(15 sierpnia) Samorządowcy włodawscy wraz ze strażakami – ochotnikami oddali cześć żołnierzom polskim, którzy polegli w sierpniu 1920 r. w walce z bolszewikami.
Starosta włodawski – Andrzej Romańczuk, wójt gminy Urszulin – Tomasz Antoniuk, Tomasz Korzeniewski – wicestarosta włodawski, Romuald Pryll – przewodniczący Rady Powiatu we Włodawie i Piotr Kamela – przewodniczący Rady Gminy w Urszulinie wraz ze strażakami – ochotnikami oddali cześć żołnierzom polskim, którzy polegli w sierpniu 1920 r. w walce z bolszewikami. Złożyli wiązanki kwiatów pod pomnikami w Andrzejowie i Wereszczynie (gmina Urszulin).
Mało kto wie, że Cud nad Wisła rozegrał się nie tylko na przedpolach Warszawy, ale i na ziemi włodawskiej. W powiecie włodawskim jest co najmniej kilka miejsc, gdzie są pochowani żołnierze polscy polegli podczas sierpniowej ofensywy znad Wieprza.
W Andrzejowie tuż przy drodze z Urszulina do Sawina jest pomnik z płytą z napisem – W mogile tej spoczywają: polski oficer i jego żołnierz polegli w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r. Panie Boże przyjmij ich do swojego Królestwa, Urszulin 2001 r.
Z kolei na zabytkowym cmentarzu w Wereszczynie jest zbiorowy grób z tablicą o następującej treści – Tu spoczywa ośmiu żołnierzy Wojska Polskiego. Polegli w obronie Ojczyzny dnia 15 sierpnia 1920 roku walcząc z bolszewikami w potyczce pod Andrzejowem. Cześć ich pamięci.
Na obu tych mogiłach kwiaty złożyli i zapalili symboliczne znicze włodawscy samorządowcy wraz ze strażakami ochotnikami z Urszulina. Historię Cudu nad Wisłą w powiecie włodawskim przybliżył obecnym na cmentarzu w Wereszczynie znany regionalista i pasjonat historii lokalnej – Adam Panasiuk, jednocześnie członek Zarządu Powiatu we Włodawie.
– Mogiła w Wereszczynie jest o tyle wyjątkowa, że powstała już w 1921 r., a jej jedynym elementem pochodzącym sprzed stu lat jest symboliczny krzyż zrobiony z łusek znalezionych na miejscu bitwy pod Andrzejowem - mówił A. Panasiuk.
/ź/ powiatwlodawski.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Podczas tegorocznych wakacji – ze względu na zagrożenie związane z koronawirusem – większość rodzimych turystów zdecyduje się na spędzenie urlopu w Polsce. Oznacza to, że popularnością będą cieszyć się nie tylko największe kurorty, ale także mniej znane miejscowości. Jednak bez względu na to, którą opcję wybierzemy, podczas wypoczynku należy pamiętać o podstawowych zasadach obcowania z przyrodą. Tak, by w jak najmniejszym stopniu zakłócać funkcjonowanie środowiska naturalnego.
Polacy w 2020 r. w znacznej większości wybiorą wakacje w kraju. Z przeprowadzonego przez CBOS sondażu „Letnie wyjazdy wypoczynkowe w czasach pandemii” wynika, że na urlop nad Wisłą zdecyduje się 80 proc. osób wybierających się na wczasy.
To może oznaczać, że nie tylko nadmorskie, mazurskie czy górskie kurorty będą od lipca do września cieszyły się dużym zainteresowaniem, ale także mniejsze ośrodki, zlokalizowane w różnych częściach kraju. Zgodnie z badaniem, co najmniej dwudniowy wypad planuje 42 proc. respondentów, 8 proc. nie ma zdania, a 50 proc. zadeklarowało, że w tym roku zostanie w domu.
Przyroda w zagrożeniu
Wzmożony ruch turystyczny w kraju może być niebezpieczny dla lokalnych ekosystemów. Zwłaszcza że nie zawsze wypoczywający w odpowiedni sposób dbają o miejsce, w którym spędzają czas. Zaśmiecone plaże czy lasy to niestety dość powszechne zjawisko.
Większa niż na co dzień liczba ludzi na danym obszarze oznacza intensywniejszą produkcję odpadów komunalnych. O ile popularniejsze miasta są zazwyczaj przygotowane na taką sytuację, dla mniejszych miejscowości może być ona niemałym zaskoczeniem. Inną sprawą jest to, że nadal dla części osób posprzątanie po sobie to duży problem.
Jak wskazuje WWF Polska, aż 56 proc. odpadów na nadbałtyckich plażach to tworzywa sztuczne. Tego rodzaju wyroby, np. plastikowe torby, pozostawione na brzegu z łatwością, niesione przez wiatr, mogą dostać się do wody.
Stamtąd z kolei trafiają one do organizmów zwierząt, m.in. będących pod ochroną fok szarych. Tak samo wielkim zagrożeniem są śmieci w lasach.
Do pozostawionych w przyrodzie butelek (zarówno plastikowych, jak i szklanych) mogą dostać się zwierzęta – owady, małe gryzonie czy jaszczurki. Eksperci podkreślają, że w takiej sytuacji ich znaczna część nie będzie potrafiła wydostać się z pułapki.
Kajakarze wbrew przepisom przekroczyli granicę polsko-białoruską na rzece Bug. Zostali ukarani mandatami przez funkcjonariuszy Straży Granicznej. 4 lipca br. po otrzymaniu informacji od PSP Włodawa, że turyści uczestniczący w spływie kajakowym prawdopodobnie przekroczyli granicę państwową na rzece Bug z Białorusią, na miejsce zdarzenia natychmiast przybył patrol z Placówki Straży Granicznej we Włodawie.
112: Pijani kajakarze z Lublina wywrócili się na Bugu /wideo/
Kontrolowane osoby to obywatele RP. Przyznali się do przekroczenia granicy wbrew przepisom na rzece granicznej Bug z Polski na Białoruś i z powrotem za co zostali ukarani mandatem karnym w wysokości 150 zł.
Straż Graniczna przypomina zasady uprawiania turystyki w strefie nadgranicznej: Kwestie pobytu i organizacji wypoczynku w strefie nadgranicznej regulują przepisy Rozporządzenia MSWiA z dnia 21 kwietnia 2008 roku w sprawie warunków uprawiania turystyki, sportu, polowań i połowu ryb w strefie nadgranicznej (Dz.U. nr 80, poz. 481).
Zgodnie z cytowanym wyżej rozporządzeniem, uprawianie turystyki, sportu i połowu ryb w strefie nadgranicznej na wodach granicznych przy wykorzystaniu sprzętu pływającego dozwolone jest do granicy państwowej, tylko w porze dziennej zaczynającej się pół godziny po wschodzie słońca, a kończącej się pół godziny przed zachodem słońca.
O zamiarze wykonania powyższej czynności, osoby fizyczne lub w przypadku imprez zorganizowanych – organizator, ma obowiązek powiadomić właściwego miejscowo komendanta placówki Straży Granicznej nie później niż 2h przed planowanym rozpoczęciem czynności lub imprezy. W zależności od miejsca pobytu ostatnią placówką podległą Nadbużańskiemu Oddziałowi Straży Granicznej w Chełmie na północ jest Placówka Straży Granicznej w Janowie Podlaskim a na południe Placówka Straży Granicznej w Hrebennem.
Korzystając ze sprzętu pływającego należy pamiętać, że granica państwowa na rzece granicznej Bug przebiega linią środkową koryta, a w miejscach żeglownych linią środkową głównego nurtu.
Dodatkowo, w trakcie planowania przedsięwzięć z wykorzystaniem sprzętu pływającego należy uwzględnić, iż na wysokości m. Terespol, rzeka Bug, w rejonie znaków granicznych 139-143 przepływa w całości przez terytorium Republiki Białoruś.
Należy przestrzegać również rozporządzeń porządkowych Wojewody Lubelskiego http://edziennik.lublin.uw.gov.pl, określających, m.in. zakaz bezpośredniego komunikowania się przez granicę państwową oraz przerzucania lub przejmowania przez linię graniczną jakichkolwiek przedmiotów, a także zwrócić uwagę na odcinki pasa drogi granicznej, na których obowiązuje zakaz przebywania a tym samym cumowania i prowadzenia postojów osób wykorzystujących sprzęt pływający:
Rozporządzenie porządkowe nr 5 z dnia 30 lipca 2010 r. w sprawie przepisów porządkowych obowiązujących w pasie drogi granicznej i w strefie nadgranicznej na terenie województwa lubelskiego,
Rozporządzenie porządkowe nr 1 z dnia 2 lutego 2015 r. w sprawie wprowadzenia zakazu przebywania na niektórych odcinkach pasa drogi granicznej.
Powyższe akty prawne dostępne są na stronach internetowych sejm.gov.pl. oraz infor.pl, Ponadto informuję, że dane teleadresowe placówek SG podległych Nadbużańskiemu Oddziałowi Straży Granicznej dostępne są na stronie internetowej www.nadbuzanski.strazgraniczna.pl (zakładka placówki, są tam numery telefonów do służb dyżurnych poszczególnych placówek Straży Granicznej, którym należy podać szczegóły imprezy turystycznej).
Sankcje: Art. 49a §1 kw - Kto wbrew przepisom przekracza granicę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze grzywny. Art. 54 kw. - Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowych o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych lub karze nagany.
/ź/ nadbuzanski.strazgraniczna.pl
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
wlodawa.net odpowiada i przedstawia swoją uwagę w ramach konsultacji społecznych – oto ona.
Proponujemy, aby od strony "starych taksówek", a dokładnie w obszarze od bramy zachodniej Czworoboku w kierunku południowym posadzić dwa drzewa – projekt w tym miejscu nie uwzględnia żadnych drzew. Drzewa, o których piszemy są widoczne zaznaczone w naszej wizualizacji.
W załączeniu przedstawiamy trzy obrazki i tak:
- Obrazek nr jeden przedstawia duże drzewo przy "starych taksówkach", drzewo to został usunięte, a zapewniało ono ogromny cień od południa wzdłuż chodnika. - screen pochodzi z google views/maps rok 2012.
- Obrazek nr dwa przedstawia dwie kropki koloru czerwonego, jest to nasza propozycją umiejscowienia brakujących w projekcie drzew - o których mowa w naszej uwadze.
Zachęcamy czytelników do podzielenia się tym pomysłem wśród znajomych, oraz wyrażenia swojej opinii na ten temat w komentarzach lub wśród znajomych z miasta. A gdyby ktoś potrzebował zdjęci do własnego projektu, ponieważ zostało jeszcze 3 dni i miał problem z pozyskaniem materiałów ze strony UM Włodawa*
Zapraszamy do kontaktu na adres echo@wlodawa.net udostępnimy to co mamy.
[wp_ad_camp_4] Z uwagi na proces wydawniczy naszej skromnej oficyny ? nie zdążyliśmy jako pierwsi publicznie opublikować swojej uwagi. Wyprzedził nas włodawski ekokolektyw Miedzy Drzewami – Zielone Notatki. Pozdrawiamy ekipę i cieszymy się, że nie tylko my staramy się dbać o zielone** dobro naszego miasta.
Jeśli ktoś już wysłał swoje uwagi na adres urzędu, a pragnie podzielić się swymi uwagami na stronach wlodawa.net - zapraszamy na kontaktu echo@wlodawa.net
* - zachęcamy Burmistrz, aby wysłał podległy mu personel na odpowiednie szkolenie, może wówczas dowiedzą się jak w obecnej chwili swymi poczynaniami kompromitują magistratu miasta Włodawa.
** - nie jest to sugestia odnosząca się do włodawskiej gromady walczącej o legalizacje marihuany??, jak również do włodawskich działaczy PSL? ( tu bardziej arbuz ? by pasował ), a tym bardziej do włodawskiej grupy wspierającej barwy herbowe miasta Chełma – zielone we Włodawie to mogą być tylko skwery i drzewa z lotu ptaka ???
^p^
/ź/ wlodawa.eu, google.com
Nasza uwag już wysłana
Treść uwagi
Proponujemy, aby od strony "starych taksówek", a dokładnie w obszarze od bramy zachodniej Czworoboku w kierunku południowym posadzić dwa drzewa liściaste – projekt w tym miejscu nie uwzględnia żadnych drzew. Drzewa, o których piszemy są widoczne zaznaczone w naszej wizualizacji lub pod adresem https://wlodawa.net/wlodawa-uwagi-do-rewitalizacji-wlodawskiego-czworoboku/ przedmiotowe drzewa w naszej uwadze są oznaczone jako dwie kropki koloru czerwonego. Jest to nasza propozycją umiejscowienia brakujących drzew w projekcie o którym wyżej mowa.
Uzasadnienie zaproponowanej uwagi
W projekcie o którym wyżej mowa, bak jest dwóch drzew które nie zostały uwzględnione w żaden sposób w projekcie. W przedmiotowym miejscu o którym mowa / patrz tabel treść uwag i załączony rysunek poglądowy / panuje klasyczna betonoza. Ponadto w miejscu tym została zachwiana równowaga kompozycji estetycznej planu przestrzeni wokół włodawskiego Czworoboku. tj. reprezentacyjnego centrum miasta Włodawy. Zważywszy na powyższe uwagi. Apelujmy, o nasadzenie zgodnie z naszą uwag w miejscu o którym mowa dwóch drzew liściastych. Poprawi to estetykę i kompozycję tego historycznego miejsc, jak również zapewni cień mieszkańcom i turystom odwiedzającym Włodawę.
wlodawa.net
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Dodatek specjalny z dnia 07.02.2021 r.
Po ponad półrocznym oczekiwaniu na odpowiedz z urzędu miasta, urzędnicy w końcu ujawnili swoje uwagi do uwag mieszkańców. Uwagi zostały przesłane na adres mailowy Re-Vitea Włodawa dopiero wówczas, gdy Re-Vite zwróciło się do UM we Włodawie z wnioskiem o dostęp do informacji publicznej. wlodawa.net, nadal czeka na oficjalną odpowiedz, prawie tak jak Burmistrz na odpowiedź z Francji :)
Jest również o wiele więcej terenów zielonych. Wszystkie informacje dostępne są na stronie internetowej miasta oraz miejskim profilu facebookowym – mówi Burmistrz Włodawy Wiesław Muszyński.
Konsultacje odbywają się w formie elektronicznej poprzez wypełnienie formularza i odesłanie go drogą mailową na adres propozycje@wlodawa.eu. Swoje uwagi można zgłaszać do 6 lipca.
Rewitalizacja Włodawy to największy projekt inwestycyjny w historii miasta. Na ten cel miasto pozyskało ponad 14 milionów dofinansowania ze środków unijnych w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego. Jest to największa kwota w ramach pojedynczego projektu jaką pozyskano dla miasta.
Komuś, kto traci wzrok, potrzebna jest rehabilitacja. Zyskuje wtedy samodzielność i chęć do życia. Są ośrodki, w których można nauczyć się, jak przyszyć guzik, przygotować posiłek, samemu odczytać ulotkę czy rozpoznawać pieniądze. Ba, niektóre osoby słabowidzące mogą nawet bezpiecznie jeździć na rowerze. "Nie zwlekajcie, przyprowadźcie do nas bliskich albo sąsiadów, którzy tracą wzrok. My umiemy im pomóc” – przekonuje Teresa Kłys, dyrektor jednego z takich miejsc - Centralnej Przychodni Rehabilitacyjno – Leczniczej Polskiego Związku Niewidomych.
Na czym polega rehabilitacja osoby, która traci wzrok?
Wzrok to zmysł, który odbiera 80 proc. informacji o otaczającym nas świecie i gdy go zabraknie, świat wali się na głowę. Ci którzy są niewidomi od dziecka najczęściej nie martwią się tym - oni nie znają innego świata, tak było zawsze, dorastają w ciemności, uczą się z nią żyć, radzić sobie. Natomiast osoba, która całe życie była aktywna, miała zainteresowania, uprawiała sporty i nagle traci wzrok, staje się niesamodzielna, nieporadna. Nie jest w stanie wielu rzeczy wokół siebie zrobić – ładnie się ubrać, umalować się, nie wykona sama wielu domowych czynności. Nie widzi, więc nie czyta, nie ogląda telewizji, nie rozwiązuje krzyżówek, swoją przyszłość widzi w czarnych barwach.
Utraty wzroku nie widać tak, jak widać inną niepełnosprawność. Otoczenie często nie ma świadomości, że te osoby źle widzą (wyglądają normalnie) stąd często niemiłe uwagi: „Niech pan kupi sobie okulary!”, albo obraża się na tych „zarozumiałych” co przestali się kłaniać sąsiadom na ulicy. Osoby słabowidzące różnie widzą w różnych warunkach oświetleniowych. Są też tacy którzy chodzą z biała laską, ale mogą czytać gazetę bez okularów, a wtedy rodzi się podejrzenie oszustwa czy wykorzystywania innych. Zaczyna się depresja. Jeżeli taka osoba ma rodzinę to ma kto jej pomóc, choć najczęściej kończy się to tak, że bliscy wykonują za tę osobę wszystkie czynności, a to bardzo źle.
Ale jak to - lepiej nie pomagać?
Chodzi o to, by nie wyręczać takiej osoby, bo to uzależnienia ją od innych.
No dobrze, ale co zrobić, kiedy taka osoba nie jest w stanie sama o siebie zadbać?
Najlepiej, aby jak najszybciej zgłosić się do takiego miejsca jak nasza przychodnia - tu oswajamy pacjenta z nową sytuacją, pokazujemy, jak żyć z tą dysfunkcją, jak sobie radzić. Mamy czas, cierpliwość i zrozumienie. Wśród personelu są także osoby, słabowidzące i niewidome (nie widzą od urodzenia). Są świadectwem tego, że można z taką dysfunkcją żyć: osoby te obsługują komputer, jeżdżą komunikacją publiczną, prowadzą gospodarstwo domowe. Jedna z nich, młodsza, ma małe dziecko i wychowuje je bardzo aktywnie, druga jest starsza i wciąż jest bardzo aktywna zawodowo.
To możliwe?
Tak. Zaczynamy od rozmowy z pacjentem – od zorientowania się, w jakiej jest sytuacji wzrokowej, życiowej, jakie ma problemy oraz jaki ma stosunek do swojej niepełnosprawności. Pacjenci chętnie korzystają z pomocy naszych psychologów, którzy, jak wcześniej wspomniałam, stanowią żywy przykład, że można żyć pełnia życia mimo słabego wzroku. Następnie staramy się dobrać pomoce optyczne i nieoptyczne umożliwiające rozwiązanie tych problemów, z którymi pacjent do nas przyszedł. Udzielamy wsparcia informacyjnego.
Kto do was trafia?
Największą grupą naszych pacjentów są osoby powyżej 60 rż., które tracą wzrok na skutek zwyrodnienia plamki (AMD) - schorzenia ściśle związanego z wiekiem. Kłopot w tej chorobie polega na tym, że choć istnieje świetny program lekowy, to kryteria są ustawione na tyle wysoko, że nawet jeżeli pacjentowi uda się do niego zakwalifikować, to nie znaczy, że będzie w tym programie całe życie. Bo kiedy dojdzie do zahamowania choroby (a do tego dążymy), już nie ma dla niego miejsca w programie – bo jest „zbyt zdrowy”. Do programu nie zakwalifikują się też osoby, u których degeneracja plamki jest już zbyt zaawansowana - te nie rokują. A bez leczenia wzrok będzie się pogarszał.
Co wobec tego możecie zaoferować takim osobom?
Najpierw musimy się dowiedzieć, czego taka osoba od nas oczekuje. Bo jeśli to ktoś, kto nigdy nie czytał książek nie będziemy go teraz na siłę tego uczyć. Ale np. jeśli to pani, która całe życie gotowała i nie chce z tego rezygnować, bo ma dużą rodzinę, wnuki, podpowiemy, jak może w dalszym ciągu to robić. Pokazujemy, jak sobie radzić. Uczymy różnych technik, np. innego krojenia, dobieramy różne pomoce, np. okulary lupowe, w których można wykonywać czynności manualne, lub lornetkowe - do oglądania telewizji. Zachęcamy do podejmowania kolejnych prób, uczymy samodzielności. Prezentujemy dostępne na rynku ułatwienia, np. specjalny czujnik poziomu cieczy na kubeczek, który pomaga przygotować samemu gorący napój (lejąc wrzątek w pewnym momencie zaczyna piszczeć i wiemy, że należy przestać lać wodę). Dostępne są również urządzenia elektroniczne i udźwiękowione (mówiące) ułatwiające życie jak np. lupy, wagi, zegarki, ciśnieniomierze czy urządzenia lektorskie odczytujące tekst. Takich ułatwień jest sporo.
Polecam dwa krótkie filmy o rehabilitacji osób z dysfunkcją narządu wzroku, w których nasza rehabilitantka opowiada na czym polega rehabilitacja osób słabowidzących oraz prezentuje z jakich pomocy optycznych i nieoptycznych mogą skorzystać osoby słabowidzące (dostępne na youtube).
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Podpowiadamy proste, ale nieoczywiste dla dobrze widzących rozwiązania, jak np. używanie kontrastowych rzeczy. Na białym stole biały kubek jest dla niedowidzącej osoby niewidoczny. Ale wystarczy używać czarnego kubka i już wiele z tych osób dostrzeże ten kontrast. Można też poobklejać meble, klamki specjalnymi taśmami, aby łatwiej było z nich korzystać.
Na szczęście postęp medycyny spowodował, że w większości pacjenci nie ślepną całkowicie, tylko stają się osobami słabowidzącymi – pomagamy im wykorzystać ten potencjał, którym jeszcze dysponują. Niektórym naszym pacjentom wystarczają okulary o 1-2 dioptrie mocniejsze od ich własnych, aby mogły czytać lub okulary z filtrami medycznymi (krawędziowymi), które poprawiają kontrast i chronią oczy przed nadmiernym światłem nie zaciemniając przy tym obrazu.
Przy okazji warto podkreślić, aby nigdy nie kupować lup czy okularów na ulicznych straganach, czy nawet w sklepach, które nie są salonami optycznymi. One niemal nigdy nie spełniają standardów medycznych. I nie dość, że nie spełniają swojej roli, to jeszcze często zniechęcają pacjentów do kolejnych prób dobrania odpowiedniego dla nich sprzętu. A warto z niego korzystać, póki można.
Właściwie wszystkie choroby okulistyczne, poza zaćmą, którą da się leczyć, w różnym tempie degenerują wzrok, dlatego lepiej nie zwlekać z wizytą w naszym ośrodku. Na wizytę zapraszamy często pacjenta z rodziną/opiekunem, bo wtedy łatwiej zrozumieć bliskim rozlewanie herbaty czy potykanie się o krzesło, które od zawsze stoi w tym miejscu.
Czyli…?
W naszym społeczeństwie biała laska jest synonimem ślepoty, dlatego naszym zadaniem jest informowanie i przyzwyczajanie społeczeństwa, że istnieje bardzo duża grupa osób słabo widzących, które tylko w pewnych sytuacjach potrzebują pomocy i jedynym sposobem zasygnalizowania otoczenia jest biała laska. Do sprawy białych lasek dla osób słabowidzących staramy się podchodzić bardzo indywidualnie i z wyczuciem, ponieważ zbyt wczesne poruszanie tego tematu może zablokować psychicznie pacjenta i więcej nie zgłosi się na rehabilitację.
Na szczęście istnieją białe laski sygnalizacyjne, zajmują mało miejsca, można je nosić w kieszeni i rozkładać tylko w sytuacjach trudnych lub niebezpiecznych. To niezwykle przydatny gadżet – uszkodzony wzrok ma to do siebie, że o ile w ciągu dnia jeszcze jako tako widać, to kiedy przychodzi zmrok, dla nich nagle zapada ciemność - ludzie się gubią, wchodzą na jezdnię, wpadają pod auta.
Jednym z największych problemów osób ociemniałych jest brak orientacji przestrzennej. Ktoś musi je nauczyć, jak odbierać bodźce zewnątrz. Trzeba z taką osobą wyjść na ulicę, stanąć przy skrzyżowaniu, aby nauczyła się oceniać odległości, rozpoznawać, czy nadjeżdża samochód lub tramwaj, jak jest daleko, czy zdąży przejść przez jezdnię, czy raczej nie.
Tego też uczycie?
Uczymy tylko podstawowych technik na terenie naszej przychodni. Działamy w ramach Dziennego Ośrodka Rehabilitacyjnego i możemy pomagać jedynie na miejscu, stacjonarnie. Osobę niewidomą należy uczyć orientacji przestrzennej na trasach, po których stale się porusza.
Kto więc to robi? Asystent osoby niepełnosprawnej?
Nie, asystent bywa tylko przewodnikiem. Orientacji przestrzennej uczy specjalnie przeszkolony instruktor. Takimi rzeczami zajmują się najczęściej organizacje pozarządowe, które działają na rzecz osób niewidomych pod warunkiem zdobytego na ten cel grantu.
No dobrze, ale takim osobom, szczególnie na początku, może być trudno do was dotrzeć.
Zdajemy sobie z tego sprawę, jednak NFZ nie dopuszcza wizyt domowych. Bardzo szkoda, bo gdyby to było możliwe, nasi specjaliści mogliby pomóc dostosować dom do potrzeb osoby niedowidzącej. One często potykają się, obijają o meble, albo wręcz przewracają - czasem wystarczy małe przemeblowanie, przesunięcie stołu, zwinięcie dywanu, żeby ułatwić funkcjonowanie. Szczególnie, że to często osoby samotne. Oczywiście kiedy do nas przyjdą, nawet z opiekunem, czy z kimś z rodziny – podpowiemy co robić, ale to jednak nie to samo.
Co doradzić takiej osobie i rodzinie, jeśli już wiemy, że jest choroba i będzie postępowała?
Żeby zgłaszali się do Polskiego Związku Niewidomych, który ma jednostki w całej Polsce lub skontaktowali się z centralą w Warszawie. W takim miejscu są osoby świetnie zorientowane gdzie lokalnie, najbliżej miejsca zamieszkania warto zwrócić się po pomoc.
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Warto też zadbać o orzeczenie o niepełnosprawności. Jest z tym problem, bo wiele osób nie chce tego robić – albo dlatego, że wydaje im się to zbyt skomplikowane, albo uznają, że to im do niczego niepotrzebne. Tymczasem taki orzeczenie daje mnóstwo uprawnień i przywilejów. Np. Polski Związek Niewidomych organizuje turnusy dla osób ociemniałych, ale może tam pojechać tylko osoba niepełnosprawna – jeżeli ktoś nie ma orzeczenia, nie zakwalifikuje się. Jest też mnóstwo fundacji i stowarzyszeń, które oferują pomoc, ale żeby móc z takiej pomocy skorzystać trzeba mieć orzeczenie o niepełnosprawności. Ponadto wiele rzeczy jest refundowanych, np. na lupy elektroniczne, które kosztują od 3 do 5 tys. zł lub filtry od 250 zł można dostać z Polskiego Funduszu Rehabilitacji Osoby Niepełnosprawnej (PRFON) nawet do 80 proc. dofinansowania.
Jest sporo elektronicznych urządzeń dla niedowidzących, np. elektroniczna lupa, czyli powiększalnik, który stawiamy sobie na książce czy gazecie i robimy zrzut na ekran telewizora, a następnie ustawiamy sobie dowolny rozmiar czcionki. Ale taki sprzęt kotuje od 3 tys. zł wzwyż, niewiele osób może sobie na to pozwolić, a PFRON może go częściowo zrefundować. Dlatego namawiamy naszych podopiecznych, aby postarali się o takie orzeczenie i jeśli ktoś potrzebuje pomagamy wypełnić właściwy wniosek.
Czy żeby dostać do takiego ośrodka jak ten konieczne jest jakieś skierowanie?
Tak, trzeba mieć skierowanie od lekarza okulisty, który współpracuje z NFZ. Z tym bywa problem, bo rehabilitacja osób niedowidzących to mało znane świadczenie – niestety, wciąż nie wszyscy lekarze wiedzą o tym, że jest coś takiego jak rehabilitacja wzroku. A skoro nie wiedzą lekarze, to tym bardziej i pacjenci. Dlatego zazwyczaj trafiają do nas z przypadku - gdy ktoś bliski czy znajomy wyszuka taką informacje w internecie, albo usłyszy od kogoś. A naprawdę warto - osobie niedowidzącej przysługuje 120 wizyt w roku, to bardzo dużo, raczej nie zdarza się, aby komuś zabrakło. W ramach tego świadczenia ma wszystko czego mu potrzeba: terapeutę widzenia, tyflologa, instruktora orientacji przestrzennej, psychologów, instruktora czynności codziennych.
Co to znaczy?
To osoba, która uczy jak przygotować posiłek, ubrać się, jak dobierać garderobę, żeby nie założyć dwóch różnych skarpetek, jak się malować – są specjalne nakładki na paznokcie, które ułatwiają niewidomym kobietom zrobienie sobie makijażu. Opanowanie tych czynności może sprawić, że można nawet się nie domyślić, że ktoś jest niewidomy.
Gmina Sławatycze oraz Gminny Ośrodek Kultury w Sławatyczach serdecznie zapraszają na drugi seans kina plenerowego w Sławatyczach. Już w niedzielę 21 czerwca o godz. 21.00. na stadionie sportowym w Sławatyczach, zostanie wyświetlona wybuchowa komedia pt. "Szpieg, który mnie rzucił".
Serdecznie zapraszamy na sens filmu pt.: "Zegar Czarnoksiężnika" w reżyserii Eli Roth'a, który odbędzie się 7 czerwca 2020 r. na gminnym stadionie sportowym w Sławatyczach o godz. 20.30
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej