Wczoraj policjanci zatrzymali 19-latkę, która wsiadła za kierownicę z prawie promilem w organizmie. Jak się okazało, kobieta kierowała hondą nie posiadając do tego uprawnień, a wpadła w ręce stróżów prawa, bo jechała za szybko w terenie zabudowanym.
Wczoraj policjanci włodawskiej drogówki po godz. 8:00 na ul. Okunińskiej we Włodawie zatrzymali do kontroli kierującą hondą. 19-latka z gm. Milejów przekroczyła dozwoloną prędkość w obszarze zabudowanym, jednak jak się okazało to nie było jej jedyne przewinienie.
Badanie stanu trzeźwości przeprowadzone przez policjantów wykazało, że młoda kobieta ma w organizmie prawie promil alkoholu. Na dodatek wyszło na jaw, że kierująca wsiadła za kierownicę nie posiadając do tego uprawnień. Teraz kobieta odpowie za popełnione wykroczenia i jazdę w stanie nietrzeźwości. Za to przestępstwo grozi do 2 lat więzienia.
Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej we Włodawie opublikował na swojej stronie internetowej spoldzielnia.wlodawa.pl tabelę opłat czynszowych, w której to w poz. 13 umieścił zapis wskazujący, iż Międzygminny Związek Celowy z siedzibą we Włodawie, w drodze decyzji, określił dodatkową opłatę za odbiór odpadów komunalnych w wysokości 6,00 zł od osoby.
Zarząd Międzygminnego Związku Celowego z siedzibą we Włodawie zdecydowanie i stanowczo zaprzecza jakoby takową opłatę ustanowił dla mieszkańców spółdzielni.
To odniesienie, chociażby w dorozumiany sposób, nie mogło mieć miejsca, gdyż w poszczególnych okresach objętych postępowaniem nie wszystkie budynki naruszały poprawność segregacji. To władze spółdzielni ustanowiły, iż za swoją nieudolność w organizacji wewnętrznego systemu gospodarowania odpadami komunalnymi obciążą solidarnie wszystkich mieszkańców. Nie jest sprawą związku międzygminnego oceniać działania władz spółdzielni, w szczególności co do stanowienia o wysokości opłat czynszowych, ale wyrażamy kategoryczny sprzeciw co do praktyk, w których władze spółdzielni usiłują przenieść odpowiedzialność za swoje błędy, co potwierdził niezawisły sąd, na związek międzygminny, a skutkami tych błędów obciążyć wszystkich mieszkańców.
Zarząd związku przypomina mieszkańcom spółdzielni, że za poprawną organizację zbiórki odpadów komunalnych na terenie Państwa osiedli mieszkaniowych, a więc i za dbałość o odpowiednią ilość i jakość pojemników, odpowiada zarząd spółdzielni. A to w szczególności z tego powodu powstawały nieprawidłowości w segregacji odpadów. Czy za takie działanie zarządu spółdzielni mają dodatkowo płacić wszyscy spółdzielcy? Przecież oni już raz zapłacili swojemu prezesowi za jego pracę, ustanawiając miesięczne wynagrodzenie, czyżby za niskie …???
Przewodniczący Zarządu, Józef Steć
/ź/ mzcwlodawa.pl
Za wywóz śmieci w Polsce często płacimy więcej niż w Niemczech. I to pomimo 3-krotnie niższych zarobków!
W sobotę Z-ca Komendanta i Z-ca Naczelnika Wydziału Kryminalnego włodawskiej komendy przeprowadzili szkolenie w zakresie poszukiwań osób zaginionych dla żołnierzy Wojsk Ochrony Terytorialnej. Na spotkaniu podkreślano znaczenie ratowania życia ludzkiego jako głównego celu działań poszukiwawczych. Przedsięwzięcie odbyło sie w ramach porozumienia Komendanta Głównego Policji i Dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej.
W piątek 19.06.2020 r. w godzinach wieczornych włodawska komenda otrzymała zgłoszenie o zaginięciu małoletniego mieszkańca gm. Hanna. Pomimo skierowanych znacznych sił Policji i Straży Pożarnej nie odnaleziono zaginionego. Zadecydowano zatem o wykorzystaniu wojska do prowadzenia akcji w m. Kuzawka.
Na szczęście to tylko scenariusz możliwego zdarzenia podczas szkolenia przeprowadzonego przez włodawską Policję dla żołnierzy Wojsk Ochrony Terytorialnej. W sobotę Z-ca Komendanta Powiatowego Policji we Włodawie mł. insp. Krzysztof Tatys wspólnie z asp. szt. Markiem Jaworskim – Z-cą Naczelnika Wydziału Kryminalnego przeprowadzili szkolenie w zakresie poszukiwań osób zaginionych. Na spotkaniu prowadzący omówili najważniejsze zasady obowiązujące podczas takich działań.
Zwracali także uwagę na bezpieczeństwo wszystkich uczestniczących oraz przypominali, że zawsze najważniejszym celem jest ratowanie ludzkiego życia. Funkcjonariusze podkreślali również o znaczeniu empatii wobec drugiego człowieka podczas prowadzonych czynności poszukiwawczych. Na spotkaniu nie zabrakło też ćwiczeń praktycznych.
tv.wlodawa.net
masz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Przedsięwzięcie zostało przeprowadzone w ramach porozumienia Komendanta Głównego Policji z Dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej z dnia 5 lutego 2020 roku. Działanie ma na celu także wzmocnienie zadań prospołecznych Policji z innymi organizacjami.
W dniu 15 czerwca 2020 roku około godz. 7.30 do Gminy Urszulin wpłynęło zgłoszenie od mieszkańca wsi Wytyczno o uwięzionym łosiu. We wskazane miejsce udali się pracownik Urzędu Gminy, pracownicy straży leśnej Poleskiego Parku Narodowego i miejscowy lekarz weterynarii.
Na miejscu okazało się, że do niezabezpieczonej studzienki wpadł mały łoszak. Wstępne oględziny wskazywały na to, że zwierzę jest w tej pułapce od kilku dni. Było wychudzone, poobijane a przede wszystkim wystraszone.
Po kilkudziesięciu minutach udało się wydobyć zwierzę ze śmiertelnej pułapki. Będący na miejscu lekarz weterynarii udzielił mu fachowej pomocy. Uwolniony łoszak miał zostać przewieziony do ośrodka rehabilitacji zwierząt Poleskiego Parku Narodowego.
Podczas przygotowywania go do transportu okazało się, że w pobliskich zaroślach na malucha czeka klępa. Cała akcja ratowania łosia zakończyła się sukcesem. Łoszak wrócił na łono natury.
Komuś, kto traci wzrok, potrzebna jest rehabilitacja. Zyskuje wtedy samodzielność i chęć do życia. Są ośrodki, w których można nauczyć się, jak przyszyć guzik, przygotować posiłek, samemu odczytać ulotkę czy rozpoznawać pieniądze. Ba, niektóre osoby słabowidzące mogą nawet bezpiecznie jeździć na rowerze. "Nie zwlekajcie, przyprowadźcie do nas bliskich albo sąsiadów, którzy tracą wzrok. My umiemy im pomóc” – przekonuje Teresa Kłys, dyrektor jednego z takich miejsc - Centralnej Przychodni Rehabilitacyjno – Leczniczej Polskiego Związku Niewidomych.
Na czym polega rehabilitacja osoby, która traci wzrok?
Wzrok to zmysł, który odbiera 80 proc. informacji o otaczającym nas świecie i gdy go zabraknie, świat wali się na głowę. Ci którzy są niewidomi od dziecka najczęściej nie martwią się tym - oni nie znają innego świata, tak było zawsze, dorastają w ciemności, uczą się z nią żyć, radzić sobie. Natomiast osoba, która całe życie była aktywna, miała zainteresowania, uprawiała sporty i nagle traci wzrok, staje się niesamodzielna, nieporadna. Nie jest w stanie wielu rzeczy wokół siebie zrobić – ładnie się ubrać, umalować się, nie wykona sama wielu domowych czynności. Nie widzi, więc nie czyta, nie ogląda telewizji, nie rozwiązuje krzyżówek, swoją przyszłość widzi w czarnych barwach.
Utraty wzroku nie widać tak, jak widać inną niepełnosprawność. Otoczenie często nie ma świadomości, że te osoby źle widzą (wyglądają normalnie) stąd często niemiłe uwagi: „Niech pan kupi sobie okulary!”, albo obraża się na tych „zarozumiałych” co przestali się kłaniać sąsiadom na ulicy. Osoby słabowidzące różnie widzą w różnych warunkach oświetleniowych. Są też tacy którzy chodzą z biała laską, ale mogą czytać gazetę bez okularów, a wtedy rodzi się podejrzenie oszustwa czy wykorzystywania innych. Zaczyna się depresja. Jeżeli taka osoba ma rodzinę to ma kto jej pomóc, choć najczęściej kończy się to tak, że bliscy wykonują za tę osobę wszystkie czynności, a to bardzo źle.
Ale jak to - lepiej nie pomagać?
Chodzi o to, by nie wyręczać takiej osoby, bo to uzależnienia ją od innych.
No dobrze, ale co zrobić, kiedy taka osoba nie jest w stanie sama o siebie zadbać?
Najlepiej, aby jak najszybciej zgłosić się do takiego miejsca jak nasza przychodnia - tu oswajamy pacjenta z nową sytuacją, pokazujemy, jak żyć z tą dysfunkcją, jak sobie radzić. Mamy czas, cierpliwość i zrozumienie. Wśród personelu są także osoby, słabowidzące i niewidome (nie widzą od urodzenia). Są świadectwem tego, że można z taką dysfunkcją żyć: osoby te obsługują komputer, jeżdżą komunikacją publiczną, prowadzą gospodarstwo domowe. Jedna z nich, młodsza, ma małe dziecko i wychowuje je bardzo aktywnie, druga jest starsza i wciąż jest bardzo aktywna zawodowo.
To możliwe?
Tak. Zaczynamy od rozmowy z pacjentem – od zorientowania się, w jakiej jest sytuacji wzrokowej, życiowej, jakie ma problemy oraz jaki ma stosunek do swojej niepełnosprawności. Pacjenci chętnie korzystają z pomocy naszych psychologów, którzy, jak wcześniej wspomniałam, stanowią żywy przykład, że można żyć pełnia życia mimo słabego wzroku. Następnie staramy się dobrać pomoce optyczne i nieoptyczne umożliwiające rozwiązanie tych problemów, z którymi pacjent do nas przyszedł. Udzielamy wsparcia informacyjnego.
Kto do was trafia?
Największą grupą naszych pacjentów są osoby powyżej 60 rż., które tracą wzrok na skutek zwyrodnienia plamki (AMD) - schorzenia ściśle związanego z wiekiem. Kłopot w tej chorobie polega na tym, że choć istnieje świetny program lekowy, to kryteria są ustawione na tyle wysoko, że nawet jeżeli pacjentowi uda się do niego zakwalifikować, to nie znaczy, że będzie w tym programie całe życie. Bo kiedy dojdzie do zahamowania choroby (a do tego dążymy), już nie ma dla niego miejsca w programie – bo jest „zbyt zdrowy”. Do programu nie zakwalifikują się też osoby, u których degeneracja plamki jest już zbyt zaawansowana - te nie rokują. A bez leczenia wzrok będzie się pogarszał.
Co wobec tego możecie zaoferować takim osobom?
Najpierw musimy się dowiedzieć, czego taka osoba od nas oczekuje. Bo jeśli to ktoś, kto nigdy nie czytał książek nie będziemy go teraz na siłę tego uczyć. Ale np. jeśli to pani, która całe życie gotowała i nie chce z tego rezygnować, bo ma dużą rodzinę, wnuki, podpowiemy, jak może w dalszym ciągu to robić. Pokazujemy, jak sobie radzić. Uczymy różnych technik, np. innego krojenia, dobieramy różne pomoce, np. okulary lupowe, w których można wykonywać czynności manualne, lub lornetkowe - do oglądania telewizji. Zachęcamy do podejmowania kolejnych prób, uczymy samodzielności. Prezentujemy dostępne na rynku ułatwienia, np. specjalny czujnik poziomu cieczy na kubeczek, który pomaga przygotować samemu gorący napój (lejąc wrzątek w pewnym momencie zaczyna piszczeć i wiemy, że należy przestać lać wodę). Dostępne są również urządzenia elektroniczne i udźwiękowione (mówiące) ułatwiające życie jak np. lupy, wagi, zegarki, ciśnieniomierze czy urządzenia lektorskie odczytujące tekst. Takich ułatwień jest sporo.
Polecam dwa krótkie filmy o rehabilitacji osób z dysfunkcją narządu wzroku, w których nasza rehabilitantka opowiada na czym polega rehabilitacja osób słabowidzących oraz prezentuje z jakich pomocy optycznych i nieoptycznych mogą skorzystać osoby słabowidzące (dostępne na youtube).
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Podpowiadamy proste, ale nieoczywiste dla dobrze widzących rozwiązania, jak np. używanie kontrastowych rzeczy. Na białym stole biały kubek jest dla niedowidzącej osoby niewidoczny. Ale wystarczy używać czarnego kubka i już wiele z tych osób dostrzeże ten kontrast. Można też poobklejać meble, klamki specjalnymi taśmami, aby łatwiej było z nich korzystać.
Na szczęście postęp medycyny spowodował, że w większości pacjenci nie ślepną całkowicie, tylko stają się osobami słabowidzącymi – pomagamy im wykorzystać ten potencjał, którym jeszcze dysponują. Niektórym naszym pacjentom wystarczają okulary o 1-2 dioptrie mocniejsze od ich własnych, aby mogły czytać lub okulary z filtrami medycznymi (krawędziowymi), które poprawiają kontrast i chronią oczy przed nadmiernym światłem nie zaciemniając przy tym obrazu.
Przy okazji warto podkreślić, aby nigdy nie kupować lup czy okularów na ulicznych straganach, czy nawet w sklepach, które nie są salonami optycznymi. One niemal nigdy nie spełniają standardów medycznych. I nie dość, że nie spełniają swojej roli, to jeszcze często zniechęcają pacjentów do kolejnych prób dobrania odpowiedniego dla nich sprzętu. A warto z niego korzystać, póki można.
Właściwie wszystkie choroby okulistyczne, poza zaćmą, którą da się leczyć, w różnym tempie degenerują wzrok, dlatego lepiej nie zwlekać z wizytą w naszym ośrodku. Na wizytę zapraszamy często pacjenta z rodziną/opiekunem, bo wtedy łatwiej zrozumieć bliskim rozlewanie herbaty czy potykanie się o krzesło, które od zawsze stoi w tym miejscu.
Czyli…?
W naszym społeczeństwie biała laska jest synonimem ślepoty, dlatego naszym zadaniem jest informowanie i przyzwyczajanie społeczeństwa, że istnieje bardzo duża grupa osób słabo widzących, które tylko w pewnych sytuacjach potrzebują pomocy i jedynym sposobem zasygnalizowania otoczenia jest biała laska. Do sprawy białych lasek dla osób słabowidzących staramy się podchodzić bardzo indywidualnie i z wyczuciem, ponieważ zbyt wczesne poruszanie tego tematu może zablokować psychicznie pacjenta i więcej nie zgłosi się na rehabilitację.
Na szczęście istnieją białe laski sygnalizacyjne, zajmują mało miejsca, można je nosić w kieszeni i rozkładać tylko w sytuacjach trudnych lub niebezpiecznych. To niezwykle przydatny gadżet – uszkodzony wzrok ma to do siebie, że o ile w ciągu dnia jeszcze jako tako widać, to kiedy przychodzi zmrok, dla nich nagle zapada ciemność - ludzie się gubią, wchodzą na jezdnię, wpadają pod auta.
Jednym z największych problemów osób ociemniałych jest brak orientacji przestrzennej. Ktoś musi je nauczyć, jak odbierać bodźce zewnątrz. Trzeba z taką osobą wyjść na ulicę, stanąć przy skrzyżowaniu, aby nauczyła się oceniać odległości, rozpoznawać, czy nadjeżdża samochód lub tramwaj, jak jest daleko, czy zdąży przejść przez jezdnię, czy raczej nie.
Tego też uczycie?
Uczymy tylko podstawowych technik na terenie naszej przychodni. Działamy w ramach Dziennego Ośrodka Rehabilitacyjnego i możemy pomagać jedynie na miejscu, stacjonarnie. Osobę niewidomą należy uczyć orientacji przestrzennej na trasach, po których stale się porusza.
Kto więc to robi? Asystent osoby niepełnosprawnej?
Nie, asystent bywa tylko przewodnikiem. Orientacji przestrzennej uczy specjalnie przeszkolony instruktor. Takimi rzeczami zajmują się najczęściej organizacje pozarządowe, które działają na rzecz osób niewidomych pod warunkiem zdobytego na ten cel grantu.
No dobrze, ale takim osobom, szczególnie na początku, może być trudno do was dotrzeć.
Zdajemy sobie z tego sprawę, jednak NFZ nie dopuszcza wizyt domowych. Bardzo szkoda, bo gdyby to było możliwe, nasi specjaliści mogliby pomóc dostosować dom do potrzeb osoby niedowidzącej. One często potykają się, obijają o meble, albo wręcz przewracają - czasem wystarczy małe przemeblowanie, przesunięcie stołu, zwinięcie dywanu, żeby ułatwić funkcjonowanie. Szczególnie, że to często osoby samotne. Oczywiście kiedy do nas przyjdą, nawet z opiekunem, czy z kimś z rodziny – podpowiemy co robić, ale to jednak nie to samo.
Co doradzić takiej osobie i rodzinie, jeśli już wiemy, że jest choroba i będzie postępowała?
Żeby zgłaszali się do Polskiego Związku Niewidomych, który ma jednostki w całej Polsce lub skontaktowali się z centralą w Warszawie. W takim miejscu są osoby świetnie zorientowane gdzie lokalnie, najbliżej miejsca zamieszkania warto zwrócić się po pomoc.
tv.wlodawa.netmasz wideo wyślij nam link:. echo@wlodawa.net
Warto też zadbać o orzeczenie o niepełnosprawności. Jest z tym problem, bo wiele osób nie chce tego robić – albo dlatego, że wydaje im się to zbyt skomplikowane, albo uznają, że to im do niczego niepotrzebne. Tymczasem taki orzeczenie daje mnóstwo uprawnień i przywilejów. Np. Polski Związek Niewidomych organizuje turnusy dla osób ociemniałych, ale może tam pojechać tylko osoba niepełnosprawna – jeżeli ktoś nie ma orzeczenia, nie zakwalifikuje się. Jest też mnóstwo fundacji i stowarzyszeń, które oferują pomoc, ale żeby móc z takiej pomocy skorzystać trzeba mieć orzeczenie o niepełnosprawności. Ponadto wiele rzeczy jest refundowanych, np. na lupy elektroniczne, które kosztują od 3 do 5 tys. zł lub filtry od 250 zł można dostać z Polskiego Funduszu Rehabilitacji Osoby Niepełnosprawnej (PRFON) nawet do 80 proc. dofinansowania.
Jest sporo elektronicznych urządzeń dla niedowidzących, np. elektroniczna lupa, czyli powiększalnik, który stawiamy sobie na książce czy gazecie i robimy zrzut na ekran telewizora, a następnie ustawiamy sobie dowolny rozmiar czcionki. Ale taki sprzęt kotuje od 3 tys. zł wzwyż, niewiele osób może sobie na to pozwolić, a PFRON może go częściowo zrefundować. Dlatego namawiamy naszych podopiecznych, aby postarali się o takie orzeczenie i jeśli ktoś potrzebuje pomagamy wypełnić właściwy wniosek.
Czy żeby dostać do takiego ośrodka jak ten konieczne jest jakieś skierowanie?
Tak, trzeba mieć skierowanie od lekarza okulisty, który współpracuje z NFZ. Z tym bywa problem, bo rehabilitacja osób niedowidzących to mało znane świadczenie – niestety, wciąż nie wszyscy lekarze wiedzą o tym, że jest coś takiego jak rehabilitacja wzroku. A skoro nie wiedzą lekarze, to tym bardziej i pacjenci. Dlatego zazwyczaj trafiają do nas z przypadku - gdy ktoś bliski czy znajomy wyszuka taką informacje w internecie, albo usłyszy od kogoś. A naprawdę warto - osobie niedowidzącej przysługuje 120 wizyt w roku, to bardzo dużo, raczej nie zdarza się, aby komuś zabrakło. W ramach tego świadczenia ma wszystko czego mu potrzeba: terapeutę widzenia, tyflologa, instruktora orientacji przestrzennej, psychologów, instruktora czynności codziennych.
Co to znaczy?
To osoba, która uczy jak przygotować posiłek, ubrać się, jak dobierać garderobę, żeby nie założyć dwóch różnych skarpetek, jak się malować – są specjalne nakładki na paznokcie, które ułatwiają niewidomym kobietom zrobienie sobie makijażu. Opanowanie tych czynności może sprawić, że można nawet się nie domyślić, że ktoś jest niewidomy.
Gmina Sławatycze oraz Gminny Ośrodek Kultury w Sławatyczach serdecznie zapraszają na drugi seans kina plenerowego w Sławatyczach. Już w niedzielę 21 czerwca o godz. 21.00. na stadionie sportowym w Sławatyczach, zostanie wyświetlona wybuchowa komedia pt. "Szpieg, który mnie rzucił".
Wczoraj włodawscy policjanci zatrzymali 56-latka z gm. Stary Brus. Funkcjonariusze podczas realizacji swoich czynności zabezpieczyli 4 urządzenia typu "żaki', które ujawnili na posesji należącej do mężczyzny oraz na rzece Krzewianka. Policjanci przedstawili 56-latkowi zarzut nielegalnego połowu ryb.
Wczoraj policjanci z Zespołu dw. z Korupcja i Przestępczością Gospodarczą realizowali czynności w sprawie nielegalnego połowu ryb na rzece Krzewianka. Funkcjonariusze ujawnili 4 urządzenia typu "żaki". Specjalne narzędzia służące do nielegalnego procederu znajdowały się na rzece i posesji 56-latka z gm. Stary Brus.
Stróże prawa zatrzymali mężczyznę i przedstawili mu zarzut nielegalnego połowu ryb. Zgodnie z Ustawą o rybactwie śródlądowym za poławianie ryb nie będąc do tego uprawnionym grozi do 2 lat pozbawienia wolności. Policjanci zabezpieczyli też pieniądze na poczet przyszłej kary.
Wczoraj pijany cyklista dwukrotnie wpadł w ręce włodawskich stróżów prawa. Policjanci z drogówki pierwszy raz zatrzymali 32-letniego rowerzystę na ul. Żeromskiego we Włodawie. Godzinę później mężczyzna ponownie wsiadł na rower, co również nie uszło uwadze mundurowych. Teraz odpowie za jazdę "na podwójnym gazie".
Wczoraj policjanci z włodawskiej drogówki około godz. 13:35 zatrzymali do kontroli rowerzystę jadącego ul. Żeromskiego we Włodawie. Jak wykazało badanie stanu trzeźwości, 32-letni mieszkaniec Włodawy miał w organizmie ponad 2 promile. Policjanci po wykonaniu czynności zwolnili wymienionego i zakazali mu dalszej jazdy.
Jak się jednak okazało cyklista wsiadł ponownie na rower. Jednak i tym razem zauważyło go czujne oko stróżów prawa na ul. Okunińskiej we Włodawie. Policjanci ponownie zatrzymali mężczyznę do kontroli drogowej, przebadali na stan trzeźwości i wykonali stosowną dokumentację. Teraz 32-latek odpowie za swoje postępowanie przed sądem.
Policjanci włodawskiej drogówki ujawnili pojazd z cofniętym licznikiem o prawie 120 tys. km. Mundurowi podjęli kontrolę, ponieważ ford był nieprawidłowo zaparkowany. Za to przestępstwo grozi nawet do 5 lat więzienia.
Policjanci włodawskiej drogówki podjęli interwencję wobec kierującego samochodem m-ki Ford Transit, który zaparkował pojazd w niedozwolonym miejscu na ul. Rynek we Włodawie. Podczas kontroli funkcjonariusze zauważyli nieprawidłowości pomiędzy stanem licznika a informacjami wynikającymi z ostatniego badania technicznego. Po zweryfikowaniu okazało się, że licznik w fordzie został cofnięty o prawie 120 000 km. Kierowca kontrolowanego pojazdu nie potrafił tego wyjaśnić. Poza tym tłumaczył, że to auto należy do jego szefa.
Czy lubisz cookies? 🍪 Ta strona wymaga zgody na tak zwane cookies czyli ciasteczka i właśnie informuje Cię, że tutaj sa zbierane ciasteczka firm trzecich, jeśli nie zgadzasz się na tego typu internetowe praktyki, prosimy opóść tą stronę. We use cookies to ensure you get the best experience on our website. Zobacz więcej