudza aktywność artystyczną i uwrażliwia na piękno.
Rafał: „nie ukrywam, że nagroda kusi, jak jest atrakcyjna to warto wziąć udział w takim konkursie, a przy okazji sprawdzić się jako malarz, czy ten mały czy duży – to wszystko zależy od jury”
Z kart historii konkursu…
Pomysł Konkursu Pisania Ikon zrodził się w 2008 roku w Zakładzie Karnym we Włodawie. Idea powstała przy realizacji programu resocjalizacyjnego pt. „Sztuka to moje drugie życie”, którego pomysłodawczynią i autorką była kpt. Iwona Odyniec (ówczesny wychowawca do spraw kulturalno-oświatowych). Początkowo Międzyokręgowy Konkurs Wschodniego Pogranicza Pisania Ikon obejmował jednostki penitencjarne położone na wschodzie Polski. W kolejnym roku konkurs wzbudził niezwykle duże zainteresowanie wśród osadzonych, co znalazło odzwierciedlenie w liczbie zgłoszonych prac - aż 22 ikony. W 2012 roku odbyła się piąta i ostatnia edycja konkursu o zasięgu międzyokręgowym. Z uwagi na duże zainteresowanie skazanych z całej Polski udziałem w konkursie, podjęto decyzję aby Konkurs Pisania Ikon odbywał się na skalę krajową. Tak też się stało i od 2013 roku konkurs nosi nazwę Ogólnopolski Konkurs Pisania Ikon. W tym roku konkurs został rozstrzygnięty po raz ósmy na poziomie krajowym i po raz dwunasty od pierwszej edycji.
Rozstrzygnięcie VIII Ogólnopolskiego Konkursu Pisania Ikon 2020 r.
Z uwagi na piętno jakie odcisnęła na funkcjonowaniu zakładów karnych i aresztów śledczych pandemia koronawirusa w tym roku nie odbył się wernisaż jaki towarzyszył konkursowi w latach poprzednich. Z uwagi na panujący stan epidemiczny nie doszło również do planowanego, choćby okrojonego podsumowania VIII Konkursu Pisania Ikon, które w tym roku miało się odbyć w Muzeum – Zespole Synagogalnym we Włodawie.
W wyznaczonym czasie tj. do 30.09.2020 r. do Zakładu Karnego we Włodawie wpłynęło 26 prac z całej Polski. Nadesłane prace – ikony oceniała komisja w składzie:
kpt. Iwona Odyniec – kierownik działu penitencjarnego Zakładu Karnego we Włodawie, ks. Jerzy Ignaciuk – kapelan prawosławny Zakładu Karnego we Włodawie, Jolanta Madej – artysta plastyk, arteterapeuta.
Pierwsze miejsce przyznano ikonie nadesłanej z Zakładu Karnego w Czerwonym Borze, drugie miejsce otrzymała praca nadesłana z Aresztu Śledczego w Białymstoku, trzecie ikona z Zakładu Karnego w Hrubieszowie. Przyznano również trzy wyróżnienia, które trafiły: do Oddziału Zewnętrznego w Braniewie, Zakładu Karnego w Hrubieszowie i Zakładu Karnego w Strzelinie.
tv.wlodawa.net
masz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Wirtualna wystawa Ikon będzie możliwa do obejrzenia w Muzeum – Zespole Synagogalnym we Włodawie do czego gorąco zachęcamy. Projekcja odbywać się będzie w kinie „Zachęta” VR z wykorzystaniem Oculusów GO – samodzielnych autonomicznych okularów dających obraz w maksymalnej możliwej wysokiej jakości. Oglądający zostanie przeniesiony do wirtualnej wystawy ikon pisanych przez osadzonych z całej Polski.
opracował: por. Daniel Pręciuk, wikipedia, kresowianie.info
Funkcjonariusze z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej oraz Oddziału Celnego z Hrebennego ujawnili dwóch nielegalnych migrantów. Mężczyźni próbowali wjechać do Polski ukryci w naczepie ciężarówki.
30 października br. na terenie drogowego przejścia granicznego w Hrebennem, na kierunku wjazdowym do Polski, funkcjonariusze Straży Granicznej oraz Służby Celno-Skarbowej, podczas wspólnej kontroli naczepy samochodu ciężarowego ujawnili dwóch nielegalnych migrantów. Mężczyźni to obywatele Iranu i Syrii w wieku 24 i 26 lat.
Podczas przeprowadzonej wobec nich kontroli, okazało się, iż obaj nie posiadają dokumentów uprawniających ich do pobytu na terytorium Polski. Obaj zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy Straży Granicznej. Po pobraniu od nich próbek na obecność SARS-CoV-2, nielegalni migranci zostali przewiezieni do pomieszczeń służbowych SG. Pomimo wniosku o przekazanie nielegalnych migrantów służbom granicznym Ukrainy w ramach readmisji uproszczonej, strona Ukraińska odmówiła ich przyjęcia.
Zatrzymanym obywatelom Syrii, przedstawiono zarzut nielegalnego przekroczenia granicy państwowej. Czyn ten usankcjonowany jest karą do 3 lat pozbawienia wolności. Decyzją sądu, obaj mężczyźni zostaną umieszczeni w ośrodku strzeżonym. Do sprawy został zatrzymany również 52 – letni ob. Turcji, który był kierowcą kontrolowanej ciężarówki. Mężczyźnie przedstawiono zarzut pomocnictwa w nielegalnym przekroczeniu granicy państwowej.
Czyn ten usankcjonowany jest karą pozbawienia wolności do lat 3. Po zakończeniu czynności procesowych, kierowcę ciężarówki zwolniono i zezwolono na dalsza podróż. Krajem docelowym, do którego chcieli dotrzeć nielegalni migranci z Iranu i Syrii miała być Holandia.
/ź/ nadbuzanski.strazgraniczna.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Funkcjonariusze z Nadbużańskiego Oddziału SG, działając pod nadzorem Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, zatrzymali członków międzynarodowej zorganizowanej grupy przestępczej. Grupa zajmowała się przemytem wyrobów tytoniowych z Ukrainy do Polski oraz krajów Europy Zachodniej. Działania przeprowadzono na początku października br. Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej – Frontex udzieliła wsparcia technicznego w postaci dostępu do serwisu S14 EUROSUR Multipurpose Aerial Surveillance.
W sumie zatrzymano 5 osób, członków zorganizowanej grupy przestępczej przemycającej wyroby tytoniowe przez polsko-ukraińską granicę. W trakcie działań funkcjonariusze przeszukali 14 posesji, na których ujawnili i zabezpieczyli przedmioty wykorzystywane do przestępczej działalności, m. in. środki łączności oraz pojazdy.
Zgromadzony w sprawie materiał pozwolił prokuratorowi Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej na przedstawienie zatrzymanym osobom zarzutów udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przemytu papierosów bez polskich znaków skarbowych akcyzy o łącznej wartości ponad 5,5 miliona złotych (1,2 mln euro) i wprowadzenie ich do obrotu.
Wobec zatrzymanych Sąd Rejonowy Lublin – Zachód zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Jest to już kolejny etap prowadzonego śledztwa, w ramach którego zatrzymano 12 członków zorganizowanej grupy przestępczej.
tv.wlodawa.net/SGmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
W dniu 19 października 2020 rok odbyła się konferencja online pod tytułem „Getto we Włodawie - zapomniana karta historii II”. Prelegentami konferencji byli Łukasza Mieszkowskiego (Instytut Historii Polskiej Akademii Nauk) oraz prof. Włodzimierza Borodzieja (Instytut Historii Uniwersytetu Warszawskiego), gospodarzem wirtualnego spotkania była Agnieszka Ignatiuk z Muzeum - Zespół Synagogalny we Włodawie.
Co ciekawego dowiedzieliśmy się od zaproszonych prze muzeum gości? Otóż, Łukasz Mieszkowski wygłosił prelekcję pt. ,,Na skraju pól, wśród lasów i śródleśnych jezior. Pamięć i zapomnienie na Ziemi Włodawskiej." Ciekawą informacją, którą wypowiedział Łukasz Mieszkowski, była informacja, że uciekinierów z obozu w Sobiborze w okolicznych lasach zabijali partyzanci z AK.
[wp_ad_camp_4] Z kolei z wykładu prof. Włodzimierza Borodzieja zatytułowanego ,,101. batalion rezerwy policji jako morderca ludności Lubelszczyzny. Dlaczego o ,,zwykłych ludziach" nie pamiętamy?" Dowiadujemy się, że „ Więc jeżeli se policzymy, że aparat bezpieczeństwa w tym ścisłym tego słowa znaczeniu to jest 5000 ludzi. To większość z nich, to są Polacy. Samo Gestapo to jest 20% tego.”
To bardzo ciekawe informacje, zapewne zainteresują wielu mieszkańców naszego powiatu, a na pewno powinny zostać szczegółowo naukowo opisane. Być może lubelski IPN posiada informacje, który to odział AK, mordował we włodawskich lasach uciekinierów z obozu w Sobiborze, oraz kto dokładnie pracował dla granatowej i kryminalnej policji we Włodawie w czasach okupacji niemieckiej?
tv.wlodawa.net/MuzeumWlodawamasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Wielka szkoda, że zaproszenie prelegenci nie poparli wygłoszonych informacji dokumentami z okresu. Dodatkowo smuci fakt, że obaj prelegenci temat włodawskiego getta potraktowali po macoszemu. Skupili się oni na tematach około włodawskich, takich jak Sobibór, Adampol i udziale Niemców, jako „prostych obywateli” III Rzaszy Niemieckiej, którzy wykonywali tylko rozkazy. Całość konferencji można obejrzeć na YouTube.com, znajduje się ona pod niepublicznym linkiem. Zapraszamy zainteresowane osoby historią Włodawy i okolic do zapoznania się z pełną wersją konferencji zorganizowanej przez Muzeum - Zespół Synagogalny we Włodawie, jak również od obejrzenia materiałów wideo niżej.
Wydarzenie ,,Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury". Realizowanego w ramach programu: ,,Miejsce pamięci i trwałe upamiętnienia w kraju."
14 października minęło 77 lat od heroicznego czynu, jaki się dokonał w niemieckim obozie śmierci w Sobiborze. Wtedy to więźniowie podnieśli bunt i uwolnili się z obozu. Był to jednocześnie koniec historii obozu śmierci, w którym zginęło ok. 180 tys. żydów z całej Europy.
Andrzej Romańczuk – starosta włodawski, pamiętając o tej rocznicy złożył wiązankę kwiatów w miejscu kaźni. Kwiaty złożyli także Tomasz Kranz – dyrektor Państwowego Muzeum na Majdanku (w imieniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego), Jakub Deka – przewodniczący zarządu Fundacji Polsko-Niemieckiej Pojednanie oraz przedstawiciel ambasady RRN w Polsce. Z kolei w imieniu partnerów holenderskich z prowincji Gelderland wiązankę złożył wicestarosta Tomasz Korzeniewski.W krótkim wystąpieniu dyrektor T. Kranz podkreślił znaczenie upamiętniania tego miejsca oraz poinformował, że pandemia w kraju pokrzyżowała plany uroczystego otwarcia tego muzeum w tym roku. Natomiast przedstawiciel RFN przede wszystkim przeprosił za zbrodnie popełnione przez jego rodaków w tamtym czasu, dodając, że nie można nigdy o tym zapomnieć.
Czy częste stosowanie płynów do dezynfekcji prowadzi do oporności patogenów na alkohol?
To MIT! Mikrobiolodzy podkreślają: płyn dezynfekcyjny działa źle najczęściej wtedy, gdy jest nieprawidłowo aplikowany lub ma zbyt niskie stężenie alkoholu.
Od pewnego czasu trwa naukowa dyskusja na temat, czy stosowanie środków dezynfekcyjnych może prowadzić do oporności bakterii na poszczególne jego składniki, zwłaszcza na powszechnie stosowany w tego rodzaju środkach alkohol.
- W 2018 roku grupa australijskich badaczy dowiodła, iż niektóre, ale nie wszystkie, szczepy Enterococcus faecium, bakterii odpowiedzialnej za niektóre wewnątrzszpitalne zakażenia, były w istocie oporne na działanie 70 proc. alkoholu - wykazano to zarówno umieszczając bakterie w roztworze ze środkiem dezynfekcyjnym, jak również przy wykorzystaniu modelu zwierzęcego – przyznaje dr hab. Piotr Rzymski z Zakładu Medycyny Środowiskowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Obserwacja ta dotyczyła szczepów opornych już na antybiotyki. Warto zaznaczyć, że na podstawie analizy molekularnej wykazano, iż oporność na alkohol była związana z mutacjami w innych genach. Jednak należy podkreślić, że jest to pojedyncza obserwacja z Australii, dotyczącą wybranych szczepów pojedynczego gatunku bakterii. Oznacza to, że potrzebne są dalsze badania by sprawdzić czy wykazane zjawisko jest bardziej powszechne.
- To wszystko nie może przekreślać stosowania środków dezynfekcyjnych, które charakteryzują się przecież bardzo wysoką skutecznością niszczenia rozmaitych patogenów. Ważne są dalsze badania i opracowywanie środków dezynfekcyjnych do zastosowania w warunkach klinicznych, wykorzystujących kombinacje różnych substancji, nie tylko opartych o alkohol. W warunkach domowych warto natomiast po prostu dokładnie i długo myć ręce wodą z mydłem – uważa specjalista.
Nie ma dowodów, by oporność na środki dezynfekcyjne oparte o alkohol była rozpowszechniona, mimo iż są stosowane od dawna.
- Nie ma więc powodów do siana paniki – przekonuje dr Rzymski.
Podobnie nieprawdziwe jest stwierdzenie, iż nie ma dowodów na skuteczne działanie dezynfektantów opartych o alkohol przeciwko koronawirusowi SARS-CoV-2.
- Zostało wykazane, m.in. przez niemieckich naukowców, w starannie przeprowadzonych badaniach, że środki takie inaktywują wirusa. Nie ma więc żadnych przesłanek, by z nich rezygnować - ocenia dr Rzymski.
Jest wrzesień 1939 roku, Niemcy już pod Warszawą, a co w tym czasie dzieje się w okolicach Włodawy? Historycy mówią mało o tym okresie wojny, a już na pewno „skromnie” na ten temat piszą. Oto kilka zdań z zapomnianej, lub może specjalnie przemilczanej historii Ziemi Włodawskiej czasu pierwszych dniach Wojny Obronnej 1939 roku. Poniżej prezentujemy wspomnieni Pana Czesława Chudzika byłego mieszkańca miejscowości Włodawki. Włodawka to miejscowości położonej po prawej stronie rzeki Bug vis-a-vis Włodawy, dziś już nie istnieje. Prezentowany poniżej opis wydarzeń pochodzi ze skanu dwóch stron książki pt. „Życie moje i wojna” autorstwa pana Czesława Chudzika – autorem skanu jest Pan Dariusz Ozimek. Smuci fakt, że na próżno szukać tej pozycji książkowej w internetowym katalogu online Miejskiej Biblioteki Publicznej we Włodawie – mamy nadzieję, że to się zmieni.
"Szesnastego lub siedemnastego września ruszyliśmy w drogę powrotną, uciekinierzy na kilku furach jechali za nami, było ich ponad dwadzieścia osób. Chłopów na ich furach nie było, Wacek stwierdził, że oni te zaprzęgi kupili. Kilka kilometrów przed Piszczem spotkaliśmy na drodze paru ludzi w polskich mundurach bez broni. Jeden z uciekinierów powiedział do nich "juześ się nawojował" i wtedy pod ich adresem posypały się bardzo obelżywe wyzwiska w mieszanym chłopsko-polskim języku. Wyzywali ich od burżujów, darmozjadów, pasibrzuchów i co tam jeszcze wymyślili, sytuacja stawała się groźna, chłopi zaczęli krzyczeć, że ich wytłuką, wtedy oni wyciągnęli broń i zaczęli krzyczeć, że będą strzelać i to dopiero poskutkowało, chłopi odeszli.
My natomiast postanowiliśmy odłączyć się od nich, bo sytuacja w tym towarzystwie stawała się niebezpieczna. To był dzień,, w którym bolszewicy wkroczyli do Polski, ludność chachłacka stawała się coraz bardziej agresywna, Po przejechaniu jeszcze kilku kilometrów oni skręcili na Pulmo, tamtędy było bliżej do Bugu a my pojechaliśmy w kierunku Pulemca i Orchowa, z którego na Włodawkę było już tylko dwa kilometry. Kiedy dojeżdżaliśmy do pierwszych domostw Orchowa stała już tam powitalna brama. Chachły witali Stalina napisem: "Spasibo wielikom Stalinu szczo wyswobodył nas od polskoho jarma". W tym samym Orchowie tylko od zachodniej strony 22 czerwca 1941 roku stała taka sama brama tylko napis był inny. "Spasibo wielikom Gitleru szczo wyswobodył nas od żydokomuny” Zastanawiam się kto to chachłackie talatajstwo mógł zrozumieć. Po kilku dniach dowiedzieliśmy się, że w okolicy Pulma chachłaccy nacjonaliści wymordowali wszystkich uciekinierów. Jesteśmy w domu, oglądamy co się w międzyczasie stało. Bomby rozbiły kamienicę Foderzewskiego, zostały tylko wypalone mury, nikt nie zginął bo w czasie bombardowania wszyscy uciekli. Dom wujka Janka Ozimka zburzony, spalony drewniany most Włodawa-Tomaszówka, kolejowy żelazny most wysadzony. Na rynku przed naszym domem koło kasztanów stoją trzy potężne wozy wojskowe przeznaczone do wożenie pontonów.
[wp_ad_camp_4] Ktoś powiedział, że koło spalonego mostu leży dużo wojskowych rzeczy po rozbrojeniu batalionu polskiego wojska przez Niemców. Bez namysłu pobiegliśmy tam, okazało się, że na lądzie i w płytkiej wodzie przy brzegu leży bardzo dużo broni i innego sprzętu wojskowego. Braliśmy kto rady udźwignąć, karabiny, bagnety, ładownice, maski szable i co tylko się dało. Obróciliśmy z Gieńkiem po kilka razy, podobnie robili inni. Za szafą była wnęka po drzwiach, tam zrobiliśmy magazyn. Na drugi dzień mam zauważyła, że szafa jest odsunięta, kiedy zobaczyła co tam jest o mało nie zemdlała. Zrobiła nam wielka awantura i kazała to wszystko wynieść i utopić w sadzawce, z wielkim żalem ale musieliśmy to zrobić. Jeden karabin z pełnym magazynkiem, zwinięty w jakiś worek Gieniek rzucił za oborą w pokrzywy. W południe pojechaliśmy po schowane zboże, po odkryciu dołu okazało się, że zboże jest zamknięte i śmierdzące, przywieźliśmy je do stodoły i rozsypali na toku, przy otwartych drzwiach schło przez kilkanaście dni. Mimo różnych zabiegów nawet przesuszania w piecu chlebowym, chleb z tego żyta do jedzenia się nie nadawał. Dwa lub trzy dni po naszym powrocie wśród Żydów zaczęło wrzeć, wszyscy poczynając od dorastających po tych w podeszłym wieku pozakładali czerwone opaski, kilkudziesięciu chodziło z karabinami i to była ich milicja. Któregoś dnia przed przyjściem sowietów zorganizowali na rynku wielki wiec byli tam wszyscy Żydzi z całej Włodawki. Co chwila jaki działacz żydowski z czerwona opaska i karabinem wyraził na wóz i wykrzykiwał jaka to w Polsce była im wielka bieda. Najbardziej Polsce i Polakom ubliżał żyd Kiszka. Na tym wiecu wybrano Sielsowiet (rade wiejska), przewodniczącym został Litman, a sekretarzem kompartii Kiszka. Powołano również milicje, a było ich kilkadziesiąt osób. Wszyscy oni mówili, że od dawna są komunistami i zawsze nimi zostaną. Jedna z wypowiedzi Kiszki mniej więcej brzmiała tak: "20 lat słońce świeciło, a nam ciemno było, przeklęta Polska nad nami zawsze się znęcała, wreszcie zaświeciło nam słońce i w wielkim ukochanym Związku Radzieckim zacznie się dla wszystkich sprawiedliwe, dobre życie. Koniec z panowaniem Polaków, nastały nasze czasy i nasza władza”. Następnego dnia przyszli do nas sowieci. Jak witali ich Żydzi nie da się opowiedzieć, byty wiwaty, uściski i śpiewy - międzynarodówka. Polacy obserwujący z ukrycia to wido" – wisko. - Czesława Chudzika, Życie moje i wojna
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej